POKECOLLECT.net.pl - Oficjalne forum strony DomixPokemon.pl
Zarejestruj
Zaloguj



Poprzedni temat «» Nastêpny temat
Annientamento
Autor Wiadomo¶æ
Szymb 
Nosi czapkê Asha
*derp*



Wiek: 29
Do³±czy³: 05 Sty 2010
Posty: 1179
Sk±d: Sinnoh
Kontakt:
Wys³any: 25 Luty 12, 20:32   

Ach, mia³em na my¶li Orebougha. Teraz zauwa¿y³em, ze zrobi³em ten sam b³±d w rêkopisie. Dziêki.


Rozdzia³ 3: Transfer.

Trzy godziny wcze¶niej. (No, 7 lat i trzy godziny wcze¶niej.)
Od naszego spotkania min±³ ju¿ chyba miesi±c, przez ten czas maszyna zosta³a zbudowana w 100%. Plany przys³ane nam z przysz³o¶ci przewidywa³y, ¿e bêdziemy potrzebowaæ gigantycznych ilo¶ci pr±du, dlatego kapsu³a zosta³a zbudowana w samym sercu Kantowskiego Power Planta. I tak wydawa³o mi siê, ¿e taka ilo¶æ energii nie wystarczy. W ka¿dym razie, pewnego s³onecznego dnia ja, wraz z Redem i Blue postawili¶my siê przed Power Plantem w Kanto.
- Zaczekaj, Gold! – Zawo³a³ zziajany Blue. Biegli¶my tak z po³owê drogi z Celurean. Zreszt±, mi te¿ nogi wymiêka³y. Odpoczêli¶my chwilê, po czym zdarzy³o siê co¶ dziwnego. Blue podszed³ do Reda, spojrza³ na niego i szepn±³: - Przepraszam.
W tym momencie ja i Red zastygli¶my w bezruchu. ¯e co?
- Przepraszam za cztery lata nienawi¶ci. Nie mog³em sobie wybaczyæ tego, ¿e przegra³em z tob±. Proszê, nie gniewaj siê. – Wybuchn±³em ¶miechem. I chyba w tym momencie oboje zachcieli, abym wybuch³, ale nie ¶miechem. Blue wolno wyci±gn±³ rêkê.
- Dlaczego… - Wyszepta³ Red.
- Bo w ci±gu nastêpnych kilku godzin mo¿emy zgin±æ. Wtedy chcia³bym, aby¶ wiedzia³, ¿e wcale ciê nie nienawidzê. – Po chwili milczenia Red z³apa³ Blue za rêkê. Machnêli tymi rêkoma kilka razy i pu¶cili siê. Oboje siê do siebie u¶miechnêli. ¯YYYG… Tak wiêc, chwilê pó¼niej weszli¶my do ¶rodka budynku. Gdy przyszed³em tu kiedy¶, ¿eby z³apaæ Zapdosa (a tu nic!) Ca³y Power Plant wygl±da³ zupe³nie inaczej. Wszystkie te transformatory, czy jak to siê mówi, by³y w pajêczynach Spinaraków i Ariadosów. Huk by³ niesamowity. Zauwa¿y³em profesora Oaka, który machn±³ rêk± w kierunku jakiego¶ pomieszczonka.
- CH£OPAKI! – Wydar³em siê. I tak nie us³yszeli. Podbieg³em do nich i wrzasn±³em ponownie. – IDZIEMY DO TEGO POKOJU! – Zrozumieli za pierwszym razem. Pokoik by³ chyba jedynym cichym (bo by³ cichy) miejscem w ca³ym Power Plancie. Usiedli¶my naprzeciw czwórki ludzi. By³ tam Profesor Oak i Elm, a tak¿e jaki¶ inny facet w wieku Oaka i m³odziutka kobieta, powiedzia³bym, z 18 lat? Zarumieni³a siê.
- Magister Juniper, studiujê dzia³anie Time Machine. – Wyrecytowa³a szybciutko. By³a nawet s³odka. Rozmowa bardzo siê nie klei³a, ba, zakoñczy³a siê na jej jednym zdaniu z przedstawieniem. Nagle Blue przemówi³:
- Drodzy Profesorowie, czy mo¿ecie podzieliæ siê jakimi¶ detalami na temat szczepu Pokerusa, którego zaraz do¶wiadczymy? – Profesor Elm niemal¿e wybuchn±³ ¶miechem. Potrz±sn±³ g³ow± przecz±co.
- Podczas kilku kolejnych wymian dostali¶my parê informacji. – Rzek³ ten nowy. – Szczep Pokerusa jest zara¼liwy. W momencie fizycznego kontaktu z zara¿onym, jest 100% szansa zara¿enia. Kolejne etapy wdra¿aj± siê cyklicznie, co 8 godzin. Pierwszy etap aktywuje siê 5 godzin po zara¿eniu, to nieprzyjemne my¶li, dok³adniej mówi±c, samobójcze. Jeste¶cie jeszcze dzieæmi, dlatego stosujê takie… zdrobnienia. Na granicy etapu pierwszego i drugiego cz³owiek mdleje. Etap drugi to chêæ zadania innym bólu, by poczuli to, co ty czujesz. Narasta z ka¿d± godzin±. Trzecim etapem jest chêæ pozbawienia ¿ycia wszystkich dooko³a, w³±cznie ze sob±. Nie ma czwartego etapu, dlatego etap trzeci trwa a¿ do momentu odebrania sobie ¿ycia. Z relacji „Cynthii z przysz³o¶ci” dowiedzieli¶my siê, ¿e ludzie maj±cy siln± psychikê s± w stanie wytrwaæ… - Podrapa³ siê po szyi, a potem zamkn±³ oczy. – Do 30 dni. – Dziwna cisza wype³ni³a pokoik. By³o tak cicho, ¿e nawet s³ychaæ by³o wyt³umione d¼wiêki generatorów energii. Red pochyli³ g³owê, jakby wiedzia³, ¿e jest skazany na ¶mieræ. Oczy Juniper zrobi³y siê nagle wilgotniejsze. Od naszej trójki zale¿± losy przysz³o¶ci. Drzwi pokoiku uchyli³y siê. Terkot maszyn podra¿ni³ wszystkim uszy. Dostrzeg³em sylwetkê nastolatki…
- Cze¶æ! Jestem Lyra! Mogê uratowaæ ¶wiat z wami? – Rado¶nie siê u¶miechnê³a.
------------------------------------------------------------------------
Automatyczne drzwi Pokemon Center w Oreboughu otworzy³y siê bezszelestnie. Wszed³em przez nie do du¿ej Sali, w której na ¶rodku sta³a wielka, ¿elazna maszyna.
- Profesor Rowan! – Zawo³a³ jaki¶ naukowiec zza maszyny. – Mi³o mi pana widzieæ! Rozpoczynamy eksperyment za 20 minut.
- Dobrze… - Odpar³em i usiad³em na krzese³ku za lad± urzêdowania siostry Joey. Chyba szybko nie wróci do pracy. Maszyna na pierwszy rzut oka mia³a jakie¶ dwa metry wysoko¶ci i metr szeroko¶ci. Wygl±da³a do¶æ energoch³onnie, mimo, ¿e mia³a bardzo ma³y pobór energii. Trzeba by³o napisaæ taki schemat, by uda³o siê im po³±czyæ maszynê w przesz³o¶ci. Do potwora by³a przypiêta klawiatura i miaturowy ekranik. Przy wej¶ciu widzia³em, ¿e od strony wej¶cia zamontowany by³ gigantyczny zegarek LCD, wskazuj±cy godzinê 12:39. By maszyna mog³a przetransportowaæ cz³owieka, inny cz³owiek musi zostaæ przes³any w wymianê. Umówili¶my siê wczoraj, ¿e t± trójk± bêdzie Volkner, który pierwszy siê pali³, Bebe i Dawn. By transfer uda³ siê w stu procentach, odstêp pomiêdzy wci¶niêciem guzika w tera¼niejszo¶ci i siedem lat temu mo¿e wynosiæ tylko jedn± sekundê. Gdyby co¶ siê nie uda³o… Wolê nawet o tym nie my¶leæ.
- Chwalony! – Zawo³a³ wchodz±cy do budynku Volkner. Tu¿ za nim przysz³y Dawn i Bebe. – Ju¿ 12:57?!
------------------------------------------------------------------------
