Giant Chasm
Dwa dni przed rozpoczêciem Ligi Unovy
- Co to by³o? S³ysza³a¶ ten huk? – zapyta³ mê¿czyzna swoj± towarzyszkê.
- Szczerze to nie mam pojêcia. Co¶ wielkiego spad³o z nieba. Uderzy³o w powierzchniê ziemi niedaleko nas! To cud, ¿e prze¿yli¶my to trzêsienie ziemi... – odpowiedzia³a kobieta.
Dwóch podró¿ników chodzi³o po zau³kach Giant Chasm w poszukiwaniu legendarnego shiny Metagrossa, lecz co¶ stanê³o im na drodze. Gigantyczna kometa spad³a wprost z nieba i wbi³a siê w glebê nieca³y kilometr od nich. Chmura kurzu zagrodzi³a im przej¶cie, a oni jakim¶ dziwnym przypadkiem zdo³ali prze¿yæ moment, gdy ziemia pod ich nogami zatrzês³a siê. Niebo przywdzia³o szmaragdow± barwê i przys³oni³o siê ciê¿kimi chmurami, które przysz³y znik±d. Zacz±³ padaæ rzêsisty deszcz. W ci±gu kilku minut ca³a dolina zape³ni³a siê wod±. Zrobi³o siê niebezpiecznie.
- Musimy to sprawdziæ. – rzek³ mê¿czyzna.
Teraz by³o widaæ, ¿e mia³ na sobie bia³y, ¶wiec±cy kombinezon. Zielone w³osy falowa³y na wietrze, a jego wzrok skierowany by³ w kierunku tego niecodziennego zdarzenia.
- A niebiosa otworz± siê i zejdzie na nas zag³ada... – powiedzia³a ni st±d ni zow±d kobieta.
- Co ty pleciesz za bzdury? S±dzi³em, ¿e skoñczy³a¶ z tymi pierdo³ami. To nie mo¿e byæ to o czym mówi³a¶ do tej pory. To niemo¿liwe.
Oczy dziewczyny za¶wieci³y siê jakby mia³a zaraz mieæ kolejn± wizjê. Z jej pokeballa wyskoczy³ Espeon, który zacz±³ g³o¶no wyæ, daj±c do zrozumienia, ¿e rzeczywi¶cie co¶ by³o nie tak. Co¶ siê nie zgadza³o.
- Cztery formy zniszczenia. Cztery oblicza destrukcji. – kontynuowa³a.
- Przestañ Rahl! Musimy tam pój¶æ, ale to ju¿! – krzykn±³ mê¿czyzna.
- Wybacz... Nie panujê nad tym. Espeon, poprowad¼ nas do krateru.
Po kilku minutach marszu przez b³oto w gêstym deszczu napotkali przeszkodê. Owy shiny Metagross, którego tak bardzo chcieli ujrzeæ stan±³ im na drodze. Nie wygl±da³ na zadowolonego. Z³o¿y³ wszystkie cztery koñczyny, wzbi³ siê w powietrze i zamierza³ bez ostrze¿enia zaatakowaæ przechodniów.
- Kryj siê! – wrzasn±³ mê¿czyzna – Ja siê tym zajmê. Ninetales, id¼!
Deszcz usta³, gdy tylko dziewiêcioogonowy lis pojawi³ siê przed lewituj±cym Metagrossem. Na niebie zawita³o ostre s³oñce. Temperatura wzros³a niemal¿e od razu do oko³o dwudziestu piêciu stopni w skali Celsjusza. Drought. Unikalna zdolno¶æ Ninetales mog³a uratowaæ im ¿ycie przed stalowym kolosem, który postanowi³ u¿yæ Zen Headbutt na obcych. Prawie by trafi³, ale lis w ostatnim momencie zdo³a³ unikn±æ niemal nokatuj±cego ciosu. Metagross rykn±³ na znak protestu.
- Ninetales, Fire Blast! Wierzê w ciebie! – krzykn±³ ch³opak.
Rahl z ukrycia obserwowa³a jak potê¿ny, ognisty znak X ugodzi³ w metalowe cielsko napastnika. Modli³a siê, by nic nikomu siê nie sta³o. Jednak nie chcia³a byæ bierna i po chwili wsta³a. Wypu¶ci³a z r±k pokemonow± kulê. Wy³oni³ siê z niej nie Umbreon, a Mismagius.
- Will-o-wisp!
- Fire Blast raz jaszcze!
Wspólnymi si³ami Rahl ze swoim przyjacielem zdo³a³a podpaliæ Metagrossa. Os³abiony Pokemon nie mia³ za wiele do powiedzenia i musia³ wycofaæ siê. Minutê pó¼niej znikn±³ w pobliskiej jaskini. Dwójka podró¿ników us³ysza³a w tym samym momencie potê¿ny huk dochodz±cy zza wzgórza.
- Co to by³o?! – zapyta³ ch³opak.
- Chod¼my...
Ile si³ wdrapali siê na wzgórze. Doznali szoku. W centrum krateru lewitowa³a istota, która nie przypomina³a im nic, co dotychczas znali. Wydawa³a dziwne d¼wiêki, których nie mogli zidentyfikowaæ.
- Sprawdzê to co¶ w Pokedexie. – powiedzia³ mê¿czyzna.
„Brak danych na temat gatunku. Proszê zaktualizowaæ system.”
- Cholera jasna. Co to jest?!
- Ja...ja chyba wiem. To proroctwo...
Nie dokoñczy³a. Istota zauwa¿y³a ich oboje. Potê¿nym Psycho Boost zniszczy³a wszystko w obrêbie dwóch kilometrów. Rahl wraz ze swym przyjacielem prawdopodobnie nie prze¿yli tak niszczycielskiej fali uderzeniowej. Istota wyl±dowa³a na ¶rodku krateru. Podesz³a do pêkniêtej kuli, któr± trafi³a na Ziemiê. Swoimi elastycznymi d³oñmi podnios³± j± i przemieni³a w energiê, któr± potem poch³onê³a. Us³ysza³a d¼wiêk nadlatuj±cego helikopteru. Wyl±dowa³ na urwisku wytworzonym przez Psycho Boost. Wysz³a z niej postaæ podpieraj±ca siê lask±. Dobrze zbudowany mê¿czyzna. Nieco wiekowy. Wokó³ niego k³êbi³o siê od groma zamaskowanych trenerów Pokemon.
- Witaj na Ziemi, o Potê¿ny! – krzykn±³ w stronê istoty.
Nie uzyska³ ¿adnej odpowiedzi. Kosmiczny stwór wpatrywa³ siê w niego tylko swoimi dwoma hipnotyzuj±cymi ¶lepiami.
- Nie musia³e¶ zabijaæ tych ludzi. Jednak¿e powiem ci, ¿e nieco mi pomog³e¶. – rzek³ starzec – Znale¼æ cia³a! Musimy je mieæ! S± one cenniejsze ni¿ wasze wszystkie ¿ycia razem wziête! O Potê¿ny, czeka³em na ciebie tyle lat. Zechcesz u mojego boku rz±dziæ ¶wiatem? Zapewne s³ysza³e¶ o wszechw³adnym Kyuremie zamieszkuj±cym tutejsze regiony, jednak on jest niczym w porównaniu do ciebie. Spójrz, mam co¶ dla ciebie.
Wyj±³ z kieszeni ró¿owoz³ot± pokemonow± kulê. W tym samym momencie zamaskowani trenerzy, którzy otoczyli istotê z ka¿dej strony, wypu¶cili ze swoich pokeballi ró¿norakie Pokemony, które zaczê³y bez zw³oki atakowaæ j±. Starzec skorzysta³ z okazji. Rzuci³ ow± kul± przed siebie. Po chwili nieznana ¶wiatu kreatura zosta³a z³apana.
Mê¿czyzna zszed³ do krateru w celu podniesienia pokeballa z prawdopodobnie najsilniejszym stworzeniem, które aktualnie znajdowa³o siê na planecie.
- Jeste¶ mój. Tylko mój. – rzek³ i zacz±³ siê diabelsko ¶miaæ jakby posiad³ nie¶miertelno¶æ...
[ Dodano: 1 Grudzieñ 12, 20:02 ]
Dzieñ Pierwszy
Wszyscy na ten dzieñ czekali. Nie by³o osoby w Sinnoh, a tak¿e w innych regionach, która nie oczekiwa³aby rozpoczêcia kolejnych Mistrzostw. Na godzinê przed pierwszym pojedynkiem stadion ju¿ pêka³ od nadmiaru widzów. Kobiety. Mê¿czy¼ni. Dzieci. A nawet Pokemony. Ka¿dy czeka³ na bitwê inauguracyjn±, która otworzy zmagania w kolejnej Lidze Sinnoh. Pogoda by³a doskona³a. Niebo by³o bezchmurne i wia³ lekki, przyjemny wiatr. W¶ród osób próbuj±cych dostaæ siê na stadion g³ówny by³ pewien ch³opak, a przynajmniej tak mo¿na by³o wywnioskowaæ. Ubrany w srebrny p³aszcz nagle zmieni³ kierunek marszu i poszed³ za arenê. Tam wypu¶ci³ jednego ze swoich Pokemonów. Chcia³ z nim porozmawiaæ.
- Witaj. – rzek³ do Rapidasha.
Koñ ukorzy³ siê. P³omienie na jego ciele przybra³y na sile od ostatnich walk, które stoczy³. Spojrza³ na trenera.
- Cokolwiek siê stanie, zawsze bêdê z tob± i innymi. Musia³em ci to powiedzieæ, gdy¿ mój stan fizyczny pogarszy³ siê. To wszystko przez... a zreszt± niewa¿ne. – powiedzia³ i pog³aska³ go po pysku.
Wraz z nim uda³ siê najbli¿szym wej¶ciem na stadion. Bra³ udzia³ w turnieju. Po chwili znikn±³ w t³umie ¿±dnych wra¿eñ kibiców walk Pokemon...
Na dziesiêæ minut przez rozpoczêciem pierwszej bitwy ¶wiat³a na arenie zgas³y. Jak co roku Garchomp mistrzyni Cynthii mia³ zaszczyt otworzyæ Mistrzostwa. U¿ywaj±c Draco Meteor przywo³a³ deszcz niedu¿ych meteorytów, które roz¶wietli³y spokojne dot±d niebo. Wszyscy wpatrywali siê jak zaczarowani w tañcz±ce barwy, lecz by³a jedna osoba zaciekawiona zupe³nie czym innym. Siedzia³ na jednej z trybun prawie w najwy¿szym rzêdzie. Wokó³ niego znajdowa³o siê kilkana¶cie innych ludzi, prawdopodobnie by³a to jego obstawa. Trzyma³ w rêku pokeballa. Bawi³ siê nim.
- Jeszcze trochê, a przyjdzie czas. Jeszcze trochê. – powtarza³ w kó³ko do siebie – A ty co powiesz? Dlaczego milczysz?
- Jestem tu tylko dlatego, gdy¿ mnie poprosi³e¶. Nie chcê braæ udzia³u w twoich bezmy¶lnych planach. Rób co chcesz, ale mnie w to nie mieszaj. – odpowiedzia³ mê¿czyzna ubrany w bia³y fartuch. Mia³ na nosie okulary, a za nim unosi³ siê Klinklang.
- Zawsze by³e¶ taki dobry? Nie wydaje mi siê. Dlatego te¿ lepiej nie odzywa³ siê. Niepotrzebnie siê pyta³em. – rzek³ starszy mê¿czyzna – O, zaczyna siê! W koñcu co¶ ciekawszego bêdzie siê dzia³o. Te pokazy s± nudne jak flaki z olejem.
Mia³ racjê. Cynthia po krótkiej przemowie odlecia³a na Garchompie do lo¿y mistrzów, w której zasiada³y takie osobisto¶ci jak Steven, Iris, Buizel, Kleszczu oraz Clair. Znana wszystkim spikerka Pokefanka wziê³a g³os. Przedstawi³a siê i zaprosi³a wszystkich gor±co na inauguracyjn± walkê, w której bra³a udzia³ dwójka bardzo interesuj±cych trenerów. Misty z Cerulean City oraz znany ju¿ wszystkim Sachees, który po raz trzeci postanowi³ wzi±æ udzia³ w zawodach. Podobno mocno trenowa³ do tej edycji Ligi Sinnoh. Zawodnicy pojawili siê na dwóch przeciwstawnych koñcach areny. Sêdzia oznajmi³, ¿e walka rozgrywa siê trzy na trzy. Wygra ta osoba, która pierwsza wyeliminuje trzy Pokemony przeciwnika.
- A wiêc zaczynajcie! – krzykn±³ arbiter.
- Sceptile, id¼! – krzykn±³ jako pierwszy Sachees.
- Togekiss, wybieram ciê!
I zaczê³o siê. To, na co wszyscy tak czekali. Zawody zosta³y rozpoczête. Trawiasty stworek nie mia³ przewagi typu, lecz Sachees by³ przekonany, ¿e poradzi sobie. Od razu nakaza³ mu u¿yæ Agility, by móg³ bez przeszkód wyprzedziæ ruch przeciwnika. Misty jednak nie chcia³a pozostaæ bierna. Nie siedzia³a tylu lat bezczynnie w gymie, a spêdzi³a ten czas na wycieñczaj±cym treningu.
- Nasty Plot! Potem Thunder Wave!
- Leaf Blade z ca³ej si³y w brzuch!
Togekiss wzbi³ siê w powietrze i podniós³ wska¼nik swojego ataku specjalnego, lecz od razu po tym otrzyma³a mocny cios od nadci±gaj±cego spod niej Sceptile’a. Spad³a na ziemiê. Ludzie zebrani na trybunach zaczêli zastanawiaæ siê kto ma wiêksze szanse. Zdania by³y podzielone. Normalny Pokemon zdo³a³ wstaæ i sparali¿owaæ Sceptile’a, by móc potem bez przeszkód stosowaæ jedn± z najskuteczniejszych technik. Paraflinchowaæ.
- Dobrze! Teraz Air Slash! – rzek³a Misty.
- Co to to nie. Rock Slide!
Szczerze mówi±c dziewczyna nie spowiedzia³a siê tego. By³a niemal pewna, ¿e Sceptile nie dysponuje kamiennym atakiem, który jest super efektywny na lataj±ce. Air Slash w wykonaniu Togekiss nie doszed³ do skutku, gdy¿ Sceptile wcze¶niej u¿y³ Agility. Zacz±³ obrzucaæ przeciwniczkê wielkimi kamieniami, które wykopywa³ spod ziemi. Widaæ by³o, ¿e d³ugo nie wytrzyma.
- Togekiss, zmieniamy strategiê. Fire Blast!
Sachees oniemia³. Zatka³o go. Patrzy³ jak niemal pokonana Togekiss u¿ywa jednego z najsilniejszych ognistych ataków. Sceptile stan±³ w p³omieniach. Ch³opak odzyska³ sprawno¶æ dzia³ania, gdy zobaczy³, ¿e jego Pokemon nie jest w stanie kontynuowaæ walki.
- Wracaj. – powiedzia³ – Charizard, poka¿ jej co znaczy byæ ognistym stworkiem.
Sceptile zamieni³ siê z Charizardem. Rozpoczê³a siê druga faza walki. Tym razem w powietrzu. Togekiss udawa³o siê unikaæ Fire Blast za Fire Blastem, lecz na d³u¿sz± metê by³o to bez sensu. Misty musia³a zaatakowaæ. Postanowi³a powtórzyæ technikê Thunder Wave+Air Slash. Togekiss sparali¿owa³a Charizarda i ju¿ mia³a przej¶æ do ofensywy, gdy Sachees znowu to zrobi³. Rozkaza³ ognistemu starterowi u¿yæ Rock Slide. Tym razem uderzenie by³o krytyczne. Lataj±cy Pokemon spad³ na ziemiê.
