Ohayo :3 Tak jako¶ wpad³am ma pomys³ na drugiego ficka... Wiem, ¿e to g³upie, ale na razie nie mogê swobodnie przepisywaæ "Requiem..." na komputer, wiêc zajmujê siê czym¶ innym.
Aha, wyja¶nienie. U¿ywam japoñskich imion postaci. Tak z powodu mojego widzi mi siê.
----------------------------
Prolog - Tam, gdzie zachodzi krwawe s³oñce.
Kagome kagome, kago no naka no tori wa
Itsu itsu deyaru? Yoake no ban ni
Tsuru to kame to subetta.
Ushiro no shoumen daare?
Kagome, kagome, ptaszku...
Patrzysz znowu poprzez kratki?
Kiedy wyjdziesz ze swej klatki?
Kiedy rankiem wstawa³ ¶wit
¯ó³w siê wymkn±³, ¿uraw znik³
Czy ukryje siê przed nami, kto ci stoi za plecami?(1)
Kobieta sta³a w promieniach zachodz±cego s³oñca, u¶miechaj±c siê lekko. By³ bezwietrzny, lipcowy dzieñ. Temperatura w Sinnoh pobi³a ¶wiatowy rekord, a ta istota ludzka z szarymi oczami ubra³a siê w czarny p³aszcz zakoñczony futrem.
- Hm, ju¿ czas - szepnê³a tajemniczo, wchodz±c do budynku postawionego nad s³on± wod± oceanu.
Nikt nie wiedzia³, co siê stanie.
- Ech, dlaczego przeziêbienie tak os³abia cz³owieka?
Ch³opak, który wypowiedzia³ te s³owa, ziewn±³ przera¼liwie g³o¶no. Kolejna ksi±¿ka wyl±dowa³a z hukiem na zakurzonym biurku, a wazon z czarn± ró¿± rozbi³ siê na kilka czê¶ci, gdy zlecia³ na pod³ogê.
Kolejny wazon. Goyō Kobayashi nie wiedzia³ nawet, który z kolei.
- Znowu? - Do pokoju wkroczy³a starsza kobieta. Jej siwa fryzura na pierwszy rzut oka wydawa³a siê byæ efektem kilkugodzinnej pracy, chocia¿ poplamiony fartuch nie wskazywa³, by by³a osob± pilnuj±c± porz±dku - to by³a raczej charakterystyczna cecha m³odego Kobayashiego.
Kolejne kichniêcie. Ch³opak kolejny raz nie zd±¿y³ w porê z³apaæ chusteczki higienicznej. Na jednym siê nie skoñczy³o - w pokoju rozleg³a siê seria, jakby kto¶ strzela³ z karabinu.
- Przepraszam... - jêkn±³, przecieraj±c oczy koloru ¿ywego srebra. Tylko one ¶wiadczy³y o tym, ¿e Goyō nie by³ jeszcze trupem.
Kobieta nie zwróci³a na to uwagi, tylko po prostu podesz³a do niego z tac±, na której sta³a miska roso³u.
- Kompletnie o siebie nie dbasz... - powiedzia³a, rozpoczynaj±c swój codzienny wyk³ad o tym, ¿e m³odzie¿ w dzisiejszych czasach kompletnie nie dba o siebie, bo dla nich najwa¿niejsza jest ta subkultura w stylu "emo". Ch³opak westchn±³ cicho, przerywaj±c to przeklête, nu¿±ce kazanie.
- Kikuno-san, wiem o tym, ale to i tak nie ma sensu - mrukn±³, bior±c do r±k naczynie. Gor±ce, zapewne dopiero skoñczy³a przygotowywaæ.
U¶miechn±³ siê lekko i chwyci³ ksi±¿kê, le¿±c± na szafce przy ³ó¿ku. Mia³a nieco dziwny tytu³.
"Poradnik dla pocz±tkuj±cych esperów"
Kagome wspina³a siê po cichu, obserwuj±c uwa¿nie budynek. Z zewn±trz przypomina³ katedrê albo zamek - trudno by³o siê zdecydowaæ, jednak na pewno by³ ogromny...
I bez ¿adnej ochrony. Ten fakt kobieta stwierdzi³a z nieukrywan± satysfakcj±, bo w koñcu siedziba Mistrzyni Ligi Shinou powinna byæ pod nadzorem jakiej¶ firmy specjalizuj±cej siê w tym fachu...
Otworzy³a w³a¶ciwe drzwi, jednak jej celu nie by³o w ¶rodku.
"Mhm, musi byæ gdzie¶ niedaleko..." - pomy¶la³a. Aura by³a zbyt wyra¼na, wiêc Kuribayashi nie odesz³a zbyt daleko. Wytê¿y³a s³uch.
Kto w pokoju obok co¶ jad³. Z miski. £y¿k±.
Kagome wyra¼nie s³ysza³a rytmiczne stukanie sztuæca o tworzywo sztuczne.
- Dziêkujê, Kikuno-san - us³ysza³a pogodny g³os jakiego¶ ch³opaka... Dziwnie znajomy. - Chyba pozbieram to, co zosta³o z wazonu...
- W koñcu jaka¶ pozytywna reakcja z twojej strony, Goyōmatsu.
Kobieta poruszy³a siê niespokojnie. W koñcu namierzy³a swój cel. Bezszelestnie opu¶ci³a pomieszczenie i stanê³a przed nastêpnymi drzwiami, naciskaj±c klamkê.
Wkroczy³a do pokoju, wyci±gaj±c swoj± ulubion± broñ...
- Glacier... - szepnê³a, naciskaj±c spust. Nie musia³a celowaæ we w³a¶ciw± osobê, gdy¿ ta upad³a martwa po strzale.
Glacier nigdy jej nie zawodzi³... Idealny do cichego zabijania, ulubionego stylu esperki, któr± by³a Kagome.
Automatycznie zwróci³a g³owê w kierunku ch³opaka siedz±cego na ³ó¿ku. Na oko mia³ jakie¶ dwadzie¶cia lat... Lawendowe w³osy z prawie bia³ymi odrostami by³y rozczochrane, a koszula, któr± mia³ na sobie, strasznie pognieciona. Wpatrywa³ siê w ni± z szeroko otwartymi oczami, natomiast jego usta stanowi³y idealny okr±g³y otwór.
- Goyōmatsu... Wybacz mi - powiedzia³a i u¶miechnê³a siê smutno, zamykaj±c oczy.
Ciszê przeszy³ jego wrzask oraz brzdêk pêkaj±cego szk³a. Kobieta wziê³a g³êboki wdech i wyskoczy³a przez uszkodzone okno... Z pierwszego piêtra prosto w g³êbiny morza.
Dwudziestoletnia Shirona Kobayashi siedzia³a w swoim pokoju i czyta³a ksi±¿kê po¿yczon± od brata. Odk±d ten poleg³ w czasie bitwy z chorob±, nie mia³a niczego ciekawego do roboty - nie musia³a wystêpowaæ w roli Mistrzyni, gdy¿ choroba Goyōmatsu skutecznie zahamowa³a przyp³yw trenerów upowa¿nionych do stoczenia z ni± pojedynków... Przynajmniej w koñcu mog³a znale¼æ czas na co¶ po¿ytecznego.
Ksi±¿ka opowiada³a o dziewczynie, która by³a córk± pó³anio³ów zajmuj±cych siê ¶ciganiem demonów...
