Dominick mia³ pó³d³ugie br±zowe w³osy i tego samego koloru oczy. Ubrany w niebieskie d¿insy, bia³y T-shirt i czarn± bluzê z kapturem, zawi±zywa³ sznurówki swoich trampków. Wyprostowa³ siê i u¶miechn±³. Poprawi³ czarn± czapkê na g³owie, oraz tego samego koloru szalik zawi±zany wokó³ szyi. Wyj±³ spod biurka ¿ó³ty plecak, zakupiony specjalnie na tê okazjê, i zarzuci³ go na plecy, po czym stan±³ przed lustrem. Przyjrza³ siê sobie dok³adnie i kiwn±³ g³ow±.
- Jest idealnie. Mo¿emy ruszaæ. Gotowy Aipom? – zapyta³ Pokemona siedz±cego na ³ó¿ku.
Niewielka ma³pka, o fioletowym futrze i ogonie zakoñczonym d³oni±, podskoczy³a weso³o. Widz±c to Dominick za¶mia³ siê krótko, po czym wskaza³ Aipomowi swoje lewe ramiê. Stworek wskoczy³ na nie, a ch³opak wyszed³ z pokoju. Na korytarzu spotka³ m³odsz± siostrê.
- Cze¶æ m³oda, co jest? – zapyta³ weso³o i poklepa³ j± po g³owie.
Dziewczynka u¶miechnê³a siê, z³apa³a go za rêkê i zaczê³a ci±gn±æ w stronê swojego pokoju.
- Chod¼! Muszê ci co¶ pokazaæ! Mam co¶ dla ciebie! – zawo³a³a bardzo z siebie zadowolona.
Ch³opak zachêcony przez siostrê, nie stawia³ oporu i pozwoli³ ma³ej dalej szarpaæ go za rêkê. Gdy weszli do jej pokoju, usiad³ na ³ó¿ku i czeka³, natomiast Beth otwiera³a po kolei ka¿d± szufladê i szafkê, po czym przetrz±sa³a jej zawarto¶æ, mrucz±c co¶ niewyra¼nie pod nosem. Dominick westchn±³ i opar³ g³owê o ¶cianê. Jego siostra zawsze mia³a tego typu problemy – schowa³a gdzie¶ jak±¶ rzecz, a pó¼niej nie mog³a jej znale¼æ. Nie mia³ o to do niej pretensji. W koñcu mia³a dopiero sze¶æ lat, jeszcze wszystkiego zd±¿y siê nauczyæ. Oby tylko szybko przyswaja³a wiedzê, poniewa¿ do rozpoczêcia podró¿y Pokemon zosta³o jej cztery lata.
- Mam! – zawo³a³a weso³o, dumna z siebie sze¶ciolatka, co wybi³o jej brata z rozmy¶lañ.
Spojrza³ na ni±. Podskakiwa³a weso³o w miejscu, ¶ciskaj±c co¶ w rêku. Chyba tego szuka³a.
- Co to? – zapyta³ Dominick wskazuj±c na jej zaci¶niêt± d³oñ.
- To w³a¶nie dla ciebie. Sama zrobi³a, na zajêciach w szkole. Pani specjalnie sprowadzi³a to z miasta Veilstone. Mam nadziejê, ¿e ci siê spodoba braciszku – powiedzia³a u¶miechaj±c siê.
Podesz³a do niego i zawiesi³a mu na szyi wisiorek. Ch³opak spojrza³ na niego. Na br±zowy rzemyk, naci±gniêtych by³o kilka koralików. Fioletowy, na którym wyryty by³ Aipom, na zielonym by³ Turtwig, na niebieskim Piplup, a na czerwonym Chimchar.
- A tu masz jeszcze kilka koralików i zapasowe rzemyki. Je¿eli z³apiesz jakiego¶ nowego Pokemona, naci±gniesz na rzemyk koralik z jego podobizn±. Wiem, ¿e to nic wielkiego… - powiedzia³a wrêczaj±c mu skórzany woreczek, w którym postukiwa³y drewniane koraliki.
- To jest najlepszy prezent, jaki mog³em sobie wymarzyæ. Dziêki siostra – odpowiedzia³ ch³opak, po czym wsta³, mocno j± u¶cisn±³ i poca³owa³ w czo³o. Beth za¶mia³a siê i odwzajemni³a u¶cisk.
- No dobra, chod¼my na dó³. Zjemy co¶ a potem wyruszam – powiedzia³ Dominick.
Dziewczynka kiwnê³a g³ow± i wymaszerowa³a za bratem z pokoju.
- Ale bêdziesz do nas dzwoni³, prawda? – zapyta³a.
Dominick tylko za¶mia³ siê serdecznie i poklepa³ siostrzyczkê po g³owie.
Godzinê pó¼niej wyszed³ z domu i ¿wawo maszerowa³ przed siebie. Podekscytowany Aipom bieg³ kilka kroków przed nim. W pewnym momencie, ch³opak wyj±³ z najmniejszej kieszeni plecaka pocztówkê, któr± dosta³ od profesora Rowana. Widnia³y na niej zdjêcia trzech Pokemonów – Turtwiga, Piplupa i Chimchara. Ch³opak bardzo chcia³ tego ostatniego i mia³ nadziejê, ¿e go dostanie. Wiedzia³ jednak, ¿e mo¿e znale¼æ siê trener, który zjawi siê w laboratorium przed nim i zabierze Pokemona. Ta my¶l zmotywowa³a go do dzia³ania – postanowi³, ¿e zjawi siê u profesora Rowana jeszcze przed wieczorem. Zacz±³ biec i po chwili zrówna³ siê z Aipomem. Kilka minut pó¼niej, miasteczko Twinleaf zostawili za sob±, a w oddali malowa³ siê ich cel – miasto Sandgem. Dominick bieg³ przy drodze, a Aipom skaka³ z drzewa na drzewo i tak, robi±c krok za krokiem byli coraz bardziej pewni swego. Ch³opak bardzo mocno wierzy³, ¿e jego startowym Pokemonem mo¿e byæ Chimchar. Ta my¶l, spowodowa³a lawinê planów, domys³ów i marzeñ. Widzia³ siebie, zdobywaj±cego odznakê po odznace, pokonuj±cego rywali i triumfuj±cego w Lidze Pokemon. Nie przewidywa³ pora¿ek, czy poddawania siê. W tej chwili nie widzia³ takiej opcji. Nie wiedzia³ jednak, ¿e los potrafi byæ z³o¶liwy, a jego droga do zwyciêstwa, mo¿e byæ d³uga i wyboista. Jednak czy bêd± to tylko drobne nierówno¶ci, czy porz±dne koleiny? Czas poka¿e.
