POKECOLLECT.net.pl - Oficjalne forum strony DomixPokemon.pl
Zarejestruj
Zaloguj



Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: PokeMan
22 Maj 12, 19:19
Już Zamknięty Nabór na MG
Autor Wiadomość
Legends 
Powoli się wkręca
5th gen forever...



Wiek: 21
Dołączył: 03 Lis 2008
Posty: 549
Skąd: White Lake
Kontakt:
Wysłany: 21 Wrzesień 10, 16:34   


Matizam: Tak.
Byakurai: Nie.

Dalej, zgłaszajcie się.
 
     
Byakurai 
Potrafi spojrzeć Brockowi w oczy |D
Bear wants justice



Wiek: 20
Dołączył: 14 Sie 2009
Posty: 3250
Skąd: z Rudy Śląskiej
Wysłany: 21 Wrzesień 10, 19:50   


Kazałeś mi poprawić moje podanie, więc poprawiłem:

Nick: Byakurai
Wiek: Mam czternaście lat
Charakter: Jestem miłym człowiekiem, który potrafi się kłócić, jeżeli ma rację. Jestem bardzo pracowity, lecz niekiedy nic mi się nie chce.
Ilość wolnego czasu: Od pon do czwartku: od 15:00 do 21:00, Weekend – od 13:00 do 2:0 w nocy.
Wady: Jestem niekiedy leniwy, oraz potrafię zdenerwować ludzi.
Zalety: Jestem pracowity, kreatywny i lubię współpracować z innymi.
Doświadczenie: Doświadczenie mam dużo, nie jestem jakimś nowy w mg’mowaniu byłem już mistrzem gry tutaj, z ortografią u mnie też nie jest źle, z polskiego miałem cztery na koniec pierwszej klasy gim.
Ilość gier: Będę mógł prowadzić od 5 do 9 gier.
Znajomość klimatu: Pokemon’y oglądam od małego (od pierwszej serii), znam na pamięć nazwy pokemonów (no może oprócz piątej generacji) Znam się też na czterech regionach (na Isshu się nie znam),
Dlaczego ja: No cóż, jestem bardzo pracowity, wniósłbym dużo jako mistrz gry. Potrafię tez współpracować z innymi, więc raczej nie będzie ze mną problemów odnośnie przeniesienia gry czy innych rzeczach.
Własne opowiadanie

Był ciemny, zimowy poranek. Ursaring’i już dawno ułożyły się w zimowy sen. Uczniowie sennym krokiem udawali się do swoich klas, by tam uczyć się o pokemon’ach. Nikt nie przeczuwał tego, co miało się za chwilę wydarzyć. Zapdos, Arctituno i Moltres przelatywali nad niebem, aż nagle wielka siatka złapała ich w swoje łapska. Nagle Zapdos, elektryczny ptak „zawył”. Nagle na niebie można było zauważyć kątem oka jeszcze jedną legendę, „Lugia’ę” Użyła ona Hydro pompy, dzięki czemu rozdarła siatkę i uwolniła legendy Kanto. Te wpadły w szał, zaczęły atakować swoimi najsilniejszymi ataki w wszystko, co było wokół nich. Arctituno użył Blizzard, dzięki czemu zamroził cały Viridian Forest. Zapdos użył Thunder, przez co rozwalił całe Pallet Town, a Moltres użył Heat Vave, dzięki czemu zniszczył całe Viridian City. Od tego czasu minęło dziesięć lat, mieszkańcy Kanto odbudowali Pallet Town oraz Viridian City, ale niestety nie tak jak wyglądały te miasta kiedyś. W jednym z domów mieszkał osierocony przez los chłopiec.
-Mamo, mamo. No już wstawaj, mamo. Krzyczał Byakurai – Jego matka wraz z ojcem leżeli obok siebie, niestety było za późno nie żyli.
-Łaaaaaaaa. Wrzasnął młody Akimo, - To tylko zły sen, zły sen.Dodał, po czym wstał popatrzył na zdjęcie jego rodziców, łza spłynęła mu po poliku.
-Byakurai, jakaś dziewczyna do ciebie. – Zawołała jego przybrana matka z dołu.
-No już Thunder, spóźnimy się do Oak’a. – Zawołała piękna nieznajoma. Miała ona włosy koloru blond, zielone oczy oraz jasną karnację. Miała na sobie piękną czerwoną sukienkę, oraz bluzkę z Pokabu. Byakurai słysząc jej głos od razu się wyciągnął z szafy niebieską bluzkę, jeansy i zieloną bluzę, po czym ubrał się i wybiegł z domu
-Cześć Misty. – Powiedział, po czym pocałował ją w policzek.
-Tak, tak cześć, a teraz chodźmy, bo się spóźnimy. – Powiedziała Misty, po czym złapała młodego Akimo za rękę i siłą zaciągnęła go do laboratorium.

*

Laboratorium było piękne, z zewnątrz pomalowane a biało z wielkim napisem Laboratorium. Wewnątrz było zrobione w stylu retro. Pomalowane na zielonobiało, kilka foteli, stół oraz biurko, a na biurku komputer, na którym profesor Oak zapisywał swoje nowe wiersze.
-Ah jesteście, spodziewałem się was szybciej no, ale lepiej późno niż wcale. Otrzymałem waszą paczkę z pustymi pokeball’ami i dwoma pokemon’ami.– Powiedział Oak, po czym pokazał im otwartą paczkę na stole, w niej były ukryte pokedex’y, 10 pokeball’i oraz Yooterii i Chirami.
- To ja wezmę Chirami, a ty Yooterii? Zapytała Misty. Spojrzała na Akimo wzrokiem Chirami jest mój. Byakurai to zrozumiał, więc łatwo się zgodził.
- Teraz macie już wszystko potrzebne do podróży Pokemon. Życzę wam powodzenia. – Dodał Oak ,po swoich słowach oparł się na krześle i wrócił do pisania swoich wierszy

*

Nasi bohaterowie dostali się do nowo zasianego Viridian Forest, wydarzenia sprzed dziesięciu lat sprawiły, że las zamieszkały nowe pokemon’y.
-Byakurai, jak sądzisz ktoś nas zaatakuję? – Zapytała Misty.
-Może nie, ale jeżeli jakiś Pokemon będzie na tyle głupi by zaatakować mnie i Yooterii’ego to marny jego los. – Powiedział Thunder, po czym wypuścił swojego Poke psa. W tym samym czasie ktoś rzucił cos w stylu bomby dymnej, dzięki czemu Byakurai i Misty, byli zakłopotani, przez brak orientacji. Gdy dym opadł okazało się, że dwie postacie trzymają w rękach Chiramii’ego. Mieli oni bluzy z logiem R.
- Hej dzieciaki, od dzisiaj ten Chirami jest nasz. – Powiedziała dziewczyna.
- Jessie, co ty robisz Yooterii jest o niebo lepszy. – Powiedział James
- Głąbie zdradzasz nasze imiona. – Powiedziała Jessie– Dobrze, więc, walczmy o wasze pokemon’y. Ekans do boju.
-Yooterii szybko użyj, Leer, by obniżyć obronę Ekans’a po czym szybko wskoczy na niego i wbij swoje kły, by dziabnąć przeciwnika. Gdy to nie pomoże szybko Tackle i dopraw Leer, czym mniejsza obrona tym większe obrażenia mu zadasz. Gdy Poke-wąż będzie cię atakował, szybko odskocz i skontruj, Tackle. – Powiedział Byakurai Yooterii uważnie wysłuchał swojego pana, następnie zrobił to co mu kazał. Ekans nie był dłużny uniknął jednego ataku i ugryzł Poke-szczeniaka.

Sygnatura użytkownika


*Had to be me. Someone else might have gotten it wrong*


Ich bin eine :zombie:
 