- Togekiss! Nic ci nie jest? – krzyknê³a Misty, ale sêdzia j± uprzedzi³ mówi±c, ¿e Sachees prowadzi jeden do zera. Przywo³a³a Pokemona do pokeballa i wys³a³a kolejnego. Floatzela. Wiedzia³a, ¿e teraz jej szanse wzrosn±, ale Sachees postanowi³ zamieniæ Charizarda z powrotem na Sceptile’a. To trochê zby³o z tropu dziewczynê.
- Zacznijmy wiêc zabawê. Sceptile, jeste¶ gotowy? – zapyta³ Pokemona.
Ten kiwn±³ g³ow±. Stali tak razem i czekali na ruch przeciwniczki. Misty zaatakowa³a. Nakaza³a Floatzelowi u¿yæ Crunch, gdy¿ ka¿dy inny atak nie zada³by praktycznie ¿adnych obra¿eñ. Gdy tylko wydra znalaz³a siê metr od Sceptile’a, Sachees wrzasn±³ ile mia³ si³.
- Detect! A potem Absorb!
Zablokowa³ Crunch, by potem wyssaæ z przeciwnika nieco energii przyk³adaj±c rêce do jego cia³a. Misty nie wiedzia³a, co zrobiæ. Chyba ju¿ pogodzi³a siê z my¶l±, ¿e Floatzel nie zdzia³a zbyt wiele. I mia³a racjê. Sceptile rykn±³ i u¿ywaj±c Leaf Blade pos³a³ go do piachu. Nie by³o nawe czego zbieraæ. Zrobi³o siê dwa do zera dla Sacheesa, a ostatnim Pokemonem Misty by³a Starmie.
- Mamy przewagê! Kontynuujmy dobr± passê! – powiedzia³ Sachees.
- Hah. Ice Beam. Teraz.
Starmie roz³o¿y³a maksymalnie swoje nibynó¿ki. Jej ¶rodek zacz±³ ¶wieciæ, a potem wystrzeli³a potê¿nym, lodowym promieniem, który niemal powali³ na ziemiê Sceptile’a.
- Nieee! Sceptile, wstañ! Leaf Storm!
- Protect.
Ostre jak brzytwy li¶cie nie przedosta³y siê przez niewidzialn± barierê wytworzon± przez Starmie.
- Zakoñczmy to. Ice Beam raz jeszcze.
Tym razem ju¿ po by³o wszystkim. Sceptile przyj±³ na siebie uderzenie, które spowoda³o nie tylko to, ¿e zosta³ czê¶ciowo zamro¿ony, ale te¿ zemdla³. Nie by³ w stanie kontynuowaæ walki.
Sachees nie by³ zadowolony z przebiegu pojedynku. Rzuci³ wszystko na jedn± kartê. Pojawi³ siê jego Charizard, który te¿ nie mia³ zbyt wiêkszych szans na pokonanie doskonale przygotowanej do bitwy Starmie. Kilkakrotne u¿ycie Scald pozbawi³o go nadziei na zaistnienie w pojedynku. Ostatnim Pokemonem Sacheesa by³ Nidoking. Przewaga Starmie by³a druzgoc±ca.
- Wymy¶l co¶! Thunder! – krzykn±³ ch³opak.
- Protect. Potem Scald.
Misty, która na pocz±tku wygl±da³a na niezbyt przygotowan± do walki, teraz bawi³a siê z przeciwnikiem. Robi³a, co chcia³a. Ci±g³e u¿ywanie Protect irytowa³o tak bardzo Sacheesa, ¿e straci³ panowanie nad sob±. Wodny atak podpali³ Nidokinga.
- Earthquake! Szybko!
- Hah. Poka¿ê ci sztuczkê. Dalej, uderz.
Trzêsienie ziemi nie spowodowa³o zbyt wiele strat w zdrowiu wodnego Pokemona, ale dos³ownie sekundê po ataku Starmie u¿ywaj±c Recover znów by³a w pe³ni si³.
- Skoñczmy to. Psychic.
Sachees wiedzia³, ¿e to koniec. Poniós³ pora¿kê w pierwszym meczu pierwszego dnia zawodów. Wstyd. Nidoking po chwili spad³ z wysoko¶ci dwudziestu metrów, gdy¿ Starmie postanowi³a pu¶ciæ go. Misty zmieni³a siê. Ju¿ nie by³a taka jak kiedy¶. Podziêkowa³a ch³opakowi za walkê i wysz³a ze stadionu. Sachees wezwa³ Nidokinga do pokeballa i uciek³. Chcia³ jak najszybciej znikn±æ...
W drugim pojedynku dnia bra³ udzia³ czternastoletni ch³opak z Johto pochodz±cy z Blackthorn, rodzimego miasta mistrzyni Clair. Crimson. Jego przeciwnikiem by³ zupe³nie nikomu nieznany dotychczas Frank Donaghue. Wysoki, szczup³y mê¿czyzna pochodz±cy z miasta Virbank w Unovie. Mia³ nadziejê na pokonanie Crimsona i szybki awans do drugiej rundy, lecz mecz dopiero co siê zacz±³. Na pierwszy rzut poszed³ Venusaur m³odszego trenera oraz Ampharos Franka.
- Leech Seed! – krzykn±³.
- Chyba zwariowa³e¶. Ampharos, Cotton Guard! Potem Power Gem!
S³ychaæ by³o ¶miech ludzi na trybunach. Kamiennym atakiem na ro¶linnego Pokemona? Mo¿e ma jak±¶ dziwn± strategiê. Ale szybko okaza³o siê, ¿e by³a ona nieskuteczna. Po zwiêkszeniu obrony uderzy³ atakiem, który praktycznie nie zada³ ¿adnych obra¿eñ Venusaurowi.
- Wzmocnimy trochê moc s³oñca, co ty na to? – zapyta³ przeciwnika Crimson.
- No w sumie. Ch³odno siê zrobi³o. – odrzek³ nie¶wiadomy Frank.
- Sunny Day!
Z ro¶liny na ciele Venusaura wydoby³ siê promieñ, który pod±¿y³ w stronê s³oñca. Zaczê³o ono tak mocno ¶wieciæ, ¿e niemal o¶lepia³o zebranych na stadionie.
- Chyba przesadzi³e¶. Czekaj, zdejmê kurtkê.
- Solarbeam! – krzykn±³ Crimson.
Potê¿ny promieñ solarny ugodzi³ w Ampharosa. By³ na tyle silny, ¿e powali³ go na ziemiê. Elektryczny Pokemon krzykn±³ z bólu i czeka³ na komendê trenera, który teraz by³ zajêty swoim ubiorem, a nie walk±. Kolejny promieñ dobi³ go i zrobi³o siê jeden do zera dla m³odszego partycypanta.
- Ej. To nie fair! Ampharos, powrót! Dobrze. Zobaczymy jak sobie poradzisz z nim. Simisear, dajesz!
Na arenie pojawi³a siê ognisty stworek gotowy do rozprawienia siê z Venusaurem. Jednak Crimson nie chcia³ pozwoliæ, by ta mog³a spokojnie u¿ywaæ wodnych ataków. Zamieni³ ro¶linnego startera na Rotoma-Wash.
- My tu walczymy czy wymieniamy siê sprzêtem AGD? Co to jest?! – zapyta³ oburzony Frank.
- To jest Rotom pralka. – za¶mia³ siê przeciwnik – A to jest jego Hydro Pump.
Ma³y Pokemon wydoby³ z siebie potê¿ny wodny strumieñ, który bez problemu trafi³ w Simisear. Zada³ gigantyczne obra¿enia, a starszy trener zastanawia³ siê, co ma zrobiæ.
- Oj tam oj. Acrobatics, szybko!
Crimson wiedzia³, ¿e kolejny Hydro Pump wykoñczy przeciwnika. Los chcia³, ¿e lataj±cy ruch nie trafi³ w Rotoma, co znacznie u³atwi³o sprawê. Simisear zosta³ pokonany, a Frankowi zosta³ ostatni Pokemon, którym okaza³ siê Frillish.
- Nie wiem dlaczego startujesz w lidze z takimi s³abiakami. Wszystkie te stworki, co masz maj± potencja³, a s± s³absze od dzikiego Patrata. Zobaczmy, co potrafi ten Frillish. – rzek³ Crimson i postanowi³ znów zamieniæ Pokemona.
Wybór pad³ na Weavile’a, którego nazwa³ Tenebris. Doskonale zareagowa³. Mroczny stworek bez problemu pokona ducha, którym jest Frillish.
- Shadow Ball! – krzykn±³ Frank.
- Cz³owieku... No dobra, widzê, ¿e nie ogarniasz.
Shadow Ball zada³o tyle obra¿eñ, co nic. Crimson poprosi³ Weavile o Night Slash, które by³o super efektywne, a rywal patrzy³ i nie móg³ siê nadziwiæ. Powiedzia³, ¿e to fascynuj±ce i chcia³by stoczyæ wiêcej takich pojedynków. Wysz³o na to, ¿e w ogóle nie interesowa³ siê przebiegiem walki i nawet nie zauwa¿y³ kiedy Frillish zosta³ pokonany.
- Facepalm cz³owieku...id¼ do jakiej¶ szko³y Pokemon czy co¶. Wstyd mi za ciebie. – powiedzia³ Crimson i podziêkowa³ mu za bitwê. Pó¼niej oboje wyszli ze stadionu. M³odszy trener postanowi³ udzieliæ mu paru lekcji.
Od razu po tym kolejnych dwóch partycypantów wesz³o na stadion. Zajêli miejsca. Jednym z nich by³ Piter3232, który pochodzi³ z Kanto. Nic o nim nie by³o wiadomo. Jego przeciwnikiem by³ niejaki tajemniczy Megaban. Wysoki, dobrze zbudowany brunet z okularami przeciws³onecznymi. Mia³ oko³o dwadzie¶cia piêæ lat i wygl±da³ na silnego trenera. Ju¿ patrz±c na niego mo¿na by³o pomy¶leæ, ¿e ma za sob± mroczn± przesz³o¶æ. Chwyci³ jednego z trzech pokeballi, które mia³ u paska. Spojrza³ bez s³owa na przeciwnika licz±c na cokolwiek. Nic. Zupe³na cisza na ca³ym stadionie. Wszyscy byli bardzo zainterosowani, co Megaban poka¿e w walce. Jedna osoba na trybunach poruszy³a siê. Rozpozna³a partycypanta.
- On. Co on tu robi?! Co ON tu robi do ciê¿kiej cholery! Przecie¿ zgin±³ w eksplozji! – wrzeszcza³.
Megaban zauwa¿y³ go. Zwróci³ siê w jego stronê. Zdj±³ okulary ukazuj±c blizny wokó³ oczu. Ich spojrzenia spotka³y siê.
- Czas zaczynaæ. – powiedzia³ Megaban.
Sêdzia pozwoli³ na start. Walka rozpoczê³a siê.
- Sawk. Id¼ i za³atw to szybko. – szepn±³ do pokeballa M.
Przeciwnik wybra³ jako pierwszego Explouda. Nie wiadomo na co liczy³ wiedz±c, ¿e Pokemon normalny nie ma wiêkszych szans z walcz±cym, którym by³ Sawk. Pokemony zaczê³y zawziêcie walczyæ. Wymienia³y siê wzajemnie ciosami, ale by³o widaæ, ¿e Megaban chce najpierw oceniæ mo¿liwo¶ci i potencja³ Explouda, znale¼æ jego s³aby punkt i wtedy uderzyæ z ca³ej si³y jednym, nokautuj±cym ruchem. Normalny Pokemon zamierza³ u¿yæ Hyper Voice, lecz w tym momencie dosz³o do tego, co planowa³ M.
- Odskocz w prawo. Dok³adnie dwa i pó³ metra. Zwróæ siê lewym bokiem do Explouda, by zminimalizowaæ ryzyko kontrataku. Close Combat. – rzek³.
Piter3232 nie wiedzia³ w³a¶ciwie o czym jego rywal mówi, ale chcia³ siê poddaæ bez walki. Zachêca³ swojego Pokemona do szybkiego Fire Blast, lecz nie zd±¿y³. Sawk niczym mistrz karate zacz±³ zadawaæ mu szybkie, mocne ciosy po ca³ym ciele.
- Saaaaaaawk! – krzykn±³ w pewnym momencie, a Exploud run±³ na ziemiê.
- Doskonale. Czekamy na kolejnego. – skwitowa³ M.
Piter3232 wezwa³ pokonanego Explouda do siebie. Chwilê zastanowi³ siê, co robiæ. Postanowi³ u¿yæ Heracrossa wiedz±c, ¿e bêd±c czê¶ciowo typem walcz±cym mo¿e co¶ zdzia³aæ.
Megaban przyjrza³ siê ¿ukowi.
- Wysoki level. Atak i obrona na niez³ym poziomie. Najs³abszy punkt: szybko¶æ i jego róg. Sawk, Ice Punch.
Pokemon bez s³owa wykona³ polecenie. Podbieg³ niczym lampart do przeciwnika i mocno go uderzy³. Heracross dopiero po chwili otrz±sn±³ siê i zajarzy³. Piter3232 wyda³ mu komendê Megahorn. Jednak nie zauwa¿y³, ¿e jego brzuch zosta³ zamro¿ony. To spowolni³o go jeszcze bardziej.
- Skuj ten lód dziêki Fire Punch. Zadasz jeszcze wiêksze obra¿enia, je¶li go podpalisz. – powiedzia³ Megaban.
Piter3232 czu³ siê jakby walczy³ z mistrzem strategii. Postanowi³ nie przejmowaæ siê tym, co robi jego przeciwnik. Poprosi³ Heracrossa o najsilniejszy Megahorn. ¯uk rozpêdzi³ siê. Ju¿ mia³ zaatakowaæ, gdy M znów odezwa³ siê.
- Chwyæ go za róg. Uderz w brzuch Karate Chop i wyrzuæ go w powietrze. Gdy bêdzie opadaæ, Close Combat.
Sekwencja ruchów by³a doskonale przemy¶lana. Chwycenie za róg wybi³o z rytmu Heracrossa. Uderzenie w brzuch by³o bardzo bolesne. Potem ¿uk znalaz³ siê ju¿ w powietrzu. By³ tak oszo³omiony, ¿e nie móg³ unikn±æ upadku. Sawk skoczy³ i zada³ trzy koñcz±ce ciosy. Heracross spad³ jak k³oda. By³ nieprzytomny.
Piter3232 westchn±³. Zamieni³ pokonanego stworka na Misdreavus, która by³a jego ostatnim Pokemonem. Liczy³, ¿e walcz±ce ataki bêd± nieefektywne. Megaban musia³by wymy¶liæ inny sposób.
Jednak on jakby to przewidzia³. Duch miota³ siê po ca³ej arenie próbuj±c zadaæ jakiekolwiek uderzenie. Sawk pos³uguj±c siê na zmianê Ice Punch oraz Fire Punch zadawa³ coraz wiêksze obra¿enia. Walka zmierza³a ku koñcowi. Chwilê pó¼niej Misdreavus nie by³ w stanie ju¿ walczyæ. Megaban odniós³ sukces w pierwszej rundzie. Spojrza³ jeszcze na trybunê, na której siedzia³ znany mu mê¿czyzna i bez s³owa wyszed³ ze stadionu.