OD AUTORA:
Ok. Pierwszy rozdzia³ mo¿e i jest krótki, ale ma tylko „wprowadziæ was” do opowiadania. Przedstawiam wam najwa¿niejszego bohatera – Dominicka. Ma on piêtna¶cie lat. Jego historiê, bêdziecie poznawaæ w trakcie czytania FF’a (o ile kto¶ to bêdzie czyta³), który mo¿e wam siê wydaæ prosty i schematyczny, nie zaprzeczê chwilami taki bêdzie, wybaczcie.
Czytelnie i uporz±dkowanie, napisane, good point.
Sygnatura użytkownika
<<< Wyprodukowano na moje zlecenie przez DominLoL Corp.
PPS: By³em redaktorem na Pokemon Valhalli (2008 - 14 listopad 2009 oraz 23 grudzieñ 2010 - styczeñ 2011) i ¶p. PokeSerwis.pl (2009-10). Adminem na ¶p. PokeMedia (2006-08), ¶p. PokemonPowrót (2008), ¶p. PokeShadow (2008), ¶p. PokePlanet2 (2008), ¶p. PokemonMasters (2009), ¶p. PokemonBeta (2009), ¶p. PokeLand (2009-10) i innych mniejszych. W latach 2009-10 kierowa³em popularnym forum ¶p. PokeRang, a od 28 lipca 2010 do 31 listopada 2011 r. by³em Pomocnikiem (dzia³y o Anime i PPS) na Pokemon Valhalla Forum (PVF). W 2011 r. reaktywowa³em stronê Pokemons, któr± opu¶ci³em 31 listopada 2011 r.. Na PokeCollect od 2009 r. (z przerwami kilkumiesiêcznymi) jestem adminem.
Biorê sobie do serca tylko jeden zwyczaj Amerykanów - chwalenie siê na potêgê. Widocznie to dzia³a, skoro s± potêg±. ¦wiêta Trójca : Daru, AtoMan i PokeMan - walcz± o Polski dubbing Pokemon.
Relacja z wizyty delegacji (m in. ja) Pokemon Valhalli na polskich nagraniach 11 sezonu Pokemon. >>http://pokemony.com/pokem...polskiej-wersji
Linki podane w sygnaturce, s³u¿± jedynie celom informacyjnym i edukacyjnym.
Dominick i Aipom ju¿ od kilku minut ³azili bez celu po obrze¿ach miasta Sandgem i szukali laboratorium Rowana. By³a dopiero druga po po³udniu, a wiêc i tak wcze¶nie, bior±c pod uwagê fakt, ¿e podró¿owali pieszo. W tej chwili obaj stali ko³o czyjego¶ ogródka i w ciszy wpatrywali siê w ma³± mapkê rozrysowan± na pocztówce, któr± Dominick dosta³ od Rowana.
- Uch… Ja i moja orientacja w terenie – warkn±³ ch³opak w¶ciek³y na siebie.
- Aipom – Pokemon spróbowa³ go pocieszyæ, daj±c do zrozumienia, ¿e on te¿ nie wie gdzie s±.
- Ech… A mo¿e to trzeba odwróciæ? - powiedzia³ ch³opak i zacz±³ patrzeæ na mapkê pod ró¿nymi k±tami i od ró¿nej strony, jednak na niewiele siê to zda³o. Nadal nie mia³ pojêcia gdzie znajduje siê laboratorium. Westchn±³ g³êboko i opar³ siê o p³ot. Sta³ tak dobrych kilka minut, a¿ zobaczy³ dziewczynê jad±c± na rowerze. Spod czarnej czapki z daszkiem, wystawa³a blond grzywka, opadaj±ca na niebieskie oczy. Kiedy go mija³a, co¶ wypad³o jej z kieszeni.
- Hej, poczekaj! – zawo³a³, a ona zatrzyma³a siê kilka kroków dalej.
- Hm? O co chodzi? – zapyta³a odwracaj±c siê, jednak nie zsiada³a z roweru.
Dominick podszed³ do miejsca, w którym le¿a³a zguba. By³a to pocztówka od profesora Rowana, taka sama jak± mia³ on. U¶miechn±³ siê i podbieg³ do dziewczyny.
- Wypad³o ci to – oznajmi³ i pokaza³ pocztówkê.
- Ojej! Dziêki wielkie! Bez tego nie dosta³abym Pokemona – zawo³a³a uradowana i wziê³a pocztówkê.
- S³uchaj, ja te¿ idê po Pokemona, ale… Prawdê mówi±c… Wiêc – Dominick zacz±³ siê j±kaæ.
- Tak? – zapyta³a dziewczyna, wk³adaj±c pocztówkê do kieszeni.
- No nie za bardzo wiem, w któr± stronê i¶æ. Mo¿na by powiedzieæ, ¿e…
- Siê zgubi³e¶? – dokoñczy³a za niego dziewczyna i u¶miechnê³a siê.
- No tak. Wiêc, mo¿e móg³bym i¶æ z tob±? –zapyta³ ch³opak, coraz bardziej za¿enowany.
- Tak, nie ma sprawy – powiedzia³a i zesz³a z roweru. – Jestem Rachel.
- Ja jestem Dominick. Przez C i K na koñcu – przedstawi³ siê ch³opak.
- No dobra, to chod¼my – powiedzia³a i ruszy³a przed siebie.
Dominick kiwn±³ g³ow± i ruszy³ za ni±. Aipom siedzia³ na jego ramieniu i wpatrywa³ siê z uwag± w niebo. Szli w kompletnej ciszy, tylko Aipom od czasu do czasu co¶ powiedzia³, pokazuj±c na jak±¶ chmurê. W koñcu Rachel powiedzia³a:
- Zaraz bêdziemy, a ja mam do ciebie pytanie.
- Strzelaj – powiedzia³ ch³opak, dziêkuj±c Bogu, ¿e nie musz± d³u¿ej milczeæ.
- Ile ty masz w³a¶ciwie lat? Bo na dziesiêæ nie wygl±dasz.
