POKECOLLECT.net.pl - Oficjalne forum strony DomixPokemon.pl
Zarejestruj
Zaloguj



Poprzedni temat «» Nastêpny temat
Kroniki Nexusa : Legenda Czarnej B³yskawicy - I/???

Co s±dzisz o Kronikach?
S± najlepsze, to najlepsza twoja praca! PZG siê chowa!
0%
 0%  [ 0 ]
Jest git, czekam na wiêcej!
20%
 20%  [ 1 ]
¯adna sensacja
20%
 20%  [ 1 ]
Wróæ do PZG i rzuæ to w cholerê...
40%
 40%  [ 2 ]
Dude, powie¶ siê, nie masz talentu
20%
 20%  [ 1 ]
G³osowañ: 5
Wszystkich G³osów: 5

Autor Wiadomo¶æ
DominLoL 
Szlachta Collectowa
Stary, a nowy



Wiek: 30
Do³±czy³: 01 Lis 2008
Posty: 4523
Sk±d: Z internetów
Kontakt:
Wys³any: 31 Marzec 13, 22:16   Kroniki Nexusa : Legenda Czarnej B³yskawicy - I/???

Szczególy wkrótce :]

UPDATE:
Kroniki Nexusa : Legenda Czarnej By³yskawicy NIE BÊDZIE FICKIEM O POKEMONACH! PZG dalej bêdê sobie pisa³ ale Kroniki staj± siê jakby moim priorytetem i¿ jest to mo¿liwo¶æ stworzenia w³asnego ¶wiata i wszystkiego na w³asn± rêkê.

Nie mogê zdradziæ szczegó³ów ale je¶li kto¶ czyta PZG to wie czego mo¿e siê spodziewaæ. Bêdzie akcja, bêd± romanse, tragedie, wiêzy przyja¼ni, komedie i pomys³y których nie powstydziliby siê co niektórzy mangacy. A co bêdzie dok³adniej?

Zmiena koncepcji, pisanie w pierwszej osobie idzie do lamusa, wracamy do tradycji pisania, zmiana g³ównego bohatera ( a dok³adnie p³ci _ na ¿eñskiej. Nadnaturalne moce, komunistyczny rz±d, propaganda i ogólnie walka o wolno¶æ ( tak jak polacy pod panowaniem niemców chod¼ nie do koñca ). Pierwszy Arc zatytu³owany bêdzie "Utopia". Co do romansów to bêd± romansie czytse ( czyt. ch³opak-babka ) ale bêd± te¿ od³amy ( yuri, loli, incest [ do yaoi rêki nie przy³o¿ê ] ) dlatego rozdzia³y bêd± pojawiaæ siê rzadziej ale w bardziej obszernych formach ( to wymaga wiêcej czasu ni¿ praktycznie skoñczone ju¿ PZG ).

Có¿ mogê powiedzieæ, bli¿ej nieokre¶lona data premiery to kwiecieñ 2013, Kroniki przeczytaæ bêdziecie mogli tutaj, na YT ( w formie audiobooka jak kto¶ sê znajdzie do czytamia ) na DA i FanFiction ( jak to jako¶ podepnê ).

DO ZOBA W KWIETNIU!

Sygnatura użytkownika
'Creditsy ( one tu by³y zawsze, i nie poke, ja nie outujê, prêdzej collect znowu zamkn± ni¿ st±d pójdê ):
Inaka - Powiedzieæ dziêkujê za wszystko to za ma³o. Te rozmowy na GG, gra, ocenianie moich wypocin, tyle tego. Jednak na razie to proste "Dziêkujê" musi wystarczyæ.
Blue - Te rozmowy na GG wci±¿ mam gdzie¶ na dysku zapisane. Mimo ¿e nie ma ciê tutaj do¶æ d³ugo, ja pamiêtam i bêdê pamiêta³.
Maron - Mówicie o nim ró¿ne rzeczy, ja powiem ¿e dziêkujê mu za te nauki których mi udzieli³.
Conquest - Praca pod tob± jest bardzo mi³a. Nawet jak znikniesz bêdê ciê mi³o pamiêta³ za otwarto¶æ i za to ¿e nas s³uchasz.
Afil, Byaku, optic, hyu, jabuko, vapek i ca³a reszta luda - fajnie siê z wami trolowa³o i gnêbi³o pokemana, dowalajcie mu za mnie ]

CHÊTNYCH DO WYMIANY MY¦LI ZAPRASZAM NA GG : 32441748
Ostatnio zmieniony przez DominLoL 6 Maj 13, 15:38, w ca³o¶ci zmieniany 4 razy  
 
     
Conquest 
Nosi czapkê Asha



Wiek: 30
Do³±czy³: 15 Kwi 2012
Posty: 1638
Kontakt:
Wys³any: 31 Marzec 13, 22:18   

Dobra nabitka, Domin :D Ma nadziejê, ¿e warta dzie³a xD

 
     
DominLoL 
Szlachta Collectowa
Stary, a nowy



Wiek: 30
Do³±czy³: 01 Lis 2008
Posty: 4523
Sk±d: Z internetów
Kontakt:
Wys³any: 7 Kwiecieñ 13, 10:46   PROLOG

Prolog

Rok 2025. W wyniku nieszczê¶liwego zbiegu okoliczno¶ci, zostaje otwarta Brama Piekie³ zwana Ragnarok, z której wype³zaj± wszelkiego rodzaju demony i potwory, razem ze swoim przywódc±, Mefilesem, wypowiadaj± ludziom wojnê.
Pomimo ¿e si³y wroga by³y liczniejsze i silniejsze, ludzie dzielnie bronili swojego i kiedy wydawa³o siê, ¿e ludzko¶æ zosta³a przyparta do muru, w¶ród zwyk³ych ¶miertelników wy³oni³ siê bohater, nazywany Nexusem który zacz±³ odbijaæ podbite ziemie i zmusi³ naje¼d¼ców do odwrotu, p³ac±c za to najwy¿sz± cenê, ¿ycie.
Od tamtej chwili minê³o prawie osiemna¶cie lat, mamy rok 2042.
Straty po wojnie s± ogromne i do dzi¶ ludzko¶æ nie mo¿e siê pozbieraæ. Ziemie sta³y siê ja³owe i niezdatne od u¿ytku, zwierzêta zmutowa³y, sta³y siê zabójcze i krwio¿ercze, dlatego ludzie poprzenosili siê do wiêkszych miast, tworz±c Utopie – Del, Sig, Bet i Gam.
Ludziom wmawiano ¿e „¯ycie bêdzie prostsze i lepsze, nawet najbiedniejsi bêd± na wy¿szym poziomie”, podczas gdy tak naprawdê ci którzy ju¿ byli biedni, stawali siê biedniejsi. Bogaci ¿yli w swoich willach w eleganckich dzielnicach, podczas gdy biedota musi siê ¶ciskaæ w slumsach. Podró¿e pomiêdzy Utopiami by³y niemo¿liwe ze wzglêdu na truj±c±, gazow± atmosferê panuj±c± na zewn±trz. Je¶li by³e¶ skre¶lony w jednej Utopii, by³e¶ nikim i ju¿ nie ¿y³e¶. Mia³e¶ dwa wyj¶cia, przekazaæ swoje cia³o nauce lub na w³asn± odpowiedzialno¶æ i z w³asnej woli, wyruszyæ do innej Utopi. Ci którzy mieli szczê¶cie, prze¿ywali kilka dni, ostatecznie jednak, wszyscy ginêli. ¯ycie wewn±trz Utopii jest jak dzia³aj±cy system komputera, wszystko dzia³a pod kontrol± Meteor Technologies; media, tekstylia, prasa, telewizja, Internet, sprzeda¿ artyku³ów spo¿ywczych, leków, zmonopolizowali ca³y otaczaj±cy nas ¶wiat, wmawiaj±c ¿e poza Utopi± nie ma ¿ycia.
S± jednak ludzie którzy uwa¿aj± to za propagandê i czcze gadanie, którzy uwa¿aj± ¿e Meteor Technologies i rz±d k³ami± o ¶wiecie poza Utopiami, uwa¿aj± ¿e da siê ¿yæ i jeste¶my trzymani tutaj w jakim¶ wy¿szym celu, niczym zwierzêta w klatce, uwa¿aj± ¿e w MeteoTech’u pracuj± demony które kiedy¶ najecha³y nasz± planetê, mimo to, media przedstawiaj± ich jako terrorystów którzy wszczynaj± bójki, urz±dzaj± strzelaniny i zamachy z zak³adnikami.
W¶ród Rebeliantów kr±¿y legenda ¿e Nexus zostawi³ potomka, który poprowadzi bojowników o wolno¶æ w wojnie domowej z w³adzami. Problem w tym, ¿e nie wiadomo kim jest ten potomek i gdzie siê znajduje, nie wiadomo nawet czy ¿yje. Mimo to, Rebelianci wci±¿ szukaj±, z nadziej± na nowy lepszy ¶wiat dla nas i naszych dzieci, z nadziej± ¿e wkrótce wszyscy ludzie znów bêd± wolni. Oczekuj± na czas, kiedy zacznie siê walka o wolno¶æ. Ten czas zbli¿a siê wielkimi krokami…