- Jak na ch³opaka ma ¶wietny gust - skomentowa³a g³o¶no propozycjê swojego brata, chocia¿ znajdowa³a siê sama w pomieszczeniu...
Rozmy¶lania przerwa³ jej znajomy wrzask i d¼wiêk t³uczonego szk³a. Nie by³y to rzadkie odg³osy, gdy¿ co chwila jej uwielbiaj±cy porz±dek braciszek co¶ t³uk³.
"Ciekawe, co znowu narobi³..." - pomy¶la³a, podnosz±c siê z krzes³a. Od³o¿y³a ksi±¿kê na blat zawalony ró¿nymi ksiêgami, notatkami oraz tabelami. Wszystkie dotyczy³y tego samego zagadnienia - mitologii regionu.
Swoje zainteresowania odziedziczy³a po ojcu, który urodzi³ siê w Kannagi. By³o to malutkie miasteczko na wschód od góry Tengan i jednocze¶nie najstarsz± osad± ludzk± w Shinou.
Szybkim krokiem przesz³a przez ca³± d³ugo¶æ korytarza. Zapewne ka¿dy, kto jej nie zna³, szczerze by siê zdziwi³, ¿e nie potknê³a siê o swoje d³ugie blond w³osy i nie zaliczy³a niez³ej gleby na tych obcasach, ale... Wiadomo, lata praktyki.
Gdy tylko zobaczy³a stan pokoju Goyōmatsu, natychmiast wziê³a g³êboki wdech.
Rozbita szyba na pod³odze. Martwa Kikuno Kuribayashi. I jej brat le¿±cy bezw³adnie na ziemi z szeroko otwartymi oczami.
Nie potrafi³a powstrzymaæ siê od krzyku i upadku na pod³ogê.
Nie wiedzia³, ile dni by³ nieprzytomny. Mo¿e jeden? Mo¿e ca³y tydzieñ?
Byli przy nim, gdy odzyska³ przytomno¶æ.
Shirona u¶miechnê³a siê pocieszaj±co.
- Spokojnie - szepnê³a cicho. - Jak siê czujesz?
Goyōmatsu spojrza³ na ni± pó³przytomnie. Czy ona zada³a mu w³a¶nie pytanie o jego samopoczucie?
- Chyba... dobrze... - wychrypia³, próbuj±c siê podnie¶æ. - Co... Co siê sta³o?
Nasta³a cisza. Przez minutê nikt nic nie mówi³.
- Shiro-chan znalaz³a ciê nieprzytomnego w pokoju - odezwa³ siê w koñcu Ōba. - Obok ciebie le¿a³a martwa Kikuno.
------------------------------
(1) - Kagome, kagome... - japoñska rymowanka dzieciêca, u¿ywana w czasie gry, gdzie jedno z dzieci wciela siê w oni (demona). Zas³ania ono oczy, a reszta dzieci robi kó³ko wokó³ niego. Oni musi zgadn±æ, kto kryje siê za jego plecami. Czasami ptak wspomniany w wierszyku jest uwa¿any za prostytutkê "uwiêzion±" w klatce swojego zawodu.
T³umaczenie zapo¿yczone z mangi "Yami no Matsuei" - tomu 9-go.
--------------
Jak dam radê, to w tym tygodniu wrzucê pierwszy rozdzia³.
Sygnatura użytkownika
Cytat:
Ja siê zastanawiam ValadiN. Ty innych tak wyzywasz a nie dostajesz warnów;o Jeste¶ bogiem?:o ~ wypowied¼ QuerryPassa
Cytat:
[Dzisiaj 11] Nexus DominLoL: co to ten ca³y legwan? czy jest to smaczne ]
Dziêkuje wszystkim osobom na PC, za to, ¿e s±.
Dziêkujê Nenlothowi - za super grê, której chyba nigdy nie zapomnê, rozmowy na GG oraz ogólnie za bycie
Dziêkujê Dominowi - Nie wiem, kiedy odwzajemniê to Premium na dA, ale to by³o wspania³e. Twoja gra równie¿ nie by³a z³a, chocia¿ mia³a wzloty i upadki. No i pisz dalej *w* (bêdê ciê nêkaæ )
Dziêkujê Blue/Belli - tak¿e za grê na PBF, która mo¿e nie by³a d³uga, ale fajnie siê bawi³am
Dziêkujê Poxerowi i Skejtowi - za rozmowy na GG, zaczepki na mordoksi±¿ce, Poxowi dodatkowo za nocne wymiany SMS-ów (które posz³y siê bujaæ wraz z awari± telefonu [*]). By³o super, dziêki ;w;
Dziêkujê te¿ innym osobom, których nie wymieni³am - niestety, jest limit znaków
Ostatnio zmieniony przez Inaka 5 Lipiec 11, 18:11, w ca³o¶ci zmieniany 1 raz
WOW, po prostu WOW. Je¶li to jest twoja nag³a wena to muszê ciê zmartwiæ... potrzebujesz jej wiêcej. PONIEWA¯ NIE CZYTA£EM NIGDY CZEGO¦ LEPSZEGO!
10/10 Amen.
Sygnatura użytkownika
Micha³ Wi¶niewski napisa³/a:
Kechup z jogurtem, truskawkami i malinami. Kechup zwykle ze wszystkim jest zawsze dobry.
przeczyta³em, jestem zachwycony.
ale jak porówna³em to z moim...wypadam jak przedszkolak.
jako przyjaciel cieszê siê, ale jako rywal, jestem lekko zdo³owany.
dobra robota
Sygnatura użytkownika
'Creditsy ( one tu by³y zawsze, i nie poke, ja nie outujê, prêdzej collect znowu zamkn± ni¿ st±d pójdê ):
Inaka - Powiedzieæ dziêkujê za wszystko to za ma³o. Te rozmowy na GG, gra, ocenianie moich wypocin, tyle tego. Jednak na razie to proste "Dziêkujê" musi wystarczyæ.
Blue - Te rozmowy na GG wci±¿ mam gdzie¶ na dysku zapisane. Mimo ¿e nie ma ciê tutaj do¶æ d³ugo, ja pamiêtam i bêdê pamiêta³.
Maron - Mówicie o nim ró¿ne rzeczy, ja powiem ¿e dziêkujê mu za te nauki których mi udzieli³.
Conquest - Praca pod tob± jest bardzo mi³a. Nawet jak znikniesz bêdê ciê mi³o pamiêta³ za otwarto¶æ i za to ¿e nas s³uchasz.
Afil, Byaku, optic, hyu, jabuko, vapek i ca³a reszta luda - fajnie siê z wami trolowa³o i gnêbi³o pokemana, dowalajcie mu za mnie ]
CHÊTNYCH DO WYMIANY MY¦LI ZAPRASZAM NA GG : 32441748
1. Przypomnia³a¶ mi, ¿e ja te¿ tutaj si w FF'y bawi³em.. kurna, trzeba co¶ napisaæ.
2. Zaczai³em ju¿, czemu siê o esperów pyta³a¶... ty jedna przebieg³a x3
3. Pocz±tek troszkê niemrawy, ale to chyba tylko dlatego, ¿e taki styl pisania mi nie pasuje... choæ mo¿e to ta dziura w podniebieniu... no nie wiem...
4. Jako do¶wiadczony u¿ytkownik wielokropka muszê ciê poinformowaæ, ¿e chyba masz b³±d, ale to tylko zale¿y od sytuacji. Mi siê wydaje jednak, ¿e jest b³±d. Jak co¶ to zapraszam na GG.