Czwart±, przedostatni± walk± dnia by³o spotkanie znanego wszystkim doskonale Jamesa z Team Rocket, który podobnie jak Sachees startowa³ ju¿ trzeci raz z rzêdu w Lidze Sinnoh. Jego przeciwnikiem by³ nie kto inny jak Archie, by³y lider Team Aqua, który niegdy¶ próbowa³ obudziæ mistyczn± Kyogre chc±c zatopiæ ca³y ¶wiat. Archie z Jamesem ju¿ raz siê spotkali, lecz oboje nie wspominaj± tego mi³o. Woleliby o tym zapomnieæ i nigdy wiêcej nie musieæ patrzeæ na siebie. Ale musieli, takie zasady. Poddanie meczu nie wchodzi³o w grê, gdy¿ wprowadzono nowe zasady, które zabrania³y przyznawania walkowerów. Ka¿da walka musi zostaæ przeprowadzona.
- James to wygra, czujê to w ko¶ciach. – rzek³ Meowth do Jessie.
Siedzieli obydwoje na zachodniej trybunie i jak zwykle objadali siê darmowymi smako³ykami. Roznosili bowiem ró¿ne kanapki widzom zebranym na stadionie.
- No nie wiem, Meowth. Nie wiadomo czym dysponuje Archie. A tak w ogóle to nie lubiê. Jest taki...jaki¶. – powiedzia³a Jessie.
Chwilê potem walka rozpoczê³a siê. By³y lider Team Aqua na swojego pierwszego Pokemona wybra³ Mightyenê. James natomiast postanowi³ u¿yæ pomocy Cacturne’a, który ju¿ nie jeden raz uratowa³ mu skórê. Dwa mroczne stworki stanê³y na przeciwko siebie.
- Zaczynajmy! Mightyena, Take Down! – krzykn±³ Archie.
- Unik! Potem Leech Seed! – skontrowa³ James.
Cacturne zdo³a³ w ostatniej chwili unikn±æ do¶æ silnego ataku, a nastêpnie obrzuci³ przeciwnika nasionami, które co turê bêd± odbieraæ mu trochê punktów ¿ycia na korzy¶æ dla nokturalnego stworka.
- Take Down, jeszcze raz! Tym razem traf! – powiedzia³ Archie.
Mightyena wyskoczy³a w powietrze i faktycznie uda³o siê jej teraz trafiæ prosto w Cacturne’a. Przygwo¼dzi³a go do pod³o¿a. Recoil zabra³ trochê punktów zdrowia wilkowi, a Leech Seed zaczê³o dzia³aæ na korzy¶æ dla Jamesa.
- Drain Punch! – rzek³ zafascynowany.
Cacturne z trudem wydoby³ jedn± d³oñ spod cia³a Mightyeny i waln±³ j± w szyjê. Ta a¿ zaskomla³a i odskoczy³a do ty³u. Nie spodziewa³a siê czego¶ takiego, tak samo Archie, który nie móg³ w to uwierzyæ.
- Swagger! Zrobimy to po swojemu. Potem Crunch!
Leech Seed ca³y czas sukcesywnie os³abia³o wilka. Swagger drastycznie podniós³ atak Cacturne’a, ale wyprowadzi³o go z równowagi. Krêci³o mu siê w g³owie, co mog³o ¼le siê odbiæ na efektywno¶ci walki. Niestety plan Archiego nie wypali³. Cacturne owszem by³ w gorszej sytuacji, ale zdo³a³ wykonaæ cios, który by³ wzmocniony przez Swagger. Drain Punch zwali³o Mightyenê z nóg. James wygrywa³ jeden do zera, lecz prawdziwa walka dopiero siê zaczê³a. Trener z Team Aqua wys³a³ do walki Crobata, który okaza³ siê byæ o wiele, wiele szybszy ni¿ nokturalny stworek niebieskow³osego mê¿czyzny.
- Na pocz±tek Air Slash. Poka¿ mu, ¿e nie jeste¶ byle Crobat. Jeste¶ lepszy ni¿ wszystkie inne! Uderz z ca³ej si³y!
James znalaz³ siê w k³opotliwej sytuacji. Próbowa³ na szybko co¶ wymy¶liæ, lecz do g³owy przychodzi³o mu tylko jedno.
- Uciekaj! Uciekaj ile masz w si³ w nogach! Ja postaram siê w tym czasie wpa¶æ na co¶ lepszego! – krzykn±³.
Cacturne zacz±³ biegaæ po stadionie próbuj±c za wszelk± cenê unikn±æ ciosu Crobata. Na domiar z³ego krêci³o mu siê jeszcze w g³owie. Niestety potkn±³ siê i upad³.
- Sucker Punch! – odezwa³ siê James – U¿yj Sucker Punch!
Archie zrobi³ siê bia³y na twarzy, nie s±dzi³, ¿e Cacturne zna atak o wy¿szym priorytecie. Nakaza³ zaprzestaæ Crobatowi atakowania, ale by³o ju¿ za pó¼no. Nietoperz zbli¿y³ siê na niebiezpeczn± odleg³o¶æ i szykowa³ siê do zadania ciosu. Trawiasty Pokemon odwróci³ siê jakby w spowolnionym tempie. Wyprowadzi³ cios w g³owê Crobata...
Spad³ na ziemiê. Miota³ siê bezradnie.
- Cholera jasna. Poison Fang!
James widz±c, ¿e jego Pokemon d³ugo nie poci±gnie postanowi³ skorzystaæ z okazji. Wiedzia³, ¿e minie trochê czasu nim Crobat wzbije siê ponownie w powietrze i zaatakuje.
- Przepraszam! Destiny Bond! – powiedzia³ ze ³zami w oczach.
Nietoperz podlecia³ do Cacturne’a. Bole¶nie go ugryz³ w szyjê wprowadzaj±c toksynê w jego organizm. Chwilê pó¼niej mroczny stworek bezwiednie upad³ na ziemiê z zamkniêtymi oczyma. Na skutek u¿ycia Destiny Bond Crobat spad³ tu¿ obok nie. Oby dwa zemdla³y.
- James jednak potrafi walczyæ. Nie wiedzia³em, ¿e posunie siê do ostateczno¶ci. Ciekawe czy ma plan zapasowy. – rzek³ Meowth do Jessie opychaj±cej siê ciastkami – Nie ¿ryj tyle. Przytyjesz i bêdziesz nas mêczyæ znowu jaka ty gruba.
Oberwa³ za to mocno po g³owie do dziewczyny, której usta wype³nione by³y nadzieniem p±czka.
- Zajmij siê sob±. Odpierwiastkuj siê ode mnie i ogl±daj, co robi James. – skwitowa³a ostro.
Archiemu zosta³ ostatni Pokemon, którym by³ Tentacruel. By³ ogromny i ¶cieka³ z niego toksyczny p³yn. Niebieskow³osy trener jednak nabra³ pewno¶ci. Wys³a³ do walki Chimeco, psyczninego stworka, który mia³ jako tak± przewagê typu nad truj±cym przeciwnikiem.
- Ten ma³y nie ma szans z moim wodnym Pokemonem. Toxic! – krzykn±³ Archie.
O¶lizg³a meduza wystrzeli³a w stronê Chimeco toksyczny p³yn, który niemal natychmiast otru³ go.
- Nie martw siê! Psychic!
Jednak psychiczny atak nie doszed³ do skutku. Tentacruel okaza³ siê poniek±d defensywnym Pokemonem znaj±cym Protect, który obroni³ siê.
- Hydro Pump! – wrzasn±³ cz³onek Team Aqua – Zrób wszystko, by go pokonaæ!
Meduza wystrzeli³a strumieñ wody, który ugodzi³ otrutego Chimeco. Ten ledwo wytrzyma³ cios, ale nadal trzyma³ siê w powietrzu. Na ca³e szczê¶cie nie spad³. Gdyby tak siê sta³o, Tentacruel móg³by spokojnie go dobiæ.
- Jeszcze raz, Psychic!
Znowu to samo. Protect i Hydro Pump. Tym razem hydropompa by³a o wiele silniejsza. Psychiczny Pokemon niestety spad³ na ziemiê, a truj±cy stworek dziêki Wrap pozbawi³ go szans na kontynuowanie walki. Dosz³o do remisu, ten kto wygra kolejn± partiê wygra i awansuje do drugiej rundy Ligi Sinnoh. Jamesowi zosta³ Pokemon, który je¶li oberwie z Hydro Pump, zostanie pokonany.
Growlithe.
- Id¼, Growlie! Poka¿ mu!
Archie za¶mia³ siê.
- Chyba ¿artujesz. Hydro Pump! Wyeliminuj tego ¿a³osnego pieska!
Nagle u swoich stóp James zauwa¿y³ pewien nieznany mu dot±d kamieñ. Podniós³ go i zauwa¿y³ wyryty na nim p³omieñ. To mog³o znaczyæ tylko jedno.
- Growly, ³ap!
Growlithe cudem unikn±³ nokautuj±cego ciosu i z³apa³ w powietrzu Fire Stone. Wyl±dowa³ z nim w zêbach tu¿ na przeciwko w¶ciek³ego Tentacruela. Jego cia³o zaczê³o ¶wieciæ siê. Po chwili ju¿ nie by³ ma³ym Growlym. By³ ogromnym, ziej±cym ogniem Arcanine’em. Zawarcza³ g³o¶no.
- Growly! Nie mogê w to uwierzyæ. – powiedzia³ James wyjmuj±c Pokedex z kieszeni.
- Co to za cyrk! Proszê o zdyskwalifikowanie tego zawodnika! Ten kamieñ nie nale¿a³ do niego! – rzek³ zdenerwowany Archie.
- Wszystko, co znajduje siê na p³ycie stadionu mo¿e zostaæ u¿yte podczas walki. Nawet przedmioty takie jak kamienie ewolucyjne, drogi partycypancie. – zauwa¿y³ sêdzia.
James po sprawdzeniu ataków by³ pewny, co musia³ zrobiæ.
- Wild Charge! Wiem, ¿e dasz radê!
- O nie! Nie, nie, nie! Hydro Pump!
Arcanine’a poch³onê³y b³yskawice. Zawy³ i zacz±³ biec w stronê Tentacruela, który wypali³ hydropompê. W momencie, gdy pies oberwa³ wodnym atakiem dosz³o do wybuchu, ca³y stadion zosta³ spowity przez czarny dym. By³o tylko s³ychaæ jak meduza wydaje dziwne, niezidentyfikowane d¼wiêki. Znowu Arcanine zawy³...
Gdy dym opad³ Archie, James oraz wszyscy zebrani na stadionie mogli w koñcu zobaczyæ, co siê sta³o. Tentacruel le¿a³ rozp³aszczony na ziemi, a „Growly” sta³ tu¿ obok niego. Ciê¿ko dysza³, ale trzyma³ siê. To mog³o znaczyæ tylko jedno. Wild Charge powali³o meduzê. Jeden nokautuj±cy atak, o którym my¶la³ James. Wygra³.
Roz¿alony i w¶ciek³y Archie wezwa³ Tentacruela do pokeballa i nie ¿egnaj±c siê nawet z wygranym opu¶ci³ stadion. Meowth i Jessie byli zdumieni tym, co zasz³o. Wpatrywali siê w Arcanine’a, którego tuli³ James. £zy sp³ywa³y po policzkach. By³ szczê¶liwy jak nigdy...
Tak oto koñczy siê pierwszy dzieñ zmagañ w Lidze Sinnoh. Do grona uczestników drugiej rundy awansowali: Misty, Crimson, Megaban oraz James. Kto bêdzie kolejny, a kto odpadnie? Kim w rzeczywisto¶ci jest mê¿czyzna w srebrnym p³aszczu? Tego dowiedzie sie ju¿ wkrótce...
[ Dodano: 1 Grudzieñ 12, 20:03 ]
Dzieñ Drugi
Castelia City
Kapuczino wraz z Maddoxem, Paulem i Ashem wyszli ze statku na l±d. W porcie czeka³ ju¿ na nich nie kto inny jak sam Ghetsis ze swoj± stra¿± przyboczn± odziany w br±zowy p³aszcz. Podszed³ do Kapuczino i wyci±gn±³ ku niemu d³oñ.
- Witaj, starcze. – odpowiedzia³ i u¶cisn±³ pomarszczon± rêkê Ghetsisa. – Zapewne wiesz z jakiego wzglêdu jeste¶my w Unovie. Chod¼my do kana³ów. Czeka tam na nas Achroma.
Wszyscy udali siê do podziemi pod Castelia City. ¦mierdzia³o zgnilizn± na kilometr, ale Kapuczino jakby wiedzia³, gdzie i¶æ. Prowadzi³ kolumnê ludzi do wielkiej jaskini. Gdy ju¿ byli blisko, us³yszeli tajemniczy g³os wydobywaj±cy siê z komnaty.
- Zapraszam. Zapraszam do ¶rodka.
Z ciemno¶ci wy³oni³ siê szczup³y mê¿czyzna ubrany w bia³y fartuch. Mia³ na nosie okulary. Charakterystyczny, zaczesany, b³êkitny kosmyk w³osów wskazywa³, ¿e to osoba, której Kapuczino szuka³. Przywita³ siê z nim tak jakby znali siê ju¿ kilka dobrych lat, lecz to by³o ich pierwsze spotkanie.
- Achroma to osoba, która pomaga³a mi odnale¼æ syna. To on dawa³ mi wskazówki, gdzie SmaLL mo¿e siê znajdowaæ. – wyja¶ni³ pokrótce Kapu – Przejd¼my do rzeczy. Ghetsis zaprowadzi nas do tajemniczego miejsca w Unovie, a ty, Achromo, bêdziesz jak zawsze ¼ród³em informacji, co i jak trzeba wykonowaæ. Oczywi¶cie nie za darmo. Oferujê zap³atê.
- Nie potrzebujê pieniêdzy, a jedynie szczero¶ci. Je¶li dobrze my¶lê, planujesz schwytaæ to stworzenie i doprowadziæ do... – Achroma nie zd±¿y³ dokoñczyæ, gdy¿ wokó³ pojawili siê cz³onkowie Shadow Triad.
- Co siê sta³o? – zapyta³ Ghetsis.
- Mistrzu, mieli¶my w³amanie na nasz statek. Jaki¶ m³odzieniec z³ama³ kod i dosta³ siê do ¶rodka. Nie mamy pewno¶ci kto to.
- W takim razie muszê was opu¶ciæ. Kapuczino, Achromo, to by³ zaszczyt. Na dniach udamy siê do tego miejsca i poznamy genezê smoczej teorii ewolucji.
Tymi s³owami starzec zakoñczy³ i znikn±³ w odmêtach jaskini wraz ze stra¿± przyboczn± i Shadow Triad. Zosta³a czwórka zatrutych i Achroma.
- Jak siê miewa twój syn? – zapyta³.
- Dobrze, ale on nic nie wie o moich dzia³aniach. I lepiej niech tak zostanie. Móg³by mi przeszkodziæ, a wtedy musia³bym go uciszyæ. Nie chcê tego robiæ. Skupmy siê na naszej misji. Maddox, dziêki toksynie sta³e¶ siê nieczu³y i wredny dla swoich Pokemonów. Pamiêtam jak chcia³e¶ poraziæ pr±dem Sceptile’a. Dlatego te¿ dostaniesz co¶ o wiele potê¿niejszego ni¿ ten ro¶linny starter rodem z Hoenn. Paul, ty potrzebujesz nabraæ ponownej odwagi i pewno¶ci siebie, dlatego dostaniesz co¶ odpowiedniego, co sprawi, ¿e znów staniesz siê bezwglêdnym trenerem. Ash... twoja inteligencja... zas³ugujesz na niego. Achromo, daj im smoki.
Profesor wyj±³ z kieszeni trzy pokeballe. Wrêczy³ po jednym ka¿demu z mê¿czyzn.
- Zweilous dla Maddoxa. Fraxure dla Asha. Gabite dla Paula. Wszystkie trzy smoki posiadaj± moc, o której ka¿dy inny móg³by tylko ¶niæ. Nie my¶lcie, ¿e s± genetycznie usprawnione, nie robi³bym takich eksperymentów. Po prostu du¿o wycierpia³y w swoim ¿yciu. Ghetsis uwolni³ je od ich dotychczasowych trenerów, nie mog³by dalej z nimi byæ. Opiekujcie siê nimi.
