Wys³any: 17 Grudzieñ 08, 16:09 Tym razem FF o naruto :P [+16]
Forum "PoKeMoNiAsTe" musi mieæ tez jakiego¶ innego FF np o Naruto. Zawiadamiam jednak¿e, ¿e niektóre czê¶ci s± dosyæ pikantne wiec taka granica wiekowa my¶lê +16 powinna byæ . Aha i jeszcze jedno, wiem, ¿e to forum Pokemonowe dlatego my¶lê, ¿e niektórzy bêd± mówiæ ¿ebym wypier... wyniós³ sie na inne forum ale nie, ja po prostu chcê, ¿eby¶cie mnie ocenili a jak siê wam bêdzie podobaæ to bêdê wrzucaæ nastêpne czê¶ci
Prolog
Ulice Konohy wype³nia³y wrzaski przera¿onych dzieci. W mroku nocy, p³on±ca Wioska Li¶cia przypomina³a bramy piekie³. G³ówne wrota zbryzgane by³y krwi± mieszkañców. Ziemia us³ana by³a setkami cia³ obroñców, brutalnie wymordowanych shinobi.
Naruto przemierza³ rodzim± osadê. Nogi same go nios³y, bo strach i obrzydzenie uniemo¿liwia³y mu kontrolê nad w³asnym cia³em. Wszystko wydawa³o siê takie rozmyte, a jednocze¶nie tragicznie realne. Blondyn, pomimo wielkiego pragnienia, nie móg³ zamkn±æ oczu i zakoñczyæ tego najgorszego z mo¿liwych koszmarów. Jego g³owa mimowolnie obróci³a siê w prawo, kieruj±c ob³±kane spojrzenie na drzewo. Zna³ to miejsce. Od lat wisz±ca na ga³êzi drewniana hu¶tawka dotrzymywa³a mu towarzystwa podczas ponurych dni...
Makabryczna scena, jaka mu siê ukaza³a, przesz³a jego najgorsze wyobra¿enia. Na grubym, metalowym ³añcuchu, wisia³y dwa cia³a. Pomimo strachu i obrzydzenia, jakie ogarnê³o Uzumakiego, pozna³ pierwsza osobê. Widok nagiej Hinaty, brutalnie wypatroszonej, by³ nie do zniesienia. Jej cia³o naznaczone by³o zakrzep³ymi ranami po ostrzu. Z jej odkrytego ³ona strumieniem p³ynê³o nasienie, natomiast wnêtrzno¶ci wala³y siê po ziemi. Obok niej, zawieszona do góry nogami wisia³a Sakura. Jej g³owa pozbawiona by³a dolnej szczêki, a ramiona by³y niesamowicie posiniaczone. Naruto czu³ jak ¿ó³æ podchodzi mu do gard³a, a miê¶nie wiotczej±.
Pocz±tek...
Okropne obrazy zniszczonej Konohy zniknê³y. Naruto z powrotem by³ w swoim pokoju. Dopiero po chwili, wype³nionej ciê¿kim dyszeniem, zda³ sobie sprawê jak siê trzêsie. Przez moment rozgl±da³ siê po pomieszczeniu jakby nie do koñca wierz±c, ¿e to by³ tylko koszmar. Podniós³ siê opieraj±c ³okcie na ³ó¿ku.
- Odbija mi. - powiedzia³ w pustkê, pocieraj±c rêk± czo³o. - Jak tak dalej pójdzie, to czeka mnie psychiatra. - doda³ z nik³ym u¶miechem. Ponownie opad³ na po¶ciel, wsuwaj±c rêce pod g³owê.
Irytuj±cy swym g³o¶nym tykaniem zegar, wskazywa³ szóst± nad ranem. Blado¿ó³te promienie wschodz±cego s³oñca ledwo wygl±da³y zza szczytów gór. Wioska Li¶cia wci±¿ by³a pogr±¿ona w ciszy nocnej. Uzumaki spogl±daj±c przez wpó³ otwarte okno, oczekiwa³ budz±cego go codziennie wezwania.
- Naruto! Ruszaj dupê leniu! - rozleg³ siê mêski g³os, wspomagany g³o¶nym ³omotem w drzwi i dono¶nym szczekaniem psa.
- Otwarte! - odkrzykn±³ Naruto, podnosz±c siê z ³ó¿ka.
Lekko pokryta rdz±, klamka pisnê³a cienko. Do pomieszczenia wpad³ Kiba, a zaraz za nim jego futrzany przyjaciel, Akamaru. Inuzuka mia³ na sobie czarn± kurtkê i oddzielone szarym pasem ciemne spodnie z cienkiego materia³u. Olbrzymi pies w¶lizgn±³ do pokoju, obw±chuj±c meble
- Nie za wcze¶nie? - spyta³ blondyn, leniwie naci±gaj±c na siebie czarn± koszulê.
- Musisz naoliwiæ tê klamkê… - zacz±³ Kiba rozgl±daj±c siê po pokoju. – I najlepiej posprz±taæ w mieszkaniu. – skrzywi³ siê, widz±c, ¿e Akamaru natrafi³ na star± skarpetkê.
- Przyszed³e¶ udzielaæ mi porad egzystencjalnych, czy masz mi co¶ wa¿nego do powiedzenia? – zapyta³ cynicznie Naruto.
- W³a¶nie, dzisiaj jest mianowanie na jouninów. – Inuzuka b³ysn±³ u¶miechem..
- O kur… - próba za³o¿enia spodni zakoñczy³a siê wywrotk±. - Dlaczego mnie tak pó¼no budzisz?! - Dziwny odg³os przyci±gn±³ uwagê Uzumakiego. – Jasna cholera! Akamaru odwal siê od tej szafki!
Niestety, by³o za pó¼no.
***
- Witam wszystkich zebranych. – w ogromnej sali rozleg³ siê dono¶ny g³os Tsunade.
Godaime przechadza³a siê od jednego koñca drewnianej platformy do drugiego. Jej jasnobr±zowe oczy wbite by³y w twarze wszystkich zgromadzonych shinobi, a gro¼na mina sprawia³a wra¿enie, jakby by³a straszliwym katem czekaj±cym, a¿ zacznie siê ceremonia publicznego ¶ciêcia.