     
piecka21 
Powoli się wkręca



Dołączył: 28 Mar 2009
Posty: 550
Wysłany: 26 Wrzesień 10, 13:32   


Nick: piecka21
Wiek:17
Charakter: Hmmm... jestem raczej osobą spokojna opanowaną wyrozumiała i tolerancyjna z poczuciem humoru i dystansem do siebie i świat xD bywam bezpośredni i wredny, ale tylko wtedy jeżeli ktoś bez podstawnie czepia się i rzuca do MNIE!.
Ilość wolnego czasu: Na kompie bywam codziennie lecz mój czas będzie zależał od dnia. Wiadomo, że w weekendy będę miał go więcej niż w tygodniu, ale mylę, że minimum godzina zawsze powinna się znaleźć. ;P
Wady :Moją wadą jest czasem lenistwo, bywam wredny jak napisałem, wcześniej(ale to rzadko ;P ), dyzortografik( ale od czego ma się słownik;D )
Zalety:Sumienny w tym co robi, z wyobraźnią...
Doświadczenie: Przez jakieś pół roku byłem MG i prowadziłem jakieś 5-6 gier przestałem być nim ponieważ stronka upadła... doświadczenie bym powiedział, że średnie.
Ilość gier, które będę prowadził: Najpierw trzeba zacząć od tego czy się dostane xD , ale jeśli już to na początku bez szaleństw myślę, że zaczął bym od 3 gier z czasem bym otwierał zapisy, aby móc powiększyć grono graczy.
Znajomość klimatu Pokemon:Moim zdaniem bardzo dobrze najlepiej to Jotho, ale Kanto Hoenn czy Shinno też całkiem nieźle dobra znajomość pokemonów.
Tekst Motywujący:Każdy prowadzi grę inaczej i ja też tak robię.Historie powinny być ciekawe choć nie można z tym przesadzać.Proszę o zaufanie.Dając mi szansę na prowadzenie gry dostajesz gwarancję jakości xD i tego, że się nie zawiedziesz.
====================================================================================
Jest przepiękny jesienny dzień prawdziwa złota jesień w pobliskim lecie niedaleko miasta Violet w regionie Jotho. Ahhh ta cisza i spokój... - W KOŃCU! - ten krzyk zakłóciła spokój lasu i cisze. To Sean Smith i jego przyjaciółka Amelia Wind biegną przez las. Chłopiec ma 14 lat i właśnie rodzice mu pozwolili na pierwszego pokemona i podróż ze swoją najlepsza przyjaciółką. Młodzieniec jest już spakowany i teraz biegnie do miasta New Bark Town po swojego pierwszego pokemona. Ma on blond włosy lekko rozczochrane niebieski oczy oraz uśmiech który zawsze wita na jego twarzy. Ma on na sobie granatową szwedkę na której przewieszona jest brązowa torba która zwisa do kolan na których są jeansowe spodnia które kończą białe trampki. Jego przyjaciółka Amelia wczoraj dostała swojego pierwszego pokemon i dziś powiedziała o tym swojemu przyjacielowi i zaproponowała mu wspólną podróż. Chłopiec musiał najpierw zapytać się rodziców o zgodę którzy zgodzili się za drobną namową mamy dziewczyny.
====================================================================================
Amelia jest w wieku chłopca i są sąsiadami znają się od zawsze. Dziewczyna ma kruczo czarna długi sięgające pasa włosy z grzywka zaczesana na bok przykrywające twarz i przepiękne czarne oczy które dają niesamowity kontrast z alabastrową cera młodej panienki. Ma ona na sobie fioletowy płaszczy, jeansowe rurki i balerinki koloru granatowego. Oboje szybko pędza przez las który się już kończy.
====================================================================================
- Patrzy! - krzyknęła Amelka i wskazała na duży ogrodzony dom stojący na skraju lasu. - To właśnie tam to jest laboratorium profesora Elma. Dzieciaki przyśpieszyły jeszcze szybciej i już po chwili stali przed bramą do budynku. Chłopiec staną złapał ostatni oddech i nacisnął dzwonek przy bramie. Serce biło mu bardzo szybko. Po chwili uchyliły się drzwi chwilę potem kroczył ku nim dość młody mężczyzna z jasnymi nastroszonymi włosami, w okularach i białym długim fartuchu - Witaj Amelio. A Ty to pewnie jesteś Sean Smith który przybył po pierwszego pokemon. Rodzice mówili, że szybko przybędziesz - mówiąc to uśmiechną się do nich otworzył bramę i luźnym gestem reki zaprosił ich do budynku. Kiedy weszli do środka zobaczyli bardzo nowoczesne wnętrze pełne dziwnych maszyn i urządzeń, lecz po chwili młodzieniec zobaczył dwa leżące pokeballe na stole. - Proszę podejdź do nich i wyrzuć je, aby zobaczyć i wybrać swojego pierwszego pokemona - powiedział profesor tak jakby właśnie czytał w myślach Seana który chciał zapytać o podejście do stolika. Chłopiec uczynił to żwawym choć trochę niepewnym krokiem chwycił obydwa pokeballe wyrzucił w powietrze mówiąc - Wybieram was! Po chwili na jasnej podłodze stały dwa pokemony. Jedne niebieski wyglądem przypominał krokodyla, drugi był zielony i miał na głowie duży liść.- Masz dwa pokemony do wyboru pierwszy to Totodile wodny typ, drugi zaś to Chikorita typ trawiasty. Zapewne ciekawi Cie dlaczego nie ma trzech, ale trzeci był przeznaczony dla Amelki - i odwrócił głowę sympatycznie uśmiechając się do niej. Po chwili chłopiec powiedział - Mój wybór będzie po cześć związany z moimi rodzicami, mój ojciec wybrał ognistego Cyndaquila. Mama wybrała wodnego Totodila. Natomiast ja wybiorę... trawiasta Chikoritę. - Chłopiec podszedł do niej ukucną, aby złapać kontakt wzrokowy i pogłaskał lekko przestraszonego pokemon który natychmiast się uspokoił i wtulił w swojego trenera. - Proszę już Cie polubił, a oto jeszcze Twoje 5 pokeballi w które będziesz łapał pokemony lecz najpierw musisz z nimi stoczyć walkę oraz urządzenie zwane powszechnie pokedex którym zeskanujesz pokemona i dowiesz się przydatnych dla Ciebie informacji. Wystarczy, że nakierujesz go na pokemona. - Wytłumaczył wszystko bardzo wyraźnie prof.Elm. - Dziękuje bardzo - powiedział krótko Sean, którego słowa mówiły wszystko za siebie. - Pora wypróbować pokedex i nakierował go na pierwszego Pokemona i po chwili w urządzeniu ukazał się obrazek jego pokemon i wydobył się głos który mówił:

Chikorita - pokemon liść. Listek na głowie służy do wykrywania ciepła i wilgoci. Chikorita uwielbia kąpiele słoneczne.
Ataki: Tackle(Pchnięcie), Magical leaf(magiczny liść).
Po tych słowach Młodzieniec wziął pokemona na ręce i odwróciła się do profesora mówiąc - Dziękuje bardzo panie profesorze to jest mój najszczęśliwszy dzień w życiu. - powiedział szczerze i z niewyobrażalna radością chłopiec.
- Nie ma za co - odpowiedział Profesor - dzwońcie czasem do meni co tam u was słychać i jak tam wasza przygoda. - Dobrze - odpowiedzieli równocześnie dzieciaki i opuścili budynek.
====================================================================================
Dopiero co wyszli, a Amelia zapytała.- Sean może mała walka pokemon próbujemy Twojego pokemon? - zapytała przyjaciółka po której widać, że bardzo chciała tej walki. - Jasne - odparł kłódko. - Wybieram Cie Cyndaquil! - Aha Cyndaquil zaraz go sprawdzimy - powiedział chłopiec i jak powiedział tak i zrobił wyją pokedex.

Cyndaquil - ognisty pokemon.Przeważnie łagodny i spokojny. Cyndaquil kiedy się zdenerwuje atakuje gorącym płomieniem.
- Cyndaquil Szybki Atak!!
- Chikorita unik i Pchnięcie!
Niestety Szybki atak był zbyt szybki, aby Chikorita go uniknęła, trafił. Chikorita mocno oberwała.
- Cynkaquil teraz Żar!!!
- Chikorita skontruj to Magicznym liściem, a następnie biegnij używając Magicznych liścia, gdy już będziesz blisko przyśpiesz i atakuj Pchnieciem!!
Tak udało się ruch został skontrowany lecz Pchniecie nie uderzyło całkiem dobrze.
Cyndaquil - 84%
Chikorita - 86%
- Teraz Cyndaquil użyj Szybkiego ataku, ale tylko po to, aby znaleźć się na Chikoritą i następnie użyj Żaru!!
Chikorita nie zdążyła nic zrobić i porządnie oberwała, gdyż Cyndaquil zatrzymał się tuż za nią!
Cyndaquil - 84%
Chikorita - 37%
- STOP! - Chikorita proszę zjedz oran jagody i zaraz odpoczniesz sobie. Świetnie włączyłeś jak na pierwszy raz. - i pogłaskał pokemona. - WoW! Amlia jesteś bardzo dobra ! - Hehe dzięki ćwiczyłam trochę z bratem który ma Quilawe to nauczył mnie tego i owego. Ciebie też nauczę jak będziesz chciał.- Zaproponowała dziewczyna...
====================================================================================
Zaraz potem wyruszyli w podróż do pierwszego miasta Violet gdzie jest sala w której można zdobyć pierwszą odznakę...
KONIEC

[ Dodano: 26 Wrzesień 10, 13:33 ]
Chciałem jeszcze edytować i poprawić trzcionke i takie tam, ale już nie mogę ;/

[ Dodano: 26 Wrzesień 10, 14:56 ]
A i chciałem dodać, że mogęę prowadzić gry z najnowszego regiony z najnowszymi pokemonami.

Sygnatura użytkownika
Mistrz Gry - Inakuś


Płeć: Dziewczyna
Zdolność: Overgrow
Ataki: Tackle, Growl
Sp. Atak: GrassWhistle
Plecak: Kanapki, Pokedex, Pokegear, 4xPokeball


Płeć: Facet
Zdolność: Gluttony
Ataki: Scratch, Leer, Lick
Sp. Atak: Rain Dance
Towarzyszka:Lucy

Pokemony:
 
     
Kojot 
Nosi czapkę Asha
Draciel



Wiek: 21
Dołączył: 01 Sty 2009
Posty: 1448
Skąd: Bandle City
Wysłany: 29 Wrzesień 10, 20:09   


Wiem że właściwie nie mam szans. Ale próbowanie nie boli.