******
LICZÊ NA ODZEW!

Sygnatura użytkownika
'Creditsy ( one tu by³y zawsze, i nie poke, ja nie outujê, prêdzej collect znowu zamkn± ni¿ st±d pójdê ):
Inaka - Powiedzieæ dziêkujê za wszystko to za ma³o. Te rozmowy na GG, gra, ocenianie moich wypocin, tyle tego. Jednak na razie to proste "Dziêkujê" musi wystarczyæ.
Blue - Te rozmowy na GG wci±¿ mam gdzie¶ na dysku zapisane. Mimo ¿e nie ma ciê tutaj do¶æ d³ugo, ja pamiêtam i bêdê pamiêta³.
Maron - Mówicie o nim ró¿ne rzeczy, ja powiem ¿e dziêkujê mu za te nauki których mi udzieli³.
Conquest - Praca pod tob± jest bardzo mi³a. Nawet jak znikniesz bêdê ciê mi³o pamiêta³ za otwarto¶æ i za to ¿e nas s³uchasz.
Afil, Byaku, optic, hyu, jabuko, vapek i ca³a reszta luda - fajnie siê z wami trolowa³o i gnêbi³o pokemana, dowalajcie mu za mnie ]

CHÊTNYCH DO WYMIANY MY¦LI ZAPRASZAM NA GG : 32441748
Ostatnio zmieniony przez DominLoL 7 Kwiecieñ 13, 10:46, w ca³o¶ci zmieniany 1 raz  
 
     
Inaka 
My¶li, ¿e jest PRO
SnazzyShipper



Wiek: 29
Do³±czy³a: 05 Lis 2008
Posty: 1793
Sk±d: Stettin an der Oder
Kontakt:
Wys³any: 7 Kwiecieñ 13, 10:54   

Có¿, po tak ma³ej dawce nie jestem nic w stanie stwierdziæ, powiem wiêc tylko, ¿e czekam na dalsze czê¶ci.

BTW -
Cytat:
Problem w tym, ¿e nie wiadomo kim jest ten potomek

Banan na mojej twarzy pojawi³ siê bardzo szybko :)

Sygnatura użytkownika
Cytat:
Ja siê zastanawiam ValadiN. Ty innych tak wyzywasz a nie dostajesz warnów;o Jeste¶ bogiem?:o ~ wypowied¼ QuerryPassa

Cytat:
[Dzisiaj 11] Nexus DominLoL: co to ten ca³y legwan? czy jest to smaczne ]








Dziêkuje wszystkim osobom na PC, za to, ¿e s±.
Dziêkujê Nenlothowi - za super grê, której chyba nigdy nie zapomnê, rozmowy na GG oraz ogólnie za bycie xD
Dziêkujê Dominowi - Nie wiem, kiedy odwzajemniê to Premium na dA, ale to by³o wspania³e. Twoja gra równie¿ nie by³a z³a, chocia¿ mia³a wzloty i upadki. No i pisz dalej *w* (bêdê ciê nêkaæ xD )
Dziêkujê Blue/Belli - tak¿e za grê na PBF, która mo¿e nie by³a d³uga, ale fajnie siê bawi³am xD
Dziêkujê Poxerowi i Skejtowi - za rozmowy na GG, zaczepki na mordoksi±¿ce, Poxowi dodatkowo za nocne wymiany SMS-ów (które posz³y siê bujaæ wraz z awari± telefonu [*]). By³o super, dziêki ;w;
Dziêkujê te¿ innym osobom, których nie wymieni³am - niestety, jest limit znaków -_-
 
     
Afil 
Potrafi spojrzeæ Brockowi w oczy |D
Lodowy Rycerz - Yay!



Wiek: 30
Do³±czy³: 07 Gru 2008
Posty: 3223
Sk±d: Ciechocinek
Kontakt:
Wys³any: 7 Kwiecieñ 13, 12:47   

Widzê mnóstwo wp³ywów i zaczepek. Zaczynaj±c od mitologii nordyckiej, a na kilku tytu³ach anime koñcz±c. (Nie, powa¿nie, twój motyw bardzo przypomina mi jeden motyw z jednego anime, które jest troszkê... eh... mniejsza)
Kilka b³êdów, fabu³a troszkê oklepana, ale i tak mam nadziejê na co¶ ciekawego. Zaskocz mnie ;3

Sygnatura użytkownika
Ich bin eine :ninja:
Jak co¶ to ³apaæ mnie na steamie. Nick: afil7
 
     
DominLoL 
Szlachta Collectowa
Stary, a nowy



Wiek: 30
Do³±czy³: 01 Lis 2008
Posty: 4523
Sk±d: Z internetów
Kontakt:
Wys³any: 3 Maj 13, 21:21   ROZDZIA£ I - ZACZYNAMY!

Rozdzia³ I
Jak to wszystko siê zaczê³o...


13 Kwietnia 2024, Poniedzia³ek
Górne Del City, Centrum, Godzina 22:45

Po¶rodku centrum ¿ycie toczy siê spokojnie, s³oñce ju¿ zasz³o i tym co o¶wietla szkliste drapacze chmur s± neony i bilbordy. Na g³ównym ekranie usytuowanym w samym centrum miasta, pe³ni±cym rolê darmowej stacji nadaj±cej reklamy i teledyski, nadawane by³y w³a¶nie wiadomo¶ci. Ci których interesowa³o co siê dzia³o, przystanêli i spojrzeli na ekran, opieraj±c siê o barierkê lub ¶cianê. Na ekranie pojawi³a siê czarnoskóra prezenterka o czarnych w³osach spiêtych w kok z dwoma pa³eczkami w ¶rodku. Mia³a na sobie czerwony ¿akiet z du¿ym dekoltem.

-Karen Jeferson, godzina 22:45, czas na wiadomo¶ci. Dzisiaj, rz±d zaakceptowa³ now± ustawê dotycz±c± przeprowadzenia ¶cis³ego spisu ludno¶ci w slumsach. Bêdzie ona dotyczyæ zarówno niepe³noletnich i pe³noletnich obywateli Dolnego Del, je¶li zajdzie taka potrzeba to najwy¿szy rang± bêdzie móg³ zarz±dziæ skazanie na wyrok wiêzienia do lub zak³ad dla nieletnich do dwóch lat albo ¶ci±gn±æ 6500 kredytów kary. A teraz pogoda…

Ekran nagle zaczyna o¶lepiaj±co b³yszczeæ po czym wybucha rozrzucaj±c kawa³ki szk³a po ca³ym skrzy¿owaniu a przechodnie krzycz± padaj±c p³asko na ziemiê. Ataki Rebelianckie to norma w dzisiejszych czasach, zdarzaj± siê one tak w Górnej jak i Dolnej czê¶ci Utopii. Wszystko nie trwa³o zbyt d³ugo, po chwili niebo i ulice zaroi³y siê od si³ porz±dkowych. W powietrzu lata³y ¶mig³owce i patroluj±ce roboty MeteoTechu. Szukano sprawcy który wysadzi³ ekran. Je¶li chodzi³o o ochronê miasta, Meteor Technologies wywi±zywa³o siê z tej umowy wrêcz wzorowo. Si³y porz±dkowe by³y surowe i sprawiedliwe a przynajmniej tak my¶leli. Wiele razy wchodzili do czyjego¶ domu i na oczach dzieci zabierali rodziców do wiêzienia lub rozstrzeliwali ich na oczach publiczno¶ci. Roboty o których mowa przypomina³y budow± ludzi, mia³y dwie chude srebrne nogi, rêce przypominaj±ce ludzkie w ró¿nych odcieniach srebra, które potrafi³y zmieniaæ siê w ró¿ne bronie. Ich g³owy by³y tym co odró¿nia³o je od ludzi. By³y ludzkich rozmiarów ale mia³y wielkie, niebieskie ga³y po¶rodku które potrafi³y dostrzec wszystko w promieniu 360 stopni na 1,5 km. Na plecach i w stopach mia³y silniki rakietowe dziêki czemu mog³y lataæ szybko i zwinnie. Te roboty nosi³y nazwê MX-5 „Uliczni”.

-Szefie, jeden z robotów co¶ wychwyci³. – powiadomi³ natychmiast steruj±cy ¶mig³owcem.
-Daj to na ekran. – odpowiedzia³ brodaty dowódca.

Na ekranie pojawi³a siê uciekaj±ca po dachach dziewczyna w kowbojskim kapeluszu z d³ug± blond kit±. Mia³a czarn± koszulê i niebieskie jeansy z szerokimi nogawkami. Oczy by³y przys³oniête przez kapelusz. Bieg³a nisko, z rêkoma zarzuconymi do ty³u w prostej linii.

-To ona? Jaja sobie robicie? – pyta z niedowierzaniem brodacz.
-Nie sir, wed³ug komputera ta dziewucha jest odpowiedzialna za trzy zamachy, liczne kradzie¿e i ataki na funkcjonariuszy. Nie uda³o nam siê jej jeszcze z³apaæ ale wiemy ¿e mieszka gdzie¶ w slumsach.
-Zastrzeliæ.
-Rozkaz.

Na krañcu kolejnego dachu drogê do kolejnego zastawi³y unosz±ce siê w powietrzu roboty z migaj±cymi niebiesko-czerwonymi ¶wiat³ami. Reflektory na ¶mig³owcach zab³ysnê³y i skierowa³y swe ¶wiat³a na dziewczynê która zatrzyma³a siê o rozejrza³a, orientuj±c siê w sytuacji.