Jednak po chwili, k±ciki jej ust podwinê³y siê w u¶miechu, a oczy zosta³y przyozdobione ciep³ym spojrzeniem. Hokage stanê³a na ¶rodku podestu i za³o¿y³a rêce za plecami.
- Cieszcie siê! – powiedzia³a nagle, ¶miej±c siê serdecznie. – Dzi¶ jest wasz wielki dzieñ. Wasze do¶wiadczenie udowodni³o radzie Konoha-Gakure, i¿ jeste¶cie godni otrzymania tytu³u jounina.
Tsunade jeszcze raz spojrza³a na twarze zebranych. U¶miechnê³a siê w duchu, widz±c znaczne rozlu¼nienie. Otworzy³a usta by co¶ powiedzieæ, jednak nie wydoby³ siê z nich ¿aden d¼wiêk.. Masywne, drewniane drzwi wej¶ciowe otworzy³y siê, a zza nich wychyli³a siê blond czupryna i zarumienione policzki Naruto. Uzumaki powoli w¶lizn±³ siê do sali, staj±c obok jednego z bia³ych filarów. Zaraz za nim pojawi³ siê Kiba i Akamaru.
Hokage odchrz±knê³a ignoruj±c przerwanie ceremonii oraz szepty poszczególnych osób.
- A wiêc… - wznowi³a g³o¶no, by ponownie zwróciæ na siebie uwagê. – bêdziecie wzywani pojedynczo. – Przymknê³a oczy i wyci±gnê³a rêkê w prawo, a na zawo³anie pojawi³ siê obok niej nieznany mê¿czyzna, wrêczaj±c zwiniêty pergamin. Tsunade rozwinê³a pismo – Proszê, proszê… shinobi, który spêdzi³ najwiêcej czasu, jako genin, pierwsze miejsce w¶ród ¿ó³todziobów a zarazem najwiêksza chluba osady, Uzumaki Naruto!
W sali rozbrzmia³y oklaski oraz gwizdy, gdy blondyn wspi±³ siê na podest i stan±³ na baczno¶æ. Stara³ siê utrzymaæ emocje na wodzach, jednak nie potrafi³ siê oprzeæ wyryciu ogromnego u¶miechu na twarzy. Godaime u¶cisnê³a jego d³oñ, po czym wrêczy³a mu niewielki, z³oty medal. Na zewnêtrznej stronie okr±g³ej tarczy widnia³ znak Konoha-Gakure, a na odwrocie litera A.
Lepiej byæ nie mog³o!" – To by³a jedyna radosna my¶l, jaka siedzia³a w umy¶le Uzumakiego. Znak ten oznacza³ najwy¿sz± rangê po¶ród jouninów. Maj±c taki order, nawet cz³onkowie oddzia³u skrytobójców powinni okazywaæ mu szacunek.
Tsunade nachyli³a siê nad jego czo³em i delikatnie je poca³owa³a. Wiwatuj±ca widownia nie zwróci³a na to wiêkszej uwagi, prócz jednej osoby, której zaczerwienione policzki po³yskiwa³y w¶ród t³umu, a jej oczy swym rozmarzonym spojrzeniem wyra¿a³y podziw.
***
Ceremonia mianowania siê zakoñczy³a. Naruto ¿wawym krokiem wyszed³ z budynku. Zatrzyma³ siê na progu wpatruj±c siê z dum± w z³oty medal. Zaraz po nim wysz³y t³umy nowych jouninów, zape³niaj±c plac przed wrotami.
- Naruto! – rozleg³o siê wo³anie w¶ród rozmawiaj±cych shinobi.
Uzumaki zosta³ wyrwany z czaru orderu i odwróci³ siê, szukaj±c wzrokiem ¼ród³a wo³ania. Ku jego uciesze zobaczy³ jak spomiêdzy zbitych grup ludzi, wydostaje siê Hinata.
- O cze¶æ! – zawo³a³ blondyn, chowaj±c nagrodê do kieszeni.
- £adnie tam o tobie mówili. – powiedzia³a Hyuuga rumieni±c siê. – Chluba osady…
- Nie nabijaj siê, dobra? – rzek³ Naruto z u¶miechem. Zbli¿y³ siê do dziewczyny i obj±³ j± ramieniem. – To jak? Idziemy to uczciæ?
- Je¶li masz na my¶li Ra… - nie zd±¿y³a dokoñczyæ, gdy¿ jej usta nieoczekiwanie zetknê³y siê w poca³unku z ustami Uzumakiego. – To jasne, ¿e idê.
- Nie, na tak± okazjê, zapraszam Ciê do siebie, na wieczór…
- Naruto! – powiedzia³a g³o¶no, udaj±c oburzenie. Jej te¿ podoba³ siê ten pomys³.
- ¯artujê, ¿artujê. – Uzumaki wyszczerzy³ do niej zêby. – A co powiesz na kolacjê? – Zaproponowa³ k³ad±c zimne d³onie, na jej rozgrzanych policzkach i spogl±daj±c prosto w bia³e oczy. Nie bez powodu podkre¶li³ ostatnie s³owo.
- Dobra. – odpar³a Hinata, poca³owa³a go w policzek i cofnê³a o kilka kroków. – Przyjd¼ po mnie..
***
Naruto wraca³ do domu, ca³kowicie rozpromieniony. By³ w zupe³no¶ci przekonany, ¿e dzisiejszego wieczoru nic mu nie zepsuje. Mija³ uliczki Konohy, nawet nie do koñca zdaj±c sobie sprawê z tego gdzie idzie. Przez nawa³ zadañ w ostatnich dniach, nie mia³ czasu, by spotkaæ siê z Hinat±, szczególnie na osobno¶ci.. Blondyn siê zatrzyma³. - O tak, ten wieczór jest nasz. – szepn±³ sam do siebie. Dopiero po chwili zorientowa³ siê, ¿e stoi pod bram± Wioski Li¶cia. Odwróci³ siê na piêcie i skierowa³ siê w stronê swojego mieszkania.
