- Dzi¶ jest szesnasty maja i tak, jestem inspektorem. - Odpowiedzia³ pokazuj±c ci jeszcze raz swoj± odznakê. - Dziêki ma³y, te informacje mog± nam siê przydaæ. - Poklepa³ ciêpo plecach i wskaza³ aby¶ uda³ siê z nim po twoje rzeczy. Wychodz±c przystan±³e¶ przy biurku i przeszuka³e¶ swój plecak. Na szczê¶cie wszystko by³o na swoim miejscu. Pokemony czeka³y juz przy drzwiach i kiedy uda³e¶ siê w ich kierunku oficer Jenny podesz³a do ciebie.
- Przepraszam ciê za wszystko. - Rzek³a skruszona, po czym odesz³a jak najszybciej. Kiedy zbli¿a³e¶ siê ku drzwiom twoji podopieczni witali siê z tob± ocieraj±c siê o twoje nogi i skacz±c na ciebie. Kiedy by³e¶ ju¿ na zewn±trz zbiera³o siê na deszcz, burzowe chmury zbiera³y siê nad wysp± tworz±c warstê, która nie przepuszcza³a ¿yciodajnych prommieni s³onecznych. Seed trochê os³ab³a i sta³a siê trochê kapry¶na. Ludzie chowali siê w swoich domach. Wszelkie elektryczne pokemony pokaza³y siê i bez ¿adnych ograniczeñ porusza³y siê po mie¶cie. Nagle podbieg³ do ciebie jaki¶ mê¿czyzna w stroju marynarza.
- Ma³y, kryj siê! Sztorm nadchodzi! - Krzykn±³ przytrzymuj±c czapkê, by coraz bardziej wzmagaj±cy siê wiatr nie zerwa³ mu jej z g³owy. Dopiero wtedy zauwa¿y³e¶, ¿e do Centrum Pokemon próbuje siê dostaæ ca³y t³um ludzi.
Wiek: 29 Do³±czy³: 03 Lis 2008 Posty: 549 Sk±d: White Lake
Kontakt:
Wys³any: 13 Kwiecieñ 10, 21:28
- Uhm... sztorm?! No panie, dziêki za ostrze¿enie... Kurde, do centrum daleko, a idzie tam wiêcej ludzi ni¿ na komendzie u ruskich. No ¿esz... A w³a¶nie, masz mo¿e marynarzu w chacie jedno wolne miejsce? Aby sztorm przeczekaæ. - Mówiê do go¶cia, który mnie zaczepi³. Gdy siê zgodzi, idê za nim w obstawie dwóch wiernych kumpli (znaczy, Seed i Growlithe). Przy okazji proponujê Growlithowi, ¿eby schowa³ siê w mej bluzie / czy czym¶tam innym. On jest ognistym pieskiem, a ogieñ wody nie lubi. A deszcz podobnie¿ srogi. Gdyby facet odmówi³, kierujê siê w stronê centrum / hotelu blisko centrum. Muszê kurde byæ blisko Wingulla, bo te bandziorowie mog± po niego wróciæ jako zak³adnika... Gdy dojdê do Centrum, pytam siê Siostry Joy o jego stan.
- Mogê przy nim siedzieæ ca³± noc? Mam pewne podejrzenia, kto¶ mo¿e go próbowaæ ukra¶æ... Tak, wiem ¿e centrum jest chronione. Ale niektórzy maj± takie patenty, ¿e mucha nie siada.
Marynarz uciek³ zanim zd±¿y³e¶ go zapytaæ o cokolwiek. Pozosta³o ci jedynie pój¶æ do Centrum. Zaczê³o ju¿ popadywaæ, a wiar ciêgle przybiera³ na sile. Firewolf chêtnie wtuli³ siê w twoj± bluzê i patrzy³ siê na ciebie swoimi oczami. Seed poczu³a siê lepiej, kiedy tylko lekka m¿aweczka uderzy³a o jej zielon± skórê. W koñcu musieli¶cie przyspieszaæ swój marsz z powodu coraz wiêkszego deszczu. Kiedy w koñcu dotarli¶cie pod Centrum byli¶cie przemoczeni do suchej nitki. O dziwo przed budynkiem nie by³o ju¿ ¿adnej kolejki. Ju¿ po chwili dowiedzia³e¶ siê dlaczego. Pierwsza b³yskawica przeciê³a niebo rozdzielaj±c je na dwie po³ówki, kiedy tylko ¶wiat³o, jakie wywo³a³a przygas³o zobaczy³e¶ pokemona, który wygl±da³ jak kulka, ze ¶rubkami, do której przy³±czone s± dwa magnesy. Nie wygl±da³ on na przyjaznego, ale te¿ nie atakowa³. On czeka³. Czeka³ na b³±d, który pope³nisz ty lub który¶ z twych pokemonów. Obserwowa³ was jeszcze kilka chwil, lewituj±c na wysoko¶ci twojej g³owy. Kiedy Bulbasaur spojrza³a na niego gniewnie zwróci³ siê w jej stronê i... spokojnie, nie zaatakowa³ was. Mo¿e tylko, dlatego, ¿e przywali³ w niego piorun i odlecia³ oszo³omiony przybytkiem energii. Mieli¶cie straszliwe szczê¶cie, ¿e uderzenie zosta³o zaabsorbowane w ca³o¶ci przez tego pokemona. Teraz drzwi mog³e¶ wej¶æ do centrum. Kiedy przekroczy³e¶ próg budynku dwie rzeczy rzuci³y ci siê w oczy, t³ok jaki tam panowa³ i definitywny brak siostry Joy (przynajmniej w tym pomieszczeniu).