-Mówi komisarz Bard Stadson z G³ównego Wydzia³u Policji w Górnym Del, jeste¶ poszukiwana za liczne
kradzie¿e i rozróby, jeste¶ otoczona, poddaj siê!

Dziewczyna poprawi³a jedynie kapelusz i u¶miechnê³a siê szarmancko po czym odkrzyknê³a gro¼nie.

-Mi³o by³o poznaæ panie komisarzu ale mam inne plany na wieczór. Ciao!

Dziewczyna doskoczy³a do jednego z robotów, dotknê³a go d³oni± po czym z ma³pi± zrêczno¶ci± przeskoczy³a na kolejnego by pozwoliæ poprzedniemu napastnikowi eksplodowaæ. Kilka takich powtórzeñ i ca³y szwadron robotów by³ obrócony w py³.

-Otworzyæ ogieñ!

Ze ¶mig³owców i pozosta³ych robotów zaczêto strzelaæ. Dziewczyna, która ponownie znajdowa³a siê na dachu, z tajemnicz± gracj± i niezwyk³± ³atwo¶ci± unika³a trafieñ.

-Szefie, nie mo¿emy jej trafiæ! – zasygnalizowa³ strzelec.

-Wiêcej MX-5-tek, ju¿!

Niczym na zawo³anie, pojawi³ siê kolejny szwadron robotów który wzi±³ za cel blondw³os± piêkno¶æ. Dziewczyna wziê³a rozbieg i skoczy³a do jednego z nich by potem przeskoczyæ na kolejnego i tak dalej a¿ doskoczy³a do ¶mig³owca na którego pok³adzie znajdowa³ siê komisarz. Ca³y szwadron, tak jak poprzednicy, zosta³ przerobiony na z³om. Dziewczyna sta³a na szybie i u¶miecha³a siê do niego. Spod kapelusza b³yska³y b³êkitne oczy a jej prawa d³oñ ¶wieci³a jasnym, b³êkitnym ¶wiat³em wydaj±c trzaskaj±cy d¼wiêk który na my¶l przywodzi³ iskry elektryczne.

-Co ty sobie my¶lisz ma³a gówniaro?! ¯e kim ty jeste¶ by mi siê stawiaæ?! – grozi jej komisarz broni± przez szybê.
-Nie ma tak ³atwo panie komisarzu. Kiedy¶ mo¿e siê pan dowie kim jestem, a póki co, zostawiam wam ma³± pami±tkê.

Dziewczyna wziê³a zamach po czym dotknê³a obudowy ¶mig³owca wysy³aj±c do niego dziwn± energiê a nastêpnie wykona³a skok do ty³u po czym zniknê³a w mroku nocy.
-Na co czekasz?! Za ni±!

Gdy tylko komisarz skoñczy³ wypowiadaæ rozkaz, ca³a elektronika w ¶mig³owcu oszala³a po czym silniki i ¶mig³a odmówi³a pos³uszeñstwa. Pozosta³e ¶mig³owce i roboty natychmiast wystrzeli³y haki i linki holownicze i zawiesi³y niesprawny ¶mig³owiec w powietrzu. Blondyna za¶ obserwowa³a wszystko z daleka z dachu jednego z wie¿owców.

-Có¿, to chyba wyczerpuje moje baterie na jaki¶ czas…

14 kwietnia 2042, Wtorek
Dolne Del, Wzgórze Przyczep Kampingowych, Godzina 7:34

Dolne Del to miejsce pe³ne bezdomnych i podejrzanych typów ale ¿yj± tu te¿ spokojni i mili ludzie, nawet ca³e rodziny. Mimo ¿e wszyscy s± biedni, to wzajemna pomoc to co¶, dziêki czemu wielu ludzi przetrwa³o a¿ do dzi¶. Spotkasz tu dzieci, doros³ych, ludzi w ró¿nych wieku o ró¿nych karnacjach , wyznaniach i religiach. W¶ród tych wszystkich ludzie w przyczepie na zaje¼dzie ¿yje pewna dziewczyna, do której przyczepy wali w³a¶nie pewna staruszka.

-Moment!

Odpowiada dziewczyna szukaj±c czegokolwiek do na³o¿enia, koniec koñców, znajduje jedynie bia³y top i czarne szorty. Po piêciu minutach szamotaniny, dochodzi do drzwi i otwiera je z przemi³ym u¶miechem na twarzy.

-Dobry pani Manson, co pani± sprowadza do mnie o tak wczesnej porze? – pyta weso³o spogl±daj±c na starsz± pani± z siwym kokiem, okularami wielko¶ci denek od s³oiczków i fioletow±, niemodn± sukienk±.

-Trzy dni ju¿ zalegasz z czynszem Jack! Dostanê go dzi¶ czy nie?! – wrzeszczy na dziewczynê wymachuj±c jej palcem przed nosem co raczej niezbyt jej wysz³o, gdy¿ siêga³a jej maksymalnie do piersi.
-Wiem pani Manson, pamiêtam o czynszu, oddam go pani do koñca dnia, obiecujê. – odpowiada dziewczyna zagarniaj±c w³osy za ucho. Staruszka spogl±da na ni± po czym wzdycha ciê¿ko i zmienia ton na bardziej spokojny.
-Jack, wiesz ¿e ciê lubiê, jeste¶ moj± ulubion± lokatork± ale w dzisiejszych czasach pieni±dz krêci wszystkim…
-Wiem pani Manson, wiem. – wtr±ca mimowolnie.
-Wybacz za to co powiem, ale je¶li do pó³nocy nie dostanê 3500 kredytów, bêdê zmuszona ciê wyeksmitowaæ.

Na sam d¼wiêk s³owa „Wyeksmitowaæ”, Jack g³o¶niej prze³knê³a ¶linê zaciskaj±c nerwowo piê¶ci.

-Spokojnie pani Manson, przyniosê te pieni±dze. – obiecuje raz jeszcze k³aniaj±c siê pokornie.
-Wierzê ci moje dziecko, ¿yczê mi³ego dnia. – mówi odchodz±c.
-Wzajemnie. – odpowiada jej Jack po czym zamyka drzwi i wraca do ¶rodka swojej przyczepy.

Wnêtrze przyczepy jest lekko zagracone walaj±cymi siê po pod³odze brudnymi ciuchami, opakowaniami po jedzeniu i piciu i ciê¿arkami. Pomimo ¿e mieszka³a sama to nienawidzi³a porz±dku w swoim ma³ym mieszkanku. Naprzeciw drzwi znajdowa³o siê okno rzucaj±ce ¶wiat³o na ca³e pomieszczenie w którym znajdowa³o siê ³ó¿ko, ma³a szafa na ciuchy i bieliznê, lodówka, ma³a kuchenka i stó³. Na ¶cianach za¶ wisia³y telewizor, wieszak na ubrania i pó³ka z ksi±¿kami na którym wisia³a czarna kurtka i kowbojski kapelusz. Nie mia³a zdjêæ ¿adnych bliskich, od kiedy siêga pamiêci±, zawsze by³a sama.

-O rany, jak wrócê dzi¶ wieczorem to muszê posprz±taæ. – mówi do siebie kieruj±c siê pod prysznic. Ciep³y prysznic to jedyna przyjemno¶æ jaka spotka³a j± tego poranka. Gdy wychodzi spod prysznica owiniêta ciemnozielonym rêcznikiem, w³±cza telewizor i zaczyna szukaæ ciuchów.

-Mike Tomson, godzina 8, czas na wiadomo¶ci na Kanale 5. Zesz³ej nocy, oko³o godziny 23 nast±pi³ kolejny zamach w Górnym Del. W Centrum niezidentyfikowana sprawczyni wysadzi³a G³ówny ekran a nastêpnie wymknê³a siê trzem szwadronom Robotów Porz±dkowych a nastêpnie unieszkodliwi³a jeden z helikopterów. Komisarz Stadson skomentowa³ ten atak nastêpuj±co. „ Nie wiem kim jest ta dziewczyna ani za kogo siê ma, ALE NIKT NIE BÊDZIE SIÊ PANOSZY£ PO MOIM TERENIE NICZYM JAKI¦ KUNDEL!”. Sepira sprawczyni oraz jej dane osobowe s± nieznane.
-Bo¿e! Co za pata³achy!

Dziewczyna, ubrana ju¿ w niebieskie jeansy z szerokimi nogawkami i czarn± koszulê polówkê spojrza³a na ekran, gdzie pokazywano w³a¶nie nagranie jak blondw³osa kowbojka bawi siê z robotami wysadzaj±c je jeden po drugim.

-Ech, nie mo¿na ich winiæ. Te puszki same nic nie zdzia³aj± a ten komisarz…¶miechu warte. No ok, trzeba siê zbieraæ.