- Kto idzie pierwszy? – Zapyta³ Profesor Oak czwórkê dzieciaków. Blue podniós³ rêkê. Wyra¼nie mu dr¿a³a. – Boisz siê? Nie martw siê, jeste¶my perfekcyjnie zgrani. No, to, jako drugi pójdzie… Red, potem Gold, a na koniec Lyra. Okej? – W tym momencie zaburcza³o mi w brzuchu. Co¶ siê nie uda, czujê to. – Gold, przeka¿esz wiadomo¶æ, ¿e idealnie o 13.30:00 ma zostaæ aktywowany guzik. Oni my¶l±, ¿e zostanie przetransportowane trzy osoby, a zostan± cztery. Pamiêtajcie, guzik ma byæ klikniêty co dziesiêæ minut. Inaczej zginiecie.
- Motywujesz, dziadku… - Blue prze³kn±³ ¶linê. Ca³a pi±tka podesz³a pod maszynê. Toporne drzwi zaskrzypia³y i otworzy³y siê. Na wielkim zegarze LCD widnia³a godzina 12:58. Blue wolnymi krokami wszed³ do wnêtrza maszyny. – Zaraz… siê spotkamy, prawda…? – Z wielkim hukiem drzwi maszyny zamknê³y siê. Aktywowa³y siê niebieskie ¿aróweczki, a zegarek zwêzi³ siê dwukrotnie, na drugiej czê¶ci pojawi³ siê pasek postêpu. Zosta³o dziesiêæ sekund… Pasek doszed³ do 100%. Cztery… Trzy… Dwa… Jeden…
- TERAZ! – Wrzasn±³ naukowiec wciskaj±cy guzik.
---------------------------------------------------------------------------
- TERAZ! – Wrzasn±³ naukowiec z Sinnoh uderzaj±c guzik na klawiaturze. Maszyna ca³a zab³ysnê³a niebieskimi diodami, a pasek postêpu zmieni³ warto¶æ ze stu do zeru procent. Warto¶æ stopniowo ros³a, i po czterech minutach osi±gnê³a sto procent. Diody stopniowo gas³y, drzwi siê otworzy³y.
- …Gdzie ja jestem…? – Wyszepta³ ch³opak wychodz±c z maszyny.
- UDA£O SIÊ! MAMY BLUE OAKA!– Wrzasnêli naukowcy razem ze mn±. Przez kilka sekund przybijali¶my sobie pi±tki, a¿ w koñcu zawo³a³em: - Przygotowaæ siê do odbioru drugiego cz³owieka!
- GDZIE JESTEM! – Wrzasn±³ ch³opak wybiegaj±c na ulicê. Znaaajdzie siê.
------------------------------------------------------------------------------
- UDA£O SIÊ! – Wrzasnêli¶my (ca³a nasza szóstka; ja, Lyra i Red, i trzej profesorowie) przybijaj±c sobie pi±tki.
- Gratulacje! – Wrzasn±³em i poklepa³em Reda po plecach. Przed nami ukazywa³ siê jaki¶ facet z nastroszonymi blond w³osami, mia³ na oko dwadzie¶cia parê lat.
- Rok 2000, Kanto? – Zapyta³ odwa¿nie przybysz z przysz³o¶ci. – Jestem Volkner. Mam nadziejê, ¿e siê zaprzyja¼nimy! – Powiedzia³ mierzwi±c mi i Redowi w³osy. Teraz przynajmniej wiem, ¿e nic z³ego siê staæ nie mo¿e. Zegarek wskazywa³ 13:07, trzeba siê spieszyæ!
- Red! Twoja kolej! – Zawo³a³em. Red szybko wszed³ do maszyny, pasek postêpu osi±gn±³ sto procent…
--------------------------------------------------------------------------------
- Twierdzisz, ¿e jeste¶ ch³opakiem z przesz³o¶ci… I ¿e przenios³a ciê jaka¶ maszyna… Masz jaki¶ dowód? – Zapyta³am drapi±c siê w szyjê.
- Tam! W budynku wygl±daj±cym jak Pokemon Center! To jeszcze nie koniec, jeszcze trzy osoby siê przenios±! Chod¼ ze mn±! – Powiedzia³ gapi±c mi siê na oczy. Na OCZY, nie cycki. Jaki dziwny ch³opaczek. Lubiê takich.
- Dobra, idê z tob±. Zwij mnie… Mars. – „Blue” z³apa³ mnie za rêkê i poci±gn±³ w kierunku Pokemon Center. Rzeczywi¶cie, wygl±da³o dziwnie, na ¶rodku sta³a jaka¶ maszyna ¶wiec±ca na niebiesko. Dostrzeg³am jaki¶ pasek wskazuj±cy 50% i zegarek z godzin± 13:12. Przy maszynie ze z³o¿onymi rêkami jak do modlitwy stali Profesor Rowan, Dawn i kilku naukowców. – Ma kto¶ jakie¶ pojêcie, kim jest ten dzieciak?
- MARS?! – Spojrzeli na mnie zdziwieni… wszyscy. – To jest Blue Oak. – Wyrecytowali wszyscy jednocze¶nie.
- Dobra, teraz pytam siê konkretnie. Co wy tu robicie? – Zapyta³am obchodz±c maszynê dooko³a. Nawet ³adnie wygl±da³a.
- Przenosimy ludzi w czasie. – Powiedzia³ spokojnym g³osem Rowan. Wybuch³am ¶miechem. Zauwa¿y³am, ¿e nikt siê nie ¶mieje. – Serio. – Wszyscy na mnie patrzyli grobowym wzrokiem. W tym momencie niebieskie diody zgas³y i drzwi maszyny otworzy³y siê. Wyszed³ z niej ch³opaczek podobny do tego Blue Oaka, ale by³ ubrany na czerwono.
- UDA£O SIÊ PO RAZ DRUGI! – Wrzasn±³ Rowan. – Dobra, Dawn. Przechod¼. Drzwi siê zamknê³y i pasek zacz±³ siê wype³niaæ. – Dobrze, Mars. Teraz ci wszystko wyt³umaczê…
T³umaczy³ mi wszystkie bzdury przez kilka kolejnych minut. Gdy pasek siê wype³ni³, zas³uchany naukowiec nacisn±³ przycisk. Zaraz zobaczymy, czy to prawda…
- Hej. A dlaczego klikn±³e¶ ten guzik o 13:20:03?
----------------------------------------------------------------------------------
- Nie! - Wrzasn±³ Profesor Oak. – TRZY SEKUNDY! CZY WIECIE JAKIE TO MO¯E MIEÆ SKUTKI?! IMBEC… – W tym momencie przesta³em cokolwiek s³yszeæ. Przed moimi oczami pojawi³y siê obrazy przedstawiaj±ce ró¿ne miejsca w Kanto i Johto, w ró¿nych porach roku. Widzia³em przed swoimi oczami Pokemony, które dot±d widzia³em tylko w tym dziwnym Pokedexie. Zastanowi³em siê: Trzy sekundy… Czy przez nie zginê? Obrazy zaczê³y siê rozmazywaæ, a¿ znik³y. Otworzy³y siê drzwi.
- UFFFFFF… - Wrzasn±³ jaki¶ inny naukowiec. – Na szczê¶cie nic ci siê nie sta³o…
- Ej! Ludzie! – Krzykn±³em. – Jeszcze jedna osoba musi byæ przetransportowana. MUSI byæ. Rozkaz Profesora Oaka w przesz³o¶ci. – Wszyscy zamilkli. Zauwa¿y³em Reda, Blue i jak±¶ dziwn± ³adn± czerwonow³os± dziewczynê. Wszyscy byli tak samo os³upiali. – NO SZYBKO! Musi byæ przetransportowana o 13:30!
Chwilê milczenia przerwa³ Profesor Rowan.
- Ja pójdê. – Jêki oburzenia wype³ni³y salê. Profesor nie zwracaj±c uwagi na komentarze, wszed³ do kapsu³y. Drzwi maszyny zamknê³y siê. Transfer zosta³ rozpoczêty.
- Je¶li zasada sekundy by³a fa³szywa, jest tylko jeden sposób, by zgin±æ. Spotk…
W tym momencie drzwi siê otworzy³y. By³a w nich blada dziewczynka. Lyra. Spojrza³a na nas i krzyknê³a:
- Dziewczyna nie ¿yje.
-------------------------------------------------------------------------------------------
Drzwi maszyny otworzy³y siê. Zasta³em widok martwej dziewczynki trzymanej przez czworo ludzi. Wyszed³em z maszyny i podbieg³em do niej. Rozpozna³em w¶ród ludzi Profesora Oaka, Elma i… mnie.
Maszyna eksplodowa³a tu¿ za moimi plecami odrzucaj±c sze¶æ bezw³adnych cia³ na przeciwleg³± ¶cianê…