5. Bardzo udany pomys³! Prolog z kilku perspektyw to majstersztyk! Nie zdziw siê, jak kto¶ zapo¿yczy sobie twój pomys³ w nied³ugim czasie! Spoko! Ja tego nie zrobiê.
6. Je¶li chodzi o ca³okszta³t to mi baaaaardzo pasuje, ale bojê siê, ¿e pod presj± tego prologu rozdzia³y bêd± wychodziæ marnie. Dlatego proszê ciê! Nic na si³ê, a rozdzia³y wstawiaj jak bêdziesz mia³a 100% pewno¶æ, ¿e wszystko tam jest w porz±dku!
P.s.
ROZGROMI£A¦ DOMINLOL'A! Na serio... przy tym, jego Fick to makulatura x3
Sygnatura użytkownika
Ich bin eine
Jak co¶ to ³apaæ mnie na steamie. Nick: afil7
'Creditsy ( one tu by³y zawsze, i nie poke, ja nie outujê, prêdzej collect znowu zamkn± ni¿ st±d pójdê ):
Inaka - Powiedzieæ dziêkujê za wszystko to za ma³o. Te rozmowy na GG, gra, ocenianie moich wypocin, tyle tego. Jednak na razie to proste "Dziêkujê" musi wystarczyæ.
Blue - Te rozmowy na GG wci±¿ mam gdzie¶ na dysku zapisane. Mimo ¿e nie ma ciê tutaj do¶æ d³ugo, ja pamiêtam i bêdê pamiêta³.
Maron - Mówicie o nim ró¿ne rzeczy, ja powiem ¿e dziêkujê mu za te nauki których mi udzieli³.
Conquest - Praca pod tob± jest bardzo mi³a. Nawet jak znikniesz bêdê ciê mi³o pamiêta³ za otwarto¶æ i za to ¿e nas s³uchasz.
Afil, Byaku, optic, hyu, jabuko, vapek i ca³a reszta luda - fajnie siê z wami trolowa³o i gnêbi³o pokemana, dowalajcie mu za mnie ]
CHÊTNYCH DO WYMIANY MY¦LI ZAPRASZAM NA GG : 32441748
Skejt, dziêki, ale to tylko natchnienie wakacyjne. Lepiej nie pytaj siê, jakie mam pomys³y do "Requiem..."
Domin... Tu nie ma czasu na do³owanie, tylko wnioski trzeba wyci±gaæ i tyle.
Afil. Dla ciebie szykujê obszerniejsz± odpowied¼.
Afil napisa³/a:
1. Przypomnia³a¶ mi, ¿e ja te¿ tutaj si w FF'y bawi³em.. kurna, trzeba co¶ napisaæ. Masz jeszcze The Ditto Time, zapomnia³e¶?
2. Zaczai³em ju¿, czemu siê o esperów pyta³a¶... ty jedna przebieg³a x3 To nie o to chodzi³o, tylko o ma³y dodatek do "Requiem...", gdzie dorzuci³am kilku pokoleniow± rodzinê esperów.
3. Pocz±tek troszkê niemrawy, ale to chyba tylko dlatego, ¿e taki styl pisania mi nie pasuje... choæ mo¿e to ta dziura w podniebieniu... no nie wiem... Te¿ nie wiem.
4. Jako do¶wiadczony u¿ytkownik wielokropka muszê ciê poinformowaæ, ¿e chyba masz b³±d, ale to tylko zale¿y od sytuacji. Mi siê wydaje jednak, ¿e jest b³±d. Jak co¶ to zapraszam na GG. Ja tam jestem, ale ciebie ni ma
5. Bardzo udany pomys³! Prolog z kilku perspektyw to majstersztyk! Nie zdziw siê, jak kto¶ zapo¿yczy sobie twój pomys³ w nied³ugim czasie! Spoko! Ja tego nie zrobiê. Eeeee... To jest chyba co¶ takiego jak w Je¿ycjadzie, ¿e jest narracja trzecioosobowa, a uczucia tylko jednego bohatera s± opisywane, wiêc do tej koncepcji nie mam praw autorskich ;)
6. Je¶li chodzi o ca³okszta³t to mi baaaaardzo pasuje, ale bojê siê, ¿e pod presj± tego prologu rozdzia³y bêd± wychodziæ marnie. Dlatego proszê ciê! Nic na si³ê, a rozdzia³y wstawiaj jak bêdziesz mia³a 100% pewno¶æ, ¿e wszystko tam jest w porz±dku! E tam, potem bêdzie ciekawie, tylko nie padnij, gdy dowiesz siê, z kim on... O nie! Zdradzam fabu³ê... *bije siebie po twarzy*
P.s.
ROZGROMI£A¦ DOMINLOL'A! Na serio... przy tym, jego Fick to makulatura x3
Mo¿e... Ale o to w tej dziedzinie chodzi... A jego fick czasami bywa zabawny i ch³opka mia³ ¶wietny pomys³, tylko z realizacj±... Raz lepiej, raz gorzej.
Dziêki za opinie, panowie.
Sygnatura użytkownika
Cytat:
Ja siê zastanawiam ValadiN. Ty innych tak wyzywasz a nie dostajesz warnów;o Jeste¶ bogiem?:o ~ wypowied¼ QuerryPassa
Cytat:
[Dzisiaj 11] Nexus DominLoL: co to ten ca³y legwan? czy jest to smaczne ]
Dziêkuje wszystkim osobom na PC, za to, ¿e s±.
Dziêkujê Nenlothowi - za super grê, której chyba nigdy nie zapomnê, rozmowy na GG oraz ogólnie za bycie
Dziêkujê Dominowi - Nie wiem, kiedy odwzajemniê to Premium na dA, ale to by³o wspania³e. Twoja gra równie¿ nie by³a z³a, chocia¿ mia³a wzloty i upadki. No i pisz dalej *w* (bêdê ciê nêkaæ )
Dziêkujê Blue/Belli - tak¿e za grê na PBF, która mo¿e nie by³a d³uga, ale fajnie siê bawi³am
Dziêkujê Poxerowi i Skejtowi - za rozmowy na GG, zaczepki na mordoksi±¿ce, Poxowi dodatkowo za nocne wymiany SMS-ów (które posz³y siê bujaæ wraz z awari± telefonu [*]). By³o super, dziêki ;w;
Dziêkujê te¿ innym osobom, których nie wymieni³am - niestety, jest limit znaków
Masz jeszcze The Ditto Time, zapomnia³e¶? No w³a¶nie... tak
Eeeee... To jest chyba co¶ takiego jak w Je¿ycjadzie, ¿e jest narracja trzecioosobowa, a uczucia tylko jednego bohatera s± opisywane, wiêc do tej koncepcji nie mam praw autorskich ;) Ale¿ ja tylko zapewniam ciê, ¿e bardzo fajny pomys³ z perspektyw± x3
E tam, potem bêdzie ciekawie, tylko nie padnij, gdy dowiesz siê, z kim on... O nie! Zdradzam fabu³ê... *bije siebie po twarzy* Je¶li chodzi o fabu³ê... ok, wierzê Ci, ale je¶li chodzi o rozmiar rozdzia³ów. MÓJ BOSZE!
DominLoL napisa³/a:
dziêki afil, naprawdê, dziêkujê
Nie no... nie ma za co, a swoj± drog±... masz czym paliæ w piecu, hym? x3
Nie no... taki ¿arcik, nie zabijaj x]
Sygnatura użytkownika
Ich bin eine
Jak co¶ to ³apaæ mnie na steamie. Nick: afil7
Okej, mi¶ki, nie k³óciæ siê
-------------------
Rozdzia³ pierwszy - Tam, gdzie spotykaj± siê smutek i rado¶æ.