Po kilku minutach by³a ju¿ gotowa. Spojrza³a tylko szybko w lustro by zobaczyæ jak siê prezentuje. Na g³owie spoczywa³ jej br±zowy kapelusz kowbojski, jedyna pami±tka po jej mamie i jej znak rozpoznawczy, kapelusz wszyty mia³ cienki sznurek dziêki czeku mog³a zawiesiæ go na plecach za szyjê. Jak na swój wiek, 17 lat, by³a niska i wygl±da³a jak ch³opak, mia³a nieca³e 1,65 metra a jej piersi… prêdzej mo¿na by³o powiedzieæ o ich braku ale póki nie by³a to sprawa ¿ycia i ¶mierci to nie wspomina³a o nich. Jej blond w³osy w kolorze s³omy by³y spiête w dó³ w kitê siêgaj±c± a¿ do pasa. Jej malutka i chuda twarz wspó³gra³a z jej tycim noskiem i zadziornymi, b³êkitnymi oczami. By³a gotowa na dzisiejszy dzieñ. Wy³±czy³a telewizor, zamknê³a okno a nastêpnie drzwi po czym stanê³a w progu. Jej przyczepa znajdowa³a siê na wy¿szym poziomie, blisko szczytu Wzgórza Kampingowego na którym mieszka³a. Ze szczytu Wzgórza mo¿na by³o dostrzec ca³e Dolne Del, dlatego Jack ka¿dego ranka podziwia³a widok jaki mia³a przed swoimi oczami. Ma³e domostwa daleko w dole które o¶wietla³o wschodz±ce s³oñce. Nad g³ow± lekko zachmurzone b³êkitne niebo i lekki powiew wiatru. Blondyna wziê³a g³êboki oddech który wype³ni³ j± ca³± a¿ siê delikatnie unios³a na palcach by sekundê pó¼niej delikatnie opa¶æ. Dzisiejszy dzieñ zapowiada³ siê owocnie dla blond kowbojki.

-Czas zarobiæ trochê kredytów!

Ruszaj±c w dó³ wzgórza, Jack obserwowa³a mieszkañców innych przyczep krz±taj±cych siê w swoich ma³ych czterech ¶cianach. Niektórzy wyruszali na poranne zakupy lub do pracy, inni za¶ dopiero wstawali by powitaæ nowy dzieñ. Co niektórzy mieszkañcy wzgórza znali j± i witali, ¿ycz±c dobrego dnia na co Jack odmachiwa³a im i ¿yczy³a tego samego. Im bli¿ej podnó¿a góry, tym wiêksze w jej oczach stawa³o siê miasto, kryj±ce siê w barwach br±zowo-kremowych budynków i kamieniczek. Dolne Del by³o uwa¿ane za Slumsy dla biedoty w porównaniu do Górnego Del, którego ¶wiat³a nigdy nie gas³y. Kasa Dolnego Del codziennie balansowa³a na granicy zysku i debetu. Górna mia³a Dó³ w powa¿aniu, rz±d nie zapewni³ im opieki medycznej, ubezpieczeñ ani pracy, mimo to, ludzie starali siê jako¶ wyj¶æ z do³ka i tylko nieliczni ¿ebrali o pieni±dze, wszystko w my¶li „Hej! Skoro rz±d i miasto maj± nas gdzie¶, sami o siebie zadbajmy” i tak te¿ zrobiono. Dolne Del mia³o sklepy, szko³y, biblioteki, wszystko to co Górne Del i to bez pomocy rz±du. Jack bieg³a w³a¶nie obskurn±, boczn± alejk± pe³n± ¶mietników i kartonów w których spali w³a¶nie bezdomni by wybiec na G³ówn± Alejê która by³a miejscem tak wa¿nym w Dolnym Del jak serce w krwioobiegu. Wszystkie mniejsze uliczki ³±czy³y siê ostatecznie z G³ówn± Alej± która niczym g³ówna aorta by³a najbardziej ¿ywym miejscem w mie¶cie. Pomimo porannych godzin, mo¿na by³o dostrzec t³umy, matki i staruszki na zakupach, id±ce do szko³y dzieci i powoli otwieraj±ce siê sklepy. Sama G³ówna Aleja by³a wy³o¿ona jasno-¿ó³t± kostk± z ró¿nymi wzorami a klepy najczê¶ciej znajdowa³y siê w starych kamieniczkach gdzie mieszkali ich w³a¶ciciele. Woko³o trawniki, ³awki i fontanny, targowiska i stoiska z owocami i warzywami, w tym miejscu Jack nie czu³a ¿e Dó³ jest t± gorsz± czê¶ci± tej Utopii, G³owna Aleja by³a prawdziwym skarbem i miejscem w którym dochodzi³a do siebie zawsze gdy by³o jej ¼le. Tutaj, w tej panuj±cej ciep³ej atmosferze i przyjemnym gwarze mog³a siê odprê¿yæ i zrelaksowaæ.

-Hej, Jaaack~!

Blondyna szuka osoby która j± zawo³a³a, ku jej zadowoleniu odnajduje stoisko Pana Tediusa machaj±cego d³oni± w jej kierunku. Pan Tedius by³ jej dobrym przyjacielem, czêsto pomaga³a mu na stoisku w zamian za jedzenie lub pieni±dze. Niestety, nie mia³a ani grosza a za dzieñ pracy na stoisku nigdy nie dosta³a nawet 2000 kredytów, dlatego dzisiaj postanowi³a odpu¶ciæ sobie pracê na stoisku.

-Doby Panie Tedius. – odpowiedzia³a mu podbiegaj±c do stoiska znajduj±cego siê pod baldachimem w bia³o-zielone pasy. Pan Tedius by³ to ¶redniego wzrostu mê¿czyzna lekko po piêædziesi±tce o pulchnej posturze i ziemistej cerze, na g³owie mia³ swój ciemno-oliwkowy kaszkiet pod którym skrywa³ ³ys± ju¿ glacê z jedyne kilkoma pojedynczymi, szarymi w³oskami. Mia³ on energiczne szare oczy i sumiaste szare w±sy przys³aniaj±ce górn± wargê. Nosi³ on zielon± koszulê w czarn± kratê podwiniêt± a¿ do ³okci a na ramionach spoczywa³y pomarañczowe szelki podtrzymuj±ce czarne spodnie. Na ustach zawsze go¶ci³ serdeczny u¶miech a na stoisku zawsze ¶wie¿e owoce. Mandarynki, pomarañcze, brzoskwinie, morele, ananasy, cytryny, banany, kiwi, jab³ka, wszystko z dobrych plantacji i zawsze ¶wie¿e.

-Dobry moja droga, mogê dzi¶ liczyæ na twoj± pomoc?
-Niestety, muszê dzi¶ jechaæ do Góry i zarobiæ wiêcej grosza. – odpowiada wstydliwie.
-Szkoda, liczy³em na pomoc przy roz³adunku arbuzów dzi¶ po po³udniu. – odpowiada zmartwiony poprawiaj±c kaszkiet.
-Mo¿e siê wyrobiê do po³udnia, wtedy bym przysz³a i pomog³a. – odpowiada natychmiast blondyna.
-Naprawdê? By³oby wspaniale moja droga. – odpowiada entuzjastycznie po czym czerwieni siê lekko. – Wiem ¿e nie wypada takiemu staremu prykowi jak ja prosiæ o pomoc tak± mi³± dziewuszkê jak ty ale nie znam ¿adnych innych dzieciaków w tej okolicy.
-Spokojnie, proszê siê tym nie k³opotaæ i korzystaæ z tej pomocy. – pociesza go kowbojka u¶miechaj±c siê od ucha do ucha. Pan Tedius natychmiast siê rozwesela i odpowiada ciep³ym u¶miechem.

Mi³± atmosferê przerywa dono¶ny d¼wiêk wydobywaj±cy siê z ¿o³±dka Jack który dopomina siê paliwa dla organizmu. Jack czerwieni±c siê i chichocz±c wstydliwie robi kroczek w ty³ a Pan Tedius wybucha gromkim ¶miechem.

-Przepraszam, wczoraj nie jad³am kolacji a dzi¶ tak prêdko wybieg³am z przyczepy ¿e zapomnia³am o ¶niadaniu…

Pan Tedius wybiera ze stoiska kilka dorodnych jab³ek, bananów i mandarynek i pakuje je do papierowej torebki a nastêpnie wrêcza je zdziwionej blondynie, która odbiera podarunek patrz±c to na darczyñcê to na owoce.

-Moje dziecko, musisz zdrowo siê od¿ywiaæ je¶li chcesz mieæ si³ê pracowaæ. Proszê, trzymaj, smacznego.
-Ale ja nie mogê… nie mam pieniêdzy…
-Moja droga, jeste¶ dla mnie jak druga córka, nie móg³bym pój¶æ spaæ z czystym sumieniem gdybym zostawi³ ciê g³odn±. Na koszt firmy.
-Dziêkujê panu! Obiecujê ¿e pana nie zawiodê i dam z siebie wszystko! – odpowiada uradowana blondyna k³aniaj±c siê nisko po czym rusza przed siebie obejmuj±c torbê z owocami.
-¯aden problem! Powodzenia!

Pan Tedius zawsze by³ dla niej mi³y, od kiedy pamiêta pomaga³ jej gdy by³a pod kresk± daj±c kilka owoców albo kilka kredytów, traktowa³ j± jak drug± córkê a ona traktowa³a go jak kochanego wujka który pomimo ¿e bywa³ surowy to mia³ z³ote serce. Kieruj±c siê w stronê stacji kolejowej, Jack zajada³a swoje owocowe ¶niadanie. Ku stacji metra, bêd±cego jednym z trzech punktów dziêki którym mo¿na by³o siê dostaæ do Góry, szli ludzie ubrani w garnitury i uczniowie w presti¿owych mundurkach, wszyscy byli w po¶piechu i próbowali zd±¿yæ do pracy. Jack nie ¶pieszy³a siê zbytnio, jej praca nie wymaga³a od niej punktualno¶ci ani schludnego ubioru, sama by³a sobie szefem w tej robocie. Spokój my¶li co chwila zak³óca³o ostrze¿enie dotycz±ce ataków terrorystycznych dobiegaj±ce z g³o¶ników na peronie.