Nick: Kojot a.k.a #Draciel#`` (w grach)
Wiek: 14 lat
Charakter: Jestem miłą i pracowitą osobą. Jestem uparty, i dążę do wyznaczonego celu. Nie dam sobie pewnych rzeczy wmówić. Zawsze się staram żeby było lepiej.
Ilość wolnego czasu: 1 - 2h dziennie
Wady:
* Czasami dostaje "lenia",
* Odstawianie niektórych rzeczy później co w efekcie wychodzi że w 1 dzień muszę zrobić 5 rzeczy,
* Mentalność do pisania każdego wyrazu z dużej litery,

Zalety:
* Bujna Wyobraźnia,
* Sumienność,
* Bogate słownictwo,
* Chęć podszlifowania j. Polskiego,

Doświadczenie: Bie będę owijał w bawełnę: brak
Ilość gier, które będę prowadził: 4 - 5 z czasem ta liczba wzrośnie
Znajomość klimatu Pokemon: Bardzo dobrze znam gry I - III Geny, anime 1/2 Kanto, 2/3 D/P anime. Trochę Indigo League
Tekst Motywujący: Będę starał się prowadzić gry, podtrzymujące klimat Realnego życia (przykładem może być ten Winter Vulpix, który dostosował się do mroźnego klimatu) czy również Pikachu z ADHD. Znam bardzo dobrze ortografię ( właściwie, to nie znam zasad, ale jestem wzrokowcem więc po prostu pamiętam wyrazy)

Opowiadanie: (Nie mam dzisiaj zbytnio czasu, a jutro już może nie być szansy. Kilka Rozdziałów z mojego FF.)

7 lipca 2010 r.
<BUM>
- Co się dzieje?
- Niiiie mam pojęcia.
Wychodzę zza progu drzwi.
- O cholera.
- Co jest?
- Patrz!
Wskazuję palcem na 3 ptaki walczące ze sobą.
- Czyżby to był...
- Zapdos, Moltres i Articuno?
- Chyba tak.
- Muszę je powstrzymać zanim wyrządzą szkodę miastu.
- Metagross, Flygon, Charizard wychodźcie!
Metagross, użyj Psychica na Zapdosie. Flygon jeśli tylko to możliwe atakuj Moltresa. Ty Charizard atakuj Articuno.
- OOooooooo..!
- Lugia?

Rozdział 1.

To było ostatnie nagranie z Komendy Policji w wiosce Azarad. Wioska praktycznie powoli się odbudowała od tamtego wydarzenia. Nie wiele osób pamięta to wydarzenie, jednak mój Tata pamięta je dokładnie. Wkońcu miał wtedy Patrol w okolicy Azarad.
- Tatku opowiesz mi o tym wydarzeniu?
- Nie, synu to bardzo krwawe było wydarzenie.
- Proszę...
- No dobrze.

Gdy jak zwykle, siedziałem na posterunku Policji w wiosce Azarad. Zlecono mi Patrol w okolicach tej wioski. Ponoć, jakiś rabuś się kręci. Już miałem się praktycznie wybierać gdy nagle nastąpił wielki wybuch. Z początku myślałem że to Ci z wydziału "Chemikalii" jednak bardzo blisko okna przeleciał Zapdos. Jako poprzedni lider sali w Scythe, byłem nieliczną osobą która mogła stawić czoła tym Pokémonom. Jak sądziłem, ktoś musiał obudzić śpiące legendy na Wyspie Dest. Podobne zjawisko miało miejsce 15 lat temu. Wtedy te Pokémony zatrzymał niejaki Ash Ketchum. Wyszedłem z Colinem aby zobaczyć co się dzieje. M.in to on też jest na tym nagraniu. Był również osobą posiadającą bardzo silne Pokémony. Legendy walcząc, niszczyły wszystko co popadnie. Promień Moltresa trafił w Bazę Komendy. Pechowo, bo trafił akurat w okno wydziału "Chemikalii". Przechowywano tam bardzo niebezpieczne substancje - i to nie tylko wybuchowe. W ułamku sekundy, promień Lodowy świsnął mi koło głowy. Próbując zatrzymać te walczące Legendy, wysłałem do Walki Metagrossa, Charizard'a i Flygona. W międzyczasie Pojawiła się Lugia by je rodzielić - tak samo jak 15 lat temu. Jednak dostała potrójnym promieniem. spadając uderzyła w bazę Policji, w sam środek palących się Chemikalii. Ciężko poparzona do dzisiaj leży w Poke Center, w Scythe. Powoli odzyskuje siły, jednak nadal nie może latać. Moje Pokémony zrobiły wszystko co mogły by je zatrzymać. Niektóre dzielnice wioski, paliły się, lub były zamrożone. Jedynie Zapdos nie siał zniszczenia, bo za każdym razem trafiał w cel. Zostawiając moje Pokémony walczące z Legendami, udałem się na Wielkie wzgórze. Tam był przechowywany sekretny Pokémon Policji, znaleziony dosyć przypadkowo. Wszedłem do rudery, która już się paliła, zszedłem po schodkach wpisałem kod. Pomieszczenie było małe, czuć było ziemię. Pośrodku stał kamienny stolik, a na nim mała skrzyneczka. Otworzyłem ją i wyciągnąłem Pokéball z naklejką w kształcie bryłki Lodu. Szybko opuściłem tą szopę. Straż i Policja ewakuowała ludzi. Wodne Pokémony straży próbowały gasić płomienie. Gorzej było z zamrożonymi domami, gdyż mało kto posiadał ognistego Pokémona w tej okolicy. Gnając ulicą, pełno Matek z dziećmi opuszczało swój dom z łzami w oczach. Ojcowie głównie pomagali straży. Wyszedłem na wieżę Ratusza, gdzie widać było walkę tych Pokemonów.
- W Tobie ostatnia nadzieja Ninetales. Wychodź Winter Ninetales!.
Winter Ninetales, miał białe jak śnieg Futerko. Był praktycznie przeciwnością Ninetales - znał Ataki Lodowe, nie ogniste. Posiadał bardzo rzadki atak w tej Okolicy. Zamieć Śnieżna. Gdy go znaleźliśmy nie mogliśmy wierzyć że to Vulpix. Myśleliśmy że to jakiś "Wybryk Natury" albo "Poké nie wypał". Jednak jak się okazało badania wykazały coś innego. Vulpix przystosował się do zimnego klimatu Scythe. Dlatego zmienił też kolor Futra, oraz poznał nowe Ataki. Potem używając go Ewoluował w Ninetales'a. Kiedyś schowałem go do szopy, aby media ciągle nie zawalały nam Bazę. I tak 2 lata już minęły, a dzisiaj Ponownie go używam.
- Winter Ninetales użyj swojego najsilniejszego swojego ataku!. Zamieci Śnieżnej! Pamiętaj celuj w Te Legendy, i atakuj tak długo aż staną się bryłkami lodu. Nie przejmuj się na ich reakcje, Metagross, Charizard i Flygon Cię osłonią!
Rozdział 2.

Winter Ninetales wziął głęboki wdech, i użył zamieci śnieżnej. Reakcja legend była do przewidzenia. Moltres uderzył Miotaczem Płomieni. W porę Charizard zablokował Ognistym Kręgiem.Zapdos użył Pioruna. Całą siłę Pioruna pochłonął Flygon, i kontratakował Hiper Promieniem. Articuno skumulował małą kulę i posłał lodowy Promień prosto w Winter Ninetales'a. Metagross zasłonił Ninetales'a. Nie wyglądało to dobrze, bo zamroził go.
- Summer Mamoswine wychodź! Ognisty Krąg! - zakrzyczał ktoś.

Summer Mamoswine nie celował w Articuno - Celował w Winter Ninetales'a.
- Slime Magcargo wychodź! Trujacą Bomba!
Te dwa ataki uderzyły w siebie i wybuchły. Dziwnka osóbka, skinęła rękę na znak by nie atakował.
- Widzę, że złapałeś nowego Poka Neevey. No cóż, muszę Ciebie rozczarować. Też posiadam nowego.
- Kim jesteś i skąd mnie znasz?
- Carl Den, Szef Teamu Darkness...
- Pierwszy raz słyszę o takim zespole.
- Spotkanie ze mną, możesz potraktować jako ostatnie. - Shadow Charizard wychodź! Pokaż swoją moc, którą Ci dałem - Fala Ciemności!

Z pod nóg Shadow Charizarda, wyleciała dziwna Ciemno - Fioletowa poświata. Wielki podmuch uderzył we mnie. W porę Flygon mnie złapał bo byłbym spadł.

- A więc, zajmujesz się tym, czego dr. Fuji nie zdążył skończyć - tworzeniem Shadow Pokemonów?
- Bystry jesteś. Tylko że jak widzisz, do stworzenia Shadow Pokemona, potrzebuję bardzo rzadkiego kamienia - Szmaragdu Żywiołu. Jeden z kamieni, znalazłem prowadząc pracę wykopaliskową. Po udaniu się do spalonego już laboratorium dr. Fujiego, znalazłem notkę, jak stworzyć Aurę Ciemności. Napełnienie Pokemona Aurą Ciemności, nie daje trwałą moc. Z czasem, Pokemon ją traci. Natomiast napełniając Szmaragd Żywiołu Aurą Ciemności i podając go Pokemonowi, pozwala na używanie mocy Ciemności Trwale. Tego dr. Fuji nie umiał rozwikłać. I jak widzisz jest to potężna moc. I jedna z Legend pomoże mi znaleźć pozostałe Szmaragdy.

- Shadow Charizard - Pazur Ciemności !
- Charizard - Ognisty Kieł!

Obydwa Pokemony ruszyły na siebie. Mój Charizard, bardzo mocno dostał Pazurem Ciemności. Jednak nie był dłużny i zatopił swoje kły w Fioletowo - Czarnym Rameniu Shadow Charizarda. Ten zaryczał i odleciał.

- Shadow Charizard co jest z Tobą? - Miotacz Płomieni!
- Charizard - Uderzenie Skrzydłem!

Miotacz Płomieni Shadow Charizarda był tak słaby, że ledwo doleciał do mojego Pokemona. Natomiast mój Charizard uderzył całą siłą w niego.