Kouki po raz kolejny ziewn±³. Nocna obserwacja Pokemonów zawsze go wykañcza³a, a ta by³a dodatkowo nudna.
Ch³opak podniós³ swe cztery litery i spojrza³ na profesora. Staruszek po³o¿y³ siê na swoim obszernym p³aszczu i zasn±³, gdy jego dwunastoletni asystent ju¿ dawno ¶ni³.
Tak przynajmniej rozumowa³ Kouki.
- Um... Profesorze? - szepn±³, nachylaj±c siê nad mê¿czyzn±. Spod czerwonego beretu wystawa³y rozczochrane, czarne jak smo³a w³osy.
¯adnej reakcji. Nadal spa³ jak zabity. Ch³opak zacisn±³ zêby Profesor zawsze sypia³ najd³u¿ej, jak siê da³o, ale to ju¿ by³a kompletna przesada.
Nagle po ca³ej okolicy rozleg³ siê wrzask. Nie brzmia³ za weso³o, bli¿ej by³o mu do okrzyku przera¿enia... A tu¿ za nim plusk wody. Dopiero te odg³osy wyrwa³y starego cz³owieka z objêæ Morfeusza.
- Sosiêsieje? - zapyta³ ospa³ym tonem. Kouki westchn±³, zamykaj±c oczy. Starsi czasami bywali dziwni. Dotychczas za najdziwniejszego doros³ego uwa¿a³ swojego dziadka, który w m³odo¶ci zabi³... eee... niewa¿ne, kogo, jednak profesor przebi³ go w g³upocie.
- Niby sk±d mam wiedzieæ, Nanakamado-hakase, skoro przez ca³y czas spa³em tutaj? - odpowiedzia³ pytaniem. W jego g³osie mo¿na by³o wychwyciæ pretensje o Bóg wie co.
Mê¿czyzna natychmiast oprzytomnia³ i z zadziwiaj±c± prêdko¶ci± podniós³ siê z p³aszcza, a nastêpnie z³apa³ ubranie. Mimo, i¿ mia³ ju¿ te sze¶ædziesi±t lat, nadal by³ potê¿ny i straszny... Tak przynajmniej g³osi³a plotka w¶ród dzieciaków, które rozpoczyna³y swoj± podró¿ z Pokemonem.
Obydwaj zaczêli biec w stronê jeziora, przedzieraj±c siê przez wysok± trawê i krzaki a¿ w koñcu zatrzymali siê tu¿ nad tafl± czystej wody zbiornika nazywanego Jeziorem Shinji.
Niczego podejrzanego nie zauwa¿yli, chocia¿ w pewnym momencie profesor zmru¿y³ oczy i zacz±³ przedzieraæ siê przez dzikie krzewy jakby co¶ zauwa¿y³. Po chwili wróci³, trzymaj±c praw± rêk± ma³y plecak na laptopa.
Kouki rzuci³ pytaj±ce spojrzenie.
- Wygl±da na to, ¿e kto¶ musia³ przed chwil± wpa¶æ do wody... Z du¿ej wysoko¶ci - odpowiedzia³. Jego asystent tylko kiwn±³ g³ow± na znak, ¿e zrozumia³. Siêgn±³ do kieszeni i wyci±gn±³ z niej ma³±, czerwono-bia³± kulkê, która powiêkszy³a siê, gdy przycisn±³ przycisk znajduj±cy siê na samym ¶rodku.
- Mizu, chod¼ - szepn±³ i wyrzuci³ przedmiot do góry. Gdy tylko znalaz³ siê na odpowiedniej wysoko¶ci, otworzy³a siê i wypad³ czerwony promieñ, który uderzy³ w wodê, burz±c idealn± taflê.
Profesor i jego uczeñ patrzyli, jak resztki czerwieni znikaj±, ustêpuj±c miejsca niebieskim piórkom ma³ego pingwina, pluskaj±cego siê w wodzie.
- Mizu-chan, mog³aby¶ przeszukaæ jezioro? - zapyta³ Kouki, u¶miechaj±c siê delikatnie. - Je¶li znajdziesz jak±¶ osobê, wyp³yñ z ni± na powierzchniê i doholuj do brzegu, dobrze?
Pokemon kiwn±³ opierzonym ³ebkiem i zanurkowa³.
Powoli mija³ czas, a Nanakamado-hakase i jego m³ody asystent wypatrywali Mizu i osoby, która prawdopodobnie wpad³a w g³êbiny Jeziora Shinji. Minê³o ju¿ piêæ minut. Obydwaj doskonale wiedzieli, ¿e cz³owiek nie wytrzyma tyle bez oddychania.
Profesor pomaca³ przez chwilê plecak, dopóki nie znalaz³ odpowiedniego kszta³tu. Otworzy³ w³a¶ciw± kieszeñ i wyj±³ to, co chcia³ sprawdziæ - dokumenty. Jaka¶ stara legitymacja szkolna, karta rowerowa i najwa¿niejsze. Ju¿ na samym pocz±tku by³ pewny, ¿e j± znajdzie. Karta trenerska.
U¶miechn±³ siê lekko na widok zdjêcia. Przestawia³o ono nastolatka z chmar± blond w³osów, które by³y tak jasne, ¿e prawie bia³e. Rzuci³ okiem na nazwisko. Pamiêta³ wielu nastolatków, którym dawa³ pierwszego Pokemona, wiêc kto wie, mo¿e on by³ jednym z nich?
Znowu nie wiedzia³, ile czasu by³ nieprzytomny.
Parali¿owa³ go ból nie do zniesienia. A najgorsze w tym wszystkim by³o to, ¿e jedyn± rzecz±, jak± pamiêta³ z lotu, to moment, gdy Gabilas wbi³a swoje pazury w ramiê uciekaj±cego trenera.
Tchórza, nie trenera. Ch³opak zdawa³ sobie sprawê z tego, co zrobi³. Uciek³, bo ba³ siê prawdy. Dopiero w szpitalu dowiedzia³ siê wszystkiego.
Policja podejrzewa³a go o zabicie Kikuno-san, gdy¿ to w³a¶nie jego znale¼li obok jego cia³a. W stanie ¶mierci klinicznej, ale to by³ tylko drobny szczegó³, którego nikt nie uwzglêdni³ – bo niby w jaki sposób prawie zdrowy dwudziestolatek móg³ zabiæ osobê, która pomaga³a mu jako¶ przetrwaæ przeziêbienie, a potem nagle jego serce stanê³o? By³o to nierealne i ka¿dy m±dry zdawa³ sobie z tego sprawê.
W mediach wybuch³o zamieszanie – ¶mieræ jednego z cz³onków Elitarnej Czwórki to nie przelewki. W g³ównym wydaniu Shinou News powiedzieli, ¿e by³o to morderstwo, ale o tym, ¿e policja podejrzewa m³odego Kobayashiego, niewinnego i w stu procentach spokojnego ch³opaka – cisza.
Otworzy³ oczy i natychmiast je zmru¿y³. Za du¿o ¶wiat³a s³onecznego, podczas ucieczki przyzwyczai³ siê do ciemno¶ci. Specjalnie zrobi³ to w nocy, kiedy wszyscy spali - wtedy móg³ spokojnie wykra¶æ Pokemona swojej siostry, a nastêpnie wybiæ cicho wstawione niedawno okno i wyskoczyæ z budynku, by po chwili wyl±dowaæ na grzbiecie Gabilas.