- No bo nie mam dziesiêciu. Mam piêtna¶cie. Zreszt±, ty chyba te¿ dziesiêciolatk± nie jeste¶.
- Nie, te¿ mam piêtna¶cie. A dlaczego dopiero teraz odbierasz Pokemona?
- A… D³uga historia – oznajmi³ i machn± rêk±. Nie lubi³ siê zwierzaæ.
- Opowiedz, mamy jeszcze chwilê – nalega³a Rachel.
- No dobra. Kiedy mia³a dziewiêæ lat, mam wys³a³a mnie do szko³y z internatem w Hoenn. Tam uczy³em siê trzy lata, a za dobre wyniki w nauce, wys³ali mnie do Johto. Tam pozna³em i zaprzyja¼ni³em siê z Aipomem – wyrecytowa³ ch³opak, pokazuj±c na Pokemona.
- Wow. Ca³kiem ciekawe mia³e¶ ¿ycie – powiedzia³a z u¶miechem Rachel.
- A ty? – zapyta³ Dominick.
- Co ja? –odpowiedzia³a pytaniem na pytanie.
- Dlaczego dopiero teraz odbierasz Pokemona?
- Na pocz±tku mieszka³am w Kanto, pó¼niej przeprowadzili¶my siê tutaj, poniewa¿ mój tata jest powa¿nie chory. W Twinleaf mieszka jeden bardzo dobry lekarz, u którego mia³ siê leczyæ. I wiesz, on nie mo¿e pracowaæ, a mama haruje na dwa etaty, dlatego trochê im pomaga³am. Jednak teraz tata jest ju¿ po operacji i czuje siê coraz lepiej, dlatego mog³am wyruszyæ – powiedzia³a weso³o i u¶miechnê³a siê. Wychodzili w³a¶nie na obrze¿a miasta a w oddali malowa³ siê las i…
- Wow! Nie mów! To jest laboratorium profesora Rowana!? – zawo³a³ z zachwytem ch³opak
Z niedowierzaniem patrzy³ na nowoczesny budynek, wyposa¿ony w wielkie okna i dziwn± aparaturê na dachu. Wygl±da³o to trochê jak panele s³oneczne, czy co¶ w tym stylu. A to nie by³ koniec. By³ on po³±czony z innym, starszym budynkiem, zbudowanym z ceg³y, u szczytu którego krêci³ siê gigantyczny wiatrak. Wszystko to po³o¿one w¶ród pól i ³±k, piêknych lasów i majestatycznych gór. W oddali by³o równie¿ widaæ b³yszcz±c± tafle Jeziora Prawdy (ang. Lake Verity). Dominick oczu nie móg³ od tego oderwaæ. Rachel te¿ u¶miecha³a siê lekko.
- No dobra, pogapisz siê kiedy indziej. Kto ostatni ten Slugma! – zawo³a³a Rachel i pogna³a przed siebie, jednak po chwili, rower który prowadzi³a wy¶lizgn±³ jej siê z rêki i polecia³ z zawrotn± prêdko¶ci± w dó³ ¶cie¿ki.
- No nie¼le – mrukn±³ Dominick i popêdzi³ za „uciekinierem”.
- Mój rower! – wrzasnê³a dziewczyna i uczyni³a to samo.
- Ok… Przyznam, ¿e to nie by³ najlepszy pomys³ – mruknê³a dziesiêæ minut pó¼niej, prowadz±c co¶ co jeszcze niedawno by³o ca³kiem dobrym, czerwonym rowerem.
- Nie najlepszy, to ma³o powiedziane. Mam tylko nadziejê, ¿e mo¿e przyjm± to na z³om – za¿artowa³ Dominick, a Aipom zachichota³ cicho.
Rachel nie odpowiedzia³a tylko zatrzyma³a siê i rzuci³a rower na ziemiê. Kopnê³a go kilka razy, po czym ruszy³a dalej, mrucz±c co¶ niewyra¼nie pod nosem. Dominick westchn±³ i wcisn±³ rêce do kieszeni spodni. On i Aipom rozkoszowali siê cisz±, podczas gdy Rachel zatrzyma³a siê i ze zdziwieniem wpatrywa³a siê w wej¶cie do lasu, znajduj±ce siê po jej prawej stronie.
- Co jest? Idziesz czy nie? – zapyta³ Dominick.
- Tam co¶ siê dzieje. Chod¼ zobaczymy! – zawo³a³a i pobieg³a w wymienione wy¿ej miejsce. Dominick ruszy³ za ni± bez s³owa. Po chwili zobaczyli dwóch mê¿czyzn w bia³ych fartuchach, jak±¶ dziewczynê i…
- Profesor Rowan?! – zawo³a³a g³o¶no Rachel i podesz³a do ca³ej czwórki, a Dominick jak cieñ ruszy³ za ni±.
- Tak s³ucham? – odezwa³ siê profesor, który chyba us³ysza³ okrzyk Rachel.
- My przyszli¶my po Pokemony – powiedzia³ Dominick.
- No to was zmartwiê. Wszystkie trzy Pokemony startowe zniknê³y dzi¶ oko³o po³udnia. Chyba s± gdzie¶ w lesie – powiedzia³ jeden z mê¿czyzn.
- Mo¿emy ich poszukaæ! – zawo³a³ Rachel ochoczo.
- No nie wiem… - zastanowi³ siê Rowan. Spojrza³ na dziewczynê, pó¼niej na Dominicka i wtedy zauwa¿y³ Aipoma. – Czy to twój Aipom? – zapyta³ ch³opaka.
- No, tak… - powiedzia³ zmieszany. – Pozna³em go gdy by³em w szkole, w Johto i tak jako¶ zosta³ ze mn± od tamtego czasu – wyja¶ni³ przepraszaj±cym tonem.
- Ale wci±¿ chcesz ode mnie Pokemona, tak? – zapyta³ ponownie.
- Tak. Bardzo chcia³bym dostaæ jednego z tych Pokemonów. Poza tym, bêdê mia³ wtedy PokeDex, a to spore u³atwienie w podró¿y. Czy to jaki¶ problem?
- Nie, nie ma sprawy. Widzê, ¿e jeste¶ bardzo rozwa¿ny i zaradny. – powiedzia³ mê¿czyzna.
Dominick u¶miechn±³ siê lekko, a Rachel kaszlnê³a ostentacyjnie i u¶miechnê³a siê lekko.