- Teraz złap go i Rzut Sejsmiczny!

Złapał go i poleciał w górę. Shadow Charizard ryczał jak opętany, próbował się uwolnić. Po czym, runął z całej siły na ziemię. Shadow Charizard zemdlał. Mój Charizard ledwo trzymał się na nogach, i miał pełno zadrapań.

- Wystarczy Charizard, dobra robota. Wracaj!. Idź Snag Ball!
- Zielony Pokeball uderzył w Shadow Charizarda i wciągnął do Środka. W tym samym Czasie Carl wykorzystał moją Chwilę nieuwagi, i poleciał na swoim Salamencie. Złapał jedną bryłkę, lodu i uciekł. Jak się później okazało był to Zapdos. Pozostałe legendy, trafiły do Poke-Center. Nasza baza została tymczasowo Przeniesiona do Scythe.

Kilka tygodni później, przedstawiłem swój opis wydarzeń z Dziwnym Carlem Komendantowi.
- Bardzo źle się stało, że porwał Zapdosa. Sądziłem że tylko ja znam tajemnicę Szmaragdów Żywiołu. Ale jak widać źle postąpiłem.
- Jak to?
- Widzisz, jest to legenda. Każdy Pokemon, może władać żywiołem odpowiednim dla niego. Charizard ogniem, Lapras Wodą, Glalie Lodem, Umbreon Mrokiem itd. Ciężko zraniony Pokemon, może w pewnym momencie utracić swoją moc. Szmaragdy służyły, przede wszystkim do tego aby odnowić moc Pokemon'a. Tak czy siak, było wiadome że ktoś może użyć tego do niecnych planów. Carl jeszcze nie posiadł takiej wiedzy na ich temat, dlatego nie umiał doskonale zakląć Ciemności w tym Szmaragdzie. Prócz tego, z najnowszych badań twojego Ojca Nicolasa Neevey'a, dowiedzieliśmy się że Szmaragdy mogą również, pochłonąć moc Pokemona. - Bardzo dobrze że złapałeś tego Shadow Charizarda - dowiemy się więcej podczas badań nad nim. Tymczasem jesteś już wolny.

- Jak narazie ucichły pogłoski, o Teamie Darkness. Wiele nieodkryliśmy, za to udało się nam odratować ten Szmaragd - i znowu ma moc ognia. Jako że to są twoje 9 urodziny, pasuje abyś trenował już swoimi Pokemonami. Tutaj są 3 Pokeballe. Pierwszy od lewej, od twojej Ciotki Muriel z Oldforth. Drugi jest ode mnie, a trzeci od twojego dziadka - Nicolasa. Sprawdź jakie Pokemony są w nich.

- Wyjdźcie!
Pojawiły się 3 czerwone Cienie, które zgasły. Jak się okazało od Muriel dostałem Shiny Eevee. Od Taty, Winter Vulpixa. Od Dziadka Nicolasa Shiny Belduma.
- Cześć, od dzisiaj będziecie ze mną współpracować.
Vulpix i Eevee radośnie machneli ogonkiem. Beldum wydał odgłosy w rodzaju " Beeeee lll duuuu m m m ".

[ Dodano: 29 Wrzesień 10, 20:10 ]
Wkradł się mały błąd. W zaletach nie powinno być "Chęć podszlifowania j. Polskiego lecz w Tekście motywującym.

Sygnatura użytkownika
KLIK
Badź człowiekiem Gość zarejestruj się, ściągnij grę i wbij 10 lv :P
To nic nie kosztuje, a będziesz miał dobry uczynek i 20 RC ode mnie :D


[/url]



--------------------------------
My Books List

Reading:
J.R.R Tolkien Dwie Wieże (100/???)

Planned:
J.R.R Tolkien Dzieci Húrina
T. Canavan Gildia Magów
J.R.R Tolkien Hobbit, czyli tam i z powrotem

Completed:
J.R.R Tolkien Silmarillion x1
J.R.R Tolkien LOTR Drużyna Pierścienia x2
J.R.R Tolkien LOTR Dwie Wieże x1
J.R.R Tolkien LOTR Powrót Króla x1
J.K Rowling HP Kamień Filozoficzny x3
J.K Rowling HP Komnata Tajemnic x3
J.K Rowling HP Więzień Azkabanu x3
J.K Rowling HP Czara Ognia x3
J.K Rowling HP Zakon Feniksa x3
J.K Rowling HP Książe Półkrwi x3
J.K Rowling HP Insygnie Śmierci x3
C.S Lewis Opowieści z Narnii Lew, czarownica i stara szafa x1

-------------------------------



 
     
Drago 
Nosi czapkę Asha
:drago:



Wiek: 25
Dołączył: 04 Lis 2008
Posty: 1651
Wysłany: 30 Wrzesień 10, 23:16   


Byakurai: Tak
piecka21: parę spraw do poprawki, daj znać na pw to Ci powiem co dokładnie
Kojot: Nie

_____edita_____edita_____
piecka21 już tak.

Sygnatura użytkownika
:drago:

 
     
Titiz 
Powoli się wkręca
30.10 urodzinki :D



Wiek: 18
Dołączył: 13 Lut 2009
Posty: 556
Kontakt:
Wysłany: 2 Październik 10, 14:46   


Spróbować nie zaszkodzi :)

Nick: Titiz
Wiek: 11 ( 30.10 stuknie mi dwunastka).
Charakter: Zabawny, miły, pomocny, mądry, koleżeński, uparty, wredny
Ilość wolnego czasu: W tygodniu 2 - 3 godziny minimum dziennie, w weekendy 3,5 - 4 godzin.
Wady: Tendencja do zostawiania wszystkiego na ostatnią chwilę, pamiętliwość i to chyba tyle...
Zalety: Bujna wyobraźnia w miarę ciekawe prowadzenie gry.
Doświadczenie: Jako MG zerowe, ale czasami lubię napisać jakąś piosenkę lub wiersz więc myślę, że nie było by najgorzej.
Ilość gier, które będę prowadził: 3 z czasem liczba wzrosła by max. do 5-6.
Znajomość klimatu Pokemon: Znam bardzo dobrze wszystkie regiony(Johot średnio) i pokemony w nim mieszkające. Gdy czegoś nie wiem sprawdzam dane na Bulbapedi. Od nośnie pokemonów znam bardzo dobrze wszystkie, gdzie który występują, jakie znają ataki i jakie mają ablity.
Tekst Motywujący: Staram się być osobą, która nie boi się wyzwań i jest przygotowana na najgorszą konieczność. Gdy uważam, że coś tu nie pasuję nie boję się wyrażać swojej opinii, ale też jestem otwarty na słowa drugiej osoby. Można mnie porównać do nieoszlifowanego kamienia szlachetnego - cały czas się uczę i staram się samodoskonalić.
WŁASNE Opowiadanie:
- Dobra włosy w porządku, krawat też, garnitur czysty i schludny- tak to mój dzień. - mówię do siebie patrząc się w lustro, które wisi w moim pokoju - Wszystko dopracowałem co do najmniejszego szczegóły. Musi się udać wystarczy, że w siebie uwierzę! Dobra czas iść na balangę wszech czasów! Ciekawe czy Jess mnie zauważy? Będzie moja, wyglądam tak powalająco, że na jej miejscu umówił bym się ze mną. - z chodzę po schodach do holu, zakładam marynarkę i pewnym krokiem opuszczam próg mojego domu.
Jest chłodno nie ma co, dobrze, że dom Jessici jest kilka przecznic z tond. Spóźnić się i wejść w wielkim stylu, czy też nie? Być albo nie być spóźnionym - oto jest pytanie. - zacytowałem kawałek Szekspira, który czytałem nie dawno. Zakazana miłość... Ach z jednej strony tak piękne, a z drugiej okrutne... Dobrze, że w tych czasach nie ma takich problemów.
Będąc przy domu mojej najlepszej przyjaciółki zadzwoniłem na dzwonek. Nikt nie otworzył więc zadzwoniłem po raz drugi. Znowu nic tylko cisza, cisza, cisza...
- Co tam się u lich dzieje!? Nie słychać muzyki... Czyżby odwołano imprezę? No tak ja zawsze dowiaduje się o wszystkim ostatni... - burcząc podchodzę do okna przez, które było widać cały parter - Chwila przecież tam jest masa ludzi, ale co oni robią? - okno było całe od śniegu więc przetarłem je rękawem marynarki - Dlaczego oni leżą na podłodze, a w okół nich jest pełno czerwonych plam? O kurczę to krew! - zacząłem panikować, ale zachowałem tyle ,,zimnej krwi'' aby myśleć logicznie - Muszę coś zrobić, bo się wykrwawią! Zadzwonię po pogotowie! - mówię i szukam mojej komórki - No tak została nad lustrem... Dobra jedyny telefon jest w środku, więc muszę rozbić szybę... Ale czym? - rozglądam się za czymś czym dało by się rozbić szybę - To powinno się nadać. - mówię i podchodzę do bali drewna, która miała z piętnaście centymetrów szerokości, biorę ją i przykładam do okna - Na trzy... raz... dwa... trzy! - zamachnąłem się i uderzyłem ,,moim narzędziem'' w szybę, która rozbiła się w drobny mak i wskoczyłem do domu - Boże co tu się stało... Kto ich tak urządził!? Jessica co się stało? - podbiegam do swojej przyjaciółki w tempie geparda - Nic Ci nie jest?- pytam.
- Nie całkiem... ttttto... on...uważżżżżaj... dzwoń na pogggottttowie...- wypowiedziała te słowa, a zaraz po tym odpłyneła.
- Jess! Trzymaj się! - mówię i potrząsam jej ciałem - Nie zasypiaj! Muszę Cię zostawić, ale zaraz wrócę!
Rozglądam się za telefonem... Znaleźli wszy urządzenie rzucam się na nie niczym lew na gazelę.Podnoszę słuchawkę, wykręcam numer i mówię:
- Pogotowie? Proszę przyjechać do domu numer 271, który mieści się przy ulicy Restless w mieści Newborn wszyscy goście krwawią! Wezwijcie też policję mam wrażenie, że jakiś zabójca się tu kręci!