- A co z wycieczk± do... – nie dokoñczy³ Kapuczino.
- B±d¼ cierpliwy. Twoje plany s± wykonalne, lecz musimy poczekaæ na Ghetsisa. Muszê ciê jednak ostrzec. W tej krainie drzemie mistyczna moc, potê¿niejsza ni¿ jakakolwiek inna na ¶wiecie. Odk±d Reshiram i Zekrom s± wolni, a musisz wiedzieæ, ¿e Tobias uwolni³ Reshirama, a Zekrom pod wp³ywem mocy Giratiny wyzwoli³ siê spod kontroli Cyrusa, dziej± siê tam dziwne rzeczy. Musisz byæ albo szalony albo niespotykanie odwa¿ny, je¶li chcesz wkroczyæ na t± wyspê.
- To jedyny sposób, by zem¶ciæ siê. A zemsta jest s³odka... – rzek³ Kapuczino – Chcê zdobyæ tego d¿ina za wszelk± cenê... Paul, mo¿esz wracaæ do Veilstone. Opiekuj siê Gabite’em. Maddox, wiem, ¿e startujesz ponownie w Lidze Sinnoh. Zweilous mo¿e ci siê przydaæ. Ja sam...udajê siê z Raichu i Achrom± na wyspê. Wrócê na swój mecz z Adre94nt. Ash, powodzenia.
Paul, Maddox oraz Ash po¿egnali siê z reszt±. Corless spojrza³ na Kapuczino.
- Czy na pewno jeste¶ gotów? Jak dot±d nikomu nie uda³o siê pokonaæ nawet jednego z d¿inów, a co dopiero trzech.
- Tak. Tym sposobem udowodniê tym, co we mnie nie wierzyli, ¿e staæ mnie na wszystko. Masz namiary, gdzie obecnie ukrywa siê Butler? Mam z nim do pogadania.
- Z tego, co mi wiadomo otworzy³ cyrk w Nimbasie. Zarabia na ¿ycie bawi±c publiczno¶æ.
- Jak zwykle. Stary, cwany Butler ¿eruj±cy na ludzkiej naiwno¶ci. Dziêki za wszystko.
Skin±³ g³owê i skierowa³ siê ku wyj¶ciu z kana³ów pod Casteli±. Uda³ siê do swojego mieszkania na przeciwko elektrycznego gymu, w którym jego narzeczona Kamitsure prowadzi³a obecnie walkê. Wyj±³ z szafy po³yskuj±cy, ¿ó³toczarny kombinezon. Ubra³ go i przejrza³ siê w lustrze. Na piersi widnia³ emblemat b³yskawicy.
- Nareszcie. Dr¿yjcie wy, którzy podnie¶li¶cie na mnie rêkê. Ju¿ nied³ugo wszyscy dowiedz± siê jaka moc drzemie w elektryczno¶ci. By³ Team Rocket, Team Aqua i Magma, Team Galactic, Team Plasma...czas na nowy rozdzia³ w kreowaniu rzeczywisto¶ci. Czas zacz±æ.
Wyj±³ jedn± z ksi±¿ek na pó³ce, co spowodowa³o przesuniêciem siê ca³ego rega³u. Kapuczino zszed³ ukrytymi schodami do piwnicy kamienicy.
- Gdyby nie ty, o królowo elektryczno¶ci, nie by³bym w stanie tego zbudowaæ. – rzek³ spogl±daj±c na wielk±, ¿elazn± konstrukcjê.
***
Drugi dzieñ mistrzostw regionu Sinnoh powoli rozpoczyna³ siê. Ludzie zaczêli przybywaæ na stadion centralny i zajmowaæ co lepsze miejsca. Wszyscy oczekiwali pojedynków z udzia³em pretendentów do tytu³u, a w¶ród nich byli niejaki Klimuk777, który w zesz³ym roku mia³ nie lada szansê na koñcowe zwyciêstwo. Jednak pierwszym spotkaniem, które musia³o doj¶æ do skutku by³a bitwa miêdzy tajemniczym Invisiblusem, mê¿czyzn± odzianym w bia³y p³aszcz i kaptur ukrywaj±cy twarz. Wjecha³ na stadion na swoim Rapidashu powoduj±c, ¿e publiczno¶æ od razu go polubi³a. Szczególnie kobiety by³y zainteresowane prawdziwym obliczem trenera. Gdy zszed³ z konia podszed³ do swojego przeciwnika, Polaka2456.
- Witaj. Dzi¶ ja bêdê mia³ okazjê z tob± walczyæ. Mam nadziejê, ¿e to bêdzie dobry pojedynek. – powiedzia³ i u¶cisn±³ mu d³oñ.
M³odszy ch³opak odwzajemni³ u¶cisk. Invisiblus wróci³ na swoje miejsce i nim sêdzia zezwoli³ na rozpoczêcie walki, ten podniós³ rêkê chc±c co¶ og³osiæ.
- Tak? – zapyta³ arbiter.
- Chcia³bym, by ta bitwa odby³a siê na nieco innych zasadach, je¶li mi pozwolisz. Mam ze sob± sze¶æ Pokemonów. Pragnê, by mój rywal wybra³ trójkê, z którymi bêdzie chcia³ walczyæ. Czy to mo¿liwe?
- Skoro tak to nie widzê przeszkód. Czy Polak2456 zgadza siê?
- Jasne! Bêdê mia³ przewagê! – krzykn±³ g³o¶no.
Invisiblus klepn±³ lekko w prawy bok Rapidasha, by ten zaj±³ miejsce przed nim. Wypu¶ci³ pozosta³e piêæ Pokemonów, którymi by³y Arcanine, Ninjask, Leafeon, Shiftry oraz Ninetales.
Po chwili namys³u Polak2456 dokona³ wyboru.
- Wybieram Ninjaska, Arcanine’a oraz Ninetalesa. Wygl±daj± na najs³absze.
Invisiblus za¶mia³ siê pod nosem ukazuj±c kosmyk zielonych w³osów, którego bardzo szybko schowa³ z powrotem pod kaptur.
- Wiêc niech tak bêdzie. Leafeon, Shiftry, Rapidash, powrót.
- Zaczynajcie! – krzykn±³ sêdzia.
- Jako pierwszego u¿yjê Drapiona. Accupressure! – wrzasn±³ Polak2456.
- Zatem ja wybieram Ninetalesa. U¿yj swojej zdolno¶ci, by roz¶wietliæ pochmurne nad nami niebo!
W ci±gu paru sekundy unikalne ability lisa, Drought, spowodowa³o, ¿e temperatura wzros³a o prawie dziesiêæ stopni w skali Celsjusza, a wszystkie chmury zniknê³y.
- Cholera, niedobrze. Earthquake!
Drapion zacz±³ trz±¶æ ziemi± chc±c wyprowadziæ z równowagi Ninetalesa, lecz ten bez ¿adnej komendy trenera wyskoczy³ w powietrze. Polak2456 oraz wszyscy kibice na stadionie zobaczyli co¶ niespotykanego. Lis wybi³ siê u¿ywaj±c swoich siedmiu ogonów i opadaj±c z powrotem na ziemiê prawie spali³ Drapiona na wiór dziêki Fire Blast. Wyl±dowa³ tu¿ za ledwo stoj±cym na nogach skorpionem.
- Chwyæ go! – krzykn±³ m³odszy trener.
Tym razem Drapion by³ zwinniejszy. Wcze¶niejsze u¿ycie Accupressure zwiêkszy³o jego szybko¶æ. Z ca³ej si³y chwyci³ Ninetalesa swoim potê¿nym ogonem.
- X-Scissor!
- Przyjmij cios.
Sêdzia os³upia³. Mo¿e robaczy atak nie jest super efektywny na ogniste Pokemony, ale samo przyzwolenie na oberwanie jest do¶æ rzadkie. Drapion zaatakowa³, ale tym samym uwolni³ Ninetalesa z u¶cisku. A o to chodzi³o Invisiblusowi.
- Inferno. – szepn±³, by tylko lis móg³ us³yszeæ, co mówi.
Ninetales rozprostowa³ wszystkie siedem ogonów, które by³y rozgrzane do czerwono¶ci. Oczy zmieni³y barwê z czarnej na pomarañcz. Buchn±³ z pyska ogromnym p³omieniem, który przybra³ formê okrêgu uniemo¿liwiaj±c przeciwnikowi ucieczkê. Polak nie wiedzia³, co robiæ. Chcia³ z pocz±tku wezwaæ Drapiona do pokeballa, ale nie chcia³ siê wycofywaæ w taki sposób. Skorpion cierpia³ z gor±ca i zbli¿aj±cych siê p³omieni, które lada moment w niego uderz±. Zosta³ podpalony.
- Starczy. My¶lê, ¿e Drapion ma do¶æ. – rzek³ Invisiblus, a Ninetales wessa³ z powrotem p³omieñ uwalniaj±c przeciwnika.
- Co ty robisz?! Walcz jak mê¿czyzna! – wydar³ siê Polak2456.
Jednak w tym samym momencie skorpion upad³ na ziemiê. Zemdla³ z powodu poparzeñ.
Walka trwa³a dalej z prowadzeniem Invisiblusa jeden do zera. Drugim Pokemonem m³odszego partycypanta by³ Dragonite, a jego rywal zamieni³ Ninetalesa na Arcanine’a. By³a to celowa zagrywka.
- Mamy przewagê. Teraz ju¿ na pewno wygramy! Aqua Tail, smoczku!
- ExtremeSpeed! – odezwa³ siê Invisiblus.
W momencie, gdy Dragonite szykowa³ siê do zadania ciosu, sam go przyj±³. Atak priorytetowy Arcanine’a mo¿e nie zada³ du¿ych obra¿eñ, ale postawi³ Polaka2456 w trudnej sytuacji. Wiedz±c, ¿e ilekroæ bêdzie chcia³ atakowaæ Aqua Tail bêdzie zdany na ExtremeSpeed, posun±³ siê do ostateczno¶ci.
- Outrage! – krzykn±³.
- Wild Charge, Arcanine.
Dragonite’a poch³onê³a niebieska po¶wiata pochodz±ca z jego wnêtrza. Wzrok siê wyostrzy³. Wzlecia³ wysoko i zacz±³ szybowaæ w stronê ognistego psa, który by³ gotów skontratakowaæ. Dosz³o do zderzenia i ma³ego wybuchu, lecz smok zdo³a³ szybko uciec. Oberwa³ z elektrycznego ataku, lecz mog³o to siê gorzej skoñczyæ.
- Bêdziemy tak atakowaæ do skutku! Jeszcze raz!
- Czekaj. Po prostu czekaj i unikaj ruchów wroga... – szepn±³ Invisiblus.
Kilkukrotne u¿ycie Outrage przez Dragonit’a zaskutkowa³o zmêczeniem. Smok musia³ wyl±dowaæ i chwilê odpocz±æ. Krêci³o mu siê w g³owie.
- No ok. U¿yj Roost. – rzek³ jego trener.
- Teraz. U¿yj ca³ej swojej mocy. Outrage!
Arcanine z ca³ej si³y uderzy³ w Dragonite’a. Niemal wbi³ go w bandê. Smoczysko nie mia³o najmniejszych szans na kontynuowanie walki, a Polakowi2456 zosta³ ostatni, trzeci Pokemon. Okaza³ siê nim Garchomp. Natomiast Invisiblus zamieni³ dysz±cego psa na Ninjaska.
- Hahahaha! To jaki¶ ¿art chyba. Fire Fang!
- ¯art, powiadasz. Protect! Potem Swords Dance!
Ninjask wytworzy³ przed sob± niewidzialn± tarczê, od której odbi³ siê Garchomp. Przewróci³ siê. Trzmiel w tym czasie dziêki ability Speed Boost podniós³ statystykê szybko¶ci oraz dziêki Swords Dance wzmocni³ atak.
- Wiem, ¿e teraz Protect mo¿e nie udaæ siê. Garchomp, Fire Fang jeszcze raz!
- Baton Pass! Zamieñ siê z Arcanine’em.
Na miejscu Ninjaska pojawi³ siê pies, który niedawno pokona³ Dragonite’a. Wszystkie wzmocnienia dokonane przez trzmiela teraz przesz³y na ognistego Pokemona. Fire Fang nie zada³o praktycznie ¿adnych obra¿eñ.
Z ruchu ust Invisiblusa mo¿na by³o odczytaæ jedno s³owo. Outrage. Arcanine by³ o wiele szybszy, a zwiêkszony atak pozwoli³ na wyeliminowanie z walki Garchompa jednym ruchem. Nie by³o co po nim zbieraæ. Polak2456 przegra³ zero do trzech, ale robi³, co móg³. Podziêkowa³ przeciwnikowi za walkê i wyszed³. Invisiblus wsiad³ na Rapidasha i pozdrawiaj±c widowniê odjecha³.
Drugi pojedynek dnia zapowiada³ siê równie ciekawo, co pierwszy. Bra³a w nim udzia³ dwójka m³odych ch³opaków pochodz±cych z tego samego regionu. Eric vel Solosis ze Snowpoint City oraz Zachary Black (Latios) z miasta Veilstone, który pomimo m³odego wieku wiele ju¿ przeszed³. Oby dwoje byli ju¿ na stadionie chc±c rozpocz±æ walkê. Sêdzie podniós³ obie chor±giewki i zaczê³o siê.
Zachary wybra³ Electivire’a, natomiast Eric Swamperta. Nic nie wskazywa³o na to, ¿e który¶ z Pokemonów ju¿ na starcie osi±gnie przewagê. Jednak wszystko jest mo¿liwe, a nikt nie jest w stanie przewidzieæ jakie ruchy zna stworek przeciwnika.
Waterfall w wykonaniu Swamperta by³o bardzo silne, lecz nie robi³o to na elektrycznym Pokemonie wiêkszego wra¿enia. Odwdziêcza³ siê silnym Cross Chop za ka¿dym razem. Nie by³o widaæ kto wysuwa siê na prowadzenie, a kto móg³by przegraæ. Thunderpunch by³o zupe³nie nieefektywne z uwagi na ziemny podtyp Swamperta. Jednak w koñcu Zachary wpad³ na pewien pomys³, który postanowi³ wcieliæ w ¿ycie. Zapomnia³, ¿e Electivire umie ten ruch.
- Podbiegnij do niego! Nic ci nie zrobi, nie zna ¿adnego ataku, który móg³by ciebie pokonaæ! Walnij w niego Ice Punch!
- Nie zna? Swampert, Earthquake!
- Skocz w powietrze!
- Skoro tak, to u¿yj Mud Bomb! Strzel mu prosto w twarz!
Electivire unikn±³ trzêsienia ziemi, lecz oberwa³ b³otn± bomb±, która o¶lepi³a go. Nie widzia³, gdzie znajduje siê jego przeciwnik, a Eric zyska³ tak wyczekiwan± przez niego przewagê. Nakaza³ u¿yæ ponownie Mud Bomb. Jednak elektryczny Pokemon intuicyjnie przesun±³ siê unikaj±c prawdopodobnie nokautuj±cego ciosu.
- Ice Punch! Jest dok³adnie cztery metry na wprost ciebie!
Electivire ruszy³ przed siebie w stronê przestraszonego Swamperta. Uderzy³ w niego z ca³ej si³y zabieraj±c ponad po³owê punktów ¿ycia. Zrobi³o siê do¶æ niebezpiecznie.
- Kontratakuj! Zrób cokolwiek! – krzykn±³ bezradny Eric.
