Houndour potrzebowa³ kilku prób ale efekt koñcowy by³ ¶wietny, ludzie odetchnêli z ulg± ciesz±c siê ¶wiat³em, szkoda tylko ¿e nie wiedzieli ¿e zaraz Ty pójdziesz na wy¿sze piêtro. No ale to ich zmartwienie, niech sami o siebie zadbaj±. Wesz³a¶ ostro¿nie na piêtro, mimo ¶wiat³a ³awo by³o potkn±æ siê na schodach, nie pomaga³y zbytnio niemi³osiernie ¶liskie porêcze. Szczególnie gro¼nie wygl±da³a jedna sytuacja w której to Houndour siê potkn±³ i o ma³y w³os nie wypu¶ci³ z pyska strumienia p³omieni. Wreszcie jednak dotar³a¶ na piêtro i wesz³a¶ do pokoju. Myu nie w g³owie by³± ucieczka, wrêcz przeciwnie, trzês³a siê w k±cie pokoju niczym galareta i spogl±da³a z przestrachem na Sevipera, Poochyena i Skitty siedzia³y tu¿ obok niej. Dziewczynka ucieszy³a siê na widok ¶wiat³a jednak wci±¿ nie rusza³a siê z miejsca. Podesz³a¶ do okna, istnia³a szansa ¿e co¶ przez nie zobaczysz. Niestety by³o potwornie ciemno i nie by³o na to szans.
Nagle za oknem co¶ b³ysnê³o, nastêpne sekundy sta³y siê praktycznie piek³em, w odleg³o¶ci oko³o 100 metrów od centrum zap³onê³o jasne ¶wiat³o, przerwana linia wysokiego napiêcia trafi³a na przydro¿ne drzewo które zaczê³o p³on±æ, ogieñ zacz±³ rozprzestrzeniaæ siê z zabójcz± prêdko¶ci±. Na szczê¶cie w okolicy by³o jedynie kilka drzew wiêc zatrzyma³ siê na ok. 200 metrowym odcinku przypominaj±c p³on±cy szlak, najbli¿szymi budynkami by³ stary dom po przeciwnej stronie ulicy i centrum w którym siê teraz znajdowa³a¶, nagle dostrzeg³a¶ ¿e w domu naprzeciw pali siê ¶wiat³o i to nie w jednym a we wszystkich pokojach. Na zewn±trz rozleg³ siê d¼wiêk syreny stra¿ackiej. Mimo deszczu który jak na z³o¶æ zaczyna³ s³abn±æ ogieñ wci±¿ trwa³.
Sygnatura użytkownika
Nakarm moje jaja :prosi:
A ju¿ najbardziej to ciemnozielone z lewej.
Warczê niezadowolona. Nie mam zamiaru siê tutaj spaliæ, nawet je¿eli jest niewielkie prawdopodobieñstwo, ¿e ogieñ tu dotrze. Ale w koñcu wystarczy jedna iskierka, ¿eby wszystko siê zapali³o.
Podchodzê do swojego plecaka i grzebiê w nim, w poszukiwaniu latarki, czy czego¶. Je¿eli znajdê, w³±czam j± i dajê Myu. A je¿eli nie... no to nie.
- Seviper zostañ z ni± i pilnuj - mówiê jeszcze i wychodzê, daj±c znaæ psu by szed³ e mn±.
Potem wychodzê na zewn±trz, uwa¿aj±c na schodach, by siê nie potkn±æ.
S³ysza³am kiedy¶, ¿e ogieñ gasi ogieñ... je¿eli by to by³a prawda, to Ember Houndoura móg³by pomóc. Ale wpierw muszê to sprawdziæ.
Odchodzê gdzie¶ w wolne miejsce i mówiê psu ¿eby wystrzeli³ ogniem do góry, a potem ¿eby to ponowi³ w taki sposób, ¿eby druga seria ognia trafi³a w t± pierwsz±.
Niezale¿nie od wyniku, idê w stronê zapalonych drzew. No, popatrzeæ te¿ mo¿na. Kto wie na kogo siê napatoczê.