- Nie chcia³abym przerywaæ, tej sentymentalnej rozmowy kipi±cej od porad moralnych, ale tam s± trzy Pokemony, w tym jeden, który bêdzie mój. Dlatego pójdê tam tak czy siak, ale wolê mieæ pañskie przyzwolenie. Wiêc? – dziewczyna zakoñczy³a wywód pytaniem.
Rowan zachichota³ i skrzy¿owa³ rêce na piersi.
- Masz gadane dziewczyno. Z takimi predyspozycjami skoñczysz jako polityk – powiedzia³.
- Oj, oby nie. Tego zawsze ba³ siê mój tato – powiedzia³a ze zgroz± i zadr¿a³a.
Profesor ponownie zarechota³ i odwróci³ siê. Spojrza³ ³agodnie na dziewczynê, która by³ tu wcze¶niej. Mia³a d³ugie br±zowe w³osy, a na g³owie bia³y kapelusz z wizerunkiem PokeBalla. Na piwne oczy opada³a grzywka. Ubrana by³a w niebiesk± bluzkê bez rêkawów, czerwone spodenki i tego samego koloru trampki. W lewej rêce trzyma³a ¿ó³t± torbê. U¶miecha³a siê lekko.
- Heather, mam do ciebie pro¶bê. Pójdziesz z nimi? – zapyta³ j± profesor.
- Pewnie, nie ma sprawy – odpowiedzia³a weso³o i podesz³a do nich z wyci±gniêt± rêk±. – Jestem Heather Brookes i mam piêtna¶cie lat – wyrecytowa³a.
- Ja jestem Rachel i te¿ mam piêtna¶cie lat – odpowiedzia³a jej blondynka i u¶cisnê³a lekko rêkê.
- Mam na imiê Dominick, przez C i K na koñcu, i równie¿ mam piêtna¶cie lat – powiedzia³ ch³opak i u¶miechn±³ siê lekko.
- No! Skoro kwestie formalne mamy za sob±, to chod¼my! Chcê w koñcu wyruszyæ – powiedzia³a Rachel i, dos³ownie, pobieg³a w las.
Dominick pokrêci³ g³ow± i ruszy³ za ni±, dr±c siê:
- Rachel zaczekaj! Ona tak zawsze, przynajmniej odk±d j± znam – wyja¶ni³ ch³opak Heather.
- Aha… W gor±cej wodzie kompana. Musimy spróbowaæ j± dogoniæ, bo mo¿e przez przypadek wpa¶æ do jeziora – za¿artowa³a dziewczyna i oboje weszli do lasu.
- Turtwig! Chimchar!
- Piplup! Piplup!
- Chimchar! Piplup!
Od oko³o piêtnastu minut, troje potencjalnych trenerów i jeden Pokemon, ³azili po lesie zagl±daj±c w ka¿dy krzak, na ka¿de drzewo, nawet pod ka¿dy kamieñ. Szukali Turtwiga, Chimchara i Piplupa dos³ownie wszêdzie, ale nieby³o po nich ¶ladu. W koñcu zmêczeni i g³odni przysiedli pod drzewem, aby przez chwilê odpocz±æ. Tylko Aipom dalej skaka³ z drzewa na drzewo wypatruj±c gdzie¶ trzech zagubionych stworków.
- Co siê mog³o z nimi staæ? – zada³a pytanie Heather, wyci±gaj±c z torby kanapkê.
- Nie mam bladego pojêcia – odpowiedzia³a Rachel czyni±c to samo co kole¿anka.
- Hm… Wiecie nie wydaje mi siê, ¿e one tak same z siebie postanowi³y uciec. To by by³o niedorzeczne. Przecie¿ profesor dobrze siê nimi opiekowa³, mia³ u niego jak u pana Boga za piecem… - powiedzia³ Dominick obserwuj±c Aipoma.
- Wydaje ci siê, ¿e kto¶ je… ukrad³? – upewni³a siê w swoich domys³ach Heather.
- Tak. Pozostaje tylko pytanie kto i po co? Nie biorê pod uwagê ¿adnego z asystentów, czy kogo¶ z mieszkañców. Chyba nikt nie by³by do tego zdolny, tak my¶lê.
- A ja mam podejrzanych – odezwa³a siê Rachel.
- Tak? Kogo? – zapyta³ ch³opak.
- S³ysza³am ostatnio o jakim¶ dziwnym zespole „grasuj±cym” po Sinnoh. Nazywaj± siebie Team Galactic. Podobno by³o o nich g³o¶no kilka lat temu.
- Team Galactic? – powtórzy³ Dominick i zamy¶li³ siê.
- Ta, te¿ o nich s³ysza³am. Jak dla mnie to tylko grupa uciekinierów z domu wariatów. Mówi±, ¿e chc± stworzyæ jak±¶ now± galaktykê, ¿e Clefairy przyby³y z ksiê¿yca i inne takie… - wtr±ci³a Heather.
- Z tymi Clefairy to nie tylko oni. Kiedy by³em w Johto, spotka³em wiele osób o takich przekonaniach – powiedzia³ Dominick i siêgn±³ po plecak.
W tym samym momencie obok nich pojawi³ siê Aipom i wrzeszcz±c pokazywa³ na co¶ w g³êbi lasu.
- Aipom chyba co¶ znalaz³! – zawo³a³ ch³opak i wsta³, podnosz±c równocze¶nie plecak z ziemi.
- Dobra nasza! Prowad¼ Aipom – powiedzia³a Rachel i równie¿ wsta³a.
Aipom pobieg³ w g³±b lasu, a oni ruszyli za nim. Po oko³o piêciu minutach truchtu, zobaczyli Jezioro Prawdy a nad jego brzegiem dwie osoby. Mê¿czyznê i kobietê, ubranych w dziwne kombinezony i jeszcze dziwniejsze kaski. Podeszli bli¿ej i zobaczyli, ¿e u ich stóp le¿± zwi±zane Turtwig, Chimchar i Piplup. Pokemony wygl±da³y na przera¿one.
- Hej! Co wy robicie z tymi Pokemonami?! Odbi³o wam!? – zawo³a³ zbulwersowany Dominick.
Nieznajomi odwrócili siê i spojrzeli z pogard± na trójkê potencjalnych trenerów.