Elektryczny stworek nie przestawa³ uderzaæ, dopóki jego przeciwnik nie pad³ nieprzytomny na ziemiê. Zachary nie móg³ uwierzyæ jak± si³± dysponuje Electivire. Nie spodziewa³ siê takiej zawziêto¶ci z jego strony, która doprowadzi³a do zwyciêstwa i wysuniêcia siê na prowadzenie jeden do zera. Przeciwnik wezwa³ pokonanego Swamperta i zamieni³ go na Froslassa.
Jak siê okaza³o by³ to znakomity wybór. Duch by³ odporny na walcz±ce ruchy, lecz niestety nie dysponowa³ tak± ogromn± si³± jak jego rywal.
- Hail! – krzykn±³ Eric.
Niebo, które jeszcze przed chwil± by³o bezchmurne zrobi³o siê czarne. Zacz±³ padaæ ciê¿ki grad, który rani³ Electivire’a. Froslass dziêki ability Snow Cloak sta³ siê trudnym przeciwnikiem.
- Thunder. Walnij w niego piorunem! – powiedzia³ Zachary zak³adaj±c bluzê z d³ugim rêkawem, gdy¿ zrobi³o siê naprawdê zimno.
Elektryczny Pokemon na³adowa³ swoje akumulatory i skierowa³ b³yskawicê w stronê Froslassa. Niestety nie trafi³, evasion ducha jeszcze bardziej wzros³o na skutek u¿ycia Double Team. Eric postanowi³ wykoñczyæ przeciwnika w do¶æ oryginalny sposób. Zmêczyæ go, a potem dobiæ jednym atakiem. Wszystko zaczê³o nabieraæ sensu. Pokemon Zachary’ego musia³ wyeliminowaæ wszystkie klony Froslassa po kolei, licz±c, ¿e trafi w prawdziwego.
- Shadow Ball!
Jeden z duchów znajduj±cy siê za Electivire’em wyszed³ z szeregu i zaatakowa³ pe³n± moc±. Shadow Ball zada³o krytyczne obra¿enia, lecz nie pokona³o elektrycznego stworka.
- Odwróæ siê! Thunderpunch!
Tym razem uda³o siê trafiæ, lecz kontratak by³ niemal natychmiastowy. Ice Beam skonstruowany z lec±cego z nieba gradu ugodzi³ go. Opad³ na ziemiê. Nie móg³ dalej walczyæ. Zrobi³o siê jeden do jednego i walka zaczê³a nabieraæ rumieñców. Zachary by³ zmuszony u¿yæ drugiego Pokemona, którym by³ Drapion. Mroczny Pokemon z pewno¶ci± ju¿ na starcie zyska³ du¿± przewagê nad duchem. Eric jednak nie da³ tego po sobie poznaæ i rzuci³ wszystko, co mia³ przeciwko skorpionowi.
- Double Team jeszcze raz! Potem Ice Beam!
- U¿yj X-Scissor na ka¿dym klonie po kolei. Lodowy promieñ nie powinien zadaæ tobie du¿o obra¿eñ, ale spróbuj go omin±æ.
Robaczy atak sukcesywnie eliminowa³ ka¿de widmo po kolei, lecz gdy Drapion by³ tym zajêty, Froslass przeszed³ do ofensywy i zaatakowa³ Ice Beam. Skorpion nie mia³ jak siê obroniæ i musia³ przyj±æ na siebie atak. Ca³e szczê¶cie, ¿e nie zosta³ zamro¿ony. Po rozprawieniu siê z klonami w koñcu zauwa¿y³, w którym miejscu znajduje siê prawdziwy Froslass. Sta³ nieco z prawej strony za nim. Udawa³, ¿e go nie widzi, a Zachary w mgnieniu oka wyda³ polecenie.
- Crunch! Szybko nim cokolwiek zrobi!
Dziêki elastycznemu cia³u zwróci³ siê w jego stronê. Wysun±³ maksymalnie szyjê i wtopi³ swoje zêby we Froslassa, którym potem rzuci³ o bandê.
- Zakoñcz to! Fire Fang!
Podbieg³ do omdla³ego ducha i ponownie go ugryz³, lecz tym razem u¿ywaj±c ognistego ataku. Lodowy Pokemon zosta³ pokonany, Ericowi zosta³ ostatni stworek, a Zachary prowadzi³ dwa do jednego. Los chcia³, by tym ostatnim by³ Gallade, walcz±copsychiczny Pokemon.
- Spróbujemy naszej strategii, któr± trenowali¶my tyle czasu. Wyskocz w powietrze jak najwy¿ej potrafisz. Potem dwukrotnie wystrzel w przeciwnika Focus Blast. Wyl±duj tu¿ za nim i wyssij z niego ¿ycie u¿ywaj±c Drain Punch.
- Brzmi imponuj±co. Drapion, Hone Claws! Dwa razy! Potem Accupressure! Gdy bêdzie strzelaæ zwiñ siê w k³êbek. Gdy wyl±duje, Crunch w niego!
Gallade wyskoczy³ i rozprostowa³ ramiona. W tym samym momencie skorpion dwukrotnie u¿y³ Hone Claws i niewyobra¿alnie zwiêkszy³ swój atak. Accupressure zwiêkszy³o mu trochê obronê fizyczn±, która w tym przypadku na niewiele siê przyda³a. Walcz±cy Pokemon wystrzeli³ Focus Blast, Drapion zwin±³ siê w k³êbek chc±c zminimalizowaæ obra¿enia. Kula walcz±cej energii trafi³a w niego, dosz³o do wybuchu. Gallade wyl±dowa³ w pyle za przeciwnikiem i ju¿ mia³ wyssaæ z niego ¿ycie, gdy z piaskowej mg³y zauwa¿y³ g³owê Drapiona. Chwyci³ go zêbami i mocno ¶cisn±³ uniemo¿liwiaj±c na zrobienie czegokolwiek. Rzuci³ nim kilka metrów dalej.
Sêdzia podszed³ do ledwo trzymaj±cego siê na nogach Gallade. Zauwa¿y³, ¿e d³ugo nie wytrzyma.
- Swords Dance! – krzykn±³ Eric – Drain Punch jeszcze raz!
W momencie, gdy ten tañcem wzmacnia³ swój atak, Drapion chwyci³ go ogonem.
- Wykoñcz go. Cross Poison!
Truj±cy znak X przeszed³ przez cia³o Gallade, który mimo przewagi typu nie wytrzyma³. Skorpion pu¶ci³ go i wszystko wskazywa³o na to, ¿e walcz±copsychiczny stworek nie jest w stanie kontynuowaæ walki. I tak w³a¶nie by³o. Upad³ na ziemiê. Eric poniós³ pora¿kê jeden do trzech, lecz mia³ okazjê walczyæ z wyj±tkowo dobrym trenerem. Oboje byli zadowoleni z przebiegu walki, Zachary jednak o wiele bardziej. Wygra³ i awansowa³ do drugiej rundy.
Na stadion wesz³o dwóch zawodników. Jednym z nich by³ m³ody ch³opak, Sedzia555, natomiast drugim tajemniczy naukowiec, Achroma. W towarzystwie swojego lewituj±cego przyjaciela, Klinklanga, zaj±³ miejsce w odpowiednim miejscu. Sedzia555 wygl±da³ na zdeterminowanego, lecz obawia³ siê jakie Pokemony ma jego przeciwnik.
- Witaj, m³odzieñcze. Bêdziesz mia³ okazjê zawalczyæ ze mn±. Któ¿ wygra? Nie wiem, ale pragnê, by ta walka by³a udana. Liczê, ¿e pomo¿esz mi w tym i nie zawiedziesz moich oczekiwañ.
- Nie wiem w sumie o czym do mnie mówisz. Walczmy! – krzykn±³ ch³opak.
- Jak sobie ¿yczysz. Beheyeem, wybieram ciê!
Jego przeciwnik natomiast wybra³ Pikachu i ostatni pojedynek dnia rozpocz±³ siê. Psychiczny Pokemon gania³ po ca³ej arenie za elektryczn± mysz± próbuj±c wycelowaæ Psychic, lecz Pikachu by³ niespodziewanie szybki i zwinny. Ka¿da próba psychicznego ruchu koñczy³a siê fiaskiem, jednak¿e Achroma nie by³ g³upi i wszystko dok³adnie przeanalizowa³.
- Beheyeem, Calm Mind!
- Teraz! Masz okazjê! Thunderbolt w niego!
Wi±zka energii elektrycznej niestety nie trafi³a w Pokemona starszego z trenerów. Beheyeem unikn±³ ataku i podniós³ statystyki specjalnego ataku i obrony.
- Nie powinno byæ teraz ¿adnego problemu. Energy Ball.
- Quick Attack!
Wszystko jakby odwróci³o siê o trzysta sze¶ædziesi±t stopni. Pikachu straci³ szybko¶æ i nie by³ w stanie zaatakowaæ Beheyeem, który wystrzeli³ wprost w niego kul± zielonej energii. Uderzenie by³o naprawdê silne, a elektryczna mysz upad³a na ziemiê...
- Pikachu! Czy wszystko w porz±dku? – zapyta³ Sedzia555 swojego Pokemona, ale musia³ pogodziæ siê z pora¿k±. ¯ó³ty stworek nie by³ w stanie dalej uczestniczyæ w walce.
- Dobra prezencja twojego stworka. By³ naprawdê dobry. Poka¿, co tam jeszcze chowasz w rêkawie. – rzek³ Achroma.
Sedzia555 zacisn±³ piê¶ci i wys³a³ do walki Phanpy. S³onik by³ ¶liczny, ale liczy³, ¿e poka¿e siê z dobrej strony podczas walki.
- Rollout! – krzykn±³.
W tym momencie Achroma wezwa³ do siebie Beheyeem. Zast±pi³ go potê¿nym Metagrossem. Sedzia555 przez chwilê liczy³, ¿e uda mu siê nawet wygraæ ca³± walkê, lecz gdy zobaczy³ stalowego kolosa, mina mu zrzed³a. Rollout w wykonaniu Phanpy nie zrobi³o totalnie nic Metagrossowi, który jedynie sta³ i czeka³ na komendê swojego trenera.
- Oszczêdzaj si³y. U¿yj Rock Slide. – rzek³ naukowiec.
Metagross psychicznymi mocami wydoby³ spod ziemi kilka kamieni i rzuci³ nimi w stronê Phanpy’ego. S³onik móg³by unikn±æ ataku, gdyby by³ bardziej wytrenowany, lecz niestety jego przygotowanie do walki by³o nie wystarczaj±ce. Spadaj±ce kamienie przygwo¼dzi³y go do ziemi, zemdla³, a Achroma prowadzi³ ju¿ 2:0.
- Musisz siê bardziej postaraæ, m³odzieñcze. Wierzê w ciebie. – powiedzia³ mê¿czyzna.
- Dobrze. Wybieram Taurosa! Poka¿, ¿e potrafisz walczyæ! – krzykn±³ ch³opak.
Byk pokaza³ siê na arenie, a Achroma ponownie wymieni³ Pokemona. Tym razem na Magnetona. Od razu rozkaza³ mu u¿yæ Thunder Wave, by sparali¿owaæ Taurosa. Zabieg uda³ siê, a Sedzia555 poprosi³ swojego Pokemona, by ztaranowa³ Magnetona. Jednak eletryczny Pokemon nie nale¿a³ do najwolniejszych i nie mia³ ¿adnych problemów z ominiêciem nacieraj±cego byka.
- Tri Attack!
- Work Up!
Magneton wydoby³ z siebie moc trzech ¿ywio³ów, a Tauros zwiêkszy³ swoj± si³ê, by potem móc próbowaæ zadawaæ ciosy. Tri Attack uderzy³o w niego, ale nie zdo³a³o pokonaæ.
- Dobrze! Teraz Zen Headbutt!
Pokemon zacz±³ biec pochylaj±c g³owê i ju¿ mia³ uderzyæ w elektrycznego Pokemona, gdy da³ o sobie znaæ parali¿. Tauros stan±³ w miejscu i zawy³ z bólu.
- Idealny timing. Magneton, Flash Cannon.
- Giga Impact!
Lewituj±cy w powietrzu Pokemon zacz±³ zbieraæ ¶wiat³o, by z ca³ej si³y wystrzeliæ z armaty, gdy Tauros próbowa³ uderzyæ w niego swoim najsilniejszym atakiem. Niestety Magneton uderzy³ jako pierwszy, unieruchomi³ byka i wyrzuci³ go w powietrze dziêki Flash Cannon. Tauros po chwili spad³. Sêdzia szybko do niego podbieg³.
- Pokemon nie jest zdolny do dalszej walki! Achroma wygrywa walkê wynikiem 3:0! – oznajmi³ publiczno¶ci jak równie¿ samym zawodnikom.
Sedzia555 nie móg³ pogodziæ siê z pora¿k±. Wezwa³ z powrotem Taurosa, zacz±³ krzyczeæ i wybieg³ ze stadionu w kierunku PokeCenter. Achroma poprawi³ okulary, zapisa³ co¶ w notesie.
- Mog³e¶ chocia¿ podziêkowaæ za bitwê. No có¿, mam nadziejê, ¿e mój kolejny rywal bêdzie silniejszy i bardziej wymagaj±cy. – skwitowa³ naukowiec i równie¿ wyszed³ ze stadionu.
Dzieñ Drugi powoli koñczy³ siê. Pozosta³a bowiem ostatnia walka. Walka dnia.
Mê¿czyzna ubrany ca³y na bia³o wszed³ na roz¶wietlony stadion. By³o widaæ, ¿e dra¿ni go to jasne ¶wiat³o. U jego boku szed³ Absol, od którego bi³a aura nienawi¶ci i strachu. By³ to Klimuk777, w zasadzie szkoda, ¿e nie 666, bo wszystko wskazywa³o na to, ¿e jego Pokemony s± diabelsko silne. Na przeciwko niego sta³a ju¿ przeciwniczka. Fuuro-san, zwana równie¿ jako Skyla. By³a przera¿ona samym Absolem, z którym chyba nie by³o wszystko w porz±dku. Prycha³ i szczerzy³ k³y.
- Ja, Klimuk, wyzywam ciê na walkê o awans do drugiej rundy. Wiedz jednak, ¿e to bêdzie bardzo jednostronna walka. – rzek³ ch³opak trzymaj±c w rêku pokeballa.
Skyla t³umi³a w sobie strach, nie chcia³a tego po sobie poznaæ. Prze³knê³a ¶linê i wybra³a pierwszego stworka. Okaza³a siê nim Swanna, który wzlecia³ wysoko w powietrze. Liczy³a na to, ¿e przeciwnik wy¶le do walki co¶ ro¶linnego. Niestety nic z tych rzeczy.
- Abaddon, id¼ i siej zniszczenie. – powiedzia³ Klimuk wyrzucaj±c pokemonow± kulê, z której wy³oni³ siê gigantyczny shiny Tyranitar zion±cy ogniem.
- Zaczynajcie! – krzykn±³ sêdzia.
Klimuk czeka³ na ruch przeciwniczki. Burza piaskowa wzniecona przez ability Tyranitara ju¿ da³a siê we znaki Unfezantowi. Nie móg³ za bardzo wyprowadziæ celnego ataku, ale Skyla chcia³a pokazaæ, ¿e nie na darmo zosta³a liderk± w Mistralton City. Rozkaza³a ptakowi zaatakowaæ z ca³ej si³y Air Slash. Nie wiadomo na co liczy³a, przecie¿ ten ruch praktycznie nie zrobi³ krzywdy Tyranitarowi, którego to tylko rozw¶cieczy³o.
- Air Slash. A masz co¶ lepszego w zanadrzu? Abaddon, Dragon Dance. – powiedzia³ Klimuk.
Skalny Pokemon zacz±³ tañczyæ w¶ród okalaj±cego go piasku podwy¿szaj±c zarówno swój atak fizyczny jak i szybko¶æ.