Sygnatura użytkownika















[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=X530wfqAjTk[/youtube]




Ostatnio zmieniony przez Szymb 26 Luty 12, 18:53, w ca³o¶ci zmieniany 1 raz  
 
     
PokeSkate 
Bug Catcher
Hurr derp durr



Wiek: 28
Do³±czy³: 29 Sie 2010
Posty: 499
Sk±d: Accumula Town
Kontakt:
Wys³any: 26 Luty 12, 19:12   

Mój mózg mi eksplodowa³ niczym Time Machine.

Sygnatura użytkownika
Micha³ Wi¶niewski napisa³/a:
Kechup z jogurtem, truskawkami i malinami. Kechup zwykle ze wszystkim jest zawsze dobry.


ZAPRASZAM DO FABRYKI!
 
     
Inaka 
My¶li, ¿e jest PRO
SnazzyShipper



Wiek: 30
Do³±czy³a: 05 Lis 2008
Posty: 1793
Sk±d: Stettin an der Oder
Kontakt:
Wys³any: 27 Luty 12, 14:49   

Chêtnie powiedzia³abym co¶ innego, ale nie tutaj :( :(
A¿ mi jej szkoda.

Sygnatura użytkownika
Cytat:
Ja siê zastanawiam ValadiN. Ty innych tak wyzywasz a nie dostajesz warnów;o Jeste¶ bogiem?:o ~ wypowied¼ QuerryPassa

Cytat:
[Dzisiaj 11] Nexus DominLoL: co to ten ca³y legwan? czy jest to smaczne ]








Dziêkuje wszystkim osobom na PC, za to, ¿e s±.
Dziêkujê Nenlothowi - za super grê, której chyba nigdy nie zapomnê, rozmowy na GG oraz ogólnie za bycie xD
Dziêkujê Dominowi - Nie wiem, kiedy odwzajemniê to Premium na dA, ale to by³o wspania³e. Twoja gra równie¿ nie by³a z³a, chocia¿ mia³a wzloty i upadki. No i pisz dalej *w* (bêdê ciê nêkaæ xD )
Dziêkujê Blue/Belli - tak¿e za grê na PBF, która mo¿e nie by³a d³uga, ale fajnie siê bawi³am xD
Dziêkujê Poxerowi i Skejtowi - za rozmowy na GG, zaczepki na mordoksi±¿ce, Poxowi dodatkowo za nocne wymiany SMS-ów (które posz³y siê bujaæ wraz z awari± telefonu [*]). By³o super, dziêki ;w;
Dziêkujê te¿ innym osobom, których nie wymieni³am - niestety, jest limit znaków -_-
 
     
Szymb 
Nosi czapkê Asha
*derp*



Wiek: 29
Do³±czy³: 05 Sty 2010
Posty: 1179
Sk±d: Sinnoh
Kontakt:
Wys³any: 27 Luty 12, 23:03   

Sorka, ¿e dzi¶ nic nie napisa³em, ale dosta³em jednodniowy szlaban. Czy mogliby¶cie "obiektywnie" oceniæ ten rozdzia³? Bo zastanawiam siê, jak mi posz³o takie brutalne pisanie. Od tego zale¿y w jakim kierunku fabu³a siê potoczy. (Epidemia lub konspiracja)

4: Ból.


