Wys³any: 7 Pa¼dziernik 09, 16:43 Nawet Tarzan wymiêk³
Cytat:
Historia: Nikt nie wie s±d siê tam wziê³a. W tamtym lesie. Najprawdopodobniej rodzice j± porzucili, z w³asnych problemów b±d¼ ¿eby j± chroniæ. Kto ich tam wie, mia³a przecie¿ ze dwa miesi±ce... Zginê³aby na pewno, je¿eli nie z wyziêbienia to z g³odu, albo po prostu przez p³acz. Chocia¿ to ostatnie chyba uratowa³o jej ¿ycie – jaka¶ kobieta j± znalaz³a. Zabra³a do siebie i wychowa³a. Imienia nie dosta³a. Bo w koñcu do kogo ta jej opiekunka mog³a mówiæ? Nameless w wieku 2 lat mia³a pojêcie o zajmowaniu siê ro¶linami, maj±c 3 lata zna³a literki, a do 4 – go roku ¿ycia umia³a je sk³adaæ i czytaæ [pó¼niej nie wiedzia³a jak czas leci, jej wybawicielka nie zdradzi³a jak liczy lata]. Nie, nie by³o to spowodowane jakim¶ rygorem czy szczególnym geniuszem dziecka. Ta starsza pani, która ja przygarnê³a, uzna³a ¿e musi j± jeszcze tego nauczyæ, nim umrze. Kiedy ten dzieñ nadszed³, brzd±c nie wiedzia³ co siê sta³o. Po prostu ta osoba przesta³a siê ruszaæ i nie reagowa³a na ¿adne s³owa. Post±pi³a tak jak m³ode Poochyeny, które kiedy¶ widzia³a, stoj±ce przy le¿±cej Mightyenie. Zaczê³a wyæ. Po kilku godzinach przesta³a. Nie wiedz±c co ma dalej robiæ, zaczê³a czytaæ ksi±¿ki. Do tej pory by³o to zakazane, ale skoro teraz nic jej nie mog³o przeszkodziæ... Mia³a takie szczê¶cie, ¿e zaraz na pocz±tku tej lektury by³a w³a¶nie opisana ¶mieræ jakiego¶ cz³owieka i jego pogrzeb. Zrobi³a tak samo tak by³o napisane – pomijaj±c trumnê. Wykopa³a g³êbok± dziurê z pomoc± Pokemonów, tak¿e dziêki nim uda³o jej siê umiejscowiæ trupa na miejscu.
Tamt± ksi±¿kê doczyta³a do koñca, chocia¿ nie zna³a mnóstwa pojêæ – komputer, telewizor, telefon czy nawet makaron. Po tym swój czas spêdza³a na przygl±daniu siê i bawieniu z Pokemonami oraz pielêgnowaniu ogródka.
¯y³aby tak do tej pory, gdyby nie to, ¿e pewnego dnia kilka kroków przed ni± wyskoczy³o co¶, co nie by³o ¿adnym z tak dobrze znanych jej stworków. By³o raczej podobne do niej, wy¿sze, mia³o krótsze w³osy i w ogóle. Dopiero po chwili dotar³o do jej mó¿d¿ka to, ¿e to chyba te¿ jest cz³owiek, tylko w wersji mêskiej.
No i tutaj wkraczasz Ty. Przyda³oby siê oczywi¶cie jakie¶ zaskoczenie tego ch³opaka.
Przygl±dnê³a¶ siê dok³adnie ludzkiemu stworzeniu - w odró¿nieniu od Ciebie nie mia³ dwóch, wystaj±cych poduszek na klatce piersiowej, oprócz tego mia³ krótkie w³osy i leciutki zarost nad ustami. Mia³ bardzo ow³osione nogi i by³ od Ciebie nieco wy¿szy. Mia³ na sobie niebiesk± koszulkê oraz czerwone spodenki, opadaj±ce poni¿ej jego kolan. Ch³opak popatrzy³ na Ciebie ze strachem, ale i zarazem ciekawo¶ci±.
-Kim jeste¶? I co tu robisz? - mê¿czyzna popatrzy³ na Ciebie wy³upiastymi oczyma, po czym kontynuowa³ -No odezwij siê wreszcie!
Po chwili co¶ dziwnie zabrzmia³o, a cz³owiek przeprosi³ Ciê na chwileczkê, wyci±gn±³ dziwne co¶ i przy³o¿y³ to do ucha. Zacz±³ z tym czym¶ rozmawiaæ, co wydawa³o siê byæ do¶æ ¶mieszne.