-„Grupa „Purystów” zaatakowa³a nasz± spokojn± Utopiê wielokrotnie, wzbudzaj±c chaos, panikê i cierpienie. Wczoraj zaatakowano ekran g³ówny w Górnym Del, do szpitala trafi³y dwie osoby. Je¶li posiadasz jakie¶ informacje o tej grupie, prosimy poinformowaæ o tym policjê . Meteor Technologies, by ¿y³o siê lepiej.”

Dziewczyna westchnê³a obieraj±c pomarañczê ze skórki.

-Ku¼wa… zrobi³am wczoraj niez³± akcjê a mimo to punkty lec± na konto tych Purystów… Raaany

Jack od zawsze wychowywa³a siê na ulicy na której niekiedy spa³a, jad³a i trenowa³a. Szko³ê rzuci³a po gimnazjum uwa¿aj±c ¿e marnuje tam ¿ycie i nie uczy siê niczego po¿ytecznego - chocia¿ trafniejszym okre¶leniem by³oby okre¶lenie ¿e zosta³a z niej wyrzucona ze wzglêdu na swój charakter. By³a wybuchowa gdy kto¶ ¿artowa³ o jej „nad wyraz d³ugiej dzieciêcej urodzie” dlatego co chwila la³a ch³opaków przez co by³ nazywana „Dzieci±tkiem diab³a”. Nawet siê cieszy³a ¿e dosta³a wilczy bilet, mog³a siê skupiæ na doskonaleniu swoich umiejêtno¶ci i uprzykrzaniu ¿yciu „si³om porz±dkowym”. Nie by³a rozrabiak± z natury, nie robi³a tego dlatego ¿e nie mia³a innego wyboru. Gdy nie mia³a jeszcze przyczepy w której mieszka³a, widzia³a jak patrole policji z Góry traktuj± ludzi ze slumsów. Przysiêg³a sobie dwie rzeczy, ¿e wydostanie siê z rynsztoka jakim by³a ulica i ¿e bêdzie walczyæ z tymi gnojami.

-No dobra… co teraz? – spyta³a sama siebie staj±c na po¶rodku stacji.

Peron w Dole by³ do¶æ obskurny ale nie mo¿na te¿ by³o powiedzieæ ¿e by³ zapuszczony. Jasno-pomarañczowe ¶ciany wspó³gramy z kremow± pod³og± wykonan± z materia³u podobnego do marmuru, bywa³y ¶ciany na których widnia³o graffiti i ró¿ne malunki narysowane przez domoros³ych raperów czy zwyk³± gównia¿eriê. Zegar wisz±cy pod ¶cian± wskazywa³ na godzinê 8:45, wed³ug rozk³adu je poci±g powinien ju¿ zajechaæ ale Jack mia³a w g³osie swój w³asny rozk³ad jazdy, dok³adniejszy ni¿ ten podawany przez komputer. Skoñczy³a spokojnie ostatniego banana i wyrzuci³a torbê resztki ze swojego ¶niadania do ¶mietnika obok gdy us³ysza³a zbli¿aj±cy siê srebrny poci±g z wymalowanym numerem 14 na po bokach wagonów. 8:47.
Punktualnie.
Drzwi do wagonów siê otworzy³y i zaczê³a siê mieszanina wsiadaj±cych i wysiadaj±cych. Kowbojka nie traci³a czasu i wesz³a b³yskawicznie w jeden z wagonów po czym zaczê³a kierowaæ siê do ostatniego pod pretekstem skorzystania z toalety. Pomiêdzy ostatnimi wagonami, Jack wskoczy³a z gracj± na dach ostatniego wagonu i po³o¿y³a siê na brzuchu. O ile gdy poci±g sta³ na peronie nie musia³a siê martwiæ, to przy wyje¼dzie by³o obni¿enie o które - dziêki jej niskiemu wzrostowi - nie musia³a siê martwiæ i w tej pozycji mog³a go spokojnie unikn±æ. Od kiedy pamiêta to zawsze tak je¼dzi³a poci±gami. Nie lubi³a ¶ciskaæ siê w ciasnych wagonach i przedzia³ach, wola³a czuæ wiatr we w³osach i trzaskaj±ce od zimnego biczowania policzki. Poci±g ruszy³ a Jack docisnê³a koniuszki swych d³oni wzmacniaj±c swoje po³o¿enie na dachu. Poci±g powoli siê rozpêdzi³ by po chwili ruszyæ pe³n± par± do przodu niczym strza³a z puszczonej ciêciwy ³uku która jeszcze sekundê temu by³a naci±gniêta. Poci±g sun±³ po szynach niczym po chmurze, bezg³o¶nie, w uszach trzepota³ jej wiatr wprawiaj±c w ruch jej bujn± blond kitê. Obok niej z du¿± prêdko¶ci± mija³y obrazy ró¿nych budynków, kompleksów, mniejszych stacji czy innych poci±gów a nad ni± rozpo¶ciera³o siê b³êkitne niebo. Po trzech minutach widzia³a ju¿ swój przystanek.

- 8:51. Mam jeszcze zapas czasu. Zapowiada siê udany dzieñ. – mruknê³a do siebie szczerz±c siê.

Gdy poci±g siê zatrzyma³ na peronie, dziewczyna wskoczy³a na dach peronu i biegn±c w górê po do¶æ stromym gzymsie znalaz³a siê na szczycie stacji w Górnym. Górne Del znacznie ró¿ni³o siê od Dolnego. W Dolnym Del wszystkie budynki by³y niskie i stare, wiêcej by³o kamienic i blokowisk powoli siê rozpadaj±cych. W Górnym Del panowa³y nowoczesne budowle i drapacze chmur, l¶ni±ce od neonów i ekranów ulice i czarny, g³adki asfalt po którym przemieszcza³y siê wszystkie ¶rodki transportu jakie mo¿na tylko by³o spotkaæ w du¿ej metropolii. Ludzie te¿ byli inni. W Dolnym, ka¿dy by³ serdeczny i mi³y, mo¿e nie ka¿dy wygl±da³ modnie ani nie mia³ ciuchów z ¿urnala ale nie by³o ¼le. Tutaj je¶li nie mia³o siê najnowszej kurtki z ostatniej kolekcji by³o siê nikim. Wielkie miasta, wieczna pogoñ. W powietrzu co chwila by³o widaæ lataj±ce roboty patroluj±ce z powietrza, mia³y one za zadanie pilnowaæ porz±dku w mie¶cie. Tym co najbardziej rzuca³o siê w oczy by³ wielki, stalowo-szklany grzyb którego wielko¶æ spokojnie pokrywa³a cztery du¿e stadiony pi³karskie. W tym „grzybie” znajdowa³a siê g³ówna siedziba Meteor Technologies. Tam znajdowa³ siê „aparat sprawiedliwo¶ci dumnie chroni±cy swych obywateli”, mo¿e tak by³o w Górnej czê¶ci Utopii ale nie w Dolnej. Meteor Technologies mia³o swoje oddzia³y rozstawione po ca³ej Utopii a Siedziba G³ówna by³ miejscem gdzie przesiadywa³y najgrubsze z najgrubszych ryb w MeteoTechu. Poza g³ównym siedzib± istnia³o te¿ kilka mniejszych komórek i komisariatów które zosta³y rozrzucone po ca³ej Utopii. Jack wychyli³a siê lekko przygl±daj±c siê poszczególnym czê¶ciom miasta.

-Ok, to gdzie dzisiaj bêdziemy pracowaæ? Dzielnica handlowa? Port? Centrum? Przedmie¶cia?

-"DZISIAJ W DZIELNICY HANDLOWEJ CUKIERNIA „U LUIGIEGO” NA ROGU KRYSTAL I SMITHA SPRZEDAJE CIASTA ZA 75% CENY! ¦PIESZCIE SIÊ PÓKI CO¦ JESZCZE ZOSTA£O!"
Og³oszenie z radia puszczanego na peronie by³o dla niej wystarczaj±cym wyznacznikiem jej dzisiejszego miejsca pracy. Ruszy³a wiêc przed siebie, skacz±c do dachach kolejnych budynków. Górne Del by³o o wiele g³o¶niejsze ni¿ Dolne, pomimo ¿e znajdowa³a siê kilkana¶cie kilometrów do centrum, wszêdzie mog³a us³yszeæ samochody, og³oszenia i reklamy oraz ludzi przechodz±cych ulicami.

-Co ty, nie da siê legalnie zarobiæ 5000 kredytów w nieca³e 5 godzin! To niemo¿liwe – us³ysza³a rozmowê przechodniów na dole.
-Mo¿e, pewnie szmugluje jakie¶ prochy albo co¶…

Jack parsknê³a ¶miechem gdy tylko us³ysza³a podejrzenie drugiej osoby. Szmuglowanie prochów? Dzieciaku, zejd¼ na ziemiê…5000 kredytów w 5 godzin nie jest mo¿liwe legalnie, nie da siê ukryæ ale nie trzeba od razu maczaæ siê w narkotykach by zdobyæ tak± kasê.