To było wszystko co zapamiętałem. Ocknąłem się w szpitalnym łóżku, do którego trawiłem, ale nie wiedziałem jak. Usłyszałem pukanie do drzwi.
- Proszę wejść. - powiedziałem, a w drzwiach pojawiła się moja ukochana Jess - Wiesz co się stało? Czemu ja tu trawiłem? Nie wierzę własnym oczom, że żyjesz, a co z resztą? Kto was tak urządził?
Jess usiadła na skraju łóżka i opowiedziała mi wszystko, nawet to jak tu trawiłem.
- Więc mówisz, że uratowałem Wam życie i dzięki mnie zamknęli tego zabójcę, tak? Ekstra jestem bohaterem!
Jessica nic nie odpowiedziała, ale za to pocałowała mnie w usta i wyszła. Tak jeszcze będziemy parą! Mam szansę!

Sygnatura użytkownika


By Mr. Koper




,,A day without you is like a year without rain''

Matt Yuri

MG: Kojot

Poki: Snorunt, Koaruhie

 
     
Kojot 
Nosi czapkę Asha
Draciel



Wiek: 21
Dołączył: 01 Sty 2009
Posty: 1448
Skąd: Bandle City
Wysłany: 3 Październik 10, 12:27   


Nick: Kojot a.k.a #Draciel#„ (w grach)
Wiek: 14 lat
Charakter: Jestem mila i pracowita osoba. Jestem uparty, i daze do wyznaczonego celu. Nie dam sobie pewnych rzeczy wmówić. Zawsze się staram żeby było lepiej. Lubię często żartować :)
Ilość wolnego czasu: 1 - 2h dziennie
Wady:
• Czasami dostaje „lenia”,
• Odstawianie niektórych rzeczy później co w efekcie wychodzi ze w 1 dzień musze zrobić 5 rzeczy,
• Mentalność do pisania każdego wyrazu z dużej litery, (obecnie nie jest tak źle)

Zalety:
• Bujna wyobraźnia,
• Sumienność,
• Bogate słownictwo,


Doświadczenie: Nie będę owijał w bawełnę: brak
Ilość gier, które będę prowadził: 3 - 4 z czasem ta liczba wzrośnie
Znajomość klimatu Pokemon: Bardzo dobrze znam gry I - III Geny, anime ½ Kanto, 2/3 D/P anime. Trochę Indigo League i Pokemon Advanced
Tekst Motywujacy:
• Będę starał sie prowadzić gry, podtrzymujące klimat realnego życia. Może tez sie pojawić inna odmiana Pokemona, w zależności w jakim środowisku przebywał. Przygotujcie sie na to ze wasza Slugma podczas przebywania z Mukami może zmienić sie w Slime Slugme!
• Obniżę poziom bezrobocia!
• Będę pracował na 2 Etaty!

Historyjka
Było bardzo zimno. Nieliczne drzewa miały liście na gałązkach. Gdzieniegdzie, można było zobaczyć zamrożone stawy, czy mniejsze rzeki. Było bardzo zimno. Ogień w tejże miejscowości był zarówno ważny jak sam chleb.
- [...]na zachodniej części Kanto temperatura spadla do -10 C. W centralnej części Kanto możemy sie spodziewać nawet temperatury do -15 C. Zbliża sie duża fala mrozu. Taka temperatura może nawet utrzymać sie przez kilka następnych dni[...] - krzyczy speaker.
Po 15 minutowym dręczeniu o pogodzie wreszcie pojawił sie napis: „Wiadomości”.
[i]Wiele Pokemonów, zostaje bez domu. To apel do wszystkich mieszkańców Polski aby zaopiekowali sie nimi, gdyż wiele z nich może zamarznąć na śmierć!.
Szokująca wiadomość - To sprawka Kyuremu! Polscy badacze, zajęli sie tajemnicza sprawa nagłej fali chłodu. Przecież to niemożliwe aby w połowie Października było tak zimno! [i]- krzyczał reporter.
[i]Ehh, nic ciekawego ino, to samo.[i] - oznajmił Michał.
Obok domu Michala wałęsała sie dziwna postać. Najwidoczniej podsłuchiwała wiadomości. Nie była ona dobrze ubrana. Miejscami na ubraniu znajdowały sie dziury. To świadczyło o jednym - jakiś to przybłeda.
[i]- Michał, zobacz czy Poochyena gdzieś nie uciekła.[i]
[i]- Tak mamo, juz wychodzę.

Nasz bohater, ubrał grube spodnie i kurtkę narciarska. Jedyne co w tym ubiorze nie grało to buty jesienne.
- Magcargo chodź.
Magcargo powłóczył sie za Michałem na zewnątrz. Zaraz gdy wypełznął, to buchła para. Michał szedł udeptana juz ścieżką, prowadząca do niedużej stodoły. Poochyena, nie dawno znaleziona i uratowana przed zamarznięciem, jeszcze nie przyzwyczaiła się. Często uciekała ze stodoły.
Tajemnicza postać zbliżała sie w kierunku Magcargo. Szukała ciepła.
- Magcargo nie guzdraj sie tak. MAGCARGO SLYSZYSZ?!
Magcargo przystanął i wpatrywał sie w tą osóbkę. Brudne ciemnobrązowe włosy, opadały na czoło. Czapka miała kilka dziur. Na twarzy było kilka blizn, które słabo widać było pod światłem od Magcargo.
- Spokojnie, nic wam nie zrobię. Tak sie składa ze tez jestem trenerem Pokemonów.
[i]- Skoro jesteś, to pokaz swojego startera!

- Nie mam, Poochyena zgubiła sie kilka dni temu. Jacyć ludzie nas gonili. Proszę, pozwól mi tylko wejść do twojego domu by ogrzać się i wyruszyć dalej w drogę.
- Michal, i jak jest Poochyena?
- Chodz! - szarpnął ją Michał i wyruszył z nią w kierunku domu.
Po wejściu przez próg, zastał Matkę Michala.
- To twoja koleżanka??
- Nie, jakaś przybłęda. Chciała tylko się ogrzać, a potem wyruszyć dalej w podróż.
- A więc opowiedz nam, twoją historię. – rzekła matka
- Tydzień temu wyruszyłam z rodzinnego miasta. Chciałam udać się do Sali treningowej w Cerulean. Niestety, była zamknięta. Pewnego dnia zgubiłam się w lesie. Z Poochyeną postanowiliśmy się rozdzielić by szukać jedzenia. Chwilkę później znalazłam kilka Oran Jagód. Usłyszałam jęk Poochyeny. Szybko pobiegłam za głosem i zastałam kilku chłopców próbujących ją złapać. Chcąc obronić, oberwałam w nos. Upadłam. W międzyczasie Poochyena uciekła. Udało mi się uciec od nich. I tak szukałam. Dzisiaj skończył się zapas Oran jagód. Byłam głodna i czułam jak zimno przenika mi do kości. Wtedy ujrzałam Magcargo…
- Dobrze, już dobrze. Zrobię Ci ciepłej herbaty. Tak się składa że Michał miał wyruszyć jutro do Saffron. Więc będziecie mogli podróżować razem. Poochyenę znaleźliśmy kilka dni temu. Nie ma zaufania do nas. Siedzi w stodole.
- Naprawdę? Dziękuje bardzo państwu! Nie tylko za uratowanie Poochyeny, ale również za ogrzanie.
Mama podreptała do kuchni. Nastawiła wodę do gotowania i wróciła.
- Dobrze, w takim bądź razie jak Ci na imię?
- Karolina.
Dobrze, poszukam jakiegoś ubrania, po siostrze Michała, i wyruszysz jutro z nim do Saffron. Tymczasem Michał idź zaprowadź ją do stodoły i Poochyeny.
Chodź.
Michał, dał jej swoją kurtkę. Sam ubrał jesienną wiatrówkę. Wyruszyli z Magcargo w kierunku stodoły.
Był to duży budynek, szary. Czuć było siano. W środku sianka leżała Poochyena. Ale nie miała szaro – czarnego futerka. Tylko biało szare.
- Poochyena jak się cieszę że żyjesz! A co Ci się stało?
- Poochyena, najwidoczniej zmieniła futerko na zimowe. Może to oznaczać tylko zmianę futra, albo zmianę też żywiołu którym włada.
Michał wyciągnął Pokedex.
Poochyena Pokemon Pies. Poochyeny, lubią ciemne miejsca. Podczas ostrej zimy, zmieniają kolor futra na jaśniejsze. Może to też spowodować poznanie nowych ruchów bądź typu.
- Poochyena, użyj Icy Wind!
Powiał lekki mroźny wiatr.
- Fantastycznie. Wracaj do PokeBalla.
Michał i Karolina, wrócili do domu. Matka przygotowała ciepłą kolację. Karolina dostała nowe ubranie, oraz podwójną dawkę Herbaty. Przenocowała w domu matki Michała. Michał zwolnił jej łóżko bliżej grzejnika, a sam spał w starym łóżku siotry. Nazajutrz wyruszyli do Saffron.