-Nie ruszaj siê! - rykn±³, wyjmuj±c dziwne czerwone urz±dzenie -Tam, za Tob±! - obejrza³a¶ siê do ty³u. Zauwa¿y³a¶ pokemona, jednak nigdy wcze¶niej nie mia³a¶ z nim styczno¶ci. -Czy¿by to by³ Pineco? - zapyta³ ch³opiec, wypuszczaj±c dziwny promieñ czerwonego ¶wiat³a, którym prze¶wietli³ stworka od góry do do³u. Po chwili dziwne urz±dzenie zapika³o i powiedzia³o:
PokeDex napisa³/a:
Pineco - Pokemon typu Bug (chrz±sz, robak, insekt).Zwisa z ga³êzi drzewa za pomoc± nici produkowanej przez czubek jego g³owy.Nie lubi towarzystwa, chyba, ¿e to inni przedstawiciele jego gatunku.czêsto wybucha.
-Mia³em racjê, id¼ Psyduck! Szybko, confusion! - zobaczy³a¶ dziwne drganie powietrza, jakby z nad ogniska, po czym dziwny pokemon run±³ na glebê. Mê¿czyzna wyci±gn±³ pokeball (zak³adam, ¿e wiesz co to? ) i rzuci³ nim w Pineco....1.....2.....3....*PUFF*!
-Jeeeeesttttt.... - po chwili rado¶ci ch³opak siê opanowa³ i powiedzia³ -To mo¿e wróæmy do naszej rozmowy. To odpowiesz mi na moje pytanie? - zapyta³.
£a, tytu³ tematu wprost idealny. Lepszego nie mog³am sobie wymarzyæ.
A ten pocz±tek! No normalnie jeden z lepszych z jakimi mia³am styczno¶æ
Z pocz±tku warcza³am, przyjmuj±c postawê gotow± do ataku. Z czasem warczenie przerodzi³o siê w jakby mruczenie - przez t± rozmowê z jakim¶ pude³kiem - nienormalny jaki¶? - przez Pineco i ogólnie jego zachowanie.
Stajê ju¿ normalnie, bardziej rozlu¼niona, jednak czujna.
Przez chwilê patrzê na niego, czekaj±c jeszcze na jak±¶ akcjê - rozmowa z drzewem, chocia¿by. O ile nic takiego siê nie stanie, prycham, mo¿na by rzec ¿e nawet zawiedzionym tonem.
No nie gadaj ¿e on jest tym, czym ja jestem! Odraza dla mnie!
Dobra, trzeba co¶ rzec, 'odpowiedzieæ na pytania', jak on to powiedzia³.
- Jestem Nameless - mówiê, jeszcze bardziej siê prostuj±c, bêd±c z tego faktu dumna. - Mieszkam tutaj - dodajê. Nic wiêcej mu do szczê¶cia nie potrzeba. Nawet, g³upot± by³o zdradzenie mu swojego 'imienia'.
- A Ty to kto? - pytam, przygl±daj±c mu siê.
Moja postawa ukazuje pewno¶æ siebie. A oczy... no có¿, t± straszn± ciekawo¶æ, ¿±dzê wiedzy i dociekliwo¶æ, któr± staram siê tak opanowaæ.
- Czego tu szukasz? - no i siê nie uda³o. Byle spokojnie, po kolei. Równa wymiana. On dwa pytania, ja te¿ dwa pytania. Moje s± ogólniejsze i siê wiêcej dowiem. Nie bêdê musia³a dopytywaæ, chyba ¿e jednak o czym¶ nie wspomni.
Rozgl±dam siê, ruszaj±c tylko ga³kami ocznymi na boki, tak, by tego nie zauwa¿y³. Chcê sprawdziæ, czy w oko³o nie ma jaki¶ Pokemonów. Zawsze przyda siê wsparcie, gdyby ten cz³owiek zechcia³ mnie skrzywdziæ. Wiadomo jakimi sztuczkami on dysponuje?