Sygnatura użytkownika
"Szko³y to po prostu uprzywilejowane instytucje sadystyczne" [E. Zagad³owicz]
Myu by³a przera¿ona po¿arem, zreszt± wcale siê jej nie dziwi³a¶, w koñcu to tylko ma³e dziecko. Uda³o Ci siê znale¼æ w szufladzie ¶wieczkê, przy obecnym po¿arze by³a ona ca³kowicie nieistotna. Ogieñ na zewn±trz p³on±³ coraz mocniej, kiedy schodzi³a¶ po schodach siêga³ ju¿ prawdopodobnie czubków drzew. Mimo wszystko zdawa³o siê ¿e zagro¿enie zapalenia siê budynku narasta z ka¿d± sekund±. Na dole kto¶ znalaz³ kolejne kilka ¶wieczek, prawie wszyscy siedzieli ko³o ¶wiat³a które dawa³y. Oddechami kilkukrotnie zgasili p³omienie tych ma³ych ¼róde³ ¶wiat³a. Na zewn±trz by³o gor±c±, z ka¿dym krokiem czu³a¶ coraz mocniejsze podmuchy ciep³a a nawet masakrycznego ukropu. Houndour raczej nie zrozumia³ polecenia, wydawa³o siê ono byæ rozkazem na jakim¶ pokazie ale mimo wszystko spróbowa³, dwa zderzaj±ce siê p³omienie stworzy³y ma³± eksplozjê jednak poza tym nic siê nie sta³o. Podesz³a¶ do p³on±cych drzew, wygl±da³y jak olbrzymie pochodnie, pewnie by³y w nich jakie¶ pokemony lecz uciek³y, sp³onê³y albo siedzia³y przera¿one w swoich norach niezdolne do poruszania siê. Smutny widok. Sygna³ syreny stra¿ackiej s³ychaæ by³o coraz g³o¶niej. Nagle Houndour poruszy³ siê i nie zwa¿aj±c na nic pobieg³ w kierunku drzew, wpad³ miêdzy nie i zacz±³ robiæ co¶ dziwnego. Wsysa³ powietrze wraz z p³omieniami, praktycznie ich nie uby³o ale widaæ ¿e ognistemu psu co¶ za¶wita³o w g³owie. Nagle skumulowa³ ca³± mo¿liw± energiê ognist± i zion±³ potê¿nym p³omieniem tak by omiót³ p³on±ce ju¿ drzewo. Gdy skoñczy³ efekt by³... jeszcze gorszy! P³omieñ jedynie siê wzmocni³. Houndour jednak chyba siê nie podda³, zacz±³ uparcie gry¼æ p³on±ce drzewo, nagle sta³o siê co¶ nieoczekiwanego. Jego zêby zap³onê³y czerwonym ¶wiat³em, otworzy³ paszczê i po raz kolejny wgryz³ siê w drewno a p³omienie... zaczê³y znikaæ! Widaæ wysysa³ z nich ca³y ogieñ.
Po drodze rozpinam siê, ¶ci±gam bluzê i zawi±zujê j± w pasie. Gor±co. Mo¿e siê opalê? Gorzej je¿eli siê upiekê...
Na ca³e wydarzenie patrzê nieco zaskoczona. Takie co¶ w ogóle jest mo¿liwe? ¯eby wsysaæ ogieñ? Niby to jego typ, ale bardziej my¶la³am ¿e by wytwarza³ p³omienie, a nie je po³yka³...
- Dobrze! - dopingujê podopiecznego. - Oby tak dalej! Tylko nie zrób sobie krzywdy! - co z tego ¿e jest ognistym stworkiem. Ma cia³o zbudowane ze skóry, miê¶ni, ko¶ci, które s± podatne na poparzenia. Miejmy nadziejê, ¿e jednak na niego to jako¶ s³abiej wp³ynie. Ale i tak bêdê musia³a go potem opatrzyæ.
Byleby stra¿ szybko przyjecha³a.
Rozgl±dam siê w miêdzyczasie, chc±c sprawdziæ czy kto¶ jeszcze pomaga ugasiæ ogieñ, czy jestem jedyna. W takich chwilach przyda³yby siê wodne i ziemne Pokemony.