Us³ysza³, jak kto¶ wspina siê po schodach. Ledwo, ale s³yszalne, kroki mog³y nale¿eæ tylko do kogo¶ delikatnego - na przyk³ad, do wra¿liwej przedstawicielki p³ci ¿eñskiej.
Rzadko spotyka³ osoby, które nie st±pa³y mocno po ziemi. Zarówno Shirona, jak i ich matka by³y niezale¿nymi od facetów kobietami... No, chyba, ¿e o pieni±dze chodzi³o, przy nich ka¿da kobieta robi³a ma¶lane oczka.
Otworzy³ powoli oczy. ¦wiat³o nie razi³o ju¿ go tak mocno.
Znajdowa³ siê na jakim¶ poddaszu urz±dzonym jako pokój go¶cinny. £ó¿ko znajdowa³o siê tu¿ obok otwartego okna. Koronkowa firanka porusza³a siê lekko pod wp³ywem wiatru, a ciche kroki ju¿ nie by³y takie ciche.
Nie bez trudno¶ci zlokalizowa³ drzwi. W tym samym momencie zaskrzypia³y dawno nienaprawiane zawiasy, a do pomieszczenia wkroczy³a kobieta.
By³a to niewysoka osóbka obdarzona d³ugimi w³osami o piaskowej barwie. Jej niebieskie oczy migota³y weso³o, a na twarzy pojawi³ siê mi³y i szczery u¶miech.
- Mi³o, ¿e w koñcu odzyska³e¶ przytomno¶æ - szepnê³a cicho, podchodz±c bli¿ej. Goyōmatsu wpatrywa³ siê w ni± zdumiony. Gdyby nie ledwo widoczne zmarszczki na jej anielskim obliczu i obr±czka, pomy¶la³by, ¿e trafi³ do nieba.
Ale to by³a rzeczywisto¶æ, niestety. Odczu³ to, gdy spróbowa³ siê podnie¶æ. Jego ramiê przeszy³ ból nie do zniesienia, gorszy od tego pierwszego. Przed oczami zamigota³y mu ciemne plamy.
- Cholera... - jêkn±³, powracaj±c do poprzedniej decyzji. Kobieta-anio³ za¶mia³a siê cicho i usiad³a na krze¶le, które sta³o tu¿ pod oknem. Jej cudowne w³osy rozwiewa³ wiatr, ale nic sobie z tego nie robi³a.
- I tak jest dobrze, bior±c pod uwagê to, co siê sta³o. - Odgarnê³a do ty³u w³osy, które zakrywa³y jej twarz. - Na szczê¶cie by³y to zwyczajne zadrapania, a nie g³êbokie rany. Gabilasy czasami nadu¿ywaj± si³y wobec ludzi, a gdy tak siê stanie, to cz³owiek zazwyczaj musi przej¶æ parê zabiegów chirurgicznych.
Goyōmatsu u¶miechn±³ siê lekko, s³ysz±c te s³owa. Wiele razy obserwowa³ walki stoczone przez podopieczn± Shirony, wiêc mia³ du¿± wiedzê na temat tego, co taki Pokemon mo¿e zrobiæ.
Nie wiedzia³, co powiedzieæ, wiêc w koñcu wypali³:
- Przepraszam, ¿e tak nadu¿ywam pani go¶cinno¶ci.
Kobieta znowu siê za¶mia³a, ale tym razem nie patrzy³a na niego. Odwróci³a siê do okna i obserwowa³a czyste, letnie niebo, na którym nie by³o ani jednej chmurki.
- W zasadzie robiê to z powodu Nanakamado-hakase - powiedzia³a. - Mo¿na powiedzieæ, ¿e nasza rodzina wiele mu zawdziêcza.
- Hej, heeeej, Shiro-chan... Wybraliby¶my siê mo¿e nad morze, co?
Dziewczyna obrzuci³a Ōbê ponurym spojrzeniem. Nie rozumia³. Nie rozumia³.
- Ile razy trzeba ci powtarzaæ, ¿e nie mam ochoty, co, Suzuki? - warknê³a cicho, zag³êbiaj±c ponownie ³y¿kê w lodach czekoladowych. Lubi³a zatapiaæ w nich smutki. By³y orze¼wiaj±ce, znakomicie zastêpowa³y dro¿ej±c± czekoladê, a poza tym by³y zimne. Dok³adnie tak samo jak jej matka.
Nie widzia³y siê od piêciu lat - wtedy Kagome Kobayashi zaginê³a w niewyja¶nionych do dzisiaj okoliczno¶ciach. Shirona wspomina³a j± bardzo dobrze - to w³a¶nie ona namówi³a j± do z³apania i trenowania Fukumaru, a dziewczyna do dzisiaj uwa¿a³a t± radê za najlepsz±, jak± us³ysza³a w ca³ym swoim dwudziestoletnim ¿yciu.
Lew± rêk± chwyci³a kolejny zeszyt zape³niony jej ³adnym charakterem pisma. Ka¿da litera, któr± postawi³a, u¿ywaj±c swojego oryginalnego pióra wyrwanego z ogona Mukuhawka, by³a równa, ¶redniej wielko¶ci i - co najwa¿niejsze - prosta od odczytania.
Mistrzyni po raz kolejny zapragnê³a przeczytaæ te notatki z powodu tego jednego cz³owieka.
Zaledwie wczoraj wróci³a ze swojej wycieczki do rodzinnego miasteczka. Po raz kolejny Kannagi przywita³o j± niezwyk³± cisz±. Za ka¿dym razem, gdy przebywa³a w okolicy, odwiedza³a staro¿ytne ruiny. Jako maleñka dziewczynka bawi³a siê w nich, wiêc ca³± trasê zna³a na pamiêæ.
Jednak gdy zjawi³a siê w jaskini, w której znajdowa³y siê naskalne rysunki pradawnych Pokemonów, zauwa¿y³a ¿e nie tylko ona postanowi³a zajrzeæ do opuszczonego miejsca.
Nieznajomy wygl±da³ na osobê, która ma ponad trzydzie¶ci lat. Takie wra¿enie sprawia³y zapad³e policzki. Dodatkowo jego w³osy by³y pofarbowane na dziwny, jasnoniebieski kolor, a rêka spoczywa³a w kieszeni, co chwilê wyjmuj±c Monster Balla.
"No i mam, to co chcia³am!" - pomy¶la³a dziewczyna, wzdychaj±c cicho. Tyle wystarczy³o, by zwróciæ na siebie uwagê tego dziwaka.
Szare oczy, wyprane ze wszelkich emocji, obserwowa³y dziewczynê, która coraz bardziej czu³a siê jakby nie by³a mile widziana. Nie by³a pewna, co zrobi tajemniczy go¶æ, wiêc wola³a staæ w bezruchu, dopóki ten siê nie odezwie. Nie czeka³a d³ugo.
- Nie spodziewa³em siê ciebie w takim miejscu - odezwa³ siê powa¿nym g³osem. - Wiesz... Zazwyczaj grzeczne dziewczynki siedz± w domu i nie przeszkadzaj± starszym w za³atwianiu wa¿nych spraw.
- Och, we¼ siê wypchaj, facet... - jêknê³a znudzona trenerka, wyci±gaj±c swojego Monster Balla. Znajdowa³a siê w nim jej ulubiona partnerka, Gabilas o pasuj±cym do niej imieniu Surudoi(1).