Sygnatura użytkownika
"Szko³y to po prostu uprzywilejowane instytucje sadystyczne" [E. Zagad³owicz]
Czeka³a¶ chwile na reakcjê ch³opaka i jakie¶ jego nastêpne dziwne ruchy, jednak nic takiego nie nast±pi³o. Ch³opak wpatrywa³ siê w Ciebie bardzo dok³adnie, równie czujnym spojrzeniem, jak ty. Najwyra¼niej bali¶cie siebie nawzajem. To prawda - boimy siê tego, czego nie znamy. Parsknê³a¶, a wtedy ch³opak wybuch³ ¶miechem.
-Haha, dziwna jeste¶ - tutaj nast±pi³ u¶miech -Oczywi¶cie w pozytywnym s³owa znaczeniu. Wiesz? Nawet zaczynam Ciê lubiæ.. - ch³opak zacz±³ drapaæ siê jedn± rêk± z ty³u g³owy i rozszerzy³ oczy.
-Ja nazywam siê Himuraya. Rzadko w tym lesie mo¿na kogo¶ spotkaæ, wiêc ciesze siê, ¿e Ciê zauwa¿y³em - odrzek³. Najwyra¼niej zauwa¿y³ tak¿e Twoje zainteresowanie i ¿±dzê wiedzy, poprzedzaj±c Twoje pytanie:
-Przyszed³em tutaj w poszukiwaniu nowych pokemonów do mojej dru¿yny. Widzisz, jestem trenerem pokemon, ale chyba nie muszê Ci t³umaczyæ, co to oznacza? - ch³opak u¶miechn±³ siê i zacz±³ siê ¶miaæ.
W oko³o nie by³o ju¿ ¿adnych pokemonów - no, prawie. Dziêki Twojemu przystosowaniu do dziczy rozró¿ni³a¶ kilka d¼wiêków i odg³osów pokemonów. Nie w±tpliwie s³ysza³a¶ stado Pidgeyów, kilka Weedlów i Caterpie w trawie oraz rodzinkê Odishów, spaceruj±c± nieopodal. Wiêkszo¶ci z tych pokemonów nie sz³o dostrzec - s± one w koñcu mistrzami kamufla¿u.
-Hmm mo¿e tak sobie pomy¶la³em. Wiem, ¿e to nie m±dre, ale szukam osoby, która towarzyszy³aby mi w podró¿y. Rodzice mnie nie chc± pu¶ciæ samego - wiesz, jak to jest. Nie znam Ciê za dobrze, ale przeprowadzi³em siê tutaj jakie¶ 2 tygodnie temu, wiêc nie mam tutaj kolegów... Nie powinienem byæ tak ³atwo ufny, jednak nie mam wyboru.. - ch³opak popatrzy³ na Ciebie z pod grzywki, z krzt± nadziei w oczach.
Na jego ¶miech zareagowa³am lekkim podskokiem. Nie, to nie by³ d¼wiêk, który czêsto s³yszê. Ba, moje uszy przyzwyczai³y siê do imion wypowiadanych przez Pokemony, szumu drzew oraz mojego w³asnego g³osu.
Ja jestem dziwna? W duszy znów prycham. On jest dziwny. I do tego za bardzo ufny.
Ale kurczê, naprawdê jestem ciekawa. Ciekawa tego wszystkiego na zewn±trz. Tego, co jest za lasem. Do tej pory ani razu go jeszcze nie opu¶ci³am. Byæ mo¿e ze strachu, albo przez to, ¿e nie wiedzia³am w którym kierunku siê udaæ. Jako¶ nigdy nie mog³am sobie wyobraziæ, ¿e ta zielona przestrzeñ w którym¶ momencie siê koñczy. I to tak na prawdê, a nie tylko ma³a polanka w¶ród drzew.
Za du¿o tego. Zbyt wiele nowych rzeczy oraz sytuacji, z którymi nie mia³am jeszcze styczno¶ci.
Wzdycham cicho.
Jest mi tutaj dobrze, jednak... no w³a¶nie. Jednak. Co¶, co zmusi³o mnie do powiedzenia tego:
- D-dobrze - mój ton g³osu lekko siê waha. - Ale masz siê do mnie za bardzo nie zbli¿aæ - dodajê, patrz±c na niego gro¼nym wzrokiem. - Dopóki Ciê nie poznam... - to zdanie wypowiadam szeptem. Najprawdopodobniej on tego nie us³yszy, ale liczy siê sam fakt.
Czy bêdê tego ¿a³owaæ? Zapewne. Ale ¿a³owa³abym te¿ wtedy, gdybym siê tego nie podjê³a.