---------------------
Sorki, ¿e tak dziwnie napisa³em. Stara³em siê odpis, który zacz±³em wczoraj.
Wiek: 29 Do³±czy³: 03 Lis 2008 Posty: 549 Sk±d: White Lake
Kontakt:
Wys³any: 17 Kwiecieñ 10, 14:12
I tak jest ³adnie .
Uhm, Siostra Joy?
No dobra, mamy trzy mo¿liwo¶ci. Pierwsza jest taka, ¿e ¶pi na zapleczu i zapomnia³a o klientach, nierealne. Druga jest taka, ¿e stoi w sali operacyjnej i zajmuje siê jakim¶ ciê¿ko chorym poksem, albo robi obchód. Prawdopodobne. Trzecia jest taka, ¿e j± z³apa³y ¿ule i wywioz³y za granicê jako ¿ywy towar. Chyba najbardziej prawdopodobne...
- Growlithe, gdyby zgas³o ¶wiat³o to wezmê jakiego¶ kija, a ty go podpalisz. Potrzebujemy pochodniê. Seed, kontroluj otoczenie. ¯aden dupek nie mo¿e nas teraz zaatakowaæ. Dobra? - Szepczê do poków tak, aby nikt nie us³ysza³. Teorie spiskowe przeciwko nam to ostatnia potrzebna rzecz...
- Okej, to idziemy naprzód. Mo¿e siê przeci¶niemy dalej. - Mówiê, przepychaj±c kulturalnie i jeszcze kulturalniej przepraszaj±c ludzi, t³umacz±c siê pilnym wypadkiem. Jednocze¶nie pytam, czy widzieli Siostrê Joy. Pukam na zaplecze, b±d¼ te¿ salê chorych. Szukam jej, pytaj±c o stan zdrowia Mewki. Gdyby kto¶ j± zaatakowa³ (j±, b±d¼ Mewkê ofkors), dzia³am. Nie bêdzie menel ludzi bi³!
Po przeci¶niêciu siê przez t³um dotar³e¶ do lady i stwierdzi³e¶ stanowczy brak siostry Joy. Ale za to zauwa¿y³e¶ znajom± piromankê, któr± musia³e¶ trochê ostudziæ. A raczej ona zobaczy³a ciebie.
- Cze¶æ, pamiêtasz mnie? - Spyta³a tak szybko, ¿e nie zauwa¿y³e¶ nawet ruchu warg. - To ja Kate. No wiesz, dziewczyna poparzenia. - Wyt³umaczy³a nie czekaj±c na twoj± odpowied¼. Ogólnie mówi±c zachowywa³a siê jakby zjad³a co najmniej 1kg cukru i popi³a litrem Coli. - Wieszm wreszcie mam swojego pierwszego pokemona, jak na ironiê losu jest to wodny stworek. Jest taki s³odki i prze¶liczny i supera¶ny. A i jeszcze nie powiedzia³am ci co to za pokemon. Otó¿ jest to Mudkip. - Szczerze mówi±c, z jej monologu nie zrozumia³e¶ prawie nic. Twój Growlithe zniecierpliwiony zacz±³ szarpaæ ciê za nogê. Nagle do pokoju wesz³a siostra Joy. Gdy ciê zauwa¿y³a podesz³a do ciebie.