- A co ci do tego, ma³y? – warknê³a kobieta.
- O matko! To s± wasze w³osy! A ja my¶la³am, ¿e to jakie¶ odjechane he³my – powiedzia³a Rachel, a Heather parsknê³a ¶miechem.
- Niewa¿ne, czy to he³my czy w³osy. Macie natychmiast pu¶ciæ te trzy Pokemony! – zawo³a³ ponownie Dominick i zrobi³ krok naprzód.
- A jak nie to co? Rzucisz we mnie kamykiem? – zapyta³ mê¿czyzna, po czym on i jego wspólniczka zachichotali.
- No nie! Sam siê o to prosi³e¶! Aipom, b³yskawiczny cios! – zawo³a³ ch³opak.
Aipom podbieg³ w stronê nieznajomych, podskoczy³ i machn±³ ogonem, a mnóstwo ¿ó³tych gwiazdek pomknê³o w stronê dwójki dziwaków, powoduj±c ma³± eksplozjê, której towarzyszy³y ob³oki py³u i kurzu.
- Dominick, uwa¿aj na Pokemony! – zawo³a³a Heather.
- Wiem co robiê. Dobra, a teraz u¿yj drapania, aby uwolniæ Chimchara, Turtwiga i Piplupa!
Aipom doskoczy³ szybko do starterów i zacz±³ drapaæ linê, która po kilku chwilach pêk³a. Pokemony szybko podbieg³y do naszych bohaterów i razem z nimi bardzo szybko oddalili siê od tafli Jeziora Prawdy.
- Jeszcze raz bardzo wam dziêkuje, za odzyskanie Pokemonów – powiedzia³ profesor, kiedy Dominick, Heather i Rachel i dwoje jego asystentów pojawi³o siê w g³ównej sali laboratorium, gdzie nast±piæ mia³o wrêczenie Pokemonów Startowych.
- A my jeszcze raz mówimy, ¿e nie ma sprawy – powiedzia³a Rachel zdejmuj±c z g³owy czapkê. Dominick rozgl±da³ siê, zaciekawiony wszystkim co go otacza³o, a zw³aszcza maszynami badawczymi i innymi sprzêtami mechanicznymi. Poza Pokemonami, pasjonowa³y go równie¿ wynalazki i robotyka. Ca³kiem dobrze pos³ugiwa³ siê te¿ ¶rubokrêtem i kluczem francuskim. Jego brat nazywa³ go zawsze „z³ot± r±czk±”.
- A teraz wybierzcie sobie po Pokemonie. Mo¿e zaczniemy od dziewcz±t, Heather? – powiedzia³ profesor, a jeden z asystentów wprowadzi³ do pomieszczenia stolik na kó³kach, na którym siedzia³y trzy znane im ju¿ Pokemony. Dziewczyna popatrzy³a po wszystkich i zamy¶li³a siê.
- Poproszê Piplupa – powiedzia³a po chwili wahania.
- Proszê, oto jego PokeBall i twój Pokedex – powiedzia³ Rowan, podaj±c dziewczynie urz±dzenia.
- Ja poproszê Chimchara! – zawo³a³a Rachel bez chwili zastanowienia.
Dominick poczu³ lekkie uk³ucie, ale udawa³ ¿e nic mu nie jest i u¶miecha³ siê sztucznie.
- To mi pozostaje Turtwig – wycedzi³ przez zêby, zaci¶niête w u¶miechu i z bólem serca odebra³ od profesora swój PokeDex i PokeBall, w którym po chwili zamkn±³ Turtwiga. Pomy¶la³, ¿e gorzej ju¿ byæ nie mo¿e…
ROZDZIA£ TRZECI
CHCESZ ZOSTAÆ POKENIAÑK¡?!
Dominick, Rachel i Heather po¿egnali siê ³adnie i wyszli z laboratorium profesora Rowana. Dochodzi³a godzina czwarta. By³o lato, wiêc s³oñce nie szykowa³o siê jeszcze do „zej¶cia ze sceny”. Rachel koniecznie chcia³a ruszaæ dalej, do miasta Jubilife, Heather natomiast mia³a pewne w±tpliwo¶ci i by³a za tym, aby przenocowaæ w Centrum Pokemon. Dominick pozostawa³ bezstronny. Ci±gle jeszcze nie móg³ przetrawiæ tego, ¿e ma Turtwiga a nie Chimchara.
- Przenocowaæ?! Kiedy ty chcesz spaæ!? Teraz? W ¶rodku dnia? Zanim siê ¶ciemni, bêdziemy ju¿ w po³owie drogi do Jubilife, mo¿e uda nam siê jeszcze dzisiaj z³apaæ jakie¶ Pokemony – to by³y g³ówne argumenty jakimi broni³a swego Rachel. Jednak Heather te¿ nie dawa³a za wygran±.
- Je¿eli zostaniemy tu do jutra, to zbierzemy si³y! U³o¿ymy jaki¶ sensowny plan dzia³ania, uzupe³nimy zapasy, zakupimy potrzebne przedmioty – powtarza³a w kó³ko dziewczyna.
Po jakim¶ czasie Dominick nie móg³ ju¿ udawaæ, ¿e ich nie s³yszy. G³ównie z powodu pytania, którego tak siê obawia³. W pewny momencie dziewczyny zapyta³y po czyjej jest stronie. Westchn±³ g³êboko, popatrzy³ najpierw na jedn±, potem na drug± i bardzo powoli powiedzia³:
- Dlaczego nie zrobimy tak: pójdziemy szybko kupiæ najwa¿niejsze rzeczy, a pó¼niej od razu wyruszymy. Je¿eli bêdziecie mniej gadaæ a wiêcej robiæ, to mo¿e nam siê to udaæ.
Dziewczyny zrobi³y obra¿one miny, jednak gdy zobaczy³y obojêtno¶æ Dominicka zgodzi³y siê na taki uk³ad. Wszyscy troje ruszyli w stronê miasta wymieniaj±c miêdzy sob± tylko krótkie zdania, najczê¶ciej dotycz±ce tego co musz± kupiæ, lub jakie Pokemony chcieliby spotkaæ.
- Atmosfera jak w trumnie – mruknê³a Heather, kiedy zbli¿ali siê do miasta.
- Nie da siê ukryæ – przyzna³a Rachel, obracaj±c w d³oni PokeBall z Chimcharem.