Przybieg³szy pod budynek, skacz±c co trzy stopnie, wdrapa³ siê na najwy¿sze piêtro. Ju¿ mia³ zamiar siêgaæ po klucze, gdy ujrza³ postaæ stoj±c± przed jego drzwiami. Na koñcu ¶wiata pozna³by te czarne w³osy zapl±tane w stercz±c± z ty³u g³owy kitê.
- Shikamaru! Co ty tu robisz? – zapyta³ lekko zmieszany.
- Dobrze, ¿e jeste¶. Szukanie Ciê po wiosce by³oby zbyt upierdliwe. – powiedzia³ szybko Nara. Jego ton by³ zdecydowanie zbyt powa¿ny.
- O co chodzi? – Naruto zacz±³ siê obawiaæ, ¿e bêdzie musia³ przenie¶æ randkê z Hinat±.
***
Shikamaru i Naruto biegli krêtymi ulicami. Blondyn nadal do koñca nie wiedzia³, o co chodzi, jednak z s³ów Nary wynika³o, ¿e sprawa jest powa¿na. Skrêcili w lewo mijaj±c dom rodu Hyuuga. Uzumaki z pocz±tku obawia³ siê, ¿e towarzysz prowadzi go w³a¶nie tam, jednak teraz by³ pewien gdzie id±.
Shikamaru zatrzyma³ siê przed wej¶ciem do biura Hokage.
To be continued... Krytykowaæ i oceniaæ
Na razie jako¶ strasznie pikantnie ie by³o ale nied³ugo siê zacznie
Ehh przynajmniej jedna osoba skomentowa³a :FF... Nic Part 2 !!!
The Beginning
Rozdzia³ 2
W gabinecie Hokage panowa³a grobowa cisza. Tsunade siedzia³a spokojnie w fotelu. Obraca³a powolnie o³ówek w palcach. Jej wzrok wbity by³ w zapieczêtowany zwój le¿±cy przed ni± na stosie papierów. Tu¿ obok, sta³a Shizune, spogl±daj±c to na pergamin, to na sw± prze³o¿on±. Obie postacie drgnê³y, gdy rozleg³o siê pukanie. Zanim Godaime zd±¿y³a co¶ powiedzieæ, drzwi zosta³y z impetem otwarte, a w przej¶ciu stan±³ Naruto.
- Tsunade! – krzykn±³. – O co do ciê¿kiej cholery chodzi tym razem?! – skrzy¿owa³ ramiona w ge¶cie swego niezadowolenia.
Jedynie Uzumaki nie wiedzia³, ¿e to by³o wszystko, czego potrzebowa³a Pi±ta.
- Dla ciebie Tsunade-sama, idioto! – wrzasnê³a Hokage. Jej w¶ciek³y wzrok, sprawi³, ¿e blondyn poczu³ siê niewielki i bezbronny.
W tej chwili do pomieszczenia wkroczy³ Shikamaru.
- Nawet nie wa¿ siê drgn±æ. – szepn±³ do Naruto. – Przepraszam za niego, ma³pa nie dosta³a dzisiaj banana. – powiedzia³ g³o¶niej. – Czy to ju¿ wszyscy?
Ostatnie zdanie utkwi³o Uzumakiemu w g³owie, lecz z pocz±tku nie wiedzia³, o co chodzi. Dopiero po chwili zauwa¿y³ kilka postaci siedz±cych w ciemnym rogu pokoju. By³o ich trzech… Nie, czterech, je¶li liczyæ wielkiego, ¶nie¿nobia³ego psa wyleguj±cego siê obok krzese³.
- Co? To wy! Dlaczego? Jak?! Nic nie rozumiem… - wystêka³ blondyn. Jego wzrok przeskakiwa³ po twarzach trojga shinobi. Spojrza³ na Narê oczekuj±c wyja¶nienia.
***
- To by by³o na tyle. – Tsunade wyra¼nie da³a do zrozumienia, ¿e to koniec ich rozmowy. – Jutro w po³udnie. Mo¿ecie odej¶æ, z wyj±tkiem ciebie Naruto.
Shikamaru, bêd±cy najbli¿ej wyj¶cia, z³apa³ za klamkê i otworzy³ drzwi. Wielki pies jako pierwszy wyskoczy³ z gabinetu. Zaraz za nim, wysz³a czwórka ninja.
- Nie wiem co o tym my¶leæ. – rzek³ Kiba do przyjació³. Jego wzrok pod±¿a³ za Akamaru, który beztrosko drepta³ korytarzem. Futrzak bez w±tpienia by³ zadowolony z tego co przed chwil± us³ysza³.
- Nie mów tak, mimo wszystko zostali¶my wyró¿nieni. – odpar³ Chouji siêgaj±c za pazuchê. Wyj±³ wielkie opakowanie i szybko je rozdar³. Z zapa³em zacz±³ chrupaæ chipsy.
Neji spojrza³ Narze w oczy. Obaj my¶leli podobnie. Uformowanie piêciu najlepszych shinobi Konohy w oddzia³ specjalny nie oznacza³o niczego dobrego. Nowe misje bêd± z pewno¶ci± znacznie trudniejsze.
***
Gdy drzwi siê zamknê³y, Naruto z ciekawo¶ci± spojrza³ na Tsunade. Kobieta rozsiad³a siê wygodnie w fotelu obdarzaj±c blondyna niewielkim u¶miechem. Skinê³a g³ow± na Shizune, by ta wysz³a i przypilnowa³a, ¿eby nikt im nie przeszkadza³. Drewno ponownie zaskrzypia³o w prote¶cie, po czym biuro wype³ni³a cisza. Minê³o kilka d³u¿±cych siê chwil.
- Powiesz mi, o co chodzi, czy bêdziemy tak czekaæ do jutra? – odwa¿y³ siê odezwaæ Uzumaki.
- Sprawa jest zbyt powa¿na, by uj±æ j± w prostych s³owach. – odpar³a Pi±ta. – Moja kadencja nie potrwa d³ugo. Wiesz, ¿e do koñca tego roku zostanie wybrany nowy Hokage. – bardziej stwierdzi³a, ni¿ zapyta³a.
aaaaaaaaNaruto zacz±³ ju¿ siê domy¶laæ, do czego zmierza Tsunade, lecz pozwoli³ jej kontynuowaæ. Nie odzywaj±c siê, skin±³ g³ow±.