Sygnatura użytkownika
"Szko³y to po prostu uprzywilejowane instytucje sadystyczne" [E. Zagad³owicz]
Gor±c by³ wrêcz niemi³osierny, deszcz jak na z³o¶æ usta³ prawie ca³kiem, to co spada³o z nieba mog³oby przeszkodziæ w robieniu grilla ale z ca³± pewno¶ci± nie ugasi³oby nawet ma³ego krzaczka a co dopiero wielkich drzew. Pomys³ z opalaniem by³ niez³y ale chwilowo raczej trzeba to by³o od³o¿yæ na dalszy plan. Wsysanie ognia sz³o psu coraz lepiej ale chyba nawet on mia³ pewne granice, zdo³a³ zgasiæ jeszcze dwa drzewa, potem nagle pisn±³ cicho, potem zawy³ g³o¶no, widaæ musia³o go to mocno zaboleæ, wzniós³ ³eb ku niebu i wystrzeli³ w powietrze s³up ognia, po chwili zrozumia³a¶ ¿e przekroczy³ limit p³omieni które móg³ pomie¶ciæ w ciele i zaczyna³o go to paliæ od ¶rodka, m±dry pies wystrzeli³ z siebie p³omienie tak ¿eby nic nie podpaliæ a zarazem pozbyæ siê nadmiaru ognia, nie zamierza³ jednak poddaæ siê, po pozbyciu siê ognia stan±³ niepewnie na nogach i s³aniaj±c siê pobiera³ p³omienie z kolejnego drzewa, widaæ jednak ¿e zbyt d³ugo ju¿ nie wytrzyma. Potrzebowali¶cie pomocy. Do gaszenia ognia raczej nie ma zbyt wielu chêtnych, jednak nie by³a¶ ca³kiem sama, na drugim krañcu p³on±cej "¶cie¿ki" sta³ jaki¶ ch³opak, on i jego Geodue oraz Krabby równie¿ walczyli z ogniem, ma³y krab radzi³ sobie kiepsko ale kamienny pokemon gasi³ ogieñ równie sprawnie jak Twój Houndour. Nagle co¶ zauwa¿y³a¶, obok jednego z drzew le¿a³a niedu¿a skrzyneczka, podbieg³a¶ do niej i zobaczy³a¶:
Cytat:
1x super wêdka 2x wabik na pokemony 1x Hm Flash i ko³ysz±cy siê leciutko Pokeball.
Co za ironia, wêdka podczas po¿aru! Prawdopodobnie kto¶ to zgubi³/zapomnia³/zostawi³/porzuci³/nie wiem co jeszcze. Nagle us³ysza³a¶ kolejny skowyt swojego pokemona, Houndour nie jest w stanie wch³on±æ ani odrobiny ognia wiêcej, na szczê¶cie zauwa¿y³a¶ nadje¿d¿aj±cy pojazd stra¿acki.
Sygnatura użytkownika
Nakarm moje jaja :prosi:
A ju¿ najbardziej to ciemnozielone z lewej.
Bez chwili namys³u wyci±gam Pokeball ognistego psa i odwo³ujê go do ¶rodka, mówi±c jeszcze 'wspaniale siê spisa³e¶'. Niech odpocznie. Niby móg³by to zrobiæ na zewn±trz, ale widz±c jego zaciêto¶æ dalej by próbowa³ jako¶ pomóc. Poza tym, w pi³ce bêdzie bezpieczniejszy. Chowam wspomniany przedmiot z powrotem do kieszeni
Dobrze, ¿e stra¿ po¿arna nadje¿d¿a. Byle by siê pospieszyli. Ogieñ siê rozprzestrzenia...
Zerkam do tej skrzyneczki.
Mój wzrok pada na trzês±cym siê Pokeballu. To siê dzieje kiedy w ¶rodku jest Pokemon... chyba. Rozgl±dam siê, trochê niepewnie.
To nie moje. Ale sytuacja wymaga szybkiego my¶lenia. Zawsze uda mi siê jako¶ omin±æ niemi³e konsekwencje. Znalezione, nie kradzione.
Z t± my¶l± ³apiê czerwono-bia³± kulê i otwieram j±. Oby to by³ jaki¶ przydatny Pokemon. Znaczy, w tej chwili - wodny. Ziemny. Kamienny. Ognisty te¿ mo¿e byæ, ale to tylko ostatecznie.
Sygnatura użytkownika
"Szko³y to po prostu uprzywilejowane instytucje sadystyczne" [E. Zagad³owicz]
Houndour widocznie nie by³ zadowolony z zamkniêcia w Ballu, z ca³± pewno¶ci± by³o to z Twojej strony m±dre posuniêcie poniewa¿ pies mimo braku si³ wrêcz pcha³ siê do pomocy. Widaæ bardzo siê przej±³ tym po¿arem. Dzielny z niego pokemon ale ryzyko by³oby zbyt wielkie by wci±¿ próbowa³ pomagaæ. Spojrza³a¶ na skrzyneczkê, Pokeball w ¶rodku wydawa³ siê a¿ prosiæ o otwarcie, wyci±gnê³a¶ ku niemu rêkê i chwyci³a¶ trzês±c± siê coraz bardziej pi³kê, marz±c o tym by by³ pokemonem mog±cym pomóc w gaszeniu ognia nacisnê³a¶ guziczek, z pi³ki wystrzeli³ czerwony promieñ, po chwili uformowa³ siê z niego:
Na wodnego ani ziemnego to on nie wygl±da. Pokemon wydostawszy siê na zewn±trz zrobi³ mocno zdziwion± minê, po chwili odskoczy³ na widok po¿aru. Widaæ ¿e zupe³nie nie wie co mo¿e zrobiæ. Zauwa¿y³ jednak ch³opaka gasz±cego ogieñ kawa³ek od was, wtedy widocznie wpad³ na jaki¶ pomys³. Ustawi³ siê naprzeciw jednego z p³on±cych drzew i... wystrzeli³ w ich kierunku salw± ¶niegu, logiczne jest ¿e ¶nieg plus ogieñ równa siê woda, po chwili drzewo by³o wolne od ognia. Gdy stra¿ przyjecha³a to nie mia³a ju¿ zbyt wiele do roboty, dogasili pozosta³o¶ci p³omieni i zabezpieczyli teren.