Cisza zaleg³a w pomieszczeniu. Nikt z nas nie ruszy³ nawet palcami od momentu tego charakterystycznego pisku. Facet obs³uguj±cy maszynê odsun±³ siê od klawiatury. W tym w³a¶nie momencie na wy¶wietlaczu LED pojawi³a siê informacja „Brak Sygna³u!!!”. Mechanik pochyli³ g³owê i otworzy³ usta. Przez kilka sekund nic siê z nich nie wydobywa³o, a¿ w koñcu jêkn±³ ciche „Kur*a…” Potem podniós³ g³owê i spojrza³ mi w oczy. Powtórzy³ pewniej i g³o¶niej wulgaryzm, a potem obróci³ siê w kierunku walcowatej maszyny i uderzy³ wy¶wietlacz piê¶ci± wrzeszcz±c przekleñstwo. Maszynie nic siê nie sta³o, wy¶wietlacz delikatnie siê odgi±³. Zapad³a cisza przerywana jedynie d¼wiêkami kropli deszczu uderzaj±cymi w szk³o okien. Poczu³am zimne mrowienie, po czym obróci³am siê w kierunku okien. Niebo zachwyca³o swoj± szaro¶ci±, mniej wiêcej ciemn± jak ¶lad o³ówka. Wyci±gnê³am rêkê i po³o¿y³am d³oñ na szybie. Zmrozi³o mnie. Kropelki by³y coraz drobniejsze, ale by³o ich coraz wiêcej.
- Zabi³am ich… - Wyszepta³am i cicho prze³knê³am ¶linê. Przeze mnie ósemka ludzi ju¿ nigdy nie wróci do naszych czasów. Obróci³am g³owê w kierunku tej dziewczyny, co przysz³a ostatnio. Jej wzrok by³ przybity, nie obróci³a g³owy. Reszta ludzi w pokoju mia³a szklane oczy. Kto¶ zaszlocha³. – Idziemy. – Wyburcza³am, podchodz±c do ch³opców. Popchnê³am trzech w kierunku drzwi i burknê³am na Lyrê. Mechaniczne drzwi otworzy³y siê cichym sykiem. Stali¶my chwilê w nich. Dosz³y nas d¼wiêki ruchliwego miasta i pewnie maszyn górniczych. Deszcz przybra³ na intensywno¶ci.
- Zaprowadzê was… Do domku. – Odpowiedzia³ mechanik. Usta³ przede mn± i wyci±gn±³ do mnie d³oñ. Odrzuci³am j±. Operator maszyny zrobi³ krok i zaczeka³, a¿ my zrobimy swoje kroki. Ruszyli¶my szarymi uliczkami miasta w sam ¶rodek chmury deszczowej. W³osy zaczê³y mi przylegaæ do skóry, ale to dobrze. By³y ch³odne, pozwoli³y mi siê odprê¿yæ. Ka¿da kropla obijaj±ca siê o moj± twarz zabiera³a mi czê¶æ bia³ego, oldskulowego makija¿u. Mijali¶my wiele przecznic, wielu ludzi z parasolami nie bêd±cymi ¶wiadomi, co siê w³a¶nie sta³o. Na skraju miasta sta³a dwupiêtrowa drewniana cha³upka, pobudowana w stylu góralskim. ¦ciany nie by³y robione z desek, a z po³ówek drzew. Wygl±da³by na staro¶wiecki, ale na piêtrze zainstalowana by³a antena satelitarna. Mia³ z 10 metrów wysoko¶ci. Przeszli¶my przez próg, a widok zniszczonego cywilizacj± miasta zmieni³ siê w wnêtrze przytulnej chatki o¶wietlanej niezbyt jasnym pomarañczowym ¶wiate³kiem. Nawet klimatycznie. Wnêtrze wygl±da³o podobnie do ¶cian, belki piê³y siê pionowo i by³y po³±czone drewnianymi listewkami. Na ¶cianach widnia³o kilka skór Pokemonów, chyba Ursaringów. Lyra zatrzyma³a siê i pog³adzi³a skórê rêk±. U¶miechnê³a siê. Mechanik podszed³ do drewnianej lady, za któr± sta³a Chansey. – Dwa pokoje. Na jedn± noc. Ju¿. – Chansey przesta³a zwyczajowo siê u¶miechaæ, wypisa³a kilka kartek dziwnymi literkami i poda³a dwa klucze. Chyba mieli¶my pokoje na piêtrze, bo mia³y numer 203 i 204. Operator spojrza³ mi smutno na oczy i jêkn±³ – Opiekuj siê ch³opcami. I Lyr±. – I wyszed³ na deszcz.
---------------------
Zajêli¶my pokoje, jeden dla dziewczyn, a w drugi wepchnêli mnie razem z Redem i Blue. W oczach mia³em ³zy, po³o¿y³em siê na ³ó¿ku i zdj±³em ubrania. Nawet nie wiem, kiedy dopad³ mnie sen. By³em na polanie, w zasiêgu wzroku nie by³o nawet jednej górki ani drzewa. Dostrzeg³em rzekê, jakie¶ piêæ stóp od… skulonego cz³owieka siedz±cego przy mnie. Kucn±³em. Przez burzê jasnorubinowych w³osów zauwa¿y³em delikatnie rozchylone ¶cierp³e wargi. Delikatny wiatr odwia³ w³osy z jej g³owy. Zauwa¿y³em piêkne, ró¿owe oczy i delikatnie zaokr±glony nosek. Dziewczyna marszczy³a czo³o i chcia³a co¶ cichutko powiedzieæ, ale s³ysza³em tylko jej oddech. Przytuli³em j±. Spojrza³a na mnie penetruj±cym wzrokiem pe³nym goryczy, smutku i rozpaczy. Wyci±gnê³a w moim kierunku rêkê i chwyci³a mnie za d³oñ. Przy okazji, poplami³a mi d³oñ krwi±. Zauwa¿y³em, ¿e ciê³a siê. Przez chwilê trwali¶my w milczeniu. Serce bi³o jej wolno, czas akcji wynosi³ sporo wiêcej ni¿ sekunda. Klatka piersiowa unios³a siê na chwilê, by wróciæ w stare miejsce po chwili. Spróbowa³em j± poca³owaæ, nie odchyli³a siê. Za to rêk± zdjê³a mi czarno-pomarañczow± czapkê, trochê wiêksz± ni¿ mia³em. Moje wargi po³±czy³y siê z jej policzkiem wydaj±c cichy odg³os. Us³ysza³em szum dochodz±cy z jej ust. Przybli¿y³em uszy. Dziewczyna cicho szepta³a: „Mogli¶my zwyciê¿yæ”. Szepnê³a jeszcze trzy razy. Potem spojrza³a mi na oczy ponownie. Odchyli³em g³owê by móc zobaczyæ jej twarz w ca³ej okaza³o¶ci. Patrzyli¶my na siebie przez kilka minut, nie mog³em dostrzec ani cienia makija¿u na niej, ale i tak nie mia³a ¿adnych niedoskona³o¶ci. Poczu³em jej smutek, ale by³em szczê¶liwy, ¿e mo¿emy patrzeæ na siebie i nie zwracaæ uwagi na resztê ¶wiata. Wiatr zawia³ jeszcze spokojniej przynosz±c szum rzeczki do naszych uszu. „Nie zapomnij” szepnê³a i krajobraz zacz±³ siê rozmazywaæ. W koñcu zostali¶my tylko my w ciemno¶ci. Jej cia³o zniknê³o, a ja siê obudzi³em. W drzwi kto¶ puka³. Red podszed³ i otworzy³ te drzwi. W nich sta³a odm³odzona kopia kobiety znad rzeki.
- Nie bêdê w pokoju z ni±. Nie ¿artujê. Mam swoje powody. – Powiedzia³a z opanowaniem. Ca³y makija¿ zd±¿y³ siê zmyæ, ale w³osy jeszcze nie wróci³y do ³adu.
- Mars… Co siê sta³o? – Zapyta³em powstaj±c z ³ó¿ka jak oparzony. Z powodu podobieñstwa.
- Mam 99% przeczucie, ¿e Lyra jest chora.
- Kto ci powiedzia³ takie bzdury? – Krzykn±³ Blue. – Profesor nam mówi³, ¿e jest tylko naukowcem i robi projekt…
- Nie, kur*a! – Wrzasnê³a. – Udowodniê wam. – Wybieg³a z pokoju machaj±c rêk±. W czwórkê pobiegli¶my do pokoju dziewczyn. Przed drzwiami Mars nacisnê³a na drewnian± klamkê i ³ami±cym siê g³osem powiedzia³a: - Jeszcze zosta³o jej 45 minut. Je¶li nie zemdleje, nie jest zara¿ona. – Otworzy³a drzwi. Lyra siedzia³a na ³ó¿ku i malowa³a paznokcie. W tym momencie straci³em przytomno¶æ.


Gdy siê le¿y w szpitalu, jako¶ tak jest +6364387638764827351907 do weny.

Sygnatura użytkownika















[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=X530wfqAjTk[/youtube]




Ostatnio zmieniony przez Szymb 9 Marzec 12, 17:19, w ca³o¶ci zmieniany 2 razy  
 
     
PokeSkate 
Bug Catcher
Hurr derp durr



Wiek: 28
Do³±czy³: 29 Sie 2010
Posty: 499
Sk±d: Accumula Town
Kontakt:
Wys³any: 9 Marzec 12, 18:40   

U¶miechn±³em siê na fragment "poplami³a krwi± moje rêce". :vabi: Almost a masterpiece. 8,5/10

Sygnatura użytkownika
Micha³ Wi¶niewski napisa³/a:
Kechup z jogurtem, truskawkami i malinami. Kechup zwykle ze wszystkim jest zawsze dobry.


ZAPRASZAM DO FABRYKI!
 
     
Szymb 
Nosi czapkê Asha
*derp*



Wiek: 29
Do³±czy³: 05 Sty 2010
Posty: 1179
Sk±d: Sinnoh
Kontakt:
Wys³any: 14 Marzec 12, 14:10   

5: Zebranie.