(może nie być Polskich znaków w niektórych wyrazach.)

[ Dodano: 3 Październik 10, 12:28 ]
Kilka błędów w BB-Code których niestety, nie zauważyłem. Dialogi pisane są kursywą i od myślnika jak by co.

Sygnatura użytkownika
KLIK
Badź człowiekiem Gość zarejestruj się, ściągnij grę i wbij 10 lv :P
To nic nie kosztuje, a będziesz miał dobry uczynek i 20 RC ode mnie :D


[/url]



--------------------------------
My Books List

Reading:
J.R.R Tolkien Dwie Wieże (100/???)

Planned:
J.R.R Tolkien Dzieci Húrina
T. Canavan Gildia Magów
J.R.R Tolkien Hobbit, czyli tam i z powrotem

Completed:
J.R.R Tolkien Silmarillion x1
J.R.R Tolkien LOTR Drużyna Pierścienia x2
J.R.R Tolkien LOTR Dwie Wieże x1
J.R.R Tolkien LOTR Powrót Króla x1
J.K Rowling HP Kamień Filozoficzny x3
J.K Rowling HP Komnata Tajemnic x3
J.K Rowling HP Więzień Azkabanu x3
J.K Rowling HP Czara Ognia x3
J.K Rowling HP Zakon Feniksa x3
J.K Rowling HP Książe Półkrwi x3
J.K Rowling HP Insygnie Śmierci x3
C.S Lewis Opowieści z Narnii Lew, czarownica i stara szafa x1

-------------------------------



 
     
Maron 
Nosi czapkę Asha
Były mod



Wiek: 21
Dołączył: 16 Lis 2008
Posty: 1135
Skąd: Zza biurka
Kontakt:
Wysłany: 6 Październik 10, 15:37   


Nick: Erm... jak to szło... Mron? Meron? Aaa, Maron!
Wiek:: 1 Grudnia skończę 15
Charakter: Jak mogę się oceniać, kiedy ty znasz mnie dobrze?
- Ograniczam swoją pracę do minimum, więc można powiedzieć, że jestem leniwy, ale jak się do tego zapiszę, to dam radę na spokojnie
- Jak to określa moja siostra: "Jak się nudzi to dokucza", "Jak mu się chce to Pomorze" Gdańskie XD
- Uparty, zawsze chcę postawić na swoim, ale umiem się raczej przyznać do błędu.
Ilość wolnego czasu: Bardzo dużo po szkole, jednak nie wszystko poświęcam na komputer.
Wady: Wymieniłem w charakterze. Leniwy, uparty, złośliwy, mam słomiany zapał (jeśli robię coś długo, to potem zapewne tylko z obowiązku[Ale robię!]), mówię o sobie teraz zbyt surowo XD
Zalety: Jak mówię, że będę dobrze pracował, to mam taki zamiar, humor (może wprwadzę opcję gry "komedia"), dobrze piszę, jestem sumienny, znam ludzi z forum i pokemony, pomysły szybko wpadają mi do głowy.
Doświadczenie: W robocie MG nie mam, ale mam w noszeniu zielonego kolorku. Jakbyś Nen potrzebował pomocy z kolorkiem to mów XD.
Ilość gier, które będę prowadził: Mogę ze spokojem wziąć 5, ale jak będzie trzeba, to mogę na obowiązek z 7
Znajomość klimatu Pokemon: Znam go dobrze, od lat. 5 generacji nie toleruję, więc gier z niej nie będę za dobrych prowadził. Zdecydowanie to jednak nadrabiam to sporą wiedzą o Kanto, Hoeen, zresztą Johto i Sinnoh też znam dobrze.
Tekst Motywujący:Mam czas, chęci, jestem odpowiedzialny i mam zamiar pracować na swojej pozycji. Jako, że nie publikowałem jeszcze Ficka, Komiksu i nie pracowałem jako MG, mam pomysły na miarę PBF'u Pokecollectu. Mogęzmieniać szybkość, techinkę, sposób prowadzenia gryzależnie od zgłoszenia. Chcę także zaoferować "akcję", czyli poznanie bohaterajuż w trakcie jakichś wydarzeń, z których ma wybrnąć, "kontynuację": to widać w moich grach, trener nie zaczyna od zera. Trzecim nowym rodzajem gry będzie losowość (dostajesz losową postać, partnera, pokemony). Krótko mówiąć RPG. A co do tych dwóch miesięcy które napisałeś w Expose, to z palcem w nosie i ręką na klawiaturze!
WŁASNE Opowiadanie:

Był kolejny mroźny, biały dzień kolejnej zimy. Od wielu dni padał śnieg, a co za tym idzie warstwa śniegu nawet w najcieńszych miejscach nie miała mniej niż 45 centymetrów. Co kawałek można było zobaczyć ogromne zaspy, a pług jakim dysponowała ta mała miejscowość na północy kraju nie miał możliwości przebicia się przez nie żadnym, ze znanych kierowcy sposobów.
Jan siedział w swojim pokoju przed oknem, na ulubionym, beżowym, wysiedzianym fotelu. Wyglądał przez okno myśląc co zrobić z wolnym czasem, który zyskał przez opady śniegu i brak szkoły. Podejrzewano, ża aura utrzyma się przez dwa tygodnie, a on jakoosoba nie lubiąca zabawy i bardzo poważna nudził się w domu. Jako, że od paru tygodni tego wymagało prawo, tak i on dostał pocztą losowego pokemona. Każda osoba musiała jakiegoś mieć dla własnego bezpieczeństwa. Jemu trafił się Elekid, szczególny pokemon na dobrym poziomie wyszkolenia, który znał takie ataki jak Ognisty, Lodowy oraz Elektryczny i Krzyżowy Cios. Jednak chłopak nigdy za kieszonkowymi stworkami nie przepadał. Nie to, żeby swojego zaniedbywał, po prostu nie ufał mu i nie darzył ciepłym uczuciem. Tak więc Elekid siedział teraz w kulce i rozmyślał. Zawsze wyobrażał sobie, że jego trener stanie się najlepszym przyjacielem, oraz, że będą trenować razem, by stać się silniejszymi. Z czasem coraz bardziej zaczynał być na partnera zły, że ten go ogranicza. Jednak dusił to w sobie i jakoś obum mijały godziny, dni i tygodnie. Jan, zauważył, że już druga i wstał by nakarmić, jak go nazywałw myślach - "zwierzątko". Wypuścił go z pokeballa i poprosił, by ten poszedł z nim do kuchni. Pomieszczenie to, było jasne, ale zdecydowanie bardziej żywe, gdyż okna były zaskłonięte już śniegiem, a źródłem światła była znaleziona przez tatę chłopaka wyjątkowo silna żarówka, którą znalazł w piwnicy. Tak więc, kiedy Elekid jadł już jakiąś suchą karmę, mały (i nie mówię o pokemonie) wziął sobie machinalnie płatki i dolał mleka. Potem uświadomił sobie, że nie ma gazu, a przez co nie może podgrzać płatków. Wtedy stworek oderwał się od jedzenia i użył ognistej pięści by podgrzać chłopakowi danie. Ten podziękował i zjadł wszystko, a nastęnie wyszedł z pokemonem z kuchni. Kiedy byli w jego pokoju, Jan nie zawrócił partnera do kulki, polecił mu, żeby tamten siadł i razem siedzieli tak godzinami patrząc przez okno. Kiedy zwrobiło się późno poszli spać, lecz tak naprawdę żaden nie spał, tylko rozmyślali o drugim.
Kiedy wstali rano, mały od razu powiedział Elekidowi o swoich przemyśleniach. Dał mu do zrozumienia, że wie już, co tak naprawdę czuł jego partner i poprosił, by spróbowali spędzić razem trochę czasu. Już po kilku minutach zabawy, którą było odbijanie kangurka od ścian tak, by ten drugi złpał obaj byli szczęśliwi. Po paru dniach stali się najlepszymi przyjaciółmi, a kiedy śnieg zniknął, toczyli walki ze znajomymi chłopaka ze szkoły. Byyli bardzo zadowoleni z takiego obrotu spraw.

[ Dodano: 6 Październik 10, 15:39 ]
Maron napisał/a:
Nick: Erm... jak to szło... Mron? Meron? Aaa, Maron!
Wiek:: 1 Grudnia skończę 15
Charakter: Jak mogę się oceniać, kiedy ty znasz mnie dobrze?
- Ograniczam swoją pracę do minimum, więc można powiedzieć, że jestem leniwy, ale jak się do tego zapiszę, to dam radę na spokojnie
- Jak to określa moja siostra: "Jak się nudzi to dokucza", "Jak mu się chce to Pomorze" Gdańskie XD
- Uparty, zawsze chcę postawić na swoim, ale umiem się raczej przyznać do błędu.
Ilość wolnego czasu: Bardzo dużo po szkole, jednak nie wszystko poświęcam na komputer.
Wady: Wymieniłem w charakterze. Leniwy, uparty, złośliwy, mam słomiany zapał (jeśli robię coś długo, to potem zapewne tylko z obowiązku[Ale robię!]), mówię o sobie teraz zbyt surowo XD
Zalety: Jak mówię, że będę dobrze pracował, to mam taki zamiar, humor (może wprwadzę opcję gry "komedia"), dobrze piszę, jestem sumienny, znam ludzi z forum i pokemony, pomysły szybko wpadają mi do głowy.
Doświadczenie: W robocie MG nie mam, ale mam w noszeniu zielonego kolorku. Jakbyś Nen potrzebował pomocy z kolorkiem to mów XD.
Ilość gier, które będę prowadził: Mogę ze spokojem wziąć 5, ale jak będzie trzeba, to mogę na obowiązek z 7
Znajomość klimatu Pokemon: Znam go dobrze, od lat. 5 generacji nie toleruję, więc gier z niej nie będę za dobrych prowadził. Zdecydowanie to jednak nadrabiam to sporą wiedzą o Kanto, Hoeen, zresztą Johto i Sinnoh też znam dobrze.
Tekst Motywujący:Mam czas, chęci, jestem odpowiedzialny i mam zamiar pracować na swojej pozycji. Jako, że nie publikowałem jeszcze Ficka, Komiksu i nie pracowałem jako MG, mam pomysły na miarę PBF'u Pokecollectu. Mogęzmieniać szybkość, techinkę, sposób prowadzenia gryzależnie od zgłoszenia. Chcę także zaoferować "akcję", czyli poznanie bohaterajuż w trakcie jakichś wydarzeń, z których ma wybrnąć, "kontynuację": to widać w moich grach, trener nie zaczyna od zera. Trzecim nowym rodzajem gry będzie losowość (dostajesz losową postać, partnera, pokemony). Krótko mówiąć RPG. A co do tych dwóch miesięcy które napisałeś w Expose, to z palcem w nosie i ręką na klawiaturze!
WŁASNE Opowiadanie:

Był kolejny mroźny, biały dzień kolejnej zimy. Od wielu dni padał śnieg, a co za tym idzie warstwa śniegu nawet w najcieńszych miejscach nie miała mniej niż 45 centymetrów. Co kawałek można było zobaczyć ogromne zaspy, a pług jakim dysponowała ta mała miejscowość na północy kraju nie miał możliwości przebicia się przez nie żadnym, ze znanych kierowcy sposobów.
Jan siedział w swojim pokoju przed oknem, na ulubionym, beżowym, wysiedzianym fotelu. Wyglądał przez okno myśląc co zrobić z wolnym czasem, który zyskał przez opady śniegu i brak szkoły. Podejrzewano, ża aura utrzyma się przez dwa tygodnie, a on jakoosoba nie lubiąca zabawy i bardzo poważna nudził się w domu. Jako, że od paru tygodni tego wymagało prawo, tak i on dostał pocztą losowego pokemona. Każda osoba musiała jakiegoś mieć dla własnego bezpieczeństwa. Jemu trafił się Elekid, szczególny pokemon na dobrym poziomie wyszkolenia, który znał takie ataki jak Ognisty, Lodowy oraz Elektryczny i Krzyżowy Cios. Jednak chłopak nigdy za kieszonkowymi stworkami nie przepadał. Nie to, żeby swojego zaniedbywał, po prostu nie ufał mu i nie darzył ciepłym uczuciem. Tak więc Elekid siedział teraz w kulce i rozmyślał. Zawsze wyobrażał sobie, że jego trener stanie się najlepszym przyjacielem, oraz, że będą trenować razem, by stać się silniejszymi. Z czasem coraz bardziej zaczynał być na partnera zły, że ten go ogranicza. Jednak dusił to w sobie i jakoś obum mijały godziny, dni i tygodnie. Jan, zauważył, że już druga i wstał by nakarmić, jak go nazywałw myślach - "zwierzątko". Wypuścił go z pokeballa i poprosił, by ten poszedł z nim do kuchni. Pomieszczenie to, było jasne, ale zdecydowanie bardziej żywe, gdyż okna były zaskłonięte już śniegiem, a źródłem światła była znaleziona przez tatę chłopaka wyjątkowo silna żarówka, którą znalazł w piwnicy. Tak więc, kiedy Elekid jadł już jakiąś suchą karmę, mały (i nie mówię o pokemonie) wziął sobie machinalnie płatki i dolał mleka. Potem uświadomił sobie, że nie ma gazu, a przez co nie może podgrzać płatków. Wtedy stworek oderwał się od jedzenia i użył ognistej pięści by podgrzać chłopakowi danie. Ten podziękował i zjadł wszystko, a nastęnie wyszedł z pokemonem z kuchni. Kiedy byli w jego pokoju, Jan nie zawrócił partnera do kulki, polecił mu, żeby tamten siadł i razem siedzieli tak godzinami patrząc przez okno. Kiedy zwrobiło się późno poszli spać, lecz tak naprawdę żaden nie spał, tylko rozmyślali o drugim.
Kiedy wstali rano, mały od razu powiedział Elekidowi o swoich przemyśleniach. Dał mu do zrozumienia, że wie już, co tak naprawdę czuł jego partner i poprosił, by spróbowali spędzić razem trochę czasu. Już po kilku minutach zabawy, którą było odbijanie kangurka od ścian tak, by ten drugi złpał obaj byli szczęśliwi. Po paru dniach stali się najlepszymi przyjaciółmi, a kiedy śnieg zniknął, toczyli walki ze znajomymi chłopaka ze szkoły. Byli bardzo zadowoleni z takiego obrotu spraw.



Kojot napisał/a:
A teraz pora na eliminację konkurencji:
Było bardzo zimno. Nieliczne drzewa miały liście na gałązkach. Gdzieniegdzie, można było zobaczyć zamrożone stawy, czy mniejsze rzeki. Było bardzo zimno.


[ Dodano: 6 Październik 10, 15:42 ]
Coś mi się zepsuło! Mam quote własnej wiadomości i nie mam obcji edytuj :/

Sygnatura użytkownika
Turnieje Pokemon:
1 miejsce RSE 50, 1 miejsce FRLG 30
2 miejsce RSE 50,
3 miejsce RSE 50,


 
     
Kojot 
Nosi czapkę Asha
Draciel



Wiek: 21
Dołączył: 01 Sty 2009
Posty: 1448
Skąd: Bandle City
Wysłany: 6 Październik 10, 16:41   


Nick: Kojot a.k.a #Draciel#`` (w grach)
Wiek: 14 lat
Charakter: Jestem mila i pracowita osoba. Jestem uparty, i daze do wyznaczonego celu. Nie dam sobie pewnych rzeczy wmówić. Zawsze się staram żeby było lepiej. Lubię często żartować :)
Ilość wolnego czasu: 1 - 2h dziennie
Wady:
• Czasami dostaje „lenia”,
• Odstawianie niektórych rzeczy później co w efekcie wychodzi ze w 1 dzień musze zrobić 5 rzeczy,
• Mentalność do pisania każdego wyrazu z dużej litery, (obecnie nie jest tak źle)

Zalety:
• Bujna wyobraźnia,
• Sumienność,
• Bogate słownictwo,



Doświadczenie: Nie będę owijał w bawełnę: brak
Ilość gier, które będę prowadził: 3 - 4 z czasem ta liczba wzrośnie
Znajomość klimatu Pokemon: Bardzo dobrze znam gry I - III Geny, anime ½ Kanto, 2/3 D/P anime. Trochę Indigo League i Pokemon Advanced
Tekst Motywujacy:
• Będę starał sie prowadzić gry, podtrzymujące klimat realnego życia. Może tez sie pojawić inna odmiana Pokemona, w zależności w jakim środowisku przebywał. Przygotujcie sie na to ze wasza Slugma podczas przebywania z Mukami może zmienić sie w Slime Slugme!
• Obniżę poziom bezrobocia!
• Będę pracował na 2 Etaty!
• Spokojnie wytrzymam 2 miesiące