- Przegl±da³am listê kandydatów G³ównej Rady osady, jest tam te¿ twoje nazwisko. – rzek³a Godaime. – Chcia³am, ¿eby¶ wiedzia³. Póki co nic nie jest pewne, jednak je¶li wybior± ciebie to mam nadziejê, ¿e bêdziesz na to przygotowany. Poza tym, zawsze marzy³e¶ o tej posadzie, prawda? – zakoñczy³a z u¶miechem.
- To by³o kiedy¶. – ton blondyna by³ tak ch³odny, ¿e Hokage poruszy³a siê niespokojnie. – Powinna¶ wiedzieæ, ¿e nie jestem ju¿ gówniarzem i wiem, co znaczy byæ przywódc± wioski. – Uzumaki nie odrywa³ wzroku od zwoju na biurku. – W ka¿dym razie, bêdê o tym my¶la³. Dziêki.
Odwróci³ siê i siêgn±³ klamki. Jednak zanim zd±¿y³ j± przekrêciæ, Tsunade odezwa³a siê ponownie:
- Jest jeszcze co¶. – powiedzia³a, zatrzymuj±c jounina w miejscu. – Mam nadziejê, ¿e nie zapomnia³e¶. Dzi¶ jest jego pierwsza rocznica. Po tym wszystkim, powiniene¶ go odwiedziæ.
Istotnie, Naruto pamiêta³. Mimo, ¿e poczu³ efekt tych s³ów w swoim sercu, wyraz jego twarzy nie zmieni³ siê. Jeszcze przez chwile spogl±da³ na Pi±t± k±tem oka. Chcia³ co¶ powiedzieæ, ale jego jêzyk nagle sta³ siê suchy, a s³owa ugrzêz³y w gardle. Westchn±³ krótko, po czym opu¶ci³ gabinet.
***
Naruto wyszed³ z budynku. Spojrza³ na chmurz±ce siê niebo. Zimny wiatr zacz±³ wyæ w uszach. Wokó³ rozleg³o siê ciche dudnienie spadaj±cych kropel deszczu, które z czasem przybra³o na sile. Woda ¶cieka³a po twarzy Uzumakiego mieszaj±c siê ze ³zami.
„To ¿a³osne.” – blondyn skarci³ siê w duchu. – „Jestem mê¿czyzn± do cholery! Mimo to beczê jak ma³e dziecko…” – ¶cisn±³ powieki i spu¶ci³ g³owê.
Odgarn±³ mokre w³osy z czo³a i pobieg³ przed siebie. Z pocz±tku nogi prowadzi³y go w stronê domu. Jednak po chwili zatrzyma³ siê i ruszy³ w przeciwnym kierunku.
***
Ulewa nie ustawa³a ca³ymi godzinami, lecz dla Naruto nie mia³o to teraz wielkiego znaczenia. Sta³ na polanie, przed niewielkim monumentem z czarnego kamienia. W³a¶nie tu by³y wyryte imiona bohaterów Wioski Li¶cia, którzy zginêli w akcji. Pierwszy raz dowiedzia³ siê o tym od niego, a teraz i jego nazwisko widnia³o na ciemnej powierzchni.
Hatake Kakashi.
Wspomnienie swojego dawnego nauczyciela wywo³ywa³o u Uzumakiego k³ucie w sercu. Scena jego ¶mierci malowa³a siê w umy¶le blondyna wiele razy przez ostatni rok. Pamiêta³ tamt± chwilê tak, jakby to by³o wczoraj.
„kurde… Ten cios by³ wymierzony we mnie Kakashi-sensei!” – drugi raz tego dnia, Naruto nie by³ w stanie powstrzymaæ p³aczu. Zimno deszczu powoli zaczê³o dr±¿yæ jego cia³o. Nagle znik±d, pomiêdzy lodowatymi uderzeniami ulewy, poczu³ ciep³o d³oni na swym ramieniu. Odwróci³ siê, patrz±c prosto w b³yszcz±ce, jasnozielone oczy.
- Sakura? – wykrztusi³ w koñcu, ca³kowicie zmieszany.
- Cze¶æ. – przywita³a siê obdarzaj±c go przyjaznym wzrokiem. – Czym siê tak dziwisz? Kakashi by³ te¿ moim nauczycielem, nie my¶la³e¶ chyba, ¿e zapomnê o nim? – dalej u¶miechaj±c siê, ominê³a blondyna i po³o¿y³a niewielki bukiet kwiatów u podstawy monumentu. Cofnê³a siê o parê kroków staj±c przy przyjacielu.
- Dawno ciê nie widzia³em. Wyprowadzi³a¶ siê od rodziców, prawda? – rzuci³ Uzumaki od niechcenia.
- Tak. – odpar³a krótko Haruno. Spojrza³a na jego przemoczone ubrania. – Wygl±dasz tragicznie. Chod¼my siê gdzie¶ ukryæ przed deszczem.
Naruto machinalnie skin±³ g³ow±. Niewiele my¶l±c o tym, ruszy³ za dziewczyn± z powrotem do osady. Gdy wkroczyli na uliczki Konohy, Sakura przyspieszy³a kroku chc±c wydostaæ siê spod burzowych chmur. Biegn±c, nie odzywali siê do siebie wcale. Jounin nie specjalnie te¿ zwraca³ uwagê na to, gdzie jest prowadzony. Wci±¿ pogr±¿ony by³ we wspomnieniach. Wyrwa³ siê z w³asnych rozmy¶lañ dopiero, kiedy zatrzymali siê pod wystaj±cym daszkiem mieszkania.
Haruno wyci±gnê³a z kieszeni klucze i otworzy³a drzwi. Weszli do ¶rodka.