- W takim razie Surf! Z ca³ej si³y! – krzyknê³a rudow³osa trenerka z Unovy.
Swanna bêd±c w powietrzu przywo³a³a gigantyczn± falê, któr± ugodzi³a w Tyranitara. Abaddon jedynie otrz±sn±³ siê i niewyobra¿alnie g³o¶no rykn±³ w stronê nieba.
- Jak to?! Powinien zostaæ pokonany!
- Ty nic nie wiesz. Kamienne Pokemony w burzy piaskowej maj± dwukrotnie wiêkszy wska¼nik obrony specjalnej. Twój Surf jedynie drasn±³ Abadonna. Stone Edge!
Tyranitar wyszed³ z okalaj±cego go piachu. Tupn±³ w pod³o¿e wydobywaj±c z wnêtrza ziemi ostre jak brzytwy kamienie, którymi rzuci³ w nic niespodziewaj±c± siê Swannê. Kibice mieli nie lada widowisko. £abêd¼ otrzyma³ cios krytyczny i z hukiem spad³. Znalaz³ siê u nóg Abaddona, który marzy³, by tylko rozszarpaæ go.
- Zrób z ni±, co chcesz. – rzek³ Klimuk.
Kamienny Pokemon chwyci³ bezbronn± Swannê swoimi masywnymi rêkoma i bole¶nie ugryz³. Crunch dope³ni³o dzie³o zniszczenia. Mê¿czyzna prowadzi³ jeden do zera.
Skyla wezwa³a pokonanego ³abêdzia. Dr¿a³a ze strachu, na co jeszcze staæ Tyranitara. Surf praktycznie nic mu nie zrobi³o, a co dopiero Air Slash. Postanowi³a spróbowaæ innej strategii, dlatego kolejnym Pokemonem by³ Unfezant. Ptak by³ o wiele szybszy od Tyranitara i w³a¶nie w tym upatrywa³a swoj± szansê. Absol otar³ siê o spodnie Klimuka.
- Nie, Mefistofelesie. Nie twoja kolej. Abaddon, raz jeszcze Dragon Dance.
Kolejny smoczy taniec prawie zmaksymalizowa³ atak fizyczny Tyranitara. Skyla nakaza³a Unfezantowi wykonywaæ szybkie ruchy w powietrzu chc±c w razie ponownego Stone Edge unikn±æ ciosu. Wpad³a na pewien pomys³.
- Gdy tylko uderzy kamiennym atakiem u¿yj Detect! £ap!
Rzuci³a mu Toxic Orb, przedmiot automatycznie otruwaj±cy u¿ytkownika.
Klimuk wszystko bacznie obserwowa³. Nic mu nie umknê³o. Wiedzia³, ¿e Skyla bêdzie chcia³a u¿yæ Facade z dwukrotn± si³±. Nie da³ siê nabraæ.
- Czy ty naprawdê jeste¶ taka g³upia? Abaddon, nic nie rób. U¿ywaj Protect, je¿eli Unfezant bêdzie chcia³ zaatakowaæ. Wykoñczy siê sam dzia³aniem trucizny. W dodatku burza piaskowa dzia³a na nasz± korzy¶æ. W zasadzie wiesz, co? Przyjmuj wszystko na klatê. Wszystko.
Unfezant ze zdwojon± si³± atakowa³ Tyranitara, który nie ima³ siê ¿adnego ataku. Facade, Sky Attack, Air Slash, U-Turn. Nic nie by³o w stanie go pokonaæ. Ptak w koñcu spad³ na ziemiê i zemdla³ na skutek dzia³ania trucizny i ci±gle nasilaj±cej siê burzy. Zrobi³o siê dwa zero dla Klimuka. Skyla mia³a niema³y problem. Jej ostatnim Pokemonem by³ Archeops. Mia³a nadziejê, ¿e spowoduje zwiêkszenie swoich szans na zwyciêstwo.
- Abaddon, powrót. – rzek³ szybko Klimuk, a ca³y stadion zdumia³ siê. Napompowany Dragon Dance Tyranitar przecie¿ zmiót³by praktycznie wszystko na swojej drodze.
- Ramzes. Wybieram ciê. – rzuci³ szybko uwalniaj±c drugiego Pokemona.
Nad stadionem pojawi³a siê olbrzymia, p³on±ca Volcarona. Zwróci³a siê w stronê swojego trenera i przemówi³a do niego.
- Wzywa³e¶ mnie, panie. Co mam uczyniæ?
Rudow³osow± trenerkê zamurowa³o. Zreszt± nie tylko j±, a wszystkich kibiców na stadionie wraz z lo¿± mistrzów i sêdzi± pojedynku. Gadaj±cy Pokemon to bardzo rzadkie zjawisko.
- Odwróæ siê. Z nim walczysz. – odpowiedzia³ Klimuk.
Volcarona odwróci³a siê i ujrza³a unosz±cego siê w powietrzu Archeopsa, który jako tako mia³ przewagê, lecz skoro ognisty Pokemon potrafi mówiæ to z pewno¶ci± dysponuje potê¿nym arsena³em ataków.
- Na pocz±tek Quiver Dance. Unikaj ruchów przeciwnika.
- Nie, nie, nie! Rock Slide! – krzyknê³a Skyla, która ocknê³a siê.
Volcarona zwinnie uniknê³a lawiny kamieni i wykona³a powietrzny taniec zwiêkszaj±c szybko¶æ, atak oraz obronê specjaln±.
- Jeste¶ na to gotowy? – zapyta³ Klimuk.
- Tak. Ten lataj±cy krzemieñ nawet nie zna Stone Edge. – odpowiedzia³ Ramzes – Ratuje siê jakim¶ Rock Slide, którym nie potrafi nawet trafiæ.
- A wiêc ju¿ czas. Giga Drain!
Volcarona podlecia³a na bezpieczn± odleg³o¶æ do Archeopsa i wystrzeli³a wprost w niego kilkana¶cie pn±czy, którymi zaczê³a wysysaæ ¿ycie z kamiennego Pokemona. Nie trwa³o to d³ugo, gdy ten po prostu opad³ z si³ i run±³ na ziemiê jak poprzednie dwa stworki Skyli. Nie by³o ¿adnego ratunku. Dziewczyna ponios³a druzgoc±c± pora¿kê przegrywaj±c zero do trzech. Klimuk natomiast zamieni³ jeszcze kilka s³ów z Ramzesem i w towarzystwie Mefistofelesa, Absola, wyszli ze stadionu w¶ród wiwatuj±cych kibiców.
- Nastêpnym razem pragnê mieæ bardziej wymagaj±cego trenera. – szepn±³ do Volcarony.
- Mo¿esz mi wierzyæ, ja równie¿. – odpowiedzia³ Pokemon.
Dzieñ Drugi Ligi Sinnoh zakoñczy³ siê. Kolejnych czterech uczestników awansowa³o do drugiej rundy, a byli nimi Invisiblus, Zachary, Achroma oraz nie kto inny jak Klimuk. Co wydarzy siê w kolejnych dniach? Tego dowiecie siê ju¿ nied³ugo...
Czarisz bolami siê nie najesz a cuksami wrêcz przeciwnie
i co z tego? dupka boli czy jak?
[ Dodano: 8 Grudzieñ 12, 10:32 ]
Dzieñ Trzeci
Ludzie ju¿ zebrali siê na stadionie, by ¶ledziæ kolejne emocjonuj±ce walki. Dzisiejszego dnia wszyscy bêd± ¶wiadkami spektakularnych bitew, a pierwsz± z nich mia³o byæ starcie Jasona Jupitera zwanego równie¿ jako JJ oraz Blaine’a, lidera sali z Cinnabar Island w regionie Kanto. Od samego pocz±tku by³o wiadomo, ¿e bêdzie to jedna z lepszych walk, które dotychczas siê rozegra³y. Trener z Celestic Town z Sinnoh ubrany by³ w czerwon± kurtkê oraz ulubione, rozchodzone trampki. Natomiast Blaine jak zwykle ¶wieci³ okularami jakby szuka³ s³abego punktu u przeciwnika. Obaj zawodnicy znale¼li siê ju¿ na p³ycie stadionu, bitwa lada moment mia³a siê zacz±æ.
- Walczymy trzy na trzy. Pierwszy, który pokona wszystkie Pokemony przeciwnika, wygrywa. Czas, start! – krzykn±³ sêdzia.
Staruszek odznaczy³ siê niezwyk³ym refleksem i jako pierwszy zdo³a³ wypu¶ciæ pierwszego stworka, Flareona.
- W takim razie ja wybieram Starmie! – odezwa³ siê JJ.
Rozpoczêcie by³o trochê leniwe z obu stron, lecz walka dopiero siê zaczyna³a. Starmie Jasona robi³a wszystko, co mog³a, by trafiæ Hydro Pump w ognistego liska, ale ten nie by³ ³atwym celem do trafienia. By³ diabelsko szybki i nie¼le przygotowany do starcia maj±c nawet za przeciwnika wodnego Pokemona, któr± by³a rozgwiazda.
- Otruj j±! Toxic! – odezwa³ siê Blaine chc±c u¿yæ nieco innej strategii.
JJ nie spodziewa³ siê tego. Widzia³ tylko jak z pyska Flareona wydobywa siê strumieñ trucizny, który ugodzi³ w Starmie. Niby nie odnios³a ¿adnych obra¿eñ, ale w rzeczywisto¶ci zosta³a powa¿nie otruta i za ka¿dym razem, gdy bêdzie atakowaæ, toksyna da o sobie znaæ.
- Niedobrze... Spróbuj jeszcze raz Hydro Pump! Dasz radê. To tylko Flareon, nie jaki¶ Magmortar!
Blaine za¶mia³ siê jakby co¶ ukrywa³ przed przeciwnikiem. Nikt na stadionie nie móg³ nawet domy¶liæ siê jak± tajn± broñ ma staruszek. Oprócz Asha Ketchuma, który wraz z przyjació³mi obserwowa³ poczynania zawodników.
- Hmmm... chyba wiem o czym mówi.
- Powiedz nam, Ash! – rzek³ Max, który z siostr±, May, przyby³ do Sinnoh, by móc ogl±daæ spektakularne walki podczas Ligi.
- Sami zobaczycie. Potrzymam was w niepewno¶ci. – odpowiedzia³ ch³opak i nagle posmutnia³ – Raichu... Gdzie siê podziewasz...Têskniê za tob±...
- Hydro Pump! – krzykn±³ ponownie Jason Jupiter chc±c jak najszybciej pozbyæ siê Flareona i móc pomy¶leæ nad dalsz± taktyk±.
Ognisty lis tym razem nie mia³ tyle szczê¶cia. Oberwa³ strumieniem wody i zosta³ niemal wbity przez niego w przeciwleg³± bandê.
- To musia³o boleæ! Imponuj±ca hydropompa, moi pañstwo! Flareon chyba nie jest w stanie dalej walczyæ, ale...chwilka! On wsta³! Tak! To niemo¿liwe, ale ten ma³y lisek wytrzyma³ cios! – komentowa³a ochoczo Pokefanka.
- Wszystko albo nic. Overheat! – rzek³ Blaine.
Flareon wezbra³ w sobie wszelkie pok³ady ognia i buchn±³ ogromnym p³omieniem w otrut± Starmie.
- Rapid Spin! – skontrowa³ JJ.
Rozgwiazda zaczê³a z wielk± prêdko¶ci± krêciæ siê wokó³ w³asnej osi powoduj±c, ¿e ogieñ ledwie j± drasn±³.
- Uderz w niego teraz!
Starmie unios³a siê w powietrze i osi±gaj±c prêdko¶æ niemal dwustu kilometrów na godzinê uderzy³a we Flareona...
- Wstañ! Nie skoñczyli¶my jeszcze! – burkn±³ staruszek do Pokemona, a ten...ponownie wsta³, lecz po chwili upad³ i zemdla³. Jason Jupiter wyszed³ na prowadzenie jeden do zera, ale nie wiedzia³ ju¿ czego spodziewaæ siê po swoim przeciwniku. Flareon by³ niebywale wytrzyma³y.
- Powrót. Houndoom, rozpraw siê z nim.
I tu zacz±³ siê niema³y problem dla JJ. Otruta i zmêczona Starmie mia³a powoli do¶æ, ale postanowi³ jeszcze chwilê skorzystaæ z jej pomocy.
- Recover. Zregeneruj trochê ¿y... – nie dokoñczy³, gdy¿ Blaine zacz±³ szeptaæ co¶ do Houndooma – Albo nie. Hydro Pump!
- Hahahaha! Sucker Punch! Da³e¶ siê nabraæ!
Mroczny pies u¿ywaj±c priorytetowego ruchu znalaz³ siê tu¿ za Starmie i uderzy³ j± w ty³ cia³a. Uderzenie by³o nies³ychanie mocne, a premia pochodz±ca od stabu zrobi³a swoje. Rozgwiazda zako³ysa³a siê i upad³a na ziemiê.
- Obserwacja to pierwszy stopieñ do wygranej, m³ody trenerze. Da³e¶ siê oszukaæ i dlatego twój Pokemon zosta³ pokonany. – zauwa¿y³ Blaine oczekuj±c kolejnego stworka Jasona.
JJ wezwa³ Starmie, zastanowi³ siê chwilê. Wyj±³ kolejnego pokeballa, z którego wy³oni³ siê mocarny Garchomp.
- Ah. Widzê, ¿e chcesz zwyciê¿yæ przewag± typu. Na wyspie mia³em wielu trenerów, którzy w ten sposób chcieli mnie pokonaæ. Zobaczymy czy to smoczysko ma w sobie to co¶.
Blaine jednak przeliczy³ siê. Nie wiedzia³ na co staæ Garchompa. W zasadzie to nie mia³ nigdy wcze¶niej okazji, by z nim walczyæ. D³ugo nie trwa³o, a JJ doprowadzi³ do remisu, gdy¿ Houndoom nie dysponowa³ ¿adnymi atakami, które mog³yby zaszkodziæ smokowi. Dark Pulse oraz ogniste ruchy w zasadzie nie robi³y mu ¿adnej krzywdy, a Jason widz±c, ¿e osi±ga przewagê nakaza³ Garchompowi zaatakowaæ Earthquake. Ziemia zatrz±s³a siê, a mroczny pies nie mia³ jak siê obroniæ. Nie wystarczy³a jego szybko¶æ i zwinno¶æ. Zosta³ w miarê szybko pokonany i wszyscy byli ¶wiadkami ostatniego remisu w tej walce.
- Dobrze, ju¿ dobrze. Twój smoczek jest silny, ale czy da sobie radê z nim? – zapyta³ Blaine uwalniaj±c trzeciego, ju¿ ostatniego, Pokemona.
Gdy tylko Ash zobaczy³ kim on jest, nie móg³ wydobyæ z siebie ¿adnego d¼wiêku. Zatka³o go.
- Co ci jest? Co siê sta³o? – zapyta³ Max.
- To on. Ewoluowa³ go. Jego wcze¶niejsza forma sprawi³a mi dawno temu spore problemy w walce na wulkanie. Mój Charizard go pokona³, ale to by³a jedna z ciê¿szych bitew, które kiedykolwiek musia³em stoczyæ.
Magmortar dzier¿±cy ognist± armatê. By³ o g³owê wy¿szy od Garchompa Jasona. Bêdzie siê dzia³o.
- Czekam na twój ruch, m³odzieñcze. – rzek³ Blaine krzy¿uj±c rêce na brzuchu.
- Earthquake! Szybko!
- U¿yj Smog!
Trzêsienie ziemi nie dosz³o do skutku, gdy¿ Magmortar wydoby³ z armaty gêsty dym zas³aniaj±c wszystko w promieniu kilku metrów. JJ widzia³ jedynie szk³a okularów Blaine’a. Wiedzia³, ¿e nie jest dobrze. W oddali us³ysza³ dwa s³owa, które przerazi³y go. Dual Chop.