Od tego niefortunnego zdarzenia min±³ ju¿ tydzieñ. Dzi¶ mieli¶my obradowaæ na temat planu awaryjnego powrotu (po zaburzeniu kontinuum czasoprzestrzennego przez moj± g³upotê). Tak w skrócie opiszê co siê wydarzy³o przez ten monotonny czas; Nie pogrzebali¶my Dawn, gdy¿ ¶wiadomie zosta³a wys³ana w przesz³o¶æ by zgin±æ, prêdzej czy pó¼niej, bo by³a zara¿ona. Z jej ¶liny uda³o siê odizolowaæ wiele zwi±zków chemicznych, w tym kilka podobnych zwi±zków do naszego wirusa. Podobnych zwi±zków – czy¿by wirus siê znowu zmutowa³? Volkner opatrzy³ wszystkich poobijanych, Bebe obija³a siê o ¶ciany, ale chyba i podrywa³a Volknera. Tak zauwa¿y³em, ¿e ³api± siê za r±czki… ¯e Bebe prawi mu komple… Brudne my¶li. Mam sze¶ædziesi±t lat, rok temu to nawet nie by³em w stanie rozró¿niæ Lucasa od Dawn. Za moich czasów to siê podrywa³o na Pokemony, ot co. Kto mia³ silniejszego Onixa, dociera³ do Cloystera… Dobra, nic nie mówi³em. Wiêc zebrali¶my siê w takiej prostopad³o¶ciennej Sali w Kanto Power Plant, usiedli¶my przy mahoniowym (Zgadnijcie, gdzie by³ zrobiony) okr±g³ym stole i… zaczêli¶my siê rozgl±daæ. Obok mnie w pokoiku siedzieli tak¿e Profesor Oak, Elm, m³odsza wersja mnie, Bebe i Volkner. Na bladoniebieskich ¶cianach wisia³y maksymy: „PIÊÆSET PROCENT MOCY!”; „Od dodatkowego gigawata jeszcze nikt nie zgin±³”; „Potrafisz wycisn±æ wiêcej pracy!”; „D¿ule ponad wszystko!” i jeszcze kilka maleñkimi literkami. Z sufitu zwisa³ ¿yrandol w kszta³cie Electrode-a daj±cy do¶æ lipne ¶wiate³ko. Chyba na serio oszczêdzaj± na ka¿dym calu. W ka¿dym rogu sta³a komódka, naprzeciwko mnie bladoszmaragdowa na której sta³ kwiatek. Za mn± sta³a drewniana niekolorowana, a po prawej stronie srebrna. Ta po lewej (W lewym górnym rogu) by³a… No, w ka¿dym razie teraz by³a ca³a osmalona. Na niej sta³o jakie¶ prowizoryczne ceg³owate radio, pamiêta³em je, g³ównie dlatego, ¿e wszystkie fakty w mojej g³owie rejestrowane by³y podwójnie. Jako kilka lat temu, i obecnie. Oj, g³owa od tego pêka. Volkner zajrza³ do swojej kieszeni i wyj±³ z niej buteleczkê ze s³omk±. Na buteleczce by³o nadrukowane radosne zdjêcie Miltanka i napis: „Moo Moo Milk Original”. U¶miechn±³em siê pod nosem. Milczenie zak³óci³o siorbanie mleka przez s³omkê, co pobudzi³o Bebe do dzia³ania.
- Macie tu jaki¶… Pokenet? Cokolwiek? – Zapyta³a pielêgnuj±c sobie paznokietki. Profesor Oak po chwili milczenia wsta³ z krzese³ka, wyszed³ z Sali i przyniós³ spor± ceg³ê do której podpiêty by³ kabel. Bardzo ostro¿nie po³o¿y³ ceg³ê przed dziewczyn± i odetchn±³. Usiad³ na swoim miejscu, a Bebe bez ostro¿no¶ci w po³owie ceg³y podzieli³a j± na dwie czê¶ci nachylone pod k±tem 90 stopni.
- UWA¯AJ! Ten laptop kosztowa³ 25 tysiêcy Pokedollarów! – Dziewczyna zmru¿y³a oczy i spojrza³a na wy¶wietlacz. Po chwili trzasnê³a ekranem i odsunê³a na praw± stronê. Profesor Oak zaskomla³.
- Mój kosztowa³ tylko tysi±c. – Wyjê³a co¶ niewiele grubszego od teczki, której u¿ywa³em w Sinnoh. Bebe nie mia³a najmniejszych problemów z podniesieniem ekranu, przepiê³a kabel podpiêty do ceg³y i kliknê³a guzik „W³±cz”. Profesor Oak otworzy³ szeroko oczy i co¶ wyszepta³ pod nosem. – Widaæ, bardzo szybki macie Internet. Nawet Goolurk ³aduje siê wieczno¶æ. – Westchnê³a i spojrza³a Volknerowi w oczy. U¶miechnê³a siê. Po chwili zaczê³a klepaæ palcami z niesamowit± szybko¶ci± po klawiaturze. – Celebi zjawi³ siê w okolicach Olivine. Czy wy wiecie, co to oznacza?
M³odsza wersja mnie po raz pierwszy przemówi³a. Mia³a prawie identyczny g³os!
- ¯e zmienili¶my przysz³o¶æ. Zgodnie z moj± teori± je¶li zajdzie jakie¶ zaburzenie przysz³o¶ci, przynajmniej 99% ludzi tego nie zauwa¿y. Za to ciekawszym faktem jest lokalizacja. Elm, proszê ciê. – Wszyscy spojrzeli na bujaj±cego siê Elma robi±cego zapasy kciuków. – Mo¿e masz jak±¶ teoriê, dlaczego w Olivine?
- Eeee… No to bêdzie pewnie dlatego, ¿e tam znajduje siê baza chorób. Ale kto móg³by cokolwiek zrobiæ z t± baz±? Zarejestrowaæ zarazê z przysz³o¶ci? – Bebe przyspieszy³a klikanie w przyciski po czym u¶miechnê³a siê. Volkner wysiorba³ ca³e mleko. – Co roku przeprowadzany jest backup wszystkich danych, z czego ostatni by³ dziesiêæ miesiêcy temu…
- Niewa¿ne. – Cicho powiedzia³a Bebe klepi±c w przyciski. – Daj mi go. – Elm chwilê zawaha³ siê, po czym wyszed³ z Sali i przyniós³ trochê pomniejszon± ceg³ê z kablem wygl±daj±cym na PUSB. – Jak± to ma pojemno¶æ?! – Bebe zeskoczy³a z krzes³a i rzuci³a siê na pud³o.
- Eeee… O ile pamiêtam to 32MB… - W tym momencie rêka dziewczyny szybko powêdrowa³a w kierunku jej twarzy, uderzaj±c nadgarstkiem w swoje czo³o. Wyda³a ciche westchnienie i siêgnê³a po pustaka. Widaæ by³o, ¿e by³ ciê¿ki. Podpiê³a go do laptopa. „Dysk” wyda³ g³o¶ne skrzypniêcie.
- Uda³o mi siê shackowaæ do bazy. Nie trwa³o to d³ugo. Login admin has³o admin1. Teraz trzeba bêdzie porównaæ oba pliki. Poczekajcie, wolny dysk ma transfer. – Wolno klepa³a te same kombinacje klawiszy. – Jest jedna niezgodno¶æ. W bazie jest wpis sprzed 7 lat, a na dysku go nie ma. A powinien byæ. Choroba nazywa siê „1992 Z ¦”. Jest tu tak¿e baza zaka¿onych. Nie wiem czy chcecie wiedzieæ, kto na to choruje.
Cisza wype³ni³a pomieszczenie. Bebe zastuka³a paznokciami w blat sto³u.
- Red Aka. Zara¿ony w 1992 roku. Wyleczony w 1992 roku. Gold Kiniro. Zara¿ony w 2000 roku. O, wczoraj. Nie wyleczony.
- To¿ to bujdy! – Poderwa³em siê z krzes³a. – Wczoraj by³ zdrowy! Dotyka³em jego pleców i nic mi siê nie sta³o!
- Mo¿e to dlatego, ¿e to nie jest choroba zaka¼na. – Spokojnie odpowiedzia³a ³agodniejsza wersja mnie.
- Niemo¿liwe! Dawn niemal¿e zarazi³a nas wszystkich w Sinnoh! Tyle brakowa³o od epidemii! Mój OB. wyniós³ 9! Gdyby nie zastrzyk neutralizuj±cy ju¿ by³bym martwy!
- Zapominasz o tym, jak choroba siê objawia. Mdlenie, a potem przez miesi±c chêæ zabicia innych i siebie. To nie ma najmniejszego wp³ywu na OB.! – 7 lat temu uderzy³em rêkami w blat okr±g³ego sto³u.
- On ma racjê. Dawn nie by³a zaka¿ona Pokerusem. – Stwierdzi³ Volkner wygodnie operaj±c siê na krze¶le. – Inne ofiary próbowa³y zabijaæ siebie i innych, a ona nie. Badania moczu Dawn da³y skrajnie inne wyniki. Czy kroi³ j± kto¶? – Zapyta³ gestykuluj±c zachêcaj±co rêkami. - Moim zdaniem ona by³a… Chodz±c± bomb± i to cud, ¿e zginê³a. – Krew siê we mnie zagotowa³a.
- To dlaczego niemal¿e mnie zarazi³a?!
- Bo bomba mog³a byæ wirusem. Gdy wirus ³±czy³ siê z jakim¶ organem wewnêtrznym, rozk³ada³ siê w nim powoduj±c zwiêkszenie pH. Gdy pH zostaje zwiêkszone, OB. maleje. Gdy OB. maleje, temperatura cia³a ro¶nie. Gdy temperatura wewn±trz cia³a przekracza 50 stopni, co by³oby poprzedzone potwornym gor±czkowaniem, ale nie ¶miertelnym, w ciele cz³owieka dochodzi do auto-zap³onu. Tyle mojego. – Udawa³, ¿e ziewa.
- A niby sk±d to wszystko wiesz? – Zapyta³em szeroko otwieraj±c oczy.
- Stoisz przed ordynatorem generalnego szpitala w Sunnyshore.