Wnêtrze by³o niewielkie, a przynajmniej przedpokój wydawa³ siê ciasny. By³a tam tylko jedna szafka i stojak na p³aszcze. Na posadzce le¿a³o kilka par letnich butów. Od progu bi³ piêkny zapach kwiatów. Woñ by³a tak zmieszana, ¿e nie sposób by³o odró¿niæ rodzaje ro¶lin. Przywodzi³a ona na my¶l perfumy dra¿ni±ce mêskie zmys³y. Uzumaki stara³ siê jednak j± zignorowaæ, t³umacz±c to sobie zupe³nym przypadkiem. Zsun±³ obuwie ze stóp i powoli zajrza³ w g³±b mieszkania. Pierwszy pokój prawdopodobnie by³ salonem. W porównaniu z korytarzem wydawa³ siê on bardzo obszerny. Du¿± czê¶æ pomieszczenia zajmowa³y kwiaty doniczkowe. Najmniejsze znalaz³y swoje miejsce na parapecie jedynego okna, pod cienk± zas³on±. Te wiêksze by³y rozstawione dos³ownie w ka¿dym k±cie, w niewielkich odstêpach od siebie. Podczas, gdy Naruto bada³ wzrokiem skromne umeblowanie, Sakura w¶liznê³a siê obok niego.
- Rozgo¶æ siê. Chcesz mo¿e co¶ do picia? – zapyta³a kieruj±c siê do drugiego pomieszczenia.
- S±dzê, ¿e ciep³a herbata wystarczy. – u¶miechn±³ siê do niej.
Blondyn rozpi±³ bluzê i zawiesi³ na kaloryferze. Potar³ rêce i ku swojej uldze stwierdzi³, ¿e jego czarna koszula jest niemal¿e sucha. Jednak jego problem zacz±³ siê w momencie, w którym poczu³ zimno bij±ce z mokrych spodni. Postanowi³ mimo wszystko wytrzymaæ. Z pokoju obok rozleg³o siê gwizdanie czajnika, a po chwili stukanie ³y¿ki. Naruto usiad³ na niewielkiej, dwuosobowej kanapie, gdy Sakura wróci³a z dwoma kubkami paruj±cej herbaty.
- Dziêkujê. – powiedzia³, bior±c od niej gor±cy napój. – Swoj± drog±, dlaczego mnie tu przyprowadzi³a¶? – blondyn postanowi³ nie wznawiaæ milczenia.
- Bez powodu. – odpar³a Haruno bior±c sk±py ³yczek. – My¶la³am, ¿e mo¿e chcia³by¶ porozmawiaæ o tym.
Nie musia³a nic wiêcej mówiæ. Uzumaki wiedzia³, o co chodzi. W koñcu jej nie by³o przy ¶mierci Kakashiego. Zmierzy³ j± pe³nym powagi spojrzeniem. Pomimo kr±¿±cych po jego umy¶le wspomnieniach, nie móg³ nie napawaæ siê widokiem jej rozwiniêtego cia³a.
- W sumie to nie wiem, co mia³bym ci powiedzieæ. – rzek³ po chwili. – To jak zgin±³ pewnie s³ysza³a¶ ju¿ wiele razy. – odstawi³ kubek. Jego d³oñ powêdrowa³a w okolice obojczyka wyszukuj±c pamiêtnej blizny z tamtego zdarzenia. Co by³o dziwne, ta rana nigdy w pe³ni siê nie zagoi³a, w przeciwieñstwie do innych.
- Jednak chcia³abym to us³yszeæ od ciebie. – powiedzia³a poci±gaj±c kolejne ³yki. – W koñcu by³e¶ najbli¿ej.
„Najbli¿ej?” – zapyta³ sam siebie. – „kurde, nadal zastanawiam siê jak to siê sta³o, ¿e ¿yjê.” Chwyci³ kubek paruj±cej herbaty i wypi³ wszystko. Zastanawia³ siê przez chwilê nad dobraniem s³ów.
- Prawdê mówi±c, Kakashi-sensei zgin±³ przeze mnie. Podczas tej walki nie uwa¿a³em wystarczaj±co i wystawi³em nas na czysty atak. W ostatniej chwili on mnie uratowa³. Co siê dzia³o potem, chyba jest oczywiste. – rzek³ powoli Naruto.
Spu¶ci³ g³owê, ponownie czuj±c na sobie ¶wie¿± krew dawnego nauczyciela. Jego martwe cia³o bezw³adnie le¿±ce przy jego stopach. Piecz±cy ból od ran, a tak¿e wewnêtrzne cierpienie.
Sakura zauwa¿y³a, ¿e opowiadanie tej historii nie jest dla ch³opaka ³atwe. Odstawi³a herbatê i pochyli³a siê nad nim. Planowa³a go tylko poklepaæ, lekko przytuliæ dla pocieszenia. Jednak oboje nie zd±¿yli siê zorientowaæ, gdy ich usta po³±czy³y siê w g³êbokim poca³unku.
Trwali tak przez kilka d³ugich sekund. Z ¿adnej strony nie by³o czuæ oporu. Haruno odsunê³a rêce i wyci±gnê³a siê na oparciu kanapy. Blondyn bardzo powoli ca³owa³ j±, schodz±c coraz ni¿ej. Jego rêka mimowolnie pad³a na udzie dziewczyny. Szybko przenios³a siê w górê, delikatnie trzymaj±c jej biodra. Jego palce wsunê³y siê pod cienk± koszulkê Sakury, jednak tam siê zatrzyma³y.
Naruto odskoczy³ od niej niczym poparzony, zdaj±c sobie sprawê z tego jak daleko zabrn±³. Cofn±³ siê o kilka kroków. Nie by³ w stanie spojrzeæ jej w oczy. Odwróci³ siê, opieraj±c g³ow± o ¶cianê.
- Przepraszam. – powiedzia³ w koñcu z wielkim wyrzutem. – Nie powinienem tego zaczynaæ.
- To tak¿e moja wina. – przyzna³a dziewczyna. – ¬le, ¿e ciê zaprosi³am. Czy mo¿emy przynajmniej udawaæ, ¿e tego nie by³o? – spyta³a spogl±daj±c na ubieraj±cego siê blondyna.
- Z tym nie powinno byæ problemów. Wybacz mi, ale lepiej bêdzie jak ju¿ pójdê.
Ostatnio zmieniony przez Itachi 22 Grudzieñ 08, 10:32, w ca³o¶ci zmieniany 1 raz
Moim zdaniem ciekawie piszesz i oby tak dalej.
Ogólnie jak na chwilê obecn± akcja FFa jest ciekawa i mo¿e siê podobaæ.