-No, ju¿ widzê szwedzki stó³.

Zanuci³a d¼wiêcznie blondyna widz±c z oddali ma³± cukierniê z ma³± drewnian± tabliczk± na której pochy³±, zawi³± czcionk± napisane by³o „U Luigiego”. Przed drzwiami sta³a du¿a kolejka chêtnych na ciasta oraz grube portfele, wypchane kredytami, kartami p³atniczymi i drobniakami.

-Oooo, bêdzie dzisiaj po³ów, kolejka a¿ do skrzy¿owania.

Doda³a biegn±c wzrokiem za koñcem kolejki która ci±gnê³a siê na dobre 10 metrów. Kowbojka przystanê³a na gzymsie obserwuj±c ca³± kolejkê.

-No dobra, czas na plan.

Gdy Jack zauwa¿y³a zmierzaj±c± ku kolejce kobietê w ¿akiecie z czarnymi, krótkimi w³osami ju¿ wiedzia³a jaki jest jej cel. Zeskoczy³a w dó³ miêdzy budynkami i niepostrze¿enie wysz³a kieruj±c siê w stronê swojego celu. Sz³a z naprzeciwka i udawa³a rezolutn± i zamy¶lon± dziewczyn± podskakuj±c delikatnie i u¶miechaj±c siê tak by nie wzbudzaæ jej uwagi ani podejrzeñ, ta cze¶æ zawsze by³a dla niej trudna. Robi³a to ju¿ od prawie 10 lat ale nawet teraz, wci±¿ wali jej serce a nerwy napinaj± siê, bo, a nu¿, mo¿e tym razem j± przy³api±?. Jej ofiara mia³a na sobie szary ¿akiet siêgaj±cy do kostek, krótkie czarne w³osy które w rydzach trzyma³a czerwona przepaska ods³aniaj±ca jej czo³o i niebieskie oczy które ¶wiat postrzega³y przez proste okulary z okr±g³ym szk³ami w czarnych oprawkach. Gdy znajdowa³a siê nie bli¿ej ni¿ pó³tora metra od niej celowo potknê³a siê o kratkê odp³ywow± i przewróci³a siê na czarnow³os±. Przeszukuj±c jej p³aszcz niczym b³yskawica, odnalaz³a portfel w tylnej kieszeni spodni. Klasyka.

-Ojæ, gomen*, musia³am siê zagapiæ. – przeprosi³a natychmiast pomagaj±c jej wstaæ.
-Nic siê nie sta³o, zdarza siê. – odpowiedzia³a gburowato dziewczyna otrzepuj±c siê z kurzu.
-Jeste¶ ca³a?
-Tak, wszystko gra.
-Przepraszam jeszcze raz, papa. – doda³a odmachuj±c jej rezolutnie na po¿egnanie.

Dziewczyna w p³aszczu spojrza³a na ni± krótko po czym równie¿ zaczê³a wracaæ do zmierzania w sobie tylko znanym celu natomiast kowbojka skrêci³a w najbli¿sz± ciemn± uliczkê skacz±c po ¶cianach ponownie znalaz³a siê na dachu jednego ze sklepów. Usiad³a opieraj±c siê o wylot klimatyzacji i zarzuci³a kapelusz na plecy, wyci±gaj±c z tylnej kieszeni spodni dopiero co skradziony portfel. Oddycha³a g³êboko, próbuj±c uspokoiæ bij±c± pikawê która próbowa³a wyskoczyæ ze swojego miejsca w jej ciele.

-Kurczê, muszê przestaæ to robiæ. – rzuci³a do siebie kowbojka bior±c g³êboki oddech.

Od kiedy pamiêta, kiedy brakowa³o jej kredytów albo potrzebowa³a du¿ej ilo¶ci w krótkim czasie to krad³a, nie zna³a innego sposobu. Pierwszy raz ¶wiadomie ukrad³a 150 kredytów by kupiæ sobie co¶ do jedzenia gdy mia³a jeszcze siedem lat. Nie mog³a nic poradziæ, by³a wtedy taka g³odna ¿e mog³aby zje¶æ nawet b³oto. Z samej kradzie¿y ¿y³a przez jakie¶ kolejne cztery lata a¿ pomog³a Panu Tediusowi przy jednym z pilniejszych roz³adunków. Od tamtej pory, Pan Tedius dawa³ jej pracê i wynagrodzenie, bywa³y nawet chwile ¿e zastêpowa³ jej ojca kiedy nie by³o w pobli¿u nikogo. Wci±¿ pamiêta dni gdy ¿y³a niczym naprawdê zniszczone dziecko, gdzie walczy³a o przetrwanie ka¿dego kolejnego dnia. Mimo ¿e wie, ¿e kiedy¶ to siê skoñczy i wie ¿e powinna przestaæ, zadaje sobie wci±¿ pytanie : Co innego mogê zrobiæ?

-Dobra, nie czas na to, jaki jest ³up?

Spyta³a portfel otwieraj±c jego zawarto¶æ by ku jej uciesze zobaczyæ SIEDEM I PÓ£ TYSI¡CA KREDYTÓW W BANKNOTACH! Jack a¿ podskoczy³a z zachwytu a jej oczy natychmiast zaczê³y siê ¶wieciæ niczym ma³e gwiazdki. To by³ jej najwiêkszy po³ów w ca³ym ¿yciu! Najwiêksza suma jak± zgarnê³a za jednym zamachem to 1500 kredytów, nie spodziewa³a siê ¿e od razu zgarnie tak± sumê, zwykle zebranie potrzebnej jej kwoty wymaga kilku godzin lub ca³ego dnia a tutaj, nie do¶æ ¿e pe³na suma to jeszcze jaka nadwy¿ka. Dzisiaj pozwoli chyba sobie nawet na wiêksz± wy¿erkê na kolacjê.

-Heh, Jack, ty stara lisico! Piêknie!
Pochwali³a sam± siebie chowaj±c sumê do portfela a ten wk³adaj±c do prawej kieszeni spodni.
– Czas wracaæ do domu, zap³aciæ czynsz i wróciæ do bycia uczciw±!

Droga powrotna do Dolnego Del nie d³u¿y³a siê jej zbytnio. Nie bêdzie musia³a siê martwiæ o pieni±dze przez najbli¿sze kilka tygodni ani o to ¿e nie wywal± j± z jej przyczepy. Gdy wst±pi³a na peron, podesz³a do okienka kasjerki i z szelmowskim u¶miechem powiedzia³a.

-Jeden bilet do po¶piesznego do Dolnego Del poproszê!
-A panienka dzisiaj trafi³a g³ówn± wygran± na loterii rozumiem? – odpowiedzia³a zrzêdliwie starsza kobieta po drugiej stronie okienka ³ypi±c na ni± podejrzliwie.
-Mo¿na to tak nazwaæ.- odpowiedzia³a z bananem na twarzy kowbojka.
Po chwili przed okienkiem pokaza³ siê malutki skrawek ró¿anego papieru.
-Proszê bardzo, 15 kredytów siê nale¿y.
Jack po³o¿y³a na tacy obok okna banknot, zakrêci³a siê energicznie w miejscu, chwyci³a swój bilet i ruszy³a w kierunku peronu.
-Ma pani tutaj 20, reszty nie trzeba!
Nic mi dzisiaj nie zepsuje dnia, NIC!

Powrót do Dolnego Del nie d³u¿y³ siê jej zbytnio, weso³y nastrój sprawia³ ¿e wszystko wydawa³o siê chwil± do momentu a¿ stanê³a przed drzwiami pani Manson. Ca³a rado¶æ jak± czu³a z dzisiejszego rabunku jako¶ zniknê³a, czu³a teraz niewygodny ciê¿ar na sercu i w kieszeni, w której spoczywa³ zrabowany portfel. Zapuka³a do drzwi z pokorn± min± próbuj±c zachowywaæ siê spokojnie. Po kilku minutach otworzy³y siê drzwi w których stanê³a ta sama staruszka któr± kowbojka ujrza³a dzi¶ rano. By ukryæ swój prawdziwy stan, blondyna ubra³a fa³szywy u¶miech, mimo to, gdy patrzy³a na ma³a i zawsze mi³± staruszkê nie potrafi³a sprawiæ by czu³a siê inaczej: jak zwyk³a przestêpczyni, jak zwyk³y drañ. Starsza pani powita³a j± mi³o u¶miechaj±c siê ciep³o.

-Dobry moje dziecko.
-Dobry. Mam dla pani pieni±dze.
Blondyna wyjê³a z portfel obiecane 3500 kredytów i wrêczy³a je staruszce. Pani Manson przeliczy³a pieni±dze i schowa³a je do szarej portmonetki któr± wyjê³a z kieszeni spodni
-Cieszê siê, brawo Jack. Mogê tylko spytaæ, sk±d masz takie pieni±dze tak szybko? Minê³y nieca³e 3 godziny.
-A, wie pani, musia³am trochê po¿yczyæ tu i ówdzie i wygrzebaæ swoje oszczêdno¶ci na czarn± godzinê i…jako¶ siê tak uzbiera³o.
-Mam nadziejê ¿e nie zrobi³a¶ niczego co by³oby z tob± sprzeczne. Có¿, mi³ego dnia moja droga.
-Tak…do widzenia.