- Widzê, ¿e chcesz u¿yæ si³y. - Mê¿czyzna po raz kolejny wyj±³ rêkê z kieszeni, jednak tym razem nie w³o¿y³ jej tam ponownie. U¶miechn±³ siê szeroko jak szaleniec.
Shirona cofnê³a siê przera¿ona. Nigdy wcze¶niej nie widzia³a trenera, który zachowywa³by siê tak w stosunku do innej osoby. Zazwyczaj byli opanowani, mili... No, czasami u¿ywali wulgaryzmów, ale u p³ci mêskiej to typowe...
Stanê³a oko oko z diab³em.
Z tego spotkania zapamiêta³a tylko jedno - tajemniczy trener recytowa³ jakie¶ stare proroctwo, ale by³a pewna tylko jednej linijki.
"Gdy jedno istnienie spotka drugie, co¶ wkrótce powstanie..."
W koñcu znalaz³a to zdanie w swoich notatkach. Wed³ug tego, co kiedy¶ napisa³a, by³ to napis znajduj±cy siê w ruinach Zui.
Kagome siedzia³a na ³ó¿ku i przegl±da³a album. U¶miechnê³a siê nie¶mia³o na widok Kei'a - uwiecznionego na ich ¶lubnym zdjêciu, na wieki m³odego, u¶miechniêtego dwudziestolatka, który wtedy dopiero rozpoczyna³ pracê w Miêdzynarodowej Policji.
Nie zareagowa³a na ciche i delikatne pukanie do drzwi. Dopiero wtedy, gdy przerodzi³o siê ono w huk niczym z jakiej¶ armaty, krzyknê³a:
- Proszê!
Do ¶rodka wkroczy³a nastolatka z czerwon± fryzur± upodabniaj±c± j± do punka. Wpatrywa³a siê uwa¿nie w Kagome swoimi krwistymi oczami, a na jej twarzy go¶ci³ grymas, który prawdopodobnie mia³ byæ serdecznym u¶miechem. Kagome wyczuwa³a jej nieczyste zamiary - fioletowa aura wokó³ dziewczyny mówi³a wszystko.
- Jeste¶ na przegranej pozycji, Kagome - szepnê³a cicho, wyci±gaj±c pistolet. - Akagi rozkaza³ mi, bym ciê zabi³a.
Kobieta wybuchnê³a szyderczym ¶miechem. Nie wierzy³a w to, co us³ysza³a. Zwyczajna nastolatka mia³a j± zabiæ?
- Mars, wybacz, ale uniemo¿liwiê ci wykonanie tego zadania. - Szarooka zbli¿y³a siê do dziewczyny i delikatnie dotknê³a jej czo³a. Efekt by³ natychmiastowy - dziewczyna osunê³a siê na ziemiê z szeroko otwartymi oczami.
Kagome nie lubi³a momentów, gdy musia³a nadu¿ywaæ swoich zdolno¶ci, ale nawet ona przyznawa³a, ¿e s± one bardzo przydatne, a zw³aszcza przy ucieczce.
Kouki wraca³ z laboratorium w lekko podnieconym stanie. Nadal nie móg³ uwierzyæ w to, co oznajmi³ mu Nanakamado-hakase. Wed³ug s³ów starego cz³owieka, w domu ch³opaka przebywa³ ten s³ynny mistrz typu psychicznego, ten s³ynny Goyō z Elitarnej Czwórki.
Zatrzyma³ siê przed Centrum Pokemon. Wokó³ by³o pusto, ale nie dziwi³o go to - by³ lipiec i prawie wszyscy mieszkañcy miasteczka Masago znajdowali siê na pla¿y, ciesz±c siê z upa³u, jaki nawiedzi³ Shinou.
Tylko laboratorium Nanakamado-hakase pracowa³o jak w dni powszednie. Nie lubi³ tego przymusu pracowania w wakacje, ale musia³ s³uchaæ ojca, który tak¿e pomaga³ profesorowi przy badaniach i tworzeniu Pokedexu - urz±dzenia, które s³u¿y³o ludziom jako encyklopedia o Pokemonach, atakach, zdolno¶ciach i innych podobnych terminach. Ch³opak dosta³ takie elektroniczne co¶ na dziesi±te urodziny i od czasu do czasu podró¿owa³ po Shinou, by zbieraæ ró¿ne informacje na temat dzikich stworzeñ. Oprócz dwutygodniowych "prac w terenie" bywa³ na nocnych obserwacjach razem z profesorem albo ojcem - to, z kim wype³nia³ swoje obowi±zki, zale¿a³o od wolnego czasu badaczy.
- Heeeeej! Ty, w tym obrzydliwym berecie!!
Ch³opak odwróci³ siê z w¶ciek³ym wyrazem twarzy, by spojrzeæ na osobê, która go wo³a³a. Nienawidzi³ osób, którym nie podoba³ siê jego ukochany czerwony beret z prostym rysunkiem, który prawdopodobnie mia³ przedstawiaæ Monster Ball. No, mo¿e i berety by³y lekko przestarza³e, ale Kouki za dobrze siê w nich czu³, by rezygnowaæ z takiego nakrycia g³owy.
- Ej! Ty! Gdzie tu jest laboratorium takiego brodatego i w±siastego starucha?! - wrzasn±³ mu prosto w twarz jaki¶ blondyn. Niewiele m³odszy od m³odego badacza ch³opak obserwowa³ go zmru¿onymi z w¶ciek³o¶ci pomarañczowymi oczami. Mia³ na sobie sweter i szare rurki, a py³, który osadzi³ siê na jego ubraniach, wskazywa³, ¿e niedawno przebieg³ spory dystans.
- Nanakamado-hakase? - zapyta³ cicho Koki. Nieznajomy kiwn±³ zamaszy¶cie g³ow±. - Um... Jakby ci to powiedzieæ... Tu, na lewo od Centrum Pokemon.
Blondyn zrobi³ wielkie oczy i spojrza³ na wspomniany budynek. Nastêpnie odwróci³ siê ponownie w stronê Koukiego i wrzasn±³:
- Dziêki, ¶limak! - I pobieg³ w kierunku laboratorium, by za chwilê zderzyæ siê z drzwiami. Brunet z trudem st³umi³ ¶miech i ruszy³ w dalsz± drogê.
Dotarcie do domu nie zajê³o mu zbyt du¿o czasu. Ju¿ mia³ z³apaæ klamkê od drzwi wej¶ciowych, gdy zauwa¿y³ dziewczynê, która sprawia³a wra¿enie zagubionej w¶ród zabudowañ Masago.
Nieznajoma mia³a d³ugie, czarne w³osy spiête trzema ¿ó³tymi spinkami. Ubrana by³a w krótk± czarn± sukienkê z ró¿owym zakoñczeniem i ciasne legginsy. Sta³a w samym ¶rodku miasteczka, trzymaj±c bia³± czapeczkê, która wygl±da³a jak skarpeta.
Kouki zbli¿y³ siê do niej i wystawi³ rêkê w powitalnym ge¶cie.
- konnichi wa, witamy w miasteczku Masago. - U¶miechn±³ siê szeroko, staj±c tu¿ przed dziewczyn±. - Widzê, ¿e siê zgubi³a¶, wiêc... Um... Mo¿na ci jako¶ pomóc?