Sygnatura użytkownika
"Szko³y to po prostu uprzywilejowane instytucje sadystyczne" [E. Zagad³owicz]
Twój podskok sprawi³, ¿e ch³opak prawie nie wyrobi³ ze ¶miechu. Tarza³ siê po ziemi, a w jego oczach ujrza³a¶ ³zy. W istocie - by³a¶ niezwykle ciekawa osobowo¶ci tego¿ pana, wszystkich tajemnic, jakie skrywa oraz tego, co by³o poza lasem. Zawsze siê nad tym zastanawia³a¶, jednak strach wygrywa³ - ba³a¶ siê st±d wychodziæ, ponad to starsza pani opiekuj±ca siê Tob± nie pozwoli³a Ci tego robiæ. W g³êbi duszy dalej obawia³a¶ siê z³amaæ jej zakaz - w koñcu tylko jej zawdziêczasz swoje ¿ycie i tym, kim jeste¶.
Na Twoje s³owa oczy postaci przed Tob± rozszerzy³y siê, podskoczy³ z rado¶ci i ju¿ mia³ siê do Ciebie zbli¿yæ (najprawdopodobniej, aby Ciê przytuliæ, ale czy Twoja postaæ to wie?:>), jednak szybko zapanowa³ nad swoimi emocjami i cofn±³ siê.
-Dobrze, nie bêdê siê do Ciebie zbytnio zbli¿a³, jednak zobaczysz - taka podró¿ to ¶wietna zabawa i na pewno szybko siê poznamy. Bez ¶ciemy, dziêkuje. Jeste¶ gotowa i mo¿esz ju¿ ze mn± pój¶æ, czy zamierzasz jeszcze i¶æ do domu po co¶? Wiesz, mam jeszcze chwilê czasu, mogê siê z Tob± przej¶æ, gdziekolwiek mieszkasz.. - popatrzy³ na Ciebie z u¶miechem. A poza tym, masz swojego pokemona? Je¶li tak to zaoszczêdzimy czasu i nie bêdziemy musieli i¶æ laba, a je¶li nie.. to co mi tam! I tak mam czas, mam go, o tak.. - ostatnie s³owa wypowiada³ co raz ciszej, tak ¿e prawie ich nie us³ysza³a¶ -No i jeszcze jedno, dalej mi siê nie przedstawi³a¶, chocia¿ ja to zrobi³em... No to.. jak masz na imiê? - zapyta³ z ciekawo¶ci± w oczach
- Nie mam imienia - mówiê, dosyæ opryskliwie, odwracaj±c siê do niego ty³em.
Mam zamiar i¶æ do domu. Po... em, tego, jak to siê nazywa? Torbê? No, bynajmniej co¶ takiego w co mo¿na pakowaæ ró¿ne rzeczy. Kiedy¶ jak by³am ma³a, to takie co¶ widzia³am, moja opiekunka wyt³umaczy³a mi co to jest, a teraz najprawdopodobniej ta wiedza siê przyda.
- Nazywam siê Nameless - dodajê po jakim¶ czasie. Osobi¶cie, nie mówiê na to imiê, dlatego te¿ moja wcze¶niejsza odpowied¼ tak brzmia³a.
Zerkam przez ramiê, chc±c sprawdziæ czy ten Himuraya za mn± idzie. Je¿eli tak, to upewniam siê ¿e jest dosyæ daleko.
Dotar³szy do domu, obracam siê na piêcie przy samych drzwiach. Patrzê na nowego znajomego. Wyci±gam w jego stronê palec wskazuj±cy.
- Poczekaj tu - mruczê i wchodzê do ¶rodka budynku.
Tam wyszykujê owej torby, do tego jeszcze przyda³yby siê jakie¶ bardziej cywilizowane ciuchy - tak, czytam ksi±¿ki, domy¶lam siê jak mog± zareagowaæ inni na mój li¶ciasty strój. Gdzie¶ co¶ takiego powinno siê tu walaæ, starsza pani kiedy¶ mi co¶ takiego kupi³a - jakby przeczuwaj±c ¿e taki moment kiedy¶ nastanie. Nastêpnie rozgl±dam siê po pokoju i z lekkim u¶miechem na ustach wychodzê na zewn±trz.
Idê jeszcze do ogródka po jakie¶ warzywa - przecie¿ nie mog± siê zmarnowaæ.