W ostatnim rozdziale nie wiem tylko co to te 'aaaaaaaaaa' oznacza. Mam nadziejê, ¿e wyja¶nisz o co chodzi³o po dodaniu nastêpnego rozdzia³u.
Jaka¶, odmiana od tego Maxa DominLoLowego ( nie twierdzê ¿e tamto by³o z³e ) a przy tym atrakcyjna dla przeciêtnego PokeFana, kiedy nastepny chapter ? ;-)
Sygnatura użytkownika
<<< Wyprodukowano na moje zlecenie przez DominLoL Corp.
PPS: By³em redaktorem na Pokemon Valhalli (2008 - 14 listopad 2009 oraz 23 grudzieñ 2010 - styczeñ 2011) i ¶p. PokeSerwis.pl (2009-10). Adminem na ¶p. PokeMedia (2006-08), ¶p. PokemonPowrót (2008), ¶p. PokeShadow (2008), ¶p. PokePlanet2 (2008), ¶p. PokemonMasters (2009), ¶p. PokemonBeta (2009), ¶p. PokeLand (2009-10) i innych mniejszych. W latach 2009-10 kierowa³em popularnym forum ¶p. PokeRang, a od 28 lipca 2010 do 31 listopada 2011 r. by³em Pomocnikiem (dzia³y o Anime i PPS) na Pokemon Valhalla Forum (PVF). W 2011 r. reaktywowa³em stronê Pokemons, któr± opu¶ci³em 31 listopada 2011 r.. Na PokeCollect od 2009 r. (z przerwami kilkumiesiêcznymi) jestem adminem.
Biorê sobie do serca tylko jeden zwyczaj Amerykanów - chwalenie siê na potêgê. Widocznie to dzia³a, skoro s± potêg±. ¦wiêta Trójca : Daru, AtoMan i PokeMan - walcz± o Polski dubbing Pokemon.
Relacja z wizyty delegacji (m in. ja) Pokemon Valhalli na polskich nagraniach 11 sezonu Pokemon. >>http://pokemony.com/pokem...polskiej-wersji
Linki podane w sygnaturce, s³u¿± jedynie celom informacyjnym i edukacyjnym.
Lekkie opó¼nienie D Tutaj juz moga byæ troszke pikantne scenki :P
The Beginning
Rozdzia³ 3
Zapad³ ch³odny zmierzch. Latarnie rozb³ys³y, jasno o¶wietlaj±c uliczki osady. Ziemia upstrzona by³a dziesi±tkami ka³u¿, które odzwierciedla³y ton±ce w mroku niebo, a blady ksiê¿yc majaczy³ wysoko miêdzy tysi±cami b³yszcz±cych gwiazd.
- Pe³nia. – szepn±³ Naruto.
- Piêkna, prawda? – spyta³a cichutko Hinata tul±c siê w jego silnych ramionach. Zawiesi³a mu rêce na szyi i musnê³a delikatnie ustami jego policzek.
- Podobny do ciebie, roz¶wietla nawet mrok nocy. – rzek³ blondyn z u¶miechem, po czym odwzajemni³ u¶cisk. – Poza tym, te¿ jest... kszta³tny. – zakoñczy³ z chichotem.
Hyuuga uwielbia³a komplementy z ust Uzumakiego, niezale¿nie od tego czy zawiera³y nutkê humoru lub podteksty. Jego s³owa by³y niczym s³odzenie ich zwi±zku, szczególnie w takie wieczory jak ten. Splot³a palce na jego karku i poca³owa³a go namiêtnie. Naruto poczu³ nacisk jej piersi, gdy opar³a siê na nim ca³ym cia³em. Obj±³ j± w pasie, delikatnie masuj±c d³oñmi biodra. U¶miechn±³ siê jedynie, gdy po³o¿y³a g³owê na jego barku i powoli zaczê³a drapaæ paznokciami jego klatkê piersiow±.
***
Naruto zsun±³ buty ze stóp i pad³ na kanapê. Przykry³ d³oni± czo³o wzdychaj±c ciê¿ko. Spojrza³ na niedomkniête drzwi do ³azienki, sk±d unosi³a siê lu¼na para. W mieszkaniu rozlega³o siê dudnienie szybkich kropel wody. Uzumaki przez zamglon± szybê kabiny prysznicowej widzia³ zgrabne cia³o Hinaty. Za ka¿dym razem patrzy³ z podziwem na doskonale wyrze¼bion± figurê dziewczyny. Pomimo nieskazitelnej piêkno¶ci Hyuugi, wiedzia³, ¿e by³o milion innych powodów, dla których z ni± by³. Jej delikatna osobowo¶æ zawsze poci±ga³a blondyna, nie wspominaj±c o tym niewinnym wyrazie twarzy.
Kocha³ j±, co do tego nie mia³ w±tpliwo¶ci. W takim razie, dlaczego dzisiaj omal nie poszed³ z Sakur± do ³ó¿ka? To pytanie dr±¿y³o jego my¶li przez kilka ostatnich godzin. Nie potrafi³ siê usprawiedliwiæ, nawet przed samym sob±… a mo¿e nie chcia³? Czu³, ¿e pope³ni³ b³±d, post±pi³ niesprawiedliwie wobec Hinaty i Sakury zarazem. Mimo to, nie ¿a³owa³ tego. To w³a¶nie by³o najgorsze. S³owa Haruno utkwi³y mu w pamiêci, nie by³o sensu rozczulaæ siê nad tym. Zapomnienie tego incydentu, oby jedynego, by³o prawdopodobnie najlepszym rozwi±zaniem.