Dziewczyna obrzuci³a ch³opaka zalotnym spojrzeniem. Jej niebieskie oczy wygl±da³y jak u anio³a, który nagle zlecia³ na ziemiê... Pod tym wzglêdem przypomina³a nieco matkê ch³opaka, która mimo swojego niem³odego ju¿ wieku, zawsze by³a pogodna i u¶miechniêta, a to, co robi³a, nigdy nie by³o zrobione byle jak.
- Tak, oczywi¶cie - odpowiedzia³a tajemnicza nieznajoma, rumieni±c siê lekko. - Zgubi³am siê i... Nie widzia³e¶ mo¿e przypadkiem ch³opaka, mniej wiêcej w moim wieku? Ma blond w³osy, o, takie - oznajmi³a, zanurzaj±c swe d³onie w gêstych w³osach i formuj±c fryzurkê na kszta³t kocich uszu. - Poza tym mieli¶my obydwoje i¶æ do laboratorium Nanakamado-hakase, a on... No wiesz, niecierpliwy jest i pobieg³ - dokoñczy³a sw± wypowied¼ z nie¶mia³ym u¶miechem.
- Taaaa, chyba go widzia³em - odpar³ Kouki, dotykaj±c rêk± ty³u swojej g³owy. - Je¶li chodzi o takiego cudaka, co lubi siê drzeæ i zawsze siê ¶pieszy... Jakie¶ piêæ minut temu wyr¿n±³ g³ow± w drzwi laboratorium. Mogê ciê tam zaprowadziæ, to naprawdê nie jest daleko... Ogólnie ca³e Masago nie jest du¿e...
- Odpu¶æ sobie, Futaba jest gorsz± wioch±... - mruknê³a dziewczyna. - To jak, zaprowadzisz mnie do Nanakamado-hakase?
Ch³opak kiwn±³ g³ow± i nakaza³ dziewczynie, aby sz³a za nim.
Goyōmatsu przerwa³ czytanie ksi±¿ki. Lektura by³a wci±gaj±ca, jednak musia³ uwa¿aæ przy coraz wiêkszej wadzie wzroku spowodowanej czytaniem pod ko³dr±. S³oñce powoli zachodzi³o, a poniewa¿ dowiedzia³ siê od kobieciny, w której domu siê znajdowa³, ¿e na poddaszu nie ma ¶wiat³a... Postanowi³ dokoñczyæ ksi±¿kê nastêpnego dnia.
Opas³e tomisko zosta³o wrzucone do fioletowego plecaka. Oprócz pasjonuj±cych historii przelanych na papier, zawiera³ on najpotrzebniejsze rzeczy dla trenera takie jak Monster Balle i tym podobne - oprócz jednego.
Tym brakuj±cym ogniwem by³ Pokemon. Goyōmatsu zostawi³ swoje w siedzibie Elitarnej Czwórki.
Musia³ koniecznie dostaæ siê do Nanakamado-hakase.
Pamiêta³ moment, gdy mi³a kobiecina zwana Mariy± oznajmi³a mu, ¿e znajduje siê w Masago. Zawsze kojarzy³ mi³o to miasteczko. To tutaj dosta³ swojego pierwszego towarzysza, który parê miesiêcy temu zdech³ ze staro¶ci - Pokemony nie ¿y³y tak d³ugo jak ludzie...
Z zabanda¿owanym ramieniem trudno bêdzie siê wymkn±æ przez okno. To wiedzia³ na pewno.
Musia³ zastosowaæ inn± metodê.
Podniós³ swoje cztery litery i zacz±³ i¶æ w kierunku drzwi. Próbowa³ nie ruszaæ za bardzo lewym ramieniem, ale, jak to zawsze bywa, nic nie wychodzi idealnie, wiêc co chwila Goyōmatsu wydawa³ z siebie ciche jêki i syki. W koñcu dotkn±³ klamki i opu¶ci³ pomieszczenie.
Na korytarzu by³o przera¼liwie ciemno, ale nie zdziwi³o go to - w koñcu wiedzia³ ju¿, ¿e na górze nie by³o ¶wiat³a, a jak ju¿ by³o to ze ¶wiecy lub latarki. Po omacku zszed³ po schodach i znalaz³ siê w kolejnym korytarzu, na szczê¶cie bardziej jasnym.
Dziwny, znajomy zapach. Dopiero po kilkunastu sekundach za³apa³, co siê dzieje.
Sernik. Mia³ dok³adnie taki sam zapach jak ten, który dawno temu robi³a jego matka. Powoli kierowa³ siê w stronê kuchni, jednak gdy by³ ju¿ tu¿ tu¿, zatrzyma³ siê. Nie by³ pewien, czy mo¿e.
W koñcu postanowi³ siê odwa¿yæ i zapuka³ w zamkniête drzwi. Us³ysza³ g³o¶ne "Proszê!", wiêc uzna³, ¿e mo¿e wkroczyæ do pomieszczenia. I zrobi³ to.
Profesor u¶miecha³ siê, gdy razem z Koukim zamykali drzwi laboratorium. Tego dnia przez budynek przewinê³a siê dwójka rozpoczynaj±cych przygodê trenerów - ch³opiec o imieniu Jun i jego kole¿anka, Hikari. Zastanawia³ siê, jak potoczy siê ich przysz³o¶æ. Czy dotr± do siedziby Elitarnej Czwórki? Czy mo¿e jednak bêd± brali udzia³ w pokazach?
¯adne z nich nie wygl±da³o na typ koordynatorski, wiêc Nanakamado-hakase za³o¿y³, ¿e prawdopodobnie za jaki¶ czas us³yszy, ¿e które¶ z nich pokona³o Shironê Kobayashi.
- Um... Profesorze? - us³ysza³ niepewny g³os swojego asystenta. Kiwn±³ wiêc g³ow± na znak, ¿e s³yszy, a ch³opak kontynuowa³. - Wie pan... Mama pewnie zrobi³a dzisiaj sernik na zimno, wiêc mo¿e chcia³by pan trochê zje¶æ?
Mê¿czyzna zamkn±³ oczy. Mariya Namakura przygotowywa³a najlepsze desery w mie¶cie, a jej sernik mo¿na by okre¶liæ i milionem epitetów - ¿aden nie oddawa³ rzeczywistego smaku tego s³odkiego dania.
- Chyba nic siê nie stanie, je¶li poddam siê przyjemno¶ci - odpowiedzia³ dziarskim tonem. - Prowad¼, m³ody cz³owieku!
Kouki za¶mia³ siê cicho i ruszy³ w kierunku domu. Staruszkowi nie pozosta³o nic innego do roboty, wiêc ruszy³ za nim.
A jednocze¶nie wspomina³ pewien dzieñ sprzed dziesiêciu lat.
Mê¿czyzna mia³ bardzo jasne w³osy. Mimo i¿ Nanakamado-hakase nadal mia³ doskona³y wzrok, nie móg³ okre¶liæ, jaki by³ ich kolor - bardzo jasny blond? A mo¿e zupe³nie bia³e?
Jedyna rzecz by³a pewna - nie przyszed³ on sam. Towarzyszy³a mu dwójka dzieci, obydwoje w tym samym wieku. Zapewne rodzeñstwo, bli¼niaki. Dziewczynka k³óci³a siê o co¶ z ch³opakiem, ¿ywo gestykuluj±c, natomiast on zwyczajnie j± olewa³, czytaj±c ksi±¿kê.
Profesor ponownie skierowa³ swój wzrok na ojca tej niezwyk³ej dwójki. Wydawa³ siê byæ lekko zak³opotany, jakby nie wiedzia³, co ma uczyniæ...