6: Nieistniej±cy


- Kolejna wa¿na kwestia. – Lider Sunnyshore wolno wymówi³ ka¿de s³owo osobno. – Je¶li wirus po raz pierwszy pojawi³ siê w 2007 roku, na Pokemonach w 1999 roku, dlaczego wirus nazywa siê „1992 Z ¦”. Mam do¶æ ciekaw± teoriê. Bebe, czy mo¿esz sprawdziæ, czy w 2000 ju¿ istnieje strona „SlowbroLeaks”? – Bebe zarumieni³a siê i wpisa³a kilka znaków na klawiaturze.
- Tak. Ma staro¶wiecki Layout i ma³o stron, ale istnieje. – Volkner podszed³ do laptopa i z³apa³ Bebe za rêkê. U¶miechnêli siê do siebie. Szybko prze¶lizgn±³ siê na stare miejsce.
- Czy mo¿ecie w³±czyæ to… radio? – Zapyta³. Obróci³ siê w kierunku dziewczyny. – Portal informacyjny. Jakiekolwiek informacje. Szukaj. – Bebe postuka³a w klawiaturê.
- Bunt przeciwko rozmna¿aniu siê Dittów… Nowy region „Hoenn” inwestuje w urbanizacjê i deforestacjê… Skandal na S.S. Anne… Zaginiêcie trójki trenerów wszech czasów…
- Czekaj czekaj. Wchod¼ w skandal na S.S. Anne. – Zawo³a³ i przybieg³ do laptopa. Zacz±³ czytaæ. – Od 1990 roku w Kanto regularnie znikaj± tury¶ci kursuj±cy pomiêdzy kilkoma wyspami i Vermilion City. Niektórzy tury¶ci zamieniaj± siê w innych, a w rok temu wszyscy tury¶ci zmienili siê w innych. Faktem jest to, ¿e wszyscy, którzy przybyli statkiem wsiedli na pok³ad w tym roku. Za to z za¶wiatów wrócili tury¶ci opuszczaj±cy Kanto w tamtym roku… Wchod¼ na SlowbroLeaks. Wpisuj S.S. Anne. – Wszyscy w Sali zamarli. Jedynymi odg³osami by³y nasze p³ytkie oddechy i klepanie w klawiaturê.
- Statek od zesz³ego roku do portu wp³ywa ty³em. Znany jest mit o tym, ¿e statek p³ynie przez dok³adnie 365 dni i 6 godzin. Nie wiadomo, sk±d s± takie dok³adne pomiary. – W radiu skoñczy³a siê piosenka, spiker zacz±³ nawijaæ.
- Nadszed³ czas na wiaaaaadomo¶ci! – Rozleg³a siê krótka metaliczna muzyczka. – Dochodzenie w sprawie S.S. Anne nie przynosi ¿adnych efektów. Ludzie, którzy znikli na rok twierdz±, ¿e rejs trwa³ tylko kilka dni. S± zdziwieni, ¿e przez ten czas technologia tak bardzo posz³a do przodu. Osoby wsiadaj±ce na pok³ad S.S. Anne w tym roku, tak, ci którzy wrócili rok temu, nie wrócili w tym roku. Statek zosta³ dok³adnie przeszukany przez si³y specjalne Tohjo. Nie by³o na nim nic, co by siê rzuca³o w oczy. Nastêpne wiadomo¶ci za godzinê, tylko w Alakazaaam! Czas na Buena’s Password!
Z radia posz³y iskry i g³o¶nik przesta³ dzia³aæ. W Sali wybuch³a ma³a eksplozja, powoduj±c dodatkowe osmalenie pó³eczki z radiem. Bebe zaczê³a czytaæ.
- Wszyscy tury¶ci S.S. Anne twierdz±, ¿e podró¿ trwa kilka dni. Ludzie s± dok³adnie sprawdzani przed i po wyj¶ciem ze statku w poszukiwaniu niebezpiecznych przedmiotów. Od roku 1991 do 1995, piêæ lat z rzêdu statek wp³ywaj±c do portu mia³ jedn± osobê, która ani razu nie wsiad³a na statek, piêæ razy ta sama osoba. Jest ni± kobieta, aczkolwiek nasza strona nie by³a w stanie przeciekn±æ informacji o jej imieniu ani nazwisku.
- I to ona miesza. – Odpowiedzia³ Volkner spokojnym tonem, siadaj±c na stoim krzese³ku. – Osoba widzia³a Sinnoh w roku 2007. Inaczej Time Machine nie móg³by powstaæ. Jest jeszcze inna koncepcja.
- Time Machine nie móg³ powstaæ na statku. Musia³by zu¿ywaæ ca³± energiê z Kanto w roku 1990. – Powiedzia³ wolno profesor Oak. – Fakt drugi, maszyna musia³aby istnieæ i na l±dzie. Inaczej, jak mog³aby siê pojawiaæ przy wyj¶ciu, a nie byæ jej przy wej¶ciu piêæ lat z rzêdu?
- I tu przychodzi koncepcja druga. Osoba ta mog³a widzieæ Sinnoh w roku 2007, ale nie musia³a przenie¶æ siê z roku 2007. Mog³a na przyk³ad przenie¶æ siê u¿ywaj±c technologii z roku 2010. Nie mam pojêcia, co mog³oby doj¶æ. – Profesor Elm zacz±³ intensywnie my¶leæ.
- Maszyna czasu dzia³a³a inaczej… - Stwierdzi³. – Musia³o doj¶æ do wymiany. Pomiêdzy dwoma maszynami.
- Fakt pierwszy. W 1990 roku odnotowano znikniêcia, jednak¿e pojawili siê nowi ludzie. D o d a t k o w a kobieta zaczê³a kursowaæ rok pó¼niej. – Ordynator podkre¶li³ s³owo dodatkowa, jakby mia³ jaki¶ przeb³ysk geniuszu. – I za ka¿dym razem ta sama. Co wiêcej, wirus nazywa siê „1992”, co oznacza, ¿e zosta³ zarejestrowany w 1992 roku. Wtedy ju¿ ta kobieta ju¿ by³a. Statek wyp³ywa w 1989 roku, osoby siê zmieniaj±, wraca w 1990 roku. Statek wyp³ywa w 1990 roku, pojawia siê Ona, osoby siê zmieniaj± i wraca w 1991 roku. I dalej. W 1999 roku osoby wchodz± na pok³ad. Wracaj± w 2000. W 1999 statek wracaj±c do portu ty³em przywozi osoby wchodz±ce na statek w 2000 roku. Na S.S. Anne znajduje siê technologia z Sinnoh. Jest tylko jeden sposób, by to sprawdziæ. Profesorze Oak.
- Tak? – Zapyta³ siê przera¿ony Profesor Oak. Ma³o, ja te¿ w obu wersjach by³em przera¿ony. Elm æwiczy³ kciukozapasy, wiêc siê nie przej±³. – Co chcia³e¶ mi powiedzieæ?
- Zakoduj sobie w g³owie. Dok³adnie za 7 lat polecisz samolotem do Sinnoh. Pojawisz siê w mie¶cie zwanym Orebough. Pójdziesz do drewnianej chaty i poprosisz o rozmowê z Mars. Jestem pewny, ¿e ci pomo¿e. Ma wp³ywy, jest komandorem z³owrogiej organizacji Team Galactic. Od jej wypadku na szczycie góry siê nawróci³a. Chyba. Pamiêtaj, by nie dotykaæ Golda. Je¶li cokolwiek siê zmieni, pewnie tego nie zauwa¿ymy, ale je¶li Pana misja siê powiedzie, to ju¿ bêd± widoczne tego skutki. Teoria spiskowa przestanie istnieæ na naszych oczach. To by by³o na tyle, dziêkujê, rozejd¼cie siê. Ty, Bebe… - Obróci³ siê w kierunku dziewczyny. – Zostañ. Pogadamy.
Bardzo zaciekawi³o mnie o czym chcieli pogadaæ. Gdy w Sali zostali tylko oni, podszed³em do drzwi i pods³ucha³em kilka informacji. Pierwsza, Bebe jest zakochana w Volknerze. Oczywista oczywisto¶æ. Druga to taka, ¿e kocha j± Volkner. A trzecia? ¯e to ona zatru³a Dawn w Sinnoh.