Sygnatura użytkownika
Nakarm moje jaja :prosi:
A ju¿ najbardziej to ciemnozielone z lewej.
Oddycham z ulg±, widz±c jak Pokemon gasi po¿ar. No, lodowy stworek te¿ jest dosyæ przydatny w takich chwilach. Zerkam na niego, a potem wyci±gam Pokedex i skanujê nim Pokemona. Podchodzê do niego i klepiê po ³ebku, nie zwa¿aj±c na wszelakie - o ile siê pojawi± - gesty obrony przed moj± osob±. Mówiê co¶ w stylu 'dobra robota', dosyæ zimnym tonem. Spisa³ siê, ale co z tego? A je¿eli jego w³a¶ciciel nie chwali swoich Pokemonów? Tacy ludzie przecie¿ istniej±. Chowam stworka do Pokeballa.
Nastêpnie idê do tej skrzyneczki. Odk³adam czerwono-bia³± kulkê na swoje miejsce i przez chwilê jeszcze na ni± patrzê. Zamykam wieczko. Niech tutaj pud³o zostanie, potem siê nim zajmê.
Kolejne swe kroki kierujê do stra¿y po¿arnej. Moja mina wyra¿a niezadowolenie - s± za wolni. Powinni tu ju¿ byæ dawno temu. A gdyby nie ludzie, którzy pomogli gasiæ p³omienie, to co by siê sta³o? Wszystko by sp³onê³o? I tak dobrze, ¿e w ogóle raczyli siê pojawiæ...
Informujê tylko jednego z ludzi, ¿e znalaz³am skrzynkê, która nie wiem do kogo nale¿y.
Jednak szkoda, bo ten czarny stworek by³by dobrym osobnikiem do mojej dru¿yny.
A potem zbieram siê i idê do Centrum Pokemon.
Sygnatura użytkownika
"Szko³y to po prostu uprzywilejowane instytucje sadystyczne" [E. Zagad³owicz]
Czarny stworek by³ wyra¼nie zmêczony ca³± t± akcj± ale dzielnie pomaga³ dogaszaæ ostatnie, niewyra¼ne i ¿arz±ce siê ledwo fragment drzew i miejsca w trawie. Stra¿acy tymczasem zajêli siê odpêdzaniem pojawiaj±cych siê gdzieniegdzie gapiów, po chwili zebra³ siê spory t³um. Chwilowo nie by³o policji chocia¿ w oddali rozlega³ siê d¼wiêk syreny z wozu policyjnego. Szkoda tylko ¿e ta grupa ludzi zainteresowanych przecie¿ po¿arem pojawi³a siê dopiero kiedy ten by³ ju¿ ugaszony, przecie¿ ka¿da pomoc by³aby dobra. No i ca³a ta stra¿, przecie¿ oni tu chyba przyjechali poogl±daæ ni¿ cokolwiek zrobiæ. Dobrze ¿e znalaz³o siê kilka (czytaj Ty i kole¶ z Geoduem) osób na tyle odpowiedzialnych by pomóc kiedy zajdzie potrzeba. No ale tak jest zawsze. Zeskanowa³a¶ pokemona:
Cytat:
#215 Sneasel, Male
Ataki: Scratch, Leer, Taunt, Sp. Attack: Powder Snow
Keen Eye - Pokemonowi nie mo¿e zostaæ obni¿ona statystyka: precyzja
Inner Focus - Pokemon nie mo¿e siê potkn±æ (flinched)
Zbli¿y³a¶ siê do pokemona. Widaæ nie ¿ywi³ ¿adnych negatywnych emocji w stosunku do ludzi. Wrêcz przeciwnie, biega³ od jednej osoby robi±c co tylko siê da by pomóc, czasem zupe³nie niepotrzebnie. Kiedy poklepa³a¶ go po g³owie ucieszy³ siê niesamowicie, wydawa³o siê ¿e uwielbia takie okazywanie czu³o¶ci, niewa¿ne w jak ch³odnym tonem, oczywi¶cie na pochwa³ê s³own± zareagowa³ z równ± rado¶ci±. Ogólnie rzecz bior±c by³ on naprawdê przymilny. Na cofniêcie do Pokeballa zareagowa³ jednak z wyra¼n± niechêci±, widaæ bardzo nie chcia³ tam wracaæ. Tak w³a¶ciwie to ciekawe ile ju¿ w nim siedzia³. W koñcu jednak da³ siê zamkn±æ do kuli. Od³o¿y³a¶ kulkê na miejsce i zamknê³a¶ wieko. Skrzynka by³a lekko osmalona. Posz³a¶ do jednego ze stra¿aków, ten us³yszawszy o tej skrzynce powiedzia³ lekko ura¿onym tonem:
I po to zawraca³a¶ mi g³owê? Guzik mnie obchodz± cudze skrzynki! Id¼ ju¿ dziecko i nie przeszkadzaj.