Gdy tylko drzwi siê zamknê³y, Jack pobieg³a w kierunku stoiska pana Tediusa. Ilekroæ nie mog³a sobie poradziæ sama ze swoimi uczuciami, musia³a zaj±æ siê czym¶ innym, zatraciæ siê w czy¶ zupe³nie innym.
-Dobry, wróci³am.
Pan Tedius który sta³ ty³em do stoiska odwróci³ siê i z uradowaniem spojrza³ na dziewczynê.
-Dobry moje dziecko, mam nadziejê ¿e masz pe³no energii, czeka nas trochê pracy.

Roz³adunek i za³adunek owoców trwa³ a¿ do wieczora który dla Jack zakoñczy³ siê w jednej z ch³odziarni w Górnym Del. Jack spojrza³a na zegar na jednym z ekranów ulokowanych na wie¿owcach. 20:50. Cholera, a mia³ byæ taki fajny wieczór. No có¿, przynajmniej wrócê do domu jak cz³owiek. Zmêczona zaczê³a snuæ siê powoli ulicami w stronê peronu popijaj±c oran¿adê z puszki. Dzisiejszy dzieñ by³ ciê¿ki, rêce j± bola³y i by³y niczym z waty ale zd±¿y³a siê ju¿ do tego przyzwyczaiæ. Jeden z ekranów zacz±³ nadawaæ wiadomo¶ci.

-20:55, pora na wiadomo¶ci, Erina Jameson, zapraszam. Wiceprzewodnicz±cy senatu…
Ju¿ po pierwszej wiadomo¶ci Jack przesta³a s³uchaæ tego co mia³a jej do powiedzenia prezenterka. Kolejny polityczny be³kot. Czemu nie mówi± o zwyk³ych ludziach i o ich dramatach? Wkurza³o j± to, ¿e telewizja i media zamiast opisywaæ dramaty zwyk³ych ludzi pisa³o o tylko o rozwodach znanych aktorów, k³opotach polityków czy innych ¶wiñstwach. Czemu nikt nie napisze o zwyk³ym szaraku, który znajduje siê na samym dnie? Mo¿e siê tylko domy¶laæ ale prawdziwego powodu pewnie nie pozna.

-EJ! KOWBOJKA!
Ja pier****, co znowu? Jack niechêtnie odwróci³a siê by ujrzeæ kto j± wo³a³ i w u³amku sekundy poczu³a ca³± gamê uczuæ, od przera¿enia przez paniczny strach a¿ do chêci wgniecenia w glebê. Wo³aj±c± osob± okaza³a siê ta sama dziewczyn± któr± rano skroi³a Jack, czarnow³osa kobieta w p³aszczu i okularach. Sta³a jakie¶ 5 metrów od niej i by³a w¶ciek³a. Jack mimo to postanowi³a nie pokazywaæ nic po sobie i udawaæ ¿e pierwszy raz j± widzi. Trzeba to dobrze rozegraæ.

-Czego chcesz? – spyta³a bior±c ³yka oran¿ady.
-Czy to nie oczywiste? Oddawaj mój portfel! – rozkaza³a kobieta gro¿±c jej piê¶ci±.

Jack zmierzy³a j± wzrokiem i przeanalizowa³a ca³± sytuacjê. S± na pustej ulicy, jednej z bocznych, w domach pal± siê ¶wiat³a ale je¶li zacznie walczyæ, natychmiast zlec± siê s³u¿by porz±dkowe i bêdzie pozamiatane, po niteczce dojd± do k³êbka i bêdzie po niej. Wiêc jak to zrobiæ? Uciec? Trudno bêdzie, jej moc przez wczorajsz± akcjê jest na niebezpiecznym poziomie, je¶li przesadzi bêdzie uziemiona w przyczepie przez kilka najbli¿szych dni.

-Jaki portfel? Nic nie wiem. – odpowiedzia³a spokojnie.
-Masz ostatni± szansê! Widzia³am jak wyci±gasz pieni±dze z mojego portfela gdy p³aci³a¶ za t± oran¿adê.
Cholera, dobra jest.
-Oddaj ten portfel albo stanie siê co¶ z³ego!
-Tak, a co na przyk³ad? Pobijesz mnie? – zadrwi³a blondyna u¶miechaj±c siê prowokuj±co.
-Je¶li nie bêdziesz wspó³pracowaæ? Tak, bêdê zmuszona.
Jack dopi³a oran¿adê duszkiem i spojrza³a na przeciwniczkê po czym zwróci³a puszkê dnem do niej.
-No to spróbuj.

Gdy tylko kobieta w okularach ruszy³a, puszka po oran¿adzie wystrzeli³a z jej d³oni niczym z procy pozostawiaj±c o sobie ¶lad iskierek elektrycznych. Kobieta uniknê³a jednak ciosu a puszka rozbi³a okoliczny ¶mietnik w drobny py³. Przeciwniczka zygzakiem dobieg³a do kowbojki by nastêpnie wymierzyæ prawy prosty w twarz.
Jack zrobi³a szybki unik i próbowa³a kontrowaæ podbródkowym ale ten zosta³ zatrzymany przez ¿elazny uchwyt na jej piê¶ci. Co do?! Sk±d oma na tak± parê?! Rozmy¶lenia przerwa³ kolejny zbli¿aj±cy siê cios który tym razem ona musia³a zablokowaæ, chwytaj±c piê¶æ swojej przeciwniczki w swoj± d³oñ i zaciskaj±c na niej swoje palce niczym ¿elazne kleszcze. Szare oczy jej przeciwniczki wpatrywa³y siê w ni± jakby chcia³y j± wypaliæ.

-Umiesz walczyæ, muszê przyznaæ ale nie zmienia to faktu ¿e musisz oddaæ mi ten portfel.
-Nie oddam go!

Dziewczyny odskoczy³y od siebie. Jack wykorzysta³a tê szansê i zaczê³a uciekaæ bocznymi uliczkami by po chwili wskoczyæ na górê zacz±æ uciekaæ po dachach.

-HA! JAK MNIE TERAZ DOGONISZ?! – krzyknê³a za siebie bêd± pewn± swego.

Ko³o ucha ¶wisnê³a jej ig³a która odciê³a kilka pojedynczych w³osków z boku jej g³owy. Jack spojrza³a za siebie i ujrza³a t± sam± kobietê, ale ju¿ bez p³aszcza. Bieg³a za ni± w równym tempie i niebezpiecznie siê zbli¿a³a.

-Na przyk³ad tak!

Kolejne ig³y zosta³y zrzucone w jej stronê. Jack odpowiedzia³a unikiem lecz potknê³a siê w gruncie czego na kolejnym dachu wyl±dowa³a twarz±.

-Jeste¶ moja!

Przeciwniczka rzuci³a kolejne ig³y w jej kierunku. Jack okrêci³a siê kilka razy na plecach wytwarzaj±c elektryczn± tarczê która odrzuci³a ig³y. Jedna z nich zwróci³a siê do nadawcy ucinaj± lekko jej policzek. Przeciwniczka zeskoczy³a do niej.

-Ca³kiem nie¼le, ale na d³ugo ci siê to nie zda!
-Przekonamy siê!

Kowbojka przykucnê³a i dotknê³a d³oni± pod³ogi po czym wys³a³a w kierunku przeciwniczki prost± falê elektryczn±. Kobieta skoczy³a i by³a pewna ¿e zrobi³a unik lecz lekko nad ziemia, iskry j± chwyci³y i rzuci³y do ty³u o pod³ogê z potê¿nym, têpym ³upniêciem. Jack odskoczy³a dalej od przeciwniczki ale ¼le wymierzy³a skok i wyl±dowa³a na drewnianym dachu który zawali³ siê pod jej nogami. Gdy wygrzeba³a siê z gruzowiska zobaczy³a nad sob± niewielk± dziur±. Dach tego budynku by³ bardzo wysoko. By³a na siebie w¶ciek³a, jak mog³a spieprzyæ taki skok ale przynajmniej zgubi³a po¶cig wiêc wychodzi³o na zero.

-Muszê przestaæ…Auæ!

Na g³owê spad³ jej kawa³ek drewna i ma³y pilot który wyl±dowa³ przed ni±. Mia³ jeden, czerwony przycisk i ma³± antenkê. Jack wziê³a go do d³oni. By³ leciutki, bardzo. Ogl±daj±c go ze wszystkich stron nie znalaz³a ¿adnych informacji o nim.

-Co to ma niby byæ?

Instynktownie i z braku innego pomys³u, Jack nacisnê³a przycisk. Minê³o kilka sekund i nic siê nie sta³o, ku jej rozczarowaniu. Pewno zepsuty. Pomy¶la³a rzucaj±c go za siebie i szukaj±c wyj¶cia z magazynu którym okaza³o siê okno z boku magazynu.

-Heh, zgubi³am po¶cig, brawo, teraz do domciu.
-MAM CIÊ!

Poczu³a nagle co¶ dziwnego, jaka¶ ogromna si³a przyku³a j± do pod³ogi. Gdy spojrza³a za siebie ujrza³a t±
sam± dziewczynê która dopiero co j± goni³a.

-No, nareszcie ciê dorwa³am.

Wysapa³a przypinaj±c jej d³onie do bioder po czym wyjê³a z tylnej kieszeni portfel. Ja [ciach]! Dziewczyna zaczê³a przeszukiwaæ portfel ale w trakcie tej czynno¶ci co¶ j± zdziwi³o. Przypiê³a j± mocniej do chodnika i nachyli³a siê do jej uszu.