I wtedy go ol¶ni³o. Przypomnia³ sobie moment sprzed piêtnastu, mo¿e dwudziestu lat, gdy do tego samego budynku wszed³ dziesiêciolatek z Kannagi i powiedzia³, ¿e chcia³by dostaæ Pokemona. Gdy wypowiada³ te s³owa, mia³ dok³adnie tak± sam± minê jak ten mê¿czyzna.
- Kei Kobayashi... - szepn±³ cicho Nanakamado-hakase, podnosz±c siê z krzes³a. - Domy¶lam siê, ¿e ta dwójka nale¿y do ciebie, hm?
Na oko mia³ jakie¶ trzydzie¶ci lat. Wygl±da³ tak, jak typowy pracownik Miêdzynarodowej Policji - czysta, b³êkitna koszula, czarne jeansy, pistolet w kaburze... Nawet poza prac± by³ przygotowany na wszystko.
Jego dzieciaki wygl±da³y zupe³nie inaczej, wiêc na starcu wywar³y inne wra¿enie. Dziewczynka mia³a na sobie czarn± sukieneczkê z ¿ó³tym paskiem, a do tego ciemne buty z wysokimi cholewkami. D³ugie blond w³osy, nie tak jasne jak u jej ojca, spiê³a w kitkê. Ogólnie u¶miecha³a siê lekko, ale sprawia³a wra¿enie egoistki, której nie obchodzi nic, co znajduje siê oko³o centymetr od niej.
Jej bli¼niak nie przypomina³ jej ani zachowaniem ani wygl±dem. Sta³ spokojnie obok siostry i czyta³ ksi±¿kê, trzymaj±c j± lew± rêk±. Ubrany by³ w podobnym stylu jak ojciec, nawet mia³ takie same popl±tane prawie bia³e w³osy. Neutralny wyraz twarzy i znudzone spojrzenie zza okularów do korekcji wzroku - Nanakamado-hakase by³ w stu procentach pewien, ¿e z tego ch³opaka wyro¶nie powa¿ny cz³owiek, który bêdzie podejmowa³ przemy¶lane decyzje.
- A tak. - Kei u¶miechn±³ siê szeroko, czochraj±c sobie w³osy. Jak zawsze lekko wstydliwy, ale tak¿e uczciwy ch³opak. - Trochê ju¿ podro¶li, a ¿e stali siê niezno¶ni, to wie pan, pomy¶la³em, ¿e wyprawiê ich w niez³± podró¿.
- A wiêc dlatego...? - Profesor zbli¿y³ siê do bli¼niaków i spojrza³ na nich z góry swoim "gro¼nym" spojrzeniem. Dziewczyna odsunê³a siê do ty³u, upadaj±c, natomiast ch³opak nie zwróci³ na niego uwagi - jedyn± jego reakcj± by³o przera¼liwie d³ugie ziewniêcie.
- Nie mo¿e pan przej¶æ do konkretnych spraw, tylko musi pan przed³u¿aæ te g³upie szopki? - jêkn±³, zamykaj±c g³o¶no ksi±¿kê. Zas³oni³ rêk± oczy, jakby mê¿czyzna go irytowa³. - Nie przyszli¶my tu na jakie¶ pogaduszki, tylko z powa¿nymi zamiarami.
Nanakamado-hakase sta³ zdumiony. Po raz pierwszy znajdowa³ siê w sytuacji, gdy jaki¶ dzieciak zacz±³ do niego pyskowaæ, no ale trudno.
"Mo¿e tak to ju¿ jest z dzisiejszym pokoleniem?" - pomy¶la³, wzdychaj±c cicho. Trudno, musia³ jako¶ rozwi±zaæ ten problem.
Profesor u¶miechn±³ siê, wspominaj±c tamten dzieñ. Pozna³ dwójkê dzieciaków, która na pierwszy rzut oka by³a zwyczajnym rodzeñstwem, które... Wiadomo, k³ótnie, sprzeczki i tak dalej...
Jedno by³o pewne - jako dwójka najsilniejszych i najlepszych trenerów w ca³ym Shinou potrafili prawie wszystko.
£y¿eczka trzymana przez Kobayashiego po raz kolejny zatopi³a siê w przepysznym serniku na zimno wykonanym przez Mariyê Namakurê. Kobieta bardzo przypomina³a mu jego matkê, jednak by³o kilka ró¿nic - chocia¿by kolor w³osów i aktualny wiek.
- Namakura-san, mieszka tu pani sama? - zapyta³ cicho, czytaj±c kolejn± ksi±¿kê o pasjonuj±cym tytule "Legendy i mity Shinou".
- Nieee... - Kobieta za¶mia³a siê g³o¶no, po raz kolejny mieszaj±c drewnian± ³y¿k± w garnku. - Moi ch³opcy jeszcze nie wrócili z pracy... Jak zawsze zajêci badaniami i pomaganiem Nanakamado-hakase... Pó¼no wracaj±... - Spojrza³a na zegarek. - Nawiasem mówi±c, powinni ju¿ tu byæ.
Goyōmatsu pozwoli³ sobie na lekki u¶miech, jednak ta weso³a chwila nie trwa³a d³ugo.
D¼wiêk t³uczonej szyby powróci³ tak szybko jak ból g³owy.
-----------------
(1) Surudoi (jap.) - ostry
Sygnatura użytkownika
Cytat:
Ja siê zastanawiam ValadiN. Ty innych tak wyzywasz a nie dostajesz warnów;o Jeste¶ bogiem?:o ~ wypowied¼ QuerryPassa
Cytat:
[Dzisiaj 11] Nexus DominLoL: co to ten ca³y legwan? czy jest to smaczne ]
Dziêkuje wszystkim osobom na PC, za to, ¿e s±.
Dziêkujê Nenlothowi - za super grê, której chyba nigdy nie zapomnê, rozmowy na GG oraz ogólnie za bycie
Dziêkujê Dominowi - Nie wiem, kiedy odwzajemniê to Premium na dA, ale to by³o wspania³e. Twoja gra równie¿ nie by³a z³a, chocia¿ mia³a wzloty i upadki. No i pisz dalej *w* (bêdê ciê nêkaæ )
Dziêkujê Blue/Belli - tak¿e za grê na PBF, która mo¿e nie by³a d³uga, ale fajnie siê bawi³am
Dziêkujê Poxerowi i Skejtowi - za rozmowy na GG, zaczepki na mordoksi±¿ce, Poxowi dodatkowo za nocne wymiany SMS-ów (które posz³y siê bujaæ wraz z awari± telefonu [*]). By³o super, dziêki ;w;
Dziêkujê te¿ innym osobom, których nie wymieni³am - niestety, jest limit znaków
Ostatnio zmieniony przez Inaka 6 Maj 12, 18:45, w ca³o¶ci zmieniany 1 raz
Nie mo¿esz pisaæ nowych tematów Nie mo¿esz odpowiadaæ w tematach Nie mo¿esz zmieniaæ swoich postów Nie mo¿esz usuwaæ swoich postów Nie mo¿esz g³osowaæ w ankietach Nie mo¿esz za³±czaæ plików na tym forum Nie mo¿esz ¶ci±gaæ za³±czników na tym forum
Wymiana buttonami z PokeCollect
Forum wykorzystuje cookies, tak jak ka¿de inne w internecie, w tych samych celach (reklamy, statystyki, ustawienia). Przegl±dark± mo¿esz regulowaæ warunki przechowywania cookies.