Dudnienie usta³o zwracaj±c uwagê Naruto. Para siê rozwia³a, gdy Hinata sk±po okryta ¿ó³tym rêcznikiem wy³oni³a siê na progu ³azienki. Uzumaki z u¶miechem patrzy³ w b³yszcz±ce oczy brunetki. Hyuuga rozwinê³a okrycie, którym szybko wytar³a w³osy i krótkim ruchem d³oni pos³a³a rêcznik na fotel. Blondyn obj±³ j± wzrokiem, a ona wyra¼nie czerpi±c z tego przyjemno¶æ powolnymi krokami zbli¿y³a siê do prze³±cznika i wy³±czy³a ¶wiat³o. Ciemno¶æ nocy zapanowa³a w pokoju, jednak nawet ten mrok nie by³ w stanie zatrzymaæ spojrzenia Naruto. Jego oczy rozb³ys³y jasnym ogniem. Trudno by³o to nazwaæ tylko po¿±daniem, ten b³ysk wyra¿a³ równie¿ g³êbokie odczucia, jakimi j± darzy³. Le¿a³ bez ruchu na kanapie oczekuj±c nastêpnego etapu dra¿ni±cej zmys³y gry. W mgnieniu oka Hinata pojawi³a siê tu¿ przy nim. Delikatnymi ruchami palców dotyka³a jego policzków i szyi. Uzumaki machinalnie odsun±³ d³oñ z czo³a, po czym wplót³ j± miêdzy wilgotne w³osy Hyuugi. Brunetka okr±¿y³a kanapê, ostro¿nie siadaj±c mu na kolanach. Ich usta z³±czy³y siê w pal±cym poca³unku. Utkwili w tej pozycji przez kilka d³ugich chwil. Blondyn jedn± rêk± zacz±³ ¶ci±gaæ z siebie bluzê, po czym powoli przeszed³ do zdejmowania dolnej czê¶ci ubioru.
W przeci±gu paru sekund ubrania le¿a³y niedbale na pod³odze. Naruto ³akomie masowa³ d³oñmi jej po¶ladki, a ustami ca³owa³ piersi. Hinata cierpliwie pozwala³a mu rozp³yn±æ siê w po¿±daniu. Po chwili odsunê³a siê od niego i ponêtnie krêc±c biodrami skierowa³a siê do sypialni. Uzumaki niczym zaczarowany w±¿ pope³z³ za ni±.
***
Naruto klêcza³ w pog³êbiaj±cym siê b³ocie, zmieszanym z jego w³asn± krwi±. Deszcz surowo ci±³ go w odkryte plecy. Zimno oraz liczne rany na ca³ym ciele sprawia³y ból niemal¿e nie do zniesienia. Rozszarpane po³acie jego pomarañczowej bluzy p³ywa³y w szkar³atnej ka³u¿y. Uzumaki z trudem orientowa³ siê w sytuacji, zacz±³ poddawaæ siê figlom ociê¿a³ego umys³u. Z og³upienia wyrwa³ go odg³os szurania przyci±gaj±c mêtne spojrzenie. Ró¿norodne barwy bólu uderzy³y w zmaltretowane nerwy blondyna. Niemal doszczêtnie spalone cia³o martwego mê¿czyzny spoczywa³o przed nim.
Ogrom obra¿eñ ca³kowicie uniemo¿liwia³ rozpoznanie osoby. Naruto wiedzia³, nie musia³ nawet zgadywaæ. Strzêpy matowo-niebieskiego materia³u le¿a³y przy wci±¿ skwiercz±cej twarzy zamordowanego. Wiatr towarzysz±cy ulewie pos³a³ na wpó³ spopielone kartki pod nos Uzumakiego. Zna³ te strony, widzia³ je nie raz. Poczu³, jak ¿ó³æ podchodzi mu do gard³a, pal±c niesamowicie w krtañ. Gwa³townemu wyrzuceniu nieczysto¶ci z ¿o³±dka wtórowa³a ciekn±ca z ust krew. Blondyn przewróci³ siê na bok z chêci± odwrócenia wzroku od tej makabrycznej sceny. Jego g³owa z chlu¶niêciem leg³a w czerwonej posoce. Przenikliwy ból wspiera³y wiruj±ce wko³o okropne obrazy. Naruto widzia³, jak wszyscy siê od niego odwracaj±. Spoczywa³y na nim mordercze spojrzenia obwiniaj±cych go przyjació³. Mia³ przed oczami chaos.
Nasta³a wszechogarniaj±ca cisza. Deszcz przesta³ dudniæ, a smród spalenizny nie by³ ju¿ wyczuwalny. Woko³o na g³uchym wietrze drga³ cichy d¼wiêk. Czy to umys³ p³ata³ mu kolejne figle? Niesiony z powiewem szept stawa³ siê coraz wyra¼niejszy.
- Naruto… - rozleg³ siê g³os, zdecydowanie zbyt dobrze znajomy. – On zgin±³, innych czeka ten sam los, a ty… zdechniesz na koñcu.
- Zamknij siê! – wychrypia³ Uzumaki pluj±c obficie krwi±.
- Jeste¶ nikim, nie potrafisz nawet obroniæ bliskich. Zabi³e¶ swojego nauczyciela, a niebawem u¶miercisz innych.
- Wyno¶ siê!
***
Naruto wyrwa³ siê ze snu wrzeszcz±c na ca³e gard³o. Jego cia³o przelewa³o siê w wewnêtrznym bólu, który przypomina³ ogieñ rozpalaj±cy piekielne piece. W±skie rysy na jego policzkach rozpali³y siê niczym roz¿arzona stal, a twarz przybra³a demoniczny wyraz. Czu³ jak w¶ciek³a chakra zapieczêtowanego demona wyrywa siê zmieniaj±c jego wygl±d. Oczy nap³ynê³y szkar³atem, a ¼renice zwê¿y³y siê niemal dope³niaj±c oblicze Kyuubiego. Nagle, po¶ród ogromu morderczej energii, pojawi³ siê koj±cy dotyk. £agodz±ca moc rozp³ynê³a siê po klatce piersiowej Uzumakiego wraz z sp³ywaj±cymi ³zami Hinaty. Dziewczyna kurczowo trzyma³a siê blondyna staraj±c siê powstrzymaæ przemianê. Jego d³oñ unios³a siê w powietrze wbrew woli. Wtedy Naruto postawi³ ogromn± ¶cianê z czystej z³o¶ci. Nie móg³ pozwoliæ na zranienie Hyuugi, ramie bezw³adnie opad³o na po¶ciel. Dziewiêcioogoniasty zacz±³ powoli ustêpowaæ silnym emocjom.
- Ju¿ w porz±dku. – szepn±³, gdy wszystko siê uspokoi³o.