- Przepraszam, ¿e przerywam wam rozmowê, ale twój pokemon ciê potrzebuje. - Chwyci³a ciê za rêkê i poci±gnê³a za sob±. - Wingull boi siê piorunów. - Zaczê³a wyja¶niaæ. - Kiedy chcieli¶my mu podac leki broni³ siê i wyrwa³ siê z ³ó¿ka. Teraz lata po pokoju i nie pozwala nikomu siê dotkn±æ. Przez to co zrobi³ jego stan mo¿e siê pogorszyæ. Jestes ostatni± desk± ratunku. - Wyt³umaczy³a pospiesznie i przed drzwiami do pokoju wrêczy³a ci strzykawkê z ¶rodkiem uspokajaj±cym, po czym wepchnê³a ciê do pomieszczenia i zamknê³a za tob± drzwi. To co zobaczy³e¶ to by³o pobojowisko. Wiêkszo¶æ mebli le¿a³a w kawa³kach, a twój pupil nerwowo rozgl±da³ siê.
Wiek: 29 Do³±czy³: 03 Lis 2008 Posty: 549 Sk±d: White Lake
Kontakt:
Wys³any: 19 Kwiecieñ 10, 17:38
Nerwowo spogl±dam na Kate, potem na Siostrê Joy. Do tej pierwszej mówiê:
- Zaczekaj tu. Sprawa priorytetowa. Sam to za³atwiê. - Po informacji biorê od Siostry Joy strzykawkê. Chwilê my¶lê, po czym rzucam j± w k±t i wyja¶niam.
- Nie bêdzie mój ulubieniec chemi± szpikowany bez potrzeby. - Wyra¼nie dorzucam. Huh? Ju¿ w ¶rodku...
Pobojowisko, ta? Uspokoimy go bez przemocy. Sam siê skapnie, o co biega. Z czasem. Wyci±gam rêkê w stronê poka, mam nadziejê, ¿e siê nie bêdzie ba³. Na wszelki wypadek zamykam drzwi, zas³aniam okna. Szukam w plecaku jakich¶ s³uchawek (chocia¿by od komórki, takie chyba mam?), w³±czam jak±¶ spokojn± muzykê z karty pamiêci. Bo ja wiem, szum morza? Próbujê zwabiæ do mnie Wingulla, mam nadziejê, ¿e mnie nie podziobie... Wyci±gam Lureballa, którego niedawno wykona³em. Miejmy nadziejê, ¿e trochê siê uspokoi widz±c mnie, ¿e przestanie siê a¿ tak bardzo baæ...
- Mewka, przestañ. Nie ma siê czego baæ, to tylko pioruny. Nic Ci tu nie zrobi±, chod¼ tu. Zaufaj mi, nie masz siê czego baæ. - Mówiê do poczka, nadstawiaj±c rêkê, ¿eby na niej usiad³. Gdy podleci, wbijam mu s³uchawki do uszu. Delikatnie, ¿eby mu b³ony usznej ani bêbenka nie uszkodziæ. Przez s³uchanie czego¶ delikatnego powinien nabraæ pewno¶ci siebie, a przez muzykê nie us³yszy piorunów. Gdybym nie mia³ s³uchawek (skrajna sytuacja), po prostu puszczam co¶ z komórki. £agodnego. A do tego wrzucam na rêkê z dziesiêæ chrupek. Przez ¿o³±dek do serca!
Zas³oniwszy okno wyci±gn±³e¶ rêkê do swojego pupila. Wingull odwróci³ ³eb w twoj± stronê, po czym nastroszy³ pióra. Kiedy wyci±gn±³e¶ telefon i zapu¶ci³e¶ muzykê uspokoi³ sie trochê, ale dalej stroszy³ pióra gdy siê do niego zbli¿a³e¶. Wyci±gn±³e¶ kilka chrupek i rzuci³e¶ mu, ten z³apa³ kilka w locie, a resztê "sprz±tn±³" z pod³ogi. Nagle za firank± zauwa¿y³e¶, ¿e niebo poja¶ni³o. Kilka sekund pó¼niej us³ysza³e¶ grzmot. Mewka podskoczy³, próbuj±c wzlecieæ. Ale odbi³ siê od sufitu i spad³. Gdy siê otrz±sn±³ widocznie zacz±³ siê zacz±³ siê zastanawiaæ co zrobiæ. W koñcu niepewnym, chwiejnym krokiem zacz±³ zbli¿aæ siê do ciebie. Ty szybko pod³±czy³e¶ s³uchawki do komórki i kiedy tylko dotkn±³ twojej rêki za³o¿y³e¶ mu je. Wingull ju¿ po chwili ³asi³ siê do ciebie tak jakby przed chwil± nic nie zasz³o.