Magmortar jakim¶ cudem znalaz³ siê tu¿ przy Garchompie i dwukrotnie kopn±³ go w brzuch. Drugie uderzenie okaza³o siê krytyczne. Smok zawy³ i pad³ jak d³ugi na ziemiê.
- Jak to mo¿liwe?! Jak?! – pyta³ siebie samego Jason Jupiter.
- U¿ycie Smog spowodowa³o, ¿e dodatkowo twój Pokemon zosta³ otruty. Dual Chop jest typu smoczego, a wszyscy wiedz±, ¿e takie ataki s± skuteczne w³a¶nie przeciwko smokom. – poinformowa³ go Blaine.
JJ by³ zmuszony u¿yæ ostatniego stworka, którego ze sob± wzi±³ na ten mecz. Infernape’a. Koñcowe starcie bêdzie rozegrane miêdzy dwoma ognistymi Pokemonami. Tak samo jak niegdy¶ Charizard Asha mierzy³ siê z Magmarem staruszka.
- Sunny Day! – krzykn±³ Blaine.
- Mach Punch!
Tym razem Magmortar nie da³ rady. Infernape podbieg³ i zada³ mocny cios prawie rozk³adaj±c przeciwnika na ³opatki.
- Skoro tak...Dynamic Punch! – skontrowa³ starzec.
Magmortar potê¿nie uderzy³ Infernape’a tym samym powoduj±c u niego zawroty g³owy. Jason wiedzia³, ¿e pokonanie go bêdzie niebotycznie trudnym zadaniem.
- Otrz±¶nij siê! Proszê!
Blaine delektowa³ siê widokiem ognistej ma³py, która chodzi³a i potyka³a siê o w³asne nogi jakby by³a pijana. Postanowi³ ukróciæ jej cierpienia.
- Magmortar, Hyper Beam!
Infernape nie móg³ nic zrobiæ. JJ móg³ tylko patrzeæ jak jego przeciwnik poch³ania energiê do dzia³a, by potem wystrzeliæ potê¿nym promieniem i wbiæ ma³pê w bandê. Zawy³a z bólu, a niektórzy kibice ju¿ postawili krzy¿yk na Jasonie. Chyba walka mia³a nied³ugo zakoñczyæ siê.
Jednak Jupiter zauwa¿y³ co¶. W czasie, gdy Blaine ju¿ szykowa³ siê do opuszczenia stadionu my¶l±c, ¿e to ju¿ koniec, Infernape wsta³. Zacz±³ wrzeszczeæ, a jego cia³o poch³on±³ niebieski p³omieñ.
- Blaze... – rzek³ ch³opak – Blaze! Infernape, Flare Blitz!
- Co? – zapyta³ staruszek, ale nic wiêcej nie móg³ zrobiæ.
Ma³pa wpad³a w furiê. Rozpêdzi³a siê i z niewyobra¿aln± jak dot±d si³± zaczê³a obijaæ g³owê, brzuch i nogi Magmortara. Mimo, ¿e by³ to ognisty atak i nie powinien byæ efektywny na przeciwniku, zdo³a³ spowodowaæ powa¿ne obra¿enia.
- Ogieñ na ogieñ? Fire Blast! – rykn±³ Blaine.
- Jeszcze raz, Flare Blitz!
Magmortar wydoby³ z armaty ognisty znak X, który zmierza³ w stronê Infernape’a, który ponownie dziêki b³êkitnym p³omieniom ruszy³ na niego. Przedar³ siê przez Fire Blast i uderzy³ obiema piê¶ciami w rywala... Wulkaniczny Pokemon po otrzymaniu ciosów osun±³ siê na ziemiê... Ma³pa ledwo trzyma³a siê na nogach...
- Magmortar nie jest w stanie dalej walczyæ! Infernape wygrywa! – og³osi³ sêdzia, a JJ nie móg³ uwierzyæ, ¿e zdo³a³ odwróciæ losy pojedynku. Blaine ukorzy³ siê przed nim, pogratulowa³ mu zwyciêstwa.
- Chcia³bym ciê widzieæ na Cinnabar Island. Mo¿e kiedy¶ zrewan¿ujê siê tobie. – tymi s³owami starzec po¿egna³ siê, a Jason w chwale móg³ udaæ siê na trybunê. Pokona³ nie byle kogo, a Gym Leadera.
Druga walka dnia mia³a rozpocz±æ siê dos³ownie za kilka sekund. Ertix ju¿ sta³ na arenie i wpatrywa³ siê w swojego pokeballa.
- Wierzê w ciebie. Nie dali¶my rady dwa lata temu, damy teraz. Musi siê udaæ!
W tym momencie na stadion wszed³ Mmmik. Przywita³ siê z przeciwnikiem, a sêdzia zezwoli³ na rozpoczêcie pojedynku.
- Gigalith, wybieram ciê! – krzykn±³ Mmmik.
- Tak! Dobrze! Mam przewagê. Starmie, za³atw to szybko!
Wodny Pokemon wydoby³ siê z pokeballa i stan±³ naprzeciwko kamiennego stwora. Walka rozpoczê³a siê, a Ertix jako pierwszy wyda³ komendê.
- Hydro Pump! Zmieæ go z powierzchni ziemi!
- O, nie tak szybko! Rock Blast!
Hydropompa natrafi³a na opór ze strony Gigalitha, który potê¿nymi kamieniami próbowa³ zaatakowaæ Starmie. Jednak wodny atak okaza³ siê znacznie silniejszy i waln±³ w przeciwnika niemal od razu pokonuj±c go.
- Mamy tajn± broñ, co nie? – powiedzia³ Mmmik.
Nakaza³ swojemu Pokemonowi u¿yæ Stealth Rock, a potem szybko wyda³ komendê Solarbeam. Ertix przestraszy³ siê, ¿e je¶li trawiasty atak dojdzie do skutku, jego Starmie mo¿e przegraæ. Wykorzysta³ chwilê na zastanowienie i kaza³ wodnemu Pokemonowi u¿yæ Psychic licz±c na krytyczne uderzenie. W tym samym czasie Gigalith wystrzeli³ promieñ solarny i oba stworki dozna³y powa¿nych obra¿eñ. Solarbeam nie da³ rady wyeliminowaæ z walki Starmie, ale znacznie j± os³abi³. Psychic by³o silne, Gigalithowi zosta³a resztka punktów ¿ycia.
- W takim razie musimy to zrobiæ. Explosion!
- O nie! Starmie, spróbuj Hydro Pump!
Jednak by³o za pó¼no. Gigalith eksplodowa³ pokonuj±c wodnego stworka, ale równie¿ samego siebie. Strategia Mmmika by³a ciekawa bowiem teraz na polu walki le¿a³y kamienie wcze¶nie rzucone przez kamiennego Pokemona. Na nastêpnego Pokemona wybra³ Venusaura, a Ertix odwdziêczy³ siê Noctowlem. Teraz walka mog³a nabraæ rumieñców. Ptak mia³ znacz±c± przewagê atakuj±c z powietrza, ale Stealth Rock da³o o sobie znaæ i odebra³o troszkê energii sowie. Venusaur nie móg³ trafiæ Sleep Powder ani ¿adnym innym atakiem w Noctowla, który teraz móg³ spokojnie przeprowadziæ kontrê. Zaatakowa³ go potê¿nym Air Slash i spodowowa³, ¿e Venusaur nie by³ w stanie skontratakowaæ. Kilka kolejnym lataj±cych ataków doprowadzi³o do tego, ¿e trawiasty Pokemon mia³ do¶æ.
- Extrasensory! – krzykn±³ Ertix patrz±c na ledwo trzymaj±cego siê na nogach Venusaura.
Mmmik nie zd±¿y³ nic zrobiæ. Psychiczny atak by³ równie super efektywny co Air Slash i bez problemu pokona³ trawiasto-truj±cego stworka. Przeciwnikowi Ertixa zosta³ ostatni Pokemon, którym okaza³ siê Infernape. Jednak ten nie wygl±da³ na rasowego przedstawiciela gatunku jak w poprzedniej walce Jasona z Blaine’em.
- Tak! Mamy szansê to wygraæ, Noctowl! Air Slash!
- Mach Punch, Infernape!
Tym razem to ognisty Pokemon zada³ pierwszy cios powoduj±c, ¿e sowa spad³a na ziemiê i poturbowa³a siê.
- Wstawaj! U¿yj Hypnosis! – krzycza³ Ertix.
- Flare Blitz! Szybko!
Infernape’a spowi³ ogieñ i rzuci³ siê na Noctowla, który w ostatnim momencie wzlecia³ w powietrze i zdo³a³ u¶piæ waleczn± ma³pê. Mmmik mia³ niema³y problem, jego stworek usn±³, a nie mia³ mo¿liwo¶ci wymiany. By³ w potrzasku. Ertix ochoczo rozkaza³ sowie u¿ycie Extrasensory, które by³o super efektywne. Noctowl mia³ niebywa³± okazjê do wygrania ca³ego spotkania. Wykorzysta³ j±. Wykona³ krytyczny Air Slash i pokona³ nadal ¶pi±cego Infernape’a. Ertix odniós³ niezwyk³e zwyciêstwo, na które pewnie tylko nieliczni stawiali. By³ bardzo zadowolony, poda³ rêkê pokonanemu. Z u¶miechem na twarzy wraz z Noctowlem, który frun±³ za nim, uda³ siê na trybunê, by móc obejrzeæ pozosta³e walki dnia. Mmmik niestety da³ cia³a, a tyle sobie naobiecywa³...
Po niezbyt widowiskowej walce Ertixa z Mmmikiem na stadion wesz³y dwie mistrzynie regionów. We w³asnej osobie reprezentuj±ca Sinnoh Cynthia mia³a zmierzyæ siê z Iris, która niedawno zosta³a mianowana tym samym tytu³em w Unovie. Wszystko wskazywa³o na to, ¿e ten pojedynek bêdzie wisienk± na torcie dzisiejszego dnia. Oby dwie trenerki mia³y w swoim arsenale potê¿ne smocze Pokemony, które na pewno zostan± u¿yte. Stanê³y na przeciwko siebie. Spojrza³y sobie w oczy.
- Zaczynajcie, drogie panie! – oznajmi³ sêdzia.
- Aggron, id¼! – krzyknê³a Iris.
- W takim razie ja wybieram Lucario. – odpowiedzia³a spokojnie Cynthia poprawiaj±c w³osy.
Pierwszy ruch nale¿a³ do mistrzyni Unovy. Jednak w zasadzie nie wiedzia³a, co mo¿na by zrobiæ u¿ywaj±c Aggrona przeciwko stalowemu psu. Jedyne, co nasuwa³o siê na my¶l to u¿ycie Earthquake, którego w koñcu nakaza³a Aggronowi u¿yæ. Lucario zdo³a³ unikn±æ rozsuwaj±cej siê ziemi i potê¿nym Aura Sphere ugodzi³ przeciwnika w klatkê piersiow±. Ten a¿ zawy³ z bólu, ale nie chcia³ rezygnowaæ z walki.
- Autotomize! – rzek³a m³odsza z dziewcz±t.
Aggron dwukrotnie zwiêkszy³ swoj± szybko¶æ i tym samym równie¿ zmniejszy³ masê przeciwnika. Lucario nie przestawa³ atakowaæ. Tym razem to on spowodowa³ niedu¿e trzêsienie ziemi, które by³o zabójczo na kamiennym Pokemonie. Oby dwa by³y wra¿liwe na ziemne ataki. Ten, który pierwszy zada krytyczny cios prawdopodobnie pokona tego drugiego, a jego trenerka zbli¿y siê do wygranej.
- Jeste¶ teraz szybszy. Fire Blast! – powiedzia³a Iris.
Tego Cynthia szczerze mówi±c nie spodziewa³a siê. Potê¿ny ognisty X ugodzi³ w Lucario i zabra³ mu sporo punktów ¿ycia. Mistrzyni Sinnoh jednak mia³a plan B. Nie wymieni³a Pokemona, a nakaza³a swojemu stworki u¿yæ Swords Dance, które wzmocni³o jego atak fizyczny. Po tym pies zdo³a³ unikn±æ kolejnego Fire Blast ze strony Aggrona i rzuci³ siê do ataku. Najpierw Aura Sphere, które wytr±ci³o z równowagi Aggrona, a nastêpnie potê¿nym Earthquake zdo³a³ pokonaæ go. W taki sposób Cynthia osi±gnê³a prowadzenie w pojedynku, lecz to by³ dopiero pocz±tek.
Iris postanowi³a u¿yæ jednego z dwóch smoków, Haxorusa, który wygl±da³ na diabelnie silnego. Nie tylko wygl±da³. On taki by³. Z pocz±tku obserwowa³, co robi jego przeciwnik, a w pewnym momencie mistrzyni Unovy nakaza³a mu u¿yæ Dragon Dance, które wzmocni³o jego atak oraz doda³o niez³ego przyspieszenia. Zaczê³o robiæ siê niebezpiecznie, gdy¿ zna³ on kilka ruchów, które mog³yby znokautowaæ Lucario.
- Brick Break! – krzyknê³a dziewczyna.
Cynthia nie znalaz³a sposobu, by skontratakowaæ. Walcz±cy ruch powali³ na ziemiê stalowego psa i w mgnieniu oka zrobi³ siê remis, jeden do jednego.
Kolejnym etapem walki by³o starcie Haxorusa z Miloticiem. Tutaj ca³y pojedynek odwróci³ siê o trzysta sze¶ædziesi±t stopni. Mimo zwiêkszonych statystyk smok nie móg³ znale¼æ odpowiedniego sposobu, by rozprawiæ siê z wê¿em znaj±cym Ice Beam, lodowy ruch, który jest super efektywny na smoki. Pierwszy lodowy promieñ chybi³, gdy¿ Haxorus wykona³ unik i skontratakowa³ u¿ywaj±c Dragon Claw. Uderzenie by³o silne, lecz nie wystarczy³o, by pokonaæ Milotica, który zdo³a³ uruchomiæ Aqua Ring. Punkty ¿ycia regenerowa³y siê, co nie dzia³a³o pozytywnie na rzecz Iris. W koñcu Ice Beam trafi³, a zboostowane smoczysko runê³o na ziemiê. Cynthia ponownie wysunê³a siê na prowadzenie.
- Sama tego chcia³a¶! Hydreigon!
- Wiedzia³am, ¿e masz ze sob± hydrê. Ciekawe jak potoczy siê dalej nasz pojedynek.
Mroczny smok mierzy³ siê z wodnym wê¿em. Niektórzy zwykli mawiaæ, ¿e jest on maszynk± do mielenia przeciwników, je¿eli znajduje siê w odpowiednich rêkach. Hydreigon wygl±da³ na bardzo dobrze wytrenowanego i przygotowanego do wycieñczaj±cej walki. Milotic próbowa³ trafiæ Ice Beam, ale przeciwnik by³ piekielnie szybki i unikn±³ ataku. Odwzajemni³ siê niemal od razu. Wydoby³ z siebie mroczn± energiê i waln±³ w wê¿a Dark Pulse, które by³o krytyczne. Aqua Ring nie by³ w stanie tak szybko regenerowaæ punktów ¿ycia Milotica i wszystko zmierza³o do ostatniego ju¿ remisu w walce. Outrage’em zmiót³ wodnego Pokemona z powierzchni ziemi i dosz³o do ostatecznego starcia.
- Garchomp, zrób swoje. – rzek³a Cynthia.
- Nie masz szans. Teraz wszystko ja kontrolujê sytuacjê! Kontynuuj Outrage!
- Unik! Potem Dragon Claw!