Obie spojrza³y na zamy¶lonego Dominicka, wciskaj±cego na si³ê d³onie do kieszeni spodni.
- Mam co¶ powiedzieæ? – zapyta³ widz±c ich spojrzenia.
- Wisz, przyda³oby siê. Trudno rozmawiaæ z kim¶ kto nie otwiera ust – powiedzia³a Rachel.
- A kto powiedzia³, ¿e ja chcê rozmawiaæ? – zapyta³ ch³opak i za¶mia³ siê.
- Co z tob±? Przed tym jak dostali¶my Pokemony, zachowywa³e¶ siê normalnie.
- Chyba nie dosta³e¶ Pokemona, którego chcia³e¶, prawda? – zapyta³a Heather.
- Nie, nie dosta³em. To nie ma nic do rzeczy. Wcze¶niej czy pó¼niej mi przejdzie – odpowiedzia³.
- Oby wcze¶niej, bo inaczej bêdê musia³a wrzuciæ ciê do najbli¿szej rzeki – ostrzeg³a Rachel.
Wszyscy troje za¶miali siê, a Dominick poczu³ siê odrobinê lepiej. Wyj±³ z torby PokeBall, w którym siedzia³ Turtwig i u¶miechn±³ siê lekko.
-Mo¿e to i lepiej? Turtwig wcale nie jest takim z³ym Pokemonem. Mam nadziejê, ¿e siê zaprzyja¼nimy, ¿e wszystko siê jako¶ u³o¿y. Na pewno siê u³o¿y! Mam nadziejê.
Ch³opak schowa³ kulê z powrotem do plecaka i odetchn±³ g³êboko. Powoli zbli¿ali siê do miasta, dzieli³o ich od niego ju¿ tylko jedno wzniesienie. Rachel chcia³a co¶ powiedzieæ, ale Dominick jej przerwa³.
- Pamiêtasz co siê sta³o, kiedy ostatnio chcia³a¶ siê zabawiæ w „kto ostatni ten Slugma”? – przypomnia³ jej ze z³o¶liwym u¶miechem.
- Ty to potrafisz byæ wredny, wiesz? – zapyta³a.
- Wiem. Brat nigdy nie pozwala³ mi o tym zapomnieæ – oznajmi³ ch³opak i zacz±³ biec.
- Hej, a co siê sta³o? – zapyta³a Heather, co u Dominicka wywo³a³o napad ¶miechu.
- Powiem ci co siê sta³o! Otó¿ wcze¶niej, Rachel mia³a rower…
- Jeszcze s³owo a oberwiesz! – zawo³a³a Rachel i rzuci³a siê w stronê przyjaciela jak wyg³odnia³a lwica. Ch³opak za¶mia³ siê i pobieg³ dalej, a Heather westchnê³a g³êboko i u¶miechnê³a siê.
- Ok, to co kupujemy? – zapyta³a Heather, kiedy w trójkê weszli do niewielkiego sklepu.
- Ja na pewno muszê kupiæ jaki¶ prowiant. Z domu zabra³em tylko butelkê wody i paczkê herbatników, podejrzanej ¶wie¿o¶ci. No i kilka owoców dla Aipoma – oznajmi³ Dominick ruszaj±c miêdzy sklepowe pó³ki. Do¶æ szybko znalaz³ stoisko z owocami i razem z Pokemonem wybrali kilka najlepiej wygl±daj±cych bananów, jab³ek i pomarañczy, a tak¿e jednego grejpfruta.
- Ale jeste¶ pewny, ¿e to zjesz, tak? Bo ja nie znoszê grejpfrutów. Reaguje na nie jak na ciociê Pearl – ostrzeg³ ch³opak, ale niczym nie zra¿ony Aipom tylko pokiwa³ energicznie g³ow±.
Heather krêci³a siê przy pó³ce z lekami i specyfikami przeznaczonymi dla Pokemonów. Mrucza³a co¶ pod nosem, pokazuj±c ró¿ne butelki i liczy³a w pamiêci. W koñcu wziê³a kilka produktów i ruszy³a dalej, wypatruj±c przyjació³. Dominick bra³ w³a¶nie do rêki butelkê wody, a Aipom bieg³ w jego kierunku, ¶ciskaj±c w rêkach paczkê chipsów. Dziewczyna u¶miechnê³a siê i podesz³a do nich. Rachel natomiast sta³a przy ladzie i przegl±da³a prasê. Lubi³a byæ na bie¿±co i znaæ najnowsze wie¶ci ze ¶wiata. Gdy przegl±da³a jedn± z wielu gazet codziennych, obok niej pojawili siê Dominick i Heather, oraz Aipom, wci±¿ tul±cy siê do paczki chipsów ziemniaczanych.
- Aipom, im wcze¶niej mi to oddasz, tym wcze¶niej to zjesz. A uwierz mi, nikt nie skasuje towaru, na którym ty bêdziesz wisia³ – powiedzia³ ch³opak, patrz±c na Pokemona z u¶miechem.
Aipom popatrzy³ na paczkê chipsów, pó¼niej na swojego trenera, a pó¼niej na faceta stoj±cego przy kasie. Westchn±³ g³êboko i po³o¿y³ chrupki na ladzie, obok sterty rzeczy Dominicka. Ch³opak pog³aska³ go po g³owie i spojrza³ na Rachel, która przegl±da³a gazetê.
- Wiecie co? Tu jest napisane, ¿e w Jubilife mo¿na otrzymaæ najnowsz± wersjê PokeTechu – powiedzia³a dziewczyna spogl±daj±c na Aipoma, który wzrok mia³ utkwiony w paczce chipsów.
- Otrzymaæ? Za darmo? Fajnie, a gdzie haczyk? – zapyta³a Heather wyk³adaj±c na ladzie swoje zakupy. Dominick natomiast westchn±³, zap³aci³ i zacz±³ pakowaæ wszystko do plecaka.
- Trzeba odpowiedzieæ prawid³owo na jakie¶ trzy pytania dotycz±ce Pokemonów i… tyle. W sumie wydaje siê do¶æ proste, co my¶licie? Mamy szansê? – zapyta³a Rachel.