Pó¼niej wracam do ch³opaka, staj±c kilka, mo¿e nawet kilkana¶cie kroków dalej od niego.
- A, i nie mam ¿adnego Pokemona - mówiê, krzywi±c siê. Ale nie z powodu samego faktu. Dziwnie to brzmi. Tak, jakby taki Pokemon by³ twoj± w³asno¶ci±, a przecie¿ one nie s± rzecz±!..
Sygnatura użytkownika
"Szko³y to po prostu uprzywilejowane instytucje sadystyczne" [E. Zagad³owicz]
-Jak to nie masz imienia? Przecie¿ nie bêdê nazywa³ Ciê bezimienna, bo mnie pos±dz± o plagiatowanie tre¶ci zawartych w grze Gothic - ch³opak po raz kolejny wybuchn±³ ¶miechem, jednak gdy zobaczy³, ¿e Ciebie to nie roz¶mieszy³o, ani trochê opanowa³ siê i ci±gn±³ dalej -W takim razie bêdê nazywaæ Ciê .. hmmm.. nie wiem, mo¿e Justa? - zapyta³ ch³opak.
Gdy ruszyli¶cie w stronê domu i wyjawi³a¶ mu prawdziwe imiê, jego oczy siê rozszerzy³y -Chwila.. s³ysza³em wiele legend o Nameless, duchu lasu, który zamieszkuje go tutaj od ¶redniowiecza.. - nie wiedzia³a¶, o czym on mówi³. No i sk±d móg³ znaæ Twoje imiê, skoro sama sobie je niedawno wymy¶li³a¶? Bardzo dziwne. Przed drzwiami Himuraya czeka³ do¶æ wiernie, tylko co pewien czas zagl±da³ przez okno do ¶rodka.
Znalaz³a¶ br±zow± torbê, przepasan± przez ramiê, zapinan± na metalowo-szar± klamrê. Ciuchy tak¿e by³y nieopodal - w kanapie. By³a to niebieska koszulka oraz piêkne, jeansowe spodnie, których babcia zakaza³a Ci zak³adaæ.. No có¿, jej teraz nie ma, a w pobli¿u nie ma innych czystych ubrañ. Oprócz tego znalaz³a¶ jeszcze czapeczkê w kolory rasta (czerwono-¿ó³to-zielony :P), najprawdopodobniej zimow±, ale wygl±da³a¶ w niej bajerancko (od Ciebie zale¿y, czy Twoja postaæ j± za³o¿y, czy te¿ nie ^_^).
Do torby z ogródka napakowa³a¶ cztery ogórki, dziewiêæ pomidorów, piêæ ziemniaków oraz dwa kasztany.. zaraz, zaraz, ale to ustrojstwo chyba tu nie ro¶nie? Nie by³a¶ pewna, poniewa¿ znajdywa³o siê to na ziemi, a nie pod ziemi± - postanowi³a¶ wzi±æ je na przek±skê.
-Trudno, chod¼my. - powêdrowali¶cie na skraj lasu bez ¿adnych przeszkód. Gdy opuszczali¶cie to miejsce, zakrêci³a Ci siê ³ezka w oku. No có¿, lajf is brutal..
Trafili¶cie na polankê, a naprzeciw was stan±³ facet ubrany na czarno, z fioletow± chust± z bia³± czaszk± na g³owie.
-Oddawaæ wszystko co macie, albo mój Koffing spu¶ci wam niez³y ³omot! - z pokeballa wypad³ ten¿e pokemon w postawie bojowej.
Gdy us³ysza³am s³owo 'Justa', skrzywi³am siê niemi³osiernie. Nie, nie ma mowy.
Ale ¿e niby jakie legendy? Nie wiem sk±d on to wytrzasn±³. No nic, przecie¿ to w sumie i tak mnie nie dotyczy.
Póki co cywilizowanych ciuchów jeszcze nie za³o¿y³am - spoczywaj± one na dnie torby. Jeszcze jeste¶my na znanym mi terenie, poza tym, wiêkszej ilo¶ci ludzi tu jeszcze nie widzê. Nie mam siê czym przejmowaæ.
- Masz mnie nazywaæ 'Nameless' - mówiê, kiedy ju¿ idziemy w stronê koñca lasu.
Podnoszê jedn± brew, widz±c tego kolesia. Po chwili jednak unoszê wargi i zaczynam warczeæ.