- Dlaczego nie nosisz tego naszyjnika? – spyta³a ocieraj±c ³zy brunetka.
Uzumaki milcza³. Nawet nie chcia³ siê t³umaczyæ. Wisiorek, który dosta³ od Tsunade, od d³u¿szego czasu spoczywa³ zamkniêty w schowku pod górn± szuflad± szafki nocnej. Odpowied¼ na jej pytanie by³a prosta, lecz tak ciê¿ka do ujêcia w s³owa. W koñcu, równie dobrze mogli tej nocy oboje zgin±æ, a znaj±c Kyuubiego… nie by³aby to szybka ¶mieræ.
- Chcê… Nie, ja muszê opanowaæ go swoimi si³ami. – wycedzi³ przez zaci¶niête zêby Naruto. Mia³ zamiar uspokoiæ dziewczynê przytuleniem, lecz zwiotcza³e miê¶nie stawi³y ciê¿ki opór.
- Dumny jak zawsze. – powiedzia³a Hinata ocieraj±c ³zy. – Proszê Ciê, za³ó¿ ten naszyjnik.
Jounin obróci³ siê w jej stronê, zagl±daj±c w pe³niê odzwierciedlan± w g³êbokich oczach dziewczyny. Nie by³ w stanie oprzeæ siê temu cudownemu b³yskowi. Westchn±wszy g³êboko delikatnie wysun±³ siê spod u¶cisku, po czym wsta³ z ³ó¿ka. Nie dbaj±c, by czymkolwiek okryæ swoj± nago¶æ, powlók³ siê do owej szafki ze skrytk±. Otworzy³ najwy¿sz± szufladê i zdj±³ podwójne dno, tam spoczywa³ niewielki klejnot barwy turkusowej zaczepiony na rzemyku. Naruto na³o¿y³ wisiorek przez g³owê wieszaj±c na twardym karku.
- Przepraszam Hinata… Masz racjê. – rzek³ ca³uj±c j± w czo³o. – ¦pijmy, jutro ciê¿ki dzieñ.
Silne objêcie blondyna w pe³ni uspokoi³o serce Hyuugi. Zna³a go wystarczaj±co dobrze, by wiedzieæ, ¿e przyznanie siê do b³êdu jest du¿ym krokiem.
***
Tsunade w milczeniu poda³a kilka kartek Shikamaru. Nara, nie omieszkawszy skomentowaæ, jakie to upierdliwe, zacz±³ po¶piesznie wertowaæ dane dotycz±ce ich misji. Hokage wcale nie zdziwi³o to, jak zaskoczony wyraz przybra³a twarz mê¿czyzny. Poznawszy siê z ca³ym zadaniem poda³ zapiski Naruto, który sta³ obok. Nad ramieniem blondyna nachylili siê pozostali cz³onkowie grupy i nie marnuj±c czasu przyst±pili do czytania.
- To s± jakie¶ jaja? – wychrypia³ Uzumaki. – Co¶ takiego nie utrzyma siê w tajemnicy zbyt d³ugo. Kiedy dotar³y do nas te dane? – spyta³ z niepokojem.
- Wczoraj o ¶wicie. Gorsze jest to, ¿e zosta³y wys³ane przed dwoma dniami. – wyja¶ni³a Shizune zanim jej prze³o¿ona zd±¿y³a siê odezwaæ.
- Bardzo prawdopodobne, ¿e informacje o tym s± ju¿ w z³ych rêkach. Misja mo¿e byæ ciê¿sza ni¿ przewidziano. – zauwa¿y³ Neji oddaj±c plik kartek Tsunade. Kobieta postawi³a je na pustej czê¶ci biurka i z³o¿y³a d³oñ w pieczêæ. Dane zwinê³y siê, po czym nienaturalnie szybko sp³onê³y.
- Masz racjê, dlatego przygotowali¶my dla was specjalny inwentarz na wszelki wypadek. – gdy Godaime to mówi³a, Shizune wyci±gnê³a z szafki obok dosyæ du¿e pude³eczko. Zdjê³a prowizoryczn± pieczêæ i otworzy³a wieko. W ¶rodku znajdowa³o siê kilka niewielkich fiolek wype³nionych ró¿nobarwnymi substancjami oraz sztyletów. – Shikamaru, te mikstury s± poza normami medycznych jutsu. Tak szczerze, s± to moje dzie³a i nie ma ich w ¿adnym spisie. Dlatego przygotowa³y¶my w³asn± listê, a ty jedyny mo¿esz to odczytaæ. – wyja¶ni³a podaj±c kolejn± kartkê Narze. Nastêpnie wskaza³a palcem na kunai. – Ich ostrza s± pokryte specjaln± trucizn±, nie mo¿liw± do zneutralizowania przez tradycyjne odtrutki.
Tsunade odetchnê³a rozsiadaj±c siê w fotelu. Shizune przekaza³a ingredienty pi±tce shinobi, po czym siêgnê³a ponownie do szafki. Wyci±gnê³a stamt±d niewielki mieszek i szklan± szkatu³kê.
- Pigu³ki dla Kiby i Akamaru. – wyja¶ni³a podaj±c im woreczek. – A tak¿e wasze specjalne ostre kulki klanu Akimichi. Wyposa¿cie siê jak najszybciej i wyruszajcie.
Grupa ninja zapakowa³a ekwipunek i w milczeniu opu¶cili pomieszczenie.
- Powodzenia. – szepnê³a Hokage, lecz wystarczaj±co g³o¶no, by jej podopieczna mog³a to us³yszeæ. – Oby im siê uda³o.
Nie mo¿esz pisaæ nowych tematów Nie mo¿esz odpowiadaæ w tematach Nie mo¿esz zmieniaæ swoich postów Nie mo¿esz usuwaæ swoich postów Nie mo¿esz g³osowaæ w ankietach Nie mo¿esz za³±czaæ plików na tym forum Nie mo¿esz ¶ci±gaæ za³±czników na tym forum
Wymiana buttonami z PokeCollect
Forum wykorzystuje cookies, tak jak ka¿de inne w internecie, w tych samych celach (reklamy, statystyki, ustawienia). Przegl±dark± mo¿esz regulowaæ warunki przechowywania cookies.