Cywile równie¿ nie powiedzieli nic ciekawego, widaæ ¿e uwa¿aj± pozosta³o¶ci po po¿arze za co¶ ciekawszego ni¿ jakie¶ tam skrzynki. Czyli ogólnie powiedziawszy nic ciekawego siê nie dowiedzia³a¶. Ruszy³a¶ w kierunku centrum, kiedy by³a¶ ju¿ zaledwie trzy-cztery metry od budynku us³ysza³a¶ ¿e kto¶ biegnie. Zauwa¿y³a¶ ch³opaka który wcze¶niej pomaga³ w gaszeniu p³omieni. Ten podbieg³ do Ciebie i powiedzia³:
Chcia³em Ci podziêkowaæ, sam raczej nie da³bym sobie rady z tym ogniem a na "stra¿ po¿arn±" która powinna siê raczej nazywaæ "stra¿± POpo¿arn±" nie mog³em liczyæ.
Mówi³ to wszystko suchym tonem, jakby czyta³ z kartki a nie mówi³ "z siebie". Przyjrza³a¶ mu siê uwa¿nie, by³ na oko starszy od Ciebie jakie¶ dwa lata i wygl±da³ tak:
Sygnatura użytkownika
Nakarm moje jaja :prosi:
A ju¿ najbardziej to ciemnozielone z lewej.
Moja warga drga lekko - co¶ niby to u¶miech, ale jednak nie do koñca. Mo¿liwe, ¿e to odznaka podirytowania. Ale co do nazwy instytuty ludzi nibytogasz±cychp³omienie ma racjê. Jednak, gdyby tak± nazwê przyj±æ, to by to brali na serio i przyje¿d¿ali po wszystkim. A je¿eli nie by³oby obywatela, który raczy³by pomóc? To ludzie w przeciw ¿arowych kostiumach jednak by siê przydali.
- I nawzajem - mówiê. Patrzê na niego przez chwilê, zerkaj±c k±tem oka w kierunku skrzynki, któr± wcze¶niej znalaz³am. A gdyby tak...? Nikt nawet by nie zauwa¿y³. ¯adna osoba siê nie upomina, nikt po tê rzecz nie przyszed³.
Obracam siê na piêcie i wracam do wspomnianego przedmiotu. Znów je otwieram i wyci±gam wszystko, co siê tam znajduje. Wabiki i HM pakujê do kieszeni. Wêdkê biorê do rêki, bo siê do niej nie zmie¶ci. A Pokeball otwieram, wypuszczaj±c Pokemona.
- Idziesz ze mn± - mówiê, bardziej tonem rozkazuj±cym, ni¿ oznajmuj±cym.
No, a potem zwijam siê ju¿ ca³kiem do PokeCentrum, daj±c znak Pokemonowi by szed³ za mn±.
Sygnatura użytkownika
"Szko³y to po prostu uprzywilejowane instytucje sadystyczne" [E. Zagad³owicz]
Nie mo¿esz pisaæ nowych tematów Mo¿esz odpowiadaæ w tematach Nie mo¿esz zmieniaæ swoich postów Nie mo¿esz usuwaæ swoich postów Nie mo¿esz g³osowaæ w ankietach Nie mo¿esz za³±czaæ plików na tym forum Mo¿esz ¶ci±gaæ za³±czniki na tym forum
Wymiana buttonami z PokeCollect
Forum wykorzystuje cookies, tak jak ka¿de inne w internecie, w tych samych celach (reklamy, statystyki, ustawienia). Przegl±dark± mo¿esz regulowaæ warunki przechowywania cookies.