- Jeszcze siê pytasz? Z twoim zapa³em, moj± wiedz± i… Dominick, jaki ty masz tu udzia³? – zapyta³a Heather i u¶miechnê³a siê s³odko, a Rachel za¶mia³a siê. Dominick odwróci³ g³owê w teatralnym ge¶cie i powiedzia³ dramatycznym tonem:
- A wiêc, okaza³o siê! Jestem tu tylko pi±tym ko³em, nikomu niepotrzebnym, zapasowym balastem! Odchodzê wiêc pogr±¿ony w ¿alu i smutku… Osuwam siê w cieñ!
U Rachel, Heather i Aipoma wywo³a³o to napad histerycznego ¶miechu, za to reszta ludzi zgromadzonych w sklepie patrzy³o na nich jak na uciekinierów z zak³adu psychiatrycznego.
- Ju¿ wiem! Jeste¶ naszym pajacem! – zawo³a³a piêæ minut pó¼niej Rachel.
- Wolê okre¶lenie kawalarz b±d¼ komik. Lepiej brzmi – powiedzia³ Dominick i zachichota³.
Wiatr wia³ lekko, poruszaj±c ga³êziami drzew nad g³owami naszych bohaterów. Powoli zaczyna³o siê ¶ciemniaæ, a oni zmierzali w stronê miasta Jubilife. Dominick, ku uciesze Aipoma, w koñcu otworzy³ chipsy, które Pokemon wybra³ w sklepie i teraz obaj zajadali siê nimi. Heather sz³a wpatrzona w PokeDex, przegl±daj±c informacjê o Piplupie. Rachel natomiast wypu¶ci³a Chimchara i wypatrywa³a Pokemonów. W koñcu podenerwowana zatrzyma³a siê i tupnê³a nog±.
- Co za beznadzieja! Gdzie one wszystkie s±?! – zawo³a³a podenerwowana, a przestraszony Chimchar cofn±³ siê do ty³u o krok. Wygl±dem przypomina³ pomarañczow± ma³pkê niewielkich rozmiarów, której ogon sta³ w p³omieniach. Mia³ du¿e zielone oczy, którymi wpatrywa³ siê w swoj± trenerkê. Aipom westchn±³ g³êboko i wskoczy³ na drzewo.
- No tak, chipsy siê skoñczy³y, to sobie idziesz tak? – zawo³a³ ze ¶miechem Dominick.
Heather milcza³a nadal wpatrzona w PokeDex, a Rachel ³azi³a miêdzy drzewami szukaj±c Pokemonów, wiêc ch³opak w³o¿y³ rêce do kieszeni i ruszy³ dalej ogl±daj±c poczynania Aipoma, skacz±cego z drzewa na drzewo. Po chwili zauwa¿y³, ¿e Aipom zatrzyma³ siê i zacz±³ co¶ szarpaæ. Podbieg³ do niego i zauwa¿y³, ¿e tym czym¶ jest Pokemon. Wyj±³ z plecaka Pokedex, otworzy³ go i skierowa³ na nieznanego stworka, który wygl±da³ jak ptak.
- Starly, Pokemon Szpak. Podró¿uje w du¿ych grupach. Pomimo swoich ma³ych rozmiarów potrafi machaæ skrzyd³ami z wielk± moc± – oznajmi³ PokeDex, pokazuj±c zdjêcie Pokemona.
- Aipom, zostaw go i z³a¼ na dó³! – zawo³a³ Dominick.
- Aipom! - zawo³a³ Pokemon, daj±c do zrozumienia, ¿e tan nieznany mu Pokemon jest nieprzytomny. Ch³opak przyjrza³ siê dok³adnie Starly’emu. Pokemon le¿a³ i oddycha³ ciê¿ko, by³ podrapany i poobijany. Dominick zrozumia³, ¿e Pokemon ucieka³ przed kim¶, lub czym¶.
- Aipom, znie¶ go tu – powiedzia³ Dominick, po czym odwróci³ siê. – Heather, chod¼ tu na chwilê! – zawo³a³ do dziewczyny, która podbieg³a do niego. Aipom akurat k³ad³ Starly’ego na ziemi.
- O co chodzi? Ojej… To ty go tak za³atwi³e¶? – zapyta³a dziewczyna przyklêkaj±c obok Pokemona.
- No co¶ ty… Aipom go wypatrzy³. Jest strasznie posiniaczony i chyba przed czym¶ ucieka³ – wyja¶ni³ ch³opak.
- Tak… Hm… - dziewczyna zaduma³a siê ogl±daj±c Pokemona od ka¿dej strony. W koñcu wyci±gnê³a z torby buteleczkê jakiego¶ p³ynu i lek w sprayu. Popryska³a nim Pokemona w najwa¿niejszych miejscach i wla³a do dzioba kilka kropelek p³ynu.
- Ok., to powinno na razie wystarczyæ. Musimy zanie¶æ go do Centrum Pokemon. Z³ap go do PokeBalla – powiedzia³a wstaj±c.
Ch³opak zamilk³. Nie kupi³ w Sandgem ani jednego PokeBalla. Jednak przypomnia³ sobie, ¿e jeden dosta³ od starszego brata, w przeddzieñ rozpoczêcia podró¿y. Szybko wyj±³ go z plecaka i dotkn±³ nim lekko Starly’ego. PokeBall zacz±³ siê lekko trz±¶æ, a przycisk na jego ¶rodku za¶wieci³ siê kilka razy, po czym zgas³. Oznacza³o to, ¿e Pokemon zosta³ z³apany. Dominick spojrza³ nañ z uwag± i zamy¶li³ siê. Postanowi³, ¿e uleczy go w centrum w Jubilife, ale co dalej?
Rachel tym czasem, zapuszcza³a siê coraz g³êbiej w las. Postanowi³a, ¿e z³apie Pokemona choæby mia³aby to byæ ostatnia rzecz w jej ¿yciu. Chimchar postêpowa³ za ni±, z nieco przestraszon± min±. Dziewczyna nie zwracaj±c na to najmniejszej uwagi, brnê³a dalej przed siebie.
- Chim… - mrukn±³ Pokemon, rozgl±daj±c siê z przestrachem.
- Oj, nie jêcz. Nie jest tak ¼le – warknê³a dziewczyna i schowa³a go do PokeBalla.