Historyjka
Było bardzo zimno. Nieliczne drzewa miały liście na gałązkach. Gdzieniegdzie, można było zobaczyć zamrożone stawy, czy mniejsze rzeki. Ogień w tejże miejscowości był zarówno ważny jak sam chleb.
- [...]na zachodniej części Kanto temperatura spadła do -10 C. W centralnej części Kanto możemy się spodziewać nawet temperatury do -15 C. Zbliża się duża fala mrozu. Taka temperatura może nawet utrzymać się przez kilka następnych dni[...] - krzyczy speaker.
Po 15 minutowym dręczeniu o pogodzie wreszcie pojawił się napis: „Wiadomości”.
- Wiele Pokemonów, zostaje bez domu. To apel do wszystkich mieszkańców Polski aby zaopiekowali się nimi, gdyż wiele z nich może zamarznąć na śmierć!.
- Szokująca wiadomość - To sprawka Kyuremu! Badacze z Kanto, zajęli się tajemnicza sprawa nagłej fali chłodu. Przecież to niemożliwe aby w połowie Października było tak zimno!
- krzyczał reporter.
Ehh, nic ciekawego ino, to samo. - oznajmił Michał.
Obok domu Michała wałęsała sie dziwna postać. Najwidoczniej podsłuchiwała wiadomości. Nie była ona dobrze ubrana. Miejscami na ubraniu znajdowały sie dziury. To świadczyło o jednym - jakiś to przybłęda.
- Michał, zobacz czy Poochyena gdzieś nie uciekła.
- Tak mamo, już wychodzę.
Nasz bohater, ubrał grube spodnie i kurtkę narciarska. Jedyne co w tym ubiorze nie grało to buty jesienne.
- Magcargo chodź.
Magcargo powłóczył się za Michałem na zewnątrz. Zaraz gdy wypełznął, to buchła para. Michał szedł udeptana już ścieżką, prowadząca do niedużej stodoły. Poochyena, nie dawno znaleziona i uratowana przed zamarznięciem, jeszcze nie przyzwyczaiła się. Często uciekała ze stodoły.
Tajemnicza postać zbliżała się w kierunku Magcargo. Szukała ciepła.
- Magcargo nie guzdraj się tak. MAGCARGO SLYSZYSZ?!
Magcargo przystanął i wpatrywał się w tą osóbkę. Brudne ciemnobrązowe włosy, opadały na czoło. Czapka miała kilka dziur. Na twarzy było kilka blizn, które słabo widać było pod światłem od Magcargo.
- Spokojnie, nic wam nie zrobię. Tak się składa ze tez jestem trenerem Pokemonów.
- Skoro jesteś, to pokaż swojego startera!
- Nie mam, Poochyena zgubiła się kilka dni temu. Jacyś ludzie nas gonili. Proszę, pozwól mi tylko wejść do twojego domu by ogrzać się i wyruszyć dalej w drogę.
- Michał, i jak jest Poochyena?
- Chodź! - szarpnął ją Michał i wyruszył z nią w kierunku domu.
Po wejściu przez próg, zastała matkę Michala.
- To twoja koleżanka??
- Nie, jakaś przybłęda. Chciała tylko się ogrzać, a potem wyruszyć dalej w podróż.
- A więc opowiedz nam, twoją historię. – rzekła matka
- Tydzień temu wyruszyłam z rodzinnego miasta. Chciałam udać się do Sali treningowej w Cerulean. Niestety, była zamknięta. Pewnego dnia zgubiłam się w lesie. Z Poochyeną postanowiliśmy się rozdzielić by szukać jedzenia. Chwilkę później znalazłam kilka Oran Jagód. Usłyszałam jęk Poochyeny. Szybko pobiegłam za głosem i zastałam kilku chłopców próbujących ją złapać. Chcąc obronić, oberwałam w nos. Upadłam. W międzyczasie Poochyena uciekła. Udało mi się uciec od nich. I tak szukałam. Dzisiaj skończył się zapas Oran jagód. Byłam głodna i czułam jak zimno przenika mi do kości. Wtedy ujrzałam Magcargo…
- Dobrze, już dobrze. Zrobię Ci ciepłej herbaty. Tak się składa że Michał miał wyruszyć jutro do Saffron. Więc będziecie mogli podróżować razem. Poochyenę znaleźliśmy kilka dni temu. Nie ma zaufania do nas. Siedzi w stodole.
- Naprawdę? Dziękuje bardzo państwu! Nie tylko za uratowanie Poochyeny, ale również za ogrzanie.
Mama podreptała do kuchni. Nastawiła wodę do gotowania i wróciła.
- Dobrze, w takim bądź razie jak Ci na imię?
- Karolina.
Dobrze, poszukam jakiegoś ubrania, po siostrze Michała, i wyruszysz jutro z nim do Saffron. Tymczasem Michał idź zaprowadź ją do stodoły i Poochyeny.
Chodź.
Michał, dał jej swoją kurtkę. Sam ubrał jesienną wiatrówkę. Wyruszyli z Magcargo w kierunku stodoły.
Był to duży budynek, szary. Czuć było siano. W środku sianka leżała Poochyena. Ale nie miała szaro – czarnego futerka. Tylko biało szare.
- Poochyena jak się cieszę że żyjesz! A co Ci się stało?
- Poochyena, najwidoczniej zmieniła futerko na zimowe. Może to oznaczać tylko zmianę futra, albo zmianę też żywiołu którym włada.
Michał wyciągnął Pokedex.
Poochyena Pokemon Pies. Poochyeny, lubią ciemne miejsca. Podczas ostrej zimy, zmieniają kolor futra na jaśniejsze. Może to też spowodować poznanie nowych ruchów bądź typu.
- Poochyena, użyj Icy Wind!
Powiał lekki mroźny wiatr.
- Fantastycznie. Wracaj do PokeBalla.
Michał i Karolina, wrócili do domu. Matka przygotowała ciepłą kolację. Karolina dostała nowe ubranie, oraz podwójną dawkę Herbaty. Przenocowała w domu matki Michała. Michał zwolnił jej łóżko bliżej grzejnika, a sam spał w starym łóżku siotry. Nazajutrz wyruszyli do Saffron.

(może nie być Polskich znaków w niektórych wyrazach.)

POPRAWIONA WERSJA, ze względu na nowego opiekuna i wymagań. xD

Sygnatura użytkownika
KLIK
Badź człowiekiem Gość zarejestruj się, ściągnij grę i wbij 10 lv :P
To nic nie kosztuje, a będziesz miał dobry uczynek i 20 RC ode mnie :D


[/url]



--------------------------------
My Books List

Reading:
J.R.R Tolkien Dwie Wieże (100/???)

Planned:
J.R.R Tolkien Dzieci Húrina
T. Canavan Gildia Magów
J.R.R Tolkien Hobbit, czyli tam i z powrotem

Completed:
J.R.R Tolkien Silmarillion x1
J.R.R Tolkien LOTR Drużyna Pierścienia x2
J.R.R Tolkien LOTR Dwie Wieże x1
J.R.R Tolkien LOTR Powrót Króla x1
J.K Rowling HP Kamień Filozoficzny x3
J.K Rowling HP Komnata Tajemnic x3
J.K Rowling HP Więzień Azkabanu x3
J.K Rowling HP Czara Ognia x3
J.K Rowling HP Zakon Feniksa x3
J.K Rowling HP Książe Półkrwi x3
J.K Rowling HP Insygnie Śmierci x3
C.S Lewis Opowieści z Narnii Lew, czarownica i stara szafa x1

-------------------------------



 
     
Nenloth 
Szlachta Collectowa
Rycerz Wody



Wiek: 22
Dołączył: 10 Maj 2009
Posty: 4027
Skąd: Wratislavia
Kontakt:
Wysłany: 6 Październik 10, 17:15   


Dobra. Teraz ja oceniam. Przygotujcie się na wstrząs. Z kawałkiem expose.

Postanowiłem, że postawimy nie na długość, lecz na jakość. Uważam, że to jest lepsze, ponieważ czytanie 5-linijkowego arcydzieła daje większą radość niż 50-linijkowy gniot, z którego nic nie wynika. Do tego wymagam dobrej ortografii i znajomości języka polskiego.

Kojot,
Ładnie, całkiem zwięźle, podoba mi się idea GPXa. To zawsze coś nowego, jednak robisz masę interpunktów, trochę powtórzeń, jednakże nie jest aż tak źle, jak... O tym zaraz.
Ups, oceniałem poprzednie.

Maron,
Nie, nie potrzebuję pomocy. Chyba. :P

Nice, podoba mi się ta długość. Obyś tyle pociągnął. Jednak to opowiadanie jest ciutkę słaaabe. Stylowo nienajlepiej, trochę interpunktów i łudząco podobne do historii Kojota.

Titiz, (o tobie prawie zapomniałem xD )
Jezu, ale masakra. I nie mówię tylko o sytuacji z opowiadania.

Tekst o kamyczku mnie poruszył, jednak dalej było gorzej... Słabo z ortografią, interpunkcją... Styl niezbyt dobry... Dobra, czas na podsumowanie.

Wyniki:
Maron- ... Wybacz, ale nie mogę. Jednak byłeś dość blisko. Popracuj jeszcze trochę.
Titiz- szlifuj dalej, niestety nie teraz.
Kojot- tu też nie było bosko, ale...
Dam cię na okres próbny (kurdę, 2 próbne :P)

Jednakże wspomniałem o czymś na początku wypowiedzi i w końcówce opinii o podaniu Kojota.
W/g mnie jest taki ktoś, kto się nie nadaje na MG i został przyjęty przez błąd poprzednika (jednakże nie był on zły :P). Mówię mianowicie o Piecce.
Uważam, że piszesz słabo, robisz masę błędów, jest podobnie do Titiza, jednak on jest troszeczkę lepszy. Dlatego przykro mi, ale muszę cię usunąć z grona MG. Wybacz. Na twoje miejsce wchodzi Kojot. Masz miesiąc na moje zaufanie.

Oceniam nie tylko po podaniu, ale i po ogólnej "pisaniowości" z całej forumowej działalności.

I niniejszym zamykam nabór.

Sygnatura użytkownika








Korepetycje! Chemia, matematyka, języki obce (ANG, DEU). Pomogę w zadaniu, podszkolę. Tylko żebym był.

Podziękowania
Legends- za grę i za wszystkie pogaduszki na GG o Barcy, Yellowcardzie i innych głupotach; znalazłem brata, Blue- za grę i za wszelkie zwierzenia; jesteś moją studnią!, Inaka- za twój charakterek, którego wciąż nie rozumiem, a bardzo lubię, MG- za pomoce w MSach i Trade'y, Kojot- za uświadomienie mnie o pewnych rzeczach i chęci convertu, Byakurai- za skajpowanie i Karaoke, i długaśne gry, Afil- za avatary i grę i za randomowe rozmowy na Skajpie, Poxer, Kowalt, Szymbar, Maron- za grę u mnie było/jest bardzo miło, i wszelkim innym, którym się to należy, a ich tutaj nie wymieniłem.

POKECOLLECT FOREVER!
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Szablon savePokeCollect stworzony przez Raika/Perry. Statystyki
Internetowe RPG - gry MMO i MMORPG online TOP50 Gry Pokemon Valhalla AntyGaming”PokeSerwis Tylko Lati
Pokemons.tnb.pl pokemon special Pokemon Trainer
Dream League
Topsites FireChao TopsitesPPN Top 50 Forum Topsite

Wymiana buttonami z PokeCollect
Forum wykorzystuje cookies, tak jak każde inne w internecie, w tych samych celach (reklamy, statystyki, ustawienia). Przeglądarką możesz regulować warunki przechowywania cookies.