Hydreigon kontynuowa³ atak, lecz tym razem nie trafi³. Garchomp wykona³ zgrabny unik, a nastêpnie mocno poci±gn±³ pazurami po grzbiecie przeciwnika. Uderzenie by³o silne, ale nie wystarczy³o, by pokonaæ hydrê. Oba smoki kontynuowa³y i wzajemnie ok³ada³y siê ró¿nymi atakami. W koñcu Cynthia wpad³a na pewien pomys³. Bardzo ryzykowny, ale móg³ doprowadziæ do koñca bitwy. Hydreigon po wielokrotnym u¿yciu Outrage musia³ odpocz±æ i to by³a chwila dla Garchompa, by zab³ysn±æ.
- Iron Head! – krzyknê³a mistrzyni Sinnoh.
Smok pochyli³ siê i ¿elazn± g³ow± uderzy³ w centraln± szyjê hydry. Sta³o siê to, na co liczy³a. Mroczny Pokemon nie móg³ wykonaæ ¿adnego ciosu. Oszo³omi³o go.
- Zas³u¿y³e¶ na to. Draco Meteor! – powiedzia³a Cynthia wiedz±c, ¿e ta walka za moment skoñczy siê.
Iris krzycza³a do Hydreigona, by wykona³ jakikolwiek manewr. Czy to defensywny czy ofensywny, obojêtnie, byle nie oberwa³ od roz¿arzonych, spadaj±cych meteorytów...
Niestety by³o za pó¼no. Dwa z nich trafi³y prosto w niego przygniataj±c Hydreigona. Kibice zaczêli biæ brawo, byli zdumieni takim obrotem spraw w ci±gu zaledwie jednej bitwy. M³odsza mistrzyni jednak zachowa³a zimn± krew. Pogratulowa³a zwyciêstwa Cynthii, wezwa³a hydrê do pokeballa i wysz³a ze stadionu. W³a¶cicielka Garchompa natomiast pozdrawia³a widzów i spokojnym krokiem zmierza³a do lo¿y mistrzów.
Ostatnia walka dnia. Podczas niej d³ugo pobudzana vendetta Tripa do Maddoxa w koñcu bêdzie mog³a mieæ uj¶cie. Powsta³a ona w momencie kradzie¿y przez niego Serperiora, jego najlepszego Pokemona, zaraz po przegranej w pierwszej rundzie zesz³orocznej ligi w mie¶cie Higaki w regionie Unova.
By³o to jednak niemal rok temu. Zaraz po lidze, podczas której Maddox zosta³ zatruty i straci³ wszystkich przyjació³, uda³ siê wysoko w góry poszukuj±c zakonu mnichów, w którym podobno tajne techniki medytacyjne pozwala³y oczy¶ciæ cia³o ze wszystkich toksyn w nim zawartych. Jego mentorem sta³ siê niejaki Dr.Strange, dziêki któremu w koñcu przed pierwsz± ligow± walk± tej edycji, da³ radê ca³kowicie pozbyæ siê toksyny. Stworzy³ te¿ now± dru¿ynê, jedynie najbli¿szy mu Charizard da³ radê ponownie go odnale¼æ i znale¼æ siê w niej. Serperior równie¿ do niej nale¿a³, zosta³ skradziony jeszcze za czasów dzia³ania toksyny, wiêc Maddox nie by³ sob± tak¿e podczas kradzie¿y Pokemona.
Zawodnicy weszli na stadion i zajêli miejsca naprzeciw siebie. Jak zawsze wszystkie stworki Maddoxa by³y na wolno¶ci i sta³y wokó³ niego. Trip szybko postrzeg³ swojego Serperiora.
- To niezwyk³e, ¿e pozwalaj± braæ udzia³ w zawodach ligi kryminalistom takim jak ty. Po tym, co zrobi³e¶ podczas zesz³orocznej ligi i po kradzie¿y mojego g³ównego partnera. Przecie¿ to oczywiste.
Maddox nie mia³ zbyt wiele na swoj± obronê.
- Niestety jest wiele racji w tym, co mówisz. Nie mam nawet zamiaru siê t³umaczyæ, ale dziêki mnie twój Serperior jest teraz o wiele szczê¶liwszy i szybszy. Silniejszy ju¿ byæ nie móg³.
Trip prawie straci³ nad sob± kontrolê i zacz±³ wydzieraæ siê.
- No w³a¶nie! Bo to ja go tak wytrenowa³em! W³o¿y³em w to ca³y swój czas i nie do¶æ, ¿e przez jakie¶œ dziwne wydarzenie podczas ligi Unovy od razu przegrali¶my, to jeszcze mi go ukrad³e¶!
Sêdzia upomnia³ zawodników, ¿e to nie czas na osobiste porachunki i by przeszli w koñcu do walki.
- Dobrze. Jeszcze tylko jedno zdanie. Serperior jest mój. Trenowa³em specjalnie, by pokonaæ i jego i ciebie oraz udowodniæ mu, ¿e nadajê sie na jego trenera bardziej ni¿ ty. Je¶li go pokonam, oddasz mi go, zgoda?
Maddox zapyta³ Serperiora, co on na to. Z pomoc± ludzkiej mowy Serperior potwierdzi³ to, gdy¿ podobnie jak wszystkie dotychczas posiadane Pokemony przez Maddoxa, by³ nauczony tego jêzyka. Trip nie wiedzia³ co powiedzieæ.
- Nauczy³e¶ go mówiæ? Przecie¿ on s³u¿y g³ównie do walki. To podstawy, ale widze, ¿e nawet ich nie opanowa³e¶. Dosyæ tego, wybieram ciebie, Chandelure!
Lampent Tripa ewoluowa³ jaki¶ czas temu. Maddox w odpowiedzi na to, zgodnie z umow±, wybra³ Serperiora. Trip rozpocz±³ walkê.
- Lampent, u¿yj teraz...
- Solarbeam!
Serperior natychmiast zebra³ w ustach ogromne ilo¶ci s³onecznej energii, gdy¿ s³oñce mocno grza³o i ju¿ by³ gotowy do wystrzelenia jej prosto w Chandelure, ale Trip równie szybko zaeragowa³.
- Naprawdê s±dzisz ¿e pozwolê sie wam pokonaæ swoj± w³asn± strategi± wygranej jednym ciosem? Jeste¶ ¿a³osny. Chandelure, unik!
Pokemon wykona³ unik, jednak jak siê okaza³o przed niczym, gdy¿ ani Solarbeama ani Serperiora nie by³o nigdzie widaæ.
- Co jest? Przecie¿ nie nauczy³em go lataæ!
- Ty mo¿e nie, ale ja ja tak.
Po tych s³owach Maddoxa s³oneczny promieñ z ogromn± si³± uderzy³ w ognistego stworka wbijaj±c go w ziemiê, a poniewa¿ Serperior zaatakowa³ z góry i to z bardzo wysoka dziêki swojej niewyobra¿alnej prêdko¶ci i skoczno¶ci, mia³ jeszcze czas, by u¿yæ Dragon Tail dobijaj±c Chandelure. Trener jednak widz±c, co siê dzieje na dole, szybko powiedzia³ mu, ¿e nie ma takiej potrzeby. Trawiasty Pokemon dziêki taktyce jednego uderzenia pokona³ przeciwnika.
- Chandelure jest niezdolny do walki! Wygrywa Serperior!
Trip po tych s³owach by³ za³amany.
- Seperior nadal bardzo ciê lubi, Trip, jednak przede wszystkim zalezy mu na jak najwiêkszej sile. Twierdzi jednak, ¿e je¶li go pokonasz nawet u¿ywaj±c pozosta³ych dwóch stworków i tak do ciebie wróci. – doda³ Maddox.
- Przynajmniej on jest uczciwy w tym towarzystwie. Choæ muszê przyznaæ ¿e mnie te¿ na nim zale¿y i na swój sposób ciesze siê z tego jak jest teraz silny. To bardzo dziwne uczucie.
Na kolejnego Pokemona Trip wybra³ Vanilluxe.
- Teraz u¿yj...
- Solarbeam!
Lodowy Pokemon by³ znacznie wolniejszy od Chandelure, gdy¿ by³ inaczej trenowany. Lodowy stworek pad³ od razu. Tak samo jak jego poprzednik.
- Vanilluxe jest niezdolny do walki!
- Ej no! Nawet nie da³e¶ mi czasu na wydanie komendy!
- A czy nie tak wygrali¶cie swoje najlepsze walki? Przypomnij sobie wasz± pierwsz± walkê podczas Junior Cup, kiedy pokonali¶cie Darmanitana Burgundy.
Trip chwilkê pomy¶la³ po czym u¶miechn±³ siê.
- Faktycznie. Ach, dobre wspomnienia. No có¿, w takim razie muszê wyj±tkowo postaraæ siê, by¶my mogli ponownie prze¿yæ co¶ takiego. Ten Pokemon by³ trenowany przeze mnie specjalnie, by pokonaæ Serperiora, gdy¿ jest podwójnie odporny na jego ro¶linne ciosy oraz jest najszybszym nielegendarnym pokemonem. Naprzód Ninjask!
Ninjask, jeden z niewielu stworków o wiele szybszych od wê¿a, znalaz³ sie na arenie.
- W porz±dku. Wybacz stary druhu, ale teraz bêdziemy musieli u¿yæ Swords Dance, a nastêpnie X-scissor, by pokonaæ ciebie jednym ciosem. To podstawy walk Pokemonów, by pokonywaæ super efektywnymi ciosami.
Po tym wszyscy zamilkli. Nikt siê nie odzywa³ przez kilka sekund.
- Umm, czy ju¿ mo¿emy zacz±æ? – zapyta³ Maddox.
- No tak, tym razem nie macie absolutnie ¿adnych szans, by byæ szybszymi lub pokonaæ nas jednym ciosem, a ju¿ absolutnie, astronomicznie nie ma bata, ¿e ro¶linnym takim jak Solarbeam. Ninjask, teraz u¿yj...
- Solarbeam!
Momentalnie Serperior zebra³ w ustach ju¿ trzeci raz podczas tej walki energiê s³oneczn± i uderzy³ w Ninjaska zanim ten zd±¿y³ cokolwiek zrobiæ. Trzmiela a¿ wbi³o w bandê po przeciwnej stronie areny.
- Nie, Ninjask!
Sêdzia og³osi³, ¿e Pokemon Tripa jest niezdolny do walki, a ca³e starcie wygrywaj± Maddox oraz Serperior. Lud wiwatowa³ na cze¶æ nie tylko Maddoxa, lecz jego Pokemona za niesamowity pokaz si³y. Wydawa³oby siê, ¿e Trip jest w¶ciek³ z powodu tego, co siê sta³o, lecz opu¶ci³ stadion zadowolony.
Kilkana¶cie minut pó¼niej, gdy ch³opak by³ ju¿ gotowy do opuszczenia wyspy Suzuran, zatrzymali go Maddox oraz jego trawiasty w±¿.
- Razem z Serperiorem postanowili¶my, ¿e je¶li chcesz to on i tak wróci do ciebie.
Trip zachowa³ siê w sposób o jaki nikt, by go nie pos±dzi³.
- Powiedz mi. Czy wiesz, dlaczego wtedy w³o¿y³em ca³y swój wysi³ek w jego trening?
- Niestety nie, ale chêtnie cie wys³ucham.
- Po sprawdzeniu statystyk moich Pokemonów okaza³o siê, ¿e jest on bez porównania bardziej uzdolniony od wszystkich innych jakie kiedykolwiek z³apa³em, jakie ktokolwiek z³apa³. Jego osobiste zdolno¶ci, wszystkie bez wyj±tku, s± na najwy¿szym poziomie.
Serperior s³ysz±c to sam siê zdziwi³, gdy¿ nie mia³ o tym pojêcia.
- I to dlatego go trenowa³e¶ tak mocno? By wykorzystaæ ten potencja³?
- Niby tak. Ale tak¿e po to, by móg³ staæ siê rozpoznawalny i przez to bardziej szczê¶liwy, gdy¿ ja tak¿e i to ju¿ od pierwszego dnia wiedzia³em, ¿e najbardziej lubi on wygrywaæ. Zale¿a³o mi na nim tak bardzo, ¿e zaniedba³em trening pozosta³ych Pokemonów, a dzi¶ sami spójrzcie. Po takim samym wysi³ku jak niegdy¶ trzy stworki przeciwnika nie sprawi³y mu najmniejszego problemu...
Serperior s³ysz±c to rozp³aka³ siê i przytuli³ do swojego poprzedniego trenera. Trip odwzajemni³ u¶cisk, lecz po chwili, trzymaj±c go jak przyjaciela powiedzia³ co¶ nies³ychanego.
- Pos³uchaj teraz. Z tym trenerem mo¿esz osi±gn±æ o wiele wiêcej ni¿ kiedykolwiek móg³by¶ u mojego boku. W dodatku fakt, ¿e jeste¶ wolny... Ja nigdy nie móg³bym ci zapewniæ czego¶ takiego, choæ naprawdê bardzo bym chcia³. Pozostañ w jego dru¿ynie i wejd¼Ÿna szczyt, by potem móc walczyæ o najlepsze trofea. Tym razem jestem pewien, ¿e ju¿ na pewno dasz radê pokonaæ Bouffalanta Aldera.
Serperior nie wytrzyma³.
- Ale ja nie chcê tego robiæ bez ciebie!
- Musisz. Jako twój by³y trener, a obecny przyjaciel, wydajê ci taki rozkaz. Poza tym mo¿esz byæ pewien ¿e bêdê ¶ledzi³ twoje losy i zawsze ci kibicowa³, a nawet bêdê gotów ruszyc na ratunek, je¶li sta³oby siê co¶ z³ego.
- Zgoda. Ale tylko dlatego, ¿e ty tego chcesz, przyjacielu.
Po ponownym u¶cisku Trip zarzuci³ plecak na plecy i ju¿ mia³ wyj¶c, gdy Maddox zada³ mu jeszcze jedno pytanie.
- Zaczekaj Trip. Skoro tak bardzo ci zale¿y na Serperiorze, dlaczego stwierdzi³e¶, ¿e nauczenie go ludzkiej mowy by³o bezu¿yteczne?
Trip raz jeszcze u¶miechn±³ siê.
- Dlatego, ¿e ja nie traci³bym na to czasu. Nie traci³bym go, poniewa¿ z Serperiorem rozumieli¶my siê bez s³ów, ju¿ od czasów, gdy by³ ma³ym Snivy. Opiekuj siê nim dobrze Maddox.
Po tych s³owach trenerzy w koñcu poszli w swoj± stronê i chocia¿ Trip przegra³ po raz kolejny w pierwszej rundzie, by³ szczê¶liwy jak jeszcze nigdy w ¿yciu.
Trzeci dzieñ zakoñczy³ siê. Do grona zawodników, którzy rozegraj± swoje mecze w drugiej rundzie do³±czyli JJ, Ertix, Cynthia oraz Maddox. Kim jest tajemniczy Katastros? Czy Kapuczino wygra swoj± walkê oraz jak poradzi sobie jego narzeczona, Elesa? Ju¿ nied³ugo ci±g dalszy...
Nie mo¿esz pisaæ nowych tematów Nie mo¿esz odpowiadaæ w tematach Nie mo¿esz zmieniaæ swoich postów Nie mo¿esz usuwaæ swoich postów Nie mo¿esz g³osowaæ w ankietach Nie mo¿esz za³±czaæ plików na tym forum Nie mo¿esz ¶ci±gaæ za³±czników na tym forum
Wymiana buttonami z PokeCollect
Forum wykorzystuje cookies, tak jak ka¿de inne w internecie, w tych samych celach (reklamy, statystyki, ustawienia). Przegl±dark± mo¿esz regulowaæ warunki przechowywania cookies.