- Szczerze mówi±c my¶la³am, ¿ê ci siê nie uda. - Powiedzia³a siostra Joy wchodz±c do pokoju. Za ni± wesz³o jeszcze dwóch mê¿czyzn, którzy zaczêli wszystko uk³adaæ i sprz±taæ. - Muszê teraz podaæ pacjentowi zaleg³e leki i proszê ciê by¶ zosta³ przy nim przez tê noc. - Doda³a szykuj±c dwie strzykawki, po czym wbi³a je po kolei w szyjê pokemona, którego podnios³a i po³o¿y³a na ³ó¿ku. Dopiero teraz zauwa¿y³e¶, ¿e reszta twoich podopiecznych równierz ju¿ spi na owym wyrku.
---------------------
Sorki, zê nie zostawi³em Ci jako takiej mo¿liwo¶ci do odpisania, ale wierzê, zê sobie poradzisz.
Wiek: 29 Do³±czy³: 03 Lis 2008 Posty: 549 Sk±d: White Lake
Kontakt:
Wys³any: 20 Kwiecieñ 10, 12:14
- Nie ma sprawy. To co my nazywamy do¶wiadczeniem, dla niektórych mo¿e wydawaæ siê dziwne. - Krótko komentujê, ¿eby nie przed³u¿aæ. Proszê Siostrê Joy, ¿eby zawo³a³a t± dziewczynê z hallu. Trzeba bêdzie pogadaæ... Gdy przyjdzie, pytam co chcia³a (ta, Mudkip... biorê dexa i skanujê dziada ofkors, dane trzeba jakiekolwiek mieæ). Gdy pójdzie, szukam w plecaku jakiego¶ sprzêtu, który pozwoli mi na natychmiastow± reakcjê w razie problemów (czytaj: puszka po Mirindzie, kawa³ek sznura, bardzo dziwnie brzêcz±cy kawa³ek metalu). Montujê to wszystko nad drzwiami, ¿eby nikt mnie nie zaskoczy³. Takie samo ustrojstwo lokujê na ka¿dym oknie.
- Mewka, ¶pisz? - Pytam cicho Wingulla, je¶li nie, to dalej z nim gadam. - Zobacz, to jest pierwszy ball, którego razem wykonali¶my. Piêkny, nie? O ile dobrze pamiêtam, to ty jeszcze nie masz swojego balla, po prostu siedzia³e¶ w kabinie. Czy¿ nie? (tak wywnioskowa³em z swojej historii). Je¶li chcesz, mo¿esz zamieszkaæ w tym Lureballu. Propos, spójrz na to. - Ci±gnê, pokazuj±c mu dwa balle, które dzisiaj zrobi³em. - To s± dwie pi³ki, które dzi¶ robi³em. Ale ciê¿ko nieco by³o bez Ciebie... Nigdy nie zrobiê ju¿ balla bez Twojej pomocy, dobra? Tworzymy ekipê, która musi siê wspieraæ. - Pierwsza czê¶æ: z niesmakiem, druga z u¶miechem. - Nie bój siê burzy, tutaj nic Ci nie zrobi. Co innego, gdyby¶ by³ wysoko nad chmurami, wtedy by³aby z Ciebie mewa pieczona... Nie no, ¿artujê przecie¿. - Koñczê przynudzaæ, po czym robiê jeszcze jedn± pu³apkê: rozrzucam jakie¶ ma³e kulki po pod³odze, ale tylko tam, gdzie odleg³o¶æ od ³ó¿ka jakiego¶ Pokemona siêga do dwóch metrów. Tak na wszelki wypadek, jakby jaka¶ menda korzysta³a z Teleportacji psychicznego. - Dobranoc. - Finiszujê, potem próbujê zasn±æ.
Co racja, to racja.
-------------
- Przepraszam, ale ta dziewczyna zniknê³a. - Poinformowa³a ciê siostra Joy uchylaj±c drzwi. - Gdyby¶ mnie jeszcze potrzebowa³ to bêdê na recepcji. - Doda³a, odchodz±c. Kiedy tylko wysz³a zabra³e¶ siê za montowanie pu³apek. Po kilku chwilach wygrzeba³e¶ z plecaka: jakie¶ 1.5 m sznura, piêæ pustych puszek po napojach, trochê przerdzewia³y (ale brzêcz±cy) ³añcuszek, najprawdopodobniej jeszcze sprzed czasu twojej podró¿y. Skleci³e¶ z tego kilka prostych urz±dzeñ, które sprawi±, ¿e obudzisz siê za ka¿dym razem gdy kto¶ wejdzie do pokoju. Nie zale¿nie od tego czy wybierze sobie drogê przez drzwi czy którekolwiek z okien. W koñcu znajduj±c chwilkê czasu zebra³e¶ si³y na rozmowê z twoim pokemonem. Gdy zobaczy³ jak wyci±gasz Lureballa i mówisz, o tym, ¿e móg³by w nim zamieszkaæ, wzdrygn±³ siê i odsun±³ trochê od ciebie. Ale kiedy tylko pokaza³e¶ mu dwa nowe balle z ciekawo¶ci±³ zacz±³ je ogl±daæ i tr±caæ dziobem. Uwa¿nie s³ucha³ jak mówi³e¶ o tym, ¿e jeste¶cie dru¿yn± i o tym, ¿e nigdy nie zrobisz ju¿ ¿adnej poke-kulki bez niego. Tak wzruszy³ siê z tego powodu, ¿e ³za wyp³ynê³a mu z oka. Lecz ca³y nastrój popsu³o twoje gadanie o burzy, które wywo³a³o w nim mmieszane uczucia. Suma sumarum Wingull naci±gn±³ koc na siebie, przykrywaj±c siê ca³kowicie. A ty po nieudanej próbie ustawienia jeszcze jednej pu³apki (kulek) po³o¿y³e¶ siê spaæ.