Sygnatura użytkownika















[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=X530wfqAjTk[/youtube]




Ostatnio zmieniony przez Szymb 14 Marzec 12, 15:08, w ca³o¶ci zmieniany 1 raz  
 
     
Afil 
Potrafi spojrzeæ Brockowi w oczy |D
Lodowy Rycerz - Yay!



Wiek: 30
Do³±czy³: 07 Gru 2008
Posty: 3223
Sk±d: Ciechocinek
Kontakt:
Wys³any: 14 Marzec 12, 15:15   

Koñcówka jest tak ¿a³osna, jak nie mogê sobie tego bardziej wyobraziæ...
Rozumiem, ¿e chcia³e¶ zrobiæ co¶ ,,fajnego'', ale pomys³ z przekraczaniem temperatury cz³owieka do 50 C*?! Przy 44*C cz³owiek umiera... ale mniejsza o to... twój cz³owiek potrafi prze¿yæ nawet 50*C i ¿yæ! For the win?! o.O
A druga sprawa, mówi±c auto-zap³on chyba nie mia³e¶ na my¶li samozap³onu, nie?

Sygnatura użytkownika
Ich bin eine :ninja:
Jak co¶ to ³apaæ mnie na steamie. Nick: afil7
Ostatnio zmieniony przez Afil 14 Marzec 12, 15:16, w ca³o¶ci zmieniany 1 raz  
 
     
Szymb 
Nosi czapkê Asha
*derp*



Wiek: 29
Do³±czy³: 05 Sty 2010
Posty: 1179
Sk±d: Sinnoh
Kontakt:
Wys³any: 14 Marzec 12, 15:55   

Nie. Auto zap³on to Auto zap³on. Samozap³on jest wtedy, gdy siê kiedy¶ zapalasz, a autozap³on jest zaplanowany.

Co do temperatury: Tak, gdy temperatura wewn±trz cia³a ludzkiego przekracza okre¶lon± barierê, cia³o eksploduje. Nie wszystkie organy wewnêtrzne musz± osi±gn±æ tej temperatury. ¬ród³o: Tunele, Spirala.

Dziêki za recenzjê! :>

7: Wspomnienia.