Dlaczego on wykorzystuje Pokemony do swoich niecnych planów?! Ludzie s± beznadziejni.
Zerkam na towarzysza, chc±c sprawdziæ jego reakcjê.
No có¿... w razie czego mam kilka warzyw do obrony. A kasztany to przecie¿ ¶mierciono¶na broñ.
Sygnatura użytkownika
"Szko³y to po prostu uprzywilejowane instytucje sadystyczne" [E. Zagad³owicz]
Zaczê³a¶ warczeæ, a oboje mê¿czyzn omal nie posika³o siê ze ¶miechu No có¿, chyba nie powinna¶ tego robiæ w ich towarzystwie, choæ nie masz pojêcia czemu. Po chwili jednak sytuacja siê uspokoi³a, a atmosfera siê ostudzi³a.
-Dobra, hah.. - powiedzia³ mê¿czyzna ubrany na czarno, wycieraj±c ³zy z oczu (oczywi¶cie wywo³ane ¶miechem) -Upiek³o wam siê. Nie chcê pój¶æ do wiêzienia za drêczenie wymar³ych gatunków zwierz±t, hahahaha - ch³opak znowu zacz±³ turlaæ siê po ziemi, jak turbodymomen próbuj±cy upokorzyæ ¶winie turlaj±ce siê w b³otku. Gdy odchodzili¶cie w po¿egnalnym ge¶cie pomacha³ wam rêk±.
-Dlaczego ty siê tak zachowujesz? W ogóle, to Twoje zachowanie gdy wyszli¶my z lasu. Co¶ tu jest nie tak.. Zadam Ci pytanie: by³a¶ kiedykolwiek w mie¶cie lub chocia¿ jakiej¶ wsi? - w oku ch³opaka pojawi³ siê dziwny b³ysk, nie zna³a¶ tego spojrzenia.
W ka¿dym b±d¼ razie zaczê³o siê niemi³osiernie ¶ciemniaæ, a jak mówi³ Twój kolega do miasta jeszcze dobre kilka kilometrów.
-Chod¼, przenocujmy na drzewie - powiedzia³, wskazuj±c na samotne drzewo na tej polanie -W sumie dla Ciebie to ¿adna nowo¶æ, co? - ostatnie zdanie wypowiedzia³ u¶miechaj±c siê, po czym zacz±³ mozolnie wspinaæ siê na drzewo. Po chwili po³o¿y³ siê na ga³êzi i zamkn±³ oczy.
Ciemno¶æ by³a ju¿ bardzo du¿a, a sama by³a¶ zmêczona - musisz siê po³o¿yæ, aby nale¿ycie wypocz±æ, no i w koñcu nie mo¿esz przecie¿ podró¿owaæ w ca³kowitym mroku - mo¿e spotkaæ Ciê co¶ niebezpiecznego, albo kto¶...
Prychnê³am tylko, s³ysz±c ich ¶miech. Ja nie wiem co oni maj± do warczenia... ale chocia¿ kole¶ da³ sobie z nami spokój. Tyle dobrego.
Na pytanie towarzysza zaprzeczam ruchem g³owy.
- Nie, nie by³am - mówiê. Ta, czyta³am o tym co nieco, wiem czym nazywa siê wie¶ czy miasto, ale nigdy nie mia³am z tym bli¿szej styczno¶ci.
Równie¿ wspinam siê na drzewo - jednak¿e inne, ni¿ te, na które wybra³ Himuraya. Siadam na ga³êzi, przez chwilê podziwiaj±c widoki. Nastêpnie opieram siê o g³ówny pieñ ro¶liny i staram siê zasn±æ.
Sygnatura użytkownika
"Szko³y to po prostu uprzywilejowane instytucje sadystyczne" [E. Zagad³owicz]
Nie mo¿esz pisaæ nowych tematów Mo¿esz odpowiadaæ w tematach Nie mo¿esz zmieniaæ swoich postów Nie mo¿esz usuwaæ swoich postów Nie mo¿esz g³osowaæ w ankietach Nie mo¿esz za³±czaæ plików na tym forum Mo¿esz ¶ci±gaæ za³±czniki na tym forum
Wymiana buttonami z PokeCollect
Forum wykorzystuje cookies, tak jak ka¿de inne w internecie, w tych samych celach (reklamy, statystyki, ustawienia). Przegl±dark± mo¿esz regulowaæ warunki przechowywania cookies.