~~W nocy~~
Gdzie¶ oko³o drugiej nad ranem budzi ciê brzêczenie puszek. Jest ca³kiem ciemno. S³yszysz ciche pochrapywania najprawdopodobniej twoich pokemonów. Nagle pod³oga wyda³a z siebie skrzypi±cy odg³os. Kot¶ w³±czy³ latarkê, po¶wieci³ ci przez kilka chwil w oczy. Po czym napastnik podszed³ i wyci±gn±³ co¶ b³yszcz±cego, w koñcu zorientowa³e¶ siê, ¿e to co agresor trzyma w rêce, to nó¿.
Wiek: 29 Do³±czy³: 03 Lis 2008 Posty: 549 Sk±d: White Lake
Kontakt:
Wys³any: 20 Kwiecieñ 10, 19:58
Kur... czyli siê skapn±³ kto ja. Nie bêdziem siê bawiæ tak, biorê szybko balla, odbijam ¶wiat³o latarki na go¶cia. Jednocze¶nie rzucam mu w g³owê tym ballem z ca³ej si³y, nó¿ siê oka¿e ¿e to jaki¶ pokemon. Gdyby trafia³, broniê siê trafiaj±c w nó¿ ¶wie¿o zrobionym ballem (tym bia³o-czerwonym). Nó¿ têpy, bez u¿ytku bêdzie. Wtedy biorê piê¶æ w piê¶æ, r±biê go¶cia z ca³ej si³y po mordzie. Koniec tego, nie bêdzie nikt Beenowi krad³ roboty.
Uch, a co jak nie mam balla? To r±biê go w morde (czy tam czache, wszycho jedno), drugim ballem blokujê no¿a i tak dalej. Jak jest z kumplami, to sprawa siê komplikuje.
Trzecie wyj¶cie, napad na poksy. To ballem w ³eb, jak padnie to biorê nó¿ (¿eby siê nie skaleczyæ), przez rêkawiczki ofkors (kiedy¶ pisa³em ¿e ja mam, nie? czy to druga gra?). Jak nie, biorê przez bluzê. Siostry Joy mieszaæ nie bêdziemy, mêska rozrywka teraz przypada. Tote¿ wzywam Growlitha na obronn± pozycjê, budzê go. W najwiêkszej ostro¿no¶ci (¿eby nie zrani³ go), ka¿ê mu atakowaæ go zêbami. Jak mu wytr±ci nó¿, biorê przez bluzê, ka¿ê mu go gry¼æ jeszcze bardziej.
- Nie bêdziesz mi tu bezkarnie po nocach ludzi mordowa³, bandziorze jeden. Stañ do walki, jak odwagê masz. Takie s³abe zabezpieczenia na komisariacie? - Warczê na ca³y g³os, ¿eby ka¿dy s³ysza³. Obezw³adniony bêdzie ju¿ ³atw± przynêt±.
OBRONA PRZEDE WSZYSTKIM. Jak znowu tkn± Wingulla, nie wybaczê.
Nie mo¿esz pisaæ nowych tematów Mo¿esz odpowiadaæ w tematach Nie mo¿esz zmieniaæ swoich postów Nie mo¿esz usuwaæ swoich postów Nie mo¿esz g³osowaæ w ankietach Nie mo¿esz za³±czaæ plików na tym forum Mo¿esz ¶ci±gaæ za³±czniki na tym forum
Wymiana buttonami z PokeCollect
Forum wykorzystuje cookies, tak jak ka¿de inne w internecie, w tych samych celach (reklamy, statystyki, ustawienia). Przegl±dark± mo¿esz regulowaæ warunki przechowywania cookies.