Sz³a dalej w kompletnej ciszy, któr± przerywa³y tylko odg³osy wiatru szumi±cego w koronach drzew. Robi³o siê coraz zimniej, ale ona nie zwraca³a na to uwagi. Po kilkunastu minutach b³±dzenia, które nie da³o ¿adnego efektu, dosz³a do wniosku, ¿e lepiej bêdzie je¿eli da sobie dzisiaj spokój i wróci do przyjació³. Odwróci³a siê na piêcie i obra³a drogê powrotn±. Kiedy jednak, zorientowa³a siê, ¿e nie wie w któr± stronê i¶æ, zaczê³a powoli wpadaæ w panikê. Opar³a siê o najbli¿sze drzewo i usiad³a na ziemi. Ukry³a twarz w d³oniach i oddycha³a g³êboko. Robi³o siê ju¿ ciemno. Po kilku minutach bezczynnego siedzenia, us³ysza³a czyje¶ kroki. Poderwa³a siê z nadziej±, ¿e to który¶ z jej przyjació³.
- Dominick? Heather? – zapyta³a z nadziej±, jednak nie us³ysza³a odpowiedzi. Zdenerwowana wypu¶ci³a Chimchara. P³omieñ na jego ogonie trochê rozja¶ni³ panuj±ce wokó³ ciemno¶ci. Dziewczyna zobaczy³a zarys wysokiej sylwetki, chyba mê¿czyzny. Nieznajomy po³o¿y³ co¶ na ziemi, po czym odszed³.
- Chimchar? – zapyta³ Pokemon, po czym podszed³ do tego czego¶.
Rachel uczyni³a to samo. Okaza³o siê, ¿e by³o to jajo, z którego wykluwaj± siê Pokemony. Obok le¿a³a karteczka. Dziewczyna podnios³a j±. Napisane by³y na niej tylko jedno zdanie: „Dbaj o nie”. Spojrza³a w miejsce, w którym jeszcze przed chwil± sta³ pierwszy w³a¶ciciel jaja. Kiwnê³a g³ow± i podnios³a je z ziemi, po czym razem z Chimcharem, ruszy³a w stronê drogi. Mia³a nadziejê, ¿e obra³a dobry kierunek.
- Rachel ja ciê zabijê! Wiesz jak siê martwili¶my!? – zawo³a³ Dominick na jej widok.
Heather zaczê³a mruczeæ co¶ pod nosem. Ani Rachel, ani Dominick nie wiedzieli o czym mówi.
- Czy ty mówisz po w³osku? – zapyta³ ch³opak.
- Wybaczcie… Kiedy siê zdenerwujê, to zaczynam nawijaæ po w³osku lub francusku – oznajmi³a.
Rachel i Dominick parsknêli ¶miechem. Heather u¶miechnê³a siê.
- To nie jest ¶mieszne! – zawo³a³a, choæ widaæ by³o, ¿e równie¿ j± to ¶mieszy.
- Rachel, my¶leli¶my, ¿e co¶ ci siê sta³o. Nie rób tego nigdy wiêcej – powiedzia³ Dominick ponownie.
- Dobra, dobra. Przepraszam. Chcia³am z³apaæ Pokemona, ale mam co¶ lepszego – o¶wiadczy³a.
Uklêk³a i po³o¿y³a przed sob± plecak. Ostro¿nie wyci±gnê³a z niego znalezione w lesie jajko.
- Wow – powiedzia³a z podziwem Heather.
Rachel kiwnê³a g³ow± i opowiedzia³a przyjacio³om jak je znalaz³a. Oboje byli w niez³ym szoku.
- No, mo¿na by powiedzieæ, ¿e zosta³a¶ Poke-niañk± – za¿artowa³ Dominick, ale tym razem nikt siê nie za¶mia³. Wszyscy wpatrywali siê z uwag± w jajko. Zastanawiali siê, co z niego „wylezie”.
Fantastyczne . Nie mam w tym ¿adnych minusów , ale za to mam miliony plusów . Najcenniejszy z nich to POMYS£OWO¦Æ . Ju¿ sie pale na nowy rozdzia³ . Ocena bezzastanowienia 10/10 .
Bardzo dobry tekst. Wprawdzie jest kilka literówek, ale nadrabiasz to ¿artami. Teksty:
"Nie chcia³abym przerywaæ, tej sentymentalnej rozmowy kipi±cej od porad moralnych, ale tam s± trzy Pokemony, w tym jeden, który bêdzie mój. Dlatego pójdê tam tak czy siak, ale wolê mieæ pañskie przyzwolenie."
"A wiêc, okaza³o siê! Jestem tu tylko pi±tym ko³em, nikomu niepotrzebnym, zapasowym balastem! Odchodzê wiêc pogr±¿ony w ¿alu i smutku… Osuwam siê w cieñ!"
"Kto ostatni ten Slugma!"
S± fantastyczne! Sk±d ty bierzesz takie teksty?
10/10 bez dwóch zdañ
Sygnatura użytkownika
Korepetycje! Chemia, matematyka, jêzyki obce (ANG, DEU). Pomogê w zadaniu, podszkolê. Tylko ¿ebym by³.
Podziêkowania Legends- za grê i za wszystkie pogaduszki na GG o Barcy, Yellowcardzie i innych g³upotach; znalaz³em brata, Blue- za grê i za wszelkie zwierzenia; jeste¶ moj± studni±!, Inaka- za twój charakterek, którego wci±¿ nie rozumiem, a bardzo lubiê, MG- za pomoce w MSach i Trade'y, Kojot- za u¶wiadomienie mnie o pewnych rzeczach i chêci convertu, Byakurai- za skajpowanie i Karaoke, i d³uga¶ne gry, Afil- za avatary i grê i za randomowe rozmowy na Skajpie, Poxer, Kowalt, Szymbar, Maron- za grê u mnie by³o/jest bardzo mi³o, i wszelkim innym, którym siê to nale¿y, a ich tutaj nie wymieni³em.
Nie mo¿esz pisaæ nowych tematów Nie mo¿esz odpowiadaæ w tematach Nie mo¿esz zmieniaæ swoich postów Nie mo¿esz usuwaæ swoich postów Nie mo¿esz g³osowaæ w ankietach Nie mo¿esz za³±czaæ plików na tym forum Nie mo¿esz ¶ci±gaæ za³±czników na tym forum
Wymiana buttonami z PokeCollect
Forum wykorzystuje cookies, tak jak ka¿de inne w internecie, w tych samych celach (reklamy, statystyki, ustawienia). Przegl±dark± mo¿esz regulowaæ warunki przechowywania cookies.