- Heh. Mamy pewnego ¿e tak powiem, „dostawcê” technologii. – Przemówi³ Cyrus patrz±c spokojnym wzrokiem w moje oczy pe³ne nienawi¶ci. Nadal znajdowali¶my siê w drewnianym pokoiku. Pode mn± le¿a³o cia³o Golda, a po prawej stronie siedzieli Blue, Red i Lyra. Lyra mia³a skrêpowane rêce i zas³oniête usta jak±¶ na pewno nie papierow± chusteczk± z logiem Team Galactic. Zaczê³o siê trzy minuty temu. Gdy Gold zemdla³, warknê³am na resztê dzieciaków, bo ta choroba jest zaka¼na. Lyra wysz³a zawo³aæ pomoc, ale po chwili jej g³o¶ne kroki umilk³y, otworzy³y siê drzwi, a w wej¶ciu pojawi³ siê Cyrus trzymaj±cy pó³przytomn± Lyrê. Opowiedzia³ o nowych planach na przysz³o¶æ i poprosi³ mnie o kooperacjê, prezentuj±c maszynê do kontrolowania Dialgi. – I jestem absolutnie pewien, ¿e zadzia³a. Testowane kilkukrotnie.
- ZOSTAW NAS! – Wrzasnê³am uderzaj±c piê¶ci± Cyrusa w twarz ca³± si³± nienawi¶ci, na jak± by³o mnie staæ. – POTWORZE! – Z nosa pociek³a mu krew, ale nawet siê nie skrzywi³. U¶miechn±³ siê.
- W³a¶nie z powodu takich twoich gwa³townych reakcji zosta³a¶ komandorem. Mogê was zostawiæ, ale… - Prychn±³. – Nie wiem, czy tego chcecie. Odebra³em pewien przedmiot m³odej damie. Przedmiot ten jest powodem, dla którego zosta³a przetransportowana jako czwarta. Nadobowi±zkowa. – Przygryz³am wargi. Bicie serca przyspieszy³o. – Niepotrzebna. – Lyra podkurczy³a pó³przytomn± g³owê. Rêce zaczê³y mnie ¶wierzbiæ.
- Chcia³e¶ mnie zabiæ…
- Jasne, a ty w to uwierzy³a¶. Masz podstawy. Czê¶æ tej historii to prawda. – Cyrus nigdy nie k³ama³. Je¶li ta teoria potwierdzi³a siê i w tym przypadku, to Cynthia próbowa³a mnie oszukaæ. Dlaczego? Byæ mo¿e ma jakie¶ powi±zanie z t± spraw±. Inaczej by³aby obecna przy transferze. – Wiem, ¿e teraz siê nad tym zastanawiasz. Albo pójdziesz ze mn±, albo nie uda wam siê uratowaæ trzech regionów. A mo¿e i Hoenn? A mo¿e nie uda siê zagospodarowaæ Unovy? – Prychn±³. Nie mia³am wyboru, ale odpowied¼ nie chcia³a mi przej¶æ przez gard³o. Spojrza³am na trzy pary przera¿onych oczu. Nogi siê pode mn± zarwa³y. Nie upad³am na Golda, gdy¿ wiedzia³am, czym to siê skoñczy. W torebce Pokeballe rado¶nie zatrzês³y siê. To by³a chyba jedyna opcja.
- Proszê ciê… - Wyszepta³am. W g³owie my¶li nie dawa³y mi siê skupiæ. – Pozwól mi z tob± zawalczyæ… O cenê tego przedmiotu… - Przymknê³am oczy.
- Heh. Jestem z³y, ale bez przesady. Ka¿da z³o¶æ ma swoje granice. Zak³ad przyjêty. Lecz je¶li ty przegrasz… A zreszt±, i tak oddam ci po walce ten przedmiot. Ale wyjawiê wszystkim tutaj twój sekret. Wspomnienie, którego pewnie nie pamiêtasz, ale ono oczy¶ci ci umys³.
- Dlaczego zachowujesz siê tak, jakby¶ ju¿ wygra³? – Zapyta³am chwiej±cym siê g³osem.
- Crobat. Wybieram ciê. Pozwolê ci zaatakowaæ jako pierwszej. – Zignorowa³ moje pytanie i rzuci³ kulk± na pod³ogê, która zmieni³a siê w pole walki. Siêgnê³am do torby. Rzuci³am pierwsz± lepsz± kulkê.
- Purugly… - Furia we mnie osi±gnê³a poziom maksymalny. – ZAHIPNOTYZUJ GO! – Zacisnê³am rêce w piê¶ci i spojrza³am na przedziwny spokój Cyrusa.
- Unik. – Crobat bez najmniejszych problemów odskoczy³ od fali kota. – Air Slash. – Crobat bez zastanowienia przeci±³ powietrze. Zanim zd±¿y³am cokolwiek powiedzieæ, Purugly ju¿ le¿a³.
- Proszê ciê… WSTAÑ! – Przez chwilê Purguly si³owa³ siê sam ze sob±, po czym powsta³ i ledwo trzymaj±c siê na nogach podszed³ do mnie. – Nie padaj! Zahipnotyzuj go! PROSZÊ CIÊ!
- Unik. – Crobat unikn±³ ponownie. Atak hipnozy trafi³ Lyrê, straci³a przytomno¶æ.
- LYRA! LYRA! WSTAWAJ! – Wrzasn±³ Blue siedz±cy tu¿ obok jej. Z³apa³ j± tu¿ przed jej upadkiem na ziemiê. – Ty…
- Ciêcie powietrza. – Cyrus u¶miechn±³ siê szyderczo i spojrza³ na pole walki. Purugly oberwa³ ciêciem i jego oczy zmieni³y siê w hipnotyczne spirale. Przegra³. – Czy chcesz, abym ciê zniszczy³, czy wystarczy? – Moje oczy zap³onê³y nienawi¶ci±. Gdyby Cynthia nie wyjê³a mi NO¯A, który spakowa³am w Veilstone, Cyrus by³by ju¿ martwy. Nie by³am zdolna by powiedzieæ cokolwiek. Podnios³am rêce i czeka³am na odpowied¼. – W takim razie… £ap. – Rzuci³ w moim kierunku pakunek. Odwinê³am szmatkê. W szmatce zapl±tane by³a szklana probówka, a na niej naklejone kilka znaków: „1992 Z ¦”. Nic mi to nie mówi³o, ale nie mog³am zniszczyæ tego pojemniczka. Co¶ mnie powstrzymywa³o. Spojrza³am na twarze ludzi w tym pomieszczeniu. Cyrus by³ g³upkowato zadowolony, mia³ dok³adnie tak± sam± minê jak jego Crobat. Blue by³ przera¿ony, a Red obojêtny. Poczu³am oddech za moimi plecami. Gold wsta³. Patrzy³ siê w przestrzeñ bez wyrazu twarzy. Mia³ szklane oczy.
- Muszê ci przyznaæ, ¿e jeste¶ ¶liczna bez makija¿u. Serio. – Powiedzia³ rado¶nie Cyrus. – Czas chyba poznaæ twój sekrecik. Wszyscy s³uchacie? – Syknê³am. Gold próbowa³ mnie dotkn±æ, wiêc odskoczy³am od niego. – Uciekasz. Czyli wiesz. My¶la³em, ¿e wszystko zapomnia³a¶. A czy ju¿ przypomnia³a¶ sobie fakt, dla którego dzieciaki trzeba by³o przenosiæ z przesz³o¶ci, a nie mo¿na by³o wynaj±æ samolotu? Wszyscy duzi s± martwi. – U¶miechn±³ siê. Gold odzyska³ przytomno¶æ i spojrza³ nienawistnym wzrokiem na Cyrusa. – Gold. Twój statek zaton±³ w 2003 roku podró¿uj±c do Hoenn. Red. Pope³ni³e¶ samobójstwo rzucaj±c siê pod Magnet Train w 2004 roku. Powód: Nie mog³e¶ znie¶æ cierpienia. Wiesz jakiego. A ty… Blue… W 2005 roku zosta³e¶ zabity. Zabi³… zabi³a ciê Mars. – I chyba w tym momencie to on chcia³ zabiæ mnie.

Sygnatura użytkownika















[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=X530wfqAjTk[/youtube]




Ostatnio zmieniony przez Szymb 14 Marzec 12, 16:08, w ca³o¶ci zmieniany 1 raz  
 
     
Afil 
Potrafi spojrzeæ Brockowi w oczy |D
Lodowy Rycerz - Yay!



Wiek: 30
Do³±czy³: 07 Gru 2008
Posty: 3223
Sk±d: Ciechocinek
Kontakt:
Wys³any: 14 Marzec 12, 23:10   

Szymb napisa³/a:
Nie. Auto zap³on to Auto zap³on. Samozap³on jest wtedy, gdy siê kiedy¶ zapalasz, a autozap³on jest zaplanowany.

Co do temperatury: Tak, gdy temperatura wewn±trz cia³a ludzkiego przekracza okre¶lon± barierê, cia³o eksploduje. Nie wszystkie organy wewnêtrzne musz± osi±gn±æ tej temperatury. ¬ród³o: Tunele, Spirala.

Dziêki za recenzjê! :>

1. To bardzo dobrze.
2. Ym... WTF?! Za du¿o... wszystkiego, co nie jest prawd±...

Sygnatura użytkownika
Ich bin eine :ninja:
Jak co¶ to ³apaæ mnie na steamie. Nick: afil7
 
     
PokeSkate 
Bug Catcher
Hurr derp durr



Wiek: 28
Do³±czy³: 29 Sie 2010
Posty: 499
Sk±d: Accumula Town
Kontakt:
Wys³any: 19 Marzec 12, 14:53   

WHAT
THE
F*CK
:drago:

Sygnatura użytkownika
Micha³ Wi¶niewski napisa³/a:
Kechup z jogurtem, truskawkami i malinami. Kechup zwykle ze wszystkim jest zawsze dobry.


ZAPRASZAM DO FABRYKI!
 
     
Wy¶wietl posty z ostatnich:   
Nie mo¿esz pisaæ nowych tematów
Nie mo¿esz odpowiadaæ w tematach
Nie mo¿esz zmieniaæ swoich postów
Nie mo¿esz usuwaæ swoich postów
Nie mo¿esz g³osowaæ w ankietach
Nie mo¿esz za³±czaæ plików na tym forum
Nie mo¿esz ¶ci±gaæ za³±czników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Szablon savePokeCollect stworzony przez Raika/Perry. Statystyki
Internetowe RPG - gry MMO i MMORPG online TOP50 Gry Pokemon Valhalla AntyGaming”PokeSerwis Tylko Lati
Pokemons.tnb.pl pokemon special Pokemon Trainer
Dream League
Topsites FireChao TopsitesPPN Top 50 Forum Topsite

Wymiana buttonami z PokeCollect
Forum wykorzystuje cookies, tak jak ka¿de inne w internecie, w tych samych celach (reklamy, statystyki, ustawienia). Przegl±dark± mo¿esz regulowaæ warunki przechowywania cookies.