-GDZIE JEST PILOT!
-Co?!
-Gadaj gdzie jest pilot! By³ w portfelu!
-Taki ma³y z czerwonym guzikiem?
-Tak!
-W ¶rodku ale nie martw siê, nie dzia³a.
-Moment… czy ty NACISNÊ£A¦ TEN PILOT?!
-TAK! Upo¶ledzona jeste¶ czy jak?!
Ich k³ótniê przerwa³ ogromny wybuch i widok eksplozji dobiegaj±cych z metalowego „grzyba” Meteotechu.
-Osz w mordê.

Dziewczyna pu¶ci³a j± i wsta³a. Zachowywa³a siê jakby zobaczy³a ducha albo co¶ nie z tego ¶wiata. Jej ruchy by³y nad wyraz spokojne a na twarzy malowa³ siê strach. Po ulicach nios³o siê og³oszenie. „Uwaga, dosz³o do wybuchu w siedzibie g³ównej Meteotechu w skrzydle Serwerowni. Wszystkie jednostki stra¿y proszone s± o bezzw³oczne stawienie siê a si³y porz±dkowe o zabezpieczenie terenu.”

Nie trwa³o d³ugo nim na niebie zaroi³o siê od robotów rzucaj±cych niebiesko-czerwone ¶wiat³a oraz helikopterów z reflektorami. Jack skorzysta³a okazji by bli¿ej przyjrzeæ siê kobiecie obok. Czarne jeansy z dwiema, sporymi kieszeniami na ig³y, ciemnofioletowa bluzka z du¿ym dekoltem pokazuj±cym doskonale uwydatnione, ¶redniej wielko¶ci piersi, niebieska kamizelka z jeansu siêgaj±ca do pêpka i czarne rêkawiczki bez palców. By³a chuda i wy¿sza ni¿ ona, jej czarne w³osy by³y zagarniête do ty³u za pomoc± czerwonej przepaski która ods³ania³a jej czo³o pod którym znajdowa³y siê czarne oczy skryte za typowymi, biurowymi okularami w prostych, czarnych oprawkach która spoczywa³y na zaokr±glonych uszach, bêd±cych czê¶ci± ma³ej, ko¶cistej twarzyczki o spokojnych rysach. By³a wy¿sza od niej o g³owê a jej skóra by³a bielsza ni¿ jej, w ogóle wygl±da³a jakby móg³ j± zmie¶æ ka¿dy wiêkszy wiatr.

-Nie wierzê…
-Heh, ale narwañcy z tych Purystów, co? – za¶mia³a siê blondyna wstaj±c i poprawiaj±c bluzê i kapelusz. Dziewczyna naprzeciw odwróci³a siê do niej i przywali³a szybkim prawym prostym.
-ZA CO?!
-TY KRETYNKO! WIESZ CO ZROBI£A¦?! – ryknê³a na ni± ze ³zami w oczach.

Ku ich nieszczê¶ciu jeden z robotów Meteotechu zlecia³ na dó³ i kaza³ im siê zlegitymowaæ.

-Proszê podaæ numery ewidencyjne oraz imiê i nazwisko.

Lecz nim obie cokolwiek powiedzia³y jasne oko robota mieni³o kolor na czerwony i a jego metaliczne ramiona chwyci³y za ich rêce.

-Jacqueline Hawkye, lat 17, poszukiwana za liczne kradzie¿e oraz podejrzenia ataków terrorystycznych. Shizune Rivals, 18 lat, podejrzana za ataki na licznych funkcjonariuszach Meteotechu, kradzie¿e, szmuglerkê podejrzanych artyku³ów, nielegalny handel czê¶ciami elektronicznymi, hakerstwo, w³amania oraz o liczne powi±zania z grup± terrorystyczn± „Pury¶ci”. Pójdziecie ze mn± na najbli¿szy komisariat gdzie zostanie przes³uchane i…

Dalszy monolog robota zosta³ uciszony strza³em iskry z palców Jack oraz celnym rzutem ig³y Shizune. Ramiona roboty otworzy³y siê i uwolni³y ich rêce. Obie spojrza³y na siebie czerwone na twarzy niczym ceg³y.

-Heh, proszê, proszê, jaka ¶wiêta. – zaczê³a Jack u¶miechaj±c siê zadziornie.
-Zamknij siê Jacqueline . – odgryz³a siê specjalnie intonuj±c jej imiê. Jack Tupnê³a nog± i zagrozi³a jej palcem.
-Je¶li komukolwiek wygadasz to ciê znajdê i zat³ukê. S³owo!
-Twoje s³owo jest nic nie warte. – odszczeknê³a siê ³ypi±c na ni± - Zwyk³a z³odziejka i terrorystka!
-Kto to mówi, hê?! Dilerka, z³odziejka, hakerka, przestêpczyni i na pewno jeszcze prostytutka!
-Odszczekaj to, krowo ze wsi!
Ich k³ótniê przerwa³ szwadron robotów Meteotechu zbli¿aj±cy siê ku nim.
-WIEJ! – krzyknê³a Shizune.
-Genialny pomys³!

Obie rzuci³y siê do ucieczki miêdzy bocznymi uliczkami.

-Zatrzymajcie siê, albo bêdziemy zmuszeni otworzyæ ogieñ!
-Nie s³uchaj! I Tak go otworz±! To tylko nagranie które musz± odtworzyæ nim zaczn± strzelaæ! – ostrzeg³a j± Shizune.

Gdy obie wyskoczy³y na dach, roboty natychmiast otworzy³y ogieñ.

-Mówi³am?!
-Zamknij siê i biegnij! – krzyknê³a do niej kowbojka.

Przy kolejnym skoku Shizune odwróci³a siê w kierunku robotów i rzuci³a w nich kilkoma kulami które po chili eksplodowa³y dymem. Jack poczu³a ostre szarpniêcie za nogawkê które poci±gnê³o j± w dó³. Uderzy³a
ty³kiem o ziemiê, tylko tyle wiedzia³a.

-A³a! Za co?! – spyta³a dziewczynê obok masuj±c siê po po¶ladkach.
-Cicho sied¼ Jacqueline, albo nas znajd±! – odszczeknê³a siê okularnica wychylaj±c siê zza rury by zobaczyæ oddalaj±ce siê od nich roboty.
-Nie mów tak do mnie! – zaprotestowa³a Jack robi±c siê ca³a czerwona. – Jestem Jack a nie jaka¶ Jacqueline!
-Cicho sied¼! Znajd± nas i znowu bêdzie przesrane! – uciszy³a j± szybko Shizune wci±¿ wychylaj±c g³owê zza rury odprowadzaj±cej powietrze z budynku pod nimi.

Jack spu¶ci³a z siebie trochê powietrza ale nagle poczu³a ostre krêcenie w nosie które przerodzi³o siê w potê¿ne kichniêcie któremu towarzyszy³o ma³e lecz dono¶ne wy³adowane elektryczne które wypali³o dziurê w ¶cianie przed nimi przez któr± wyjrza³ staruszek w podkoszulce i bokserkach w serduszka.

-Kurczê, py³ki w powietrzu czy jaka cholera? – pomy¶la³a na g³os wyci±gaj±c chusteczkê z kieszeni.
-CZY TY JESTE¦ ***** NORMALNA?!

Nie trwa³o d³ugo nim szwadron zawróci³.

-Cholera! Wiejemy!

Tym razem zaczê³y uciekaæ w kierunku centrum.

-Pos³uchaj, osobno damy cia³a ale jak we¼miemy siê za siebie to razem damy radê im zwiaæ. Wchodzisz? –
zaproponowa³a Jack.
-Oszala³a¶?! W ¿yciu ci nie zaufam!

Roboty ponownie otworzy³y ogieñ a dziewczyny przy kolejnym skoku okrêci³y siê w powietrzu i raz jeszcze strzeli³y do celu unieszkodliwiaj±c jednego z nich, Jack za pomoc± wystrzelonej z palców iskry a Shizune za pomoc ig³y wycelowanej w sam ¶rodek oka.

-Po namy¶le, czemu nie. – doda³a po chwili Shizune.
-¶wietnie! Biegnij za mn± i os³aniaj mnie a ja zajmê siê reszt±. Muszê uzbieraæ trochê mocy.
-Po¶piesz siê.

Muszê uzbieraæ trochê mocy z otoczenia, je¶li u¿yjê jeszcze trochê w³asnej to siê przegrzejê.
Atak siê nasila³, Jack powoli zbiera³a moc a droga ucieczki powoli siê koñczy³y.

-Jack, po¶piesz siê, koñcz± mi siê ig³y! – ostrzeg³a j± Shizune okrêcaj±c siê w powietrzu i rzucaj±c kolejne ig³y.
-Jeszcze trochê. – odpowiedzia³a Jack. Kowbojka biegn±c zbiera³a ka¿d± mo¿liw± energiê elektryczn± w otoczeniu. Potrzebowa³a jej je¶li plan mia³ zadzia³aæ a by³o to ryzykowne, nigdy jeszcze nie u¿y³a tej techniki z dodatkow± osob±. Obie zeskoczy³y na ostatni dach na ich drodze i spojrza³y za siebie.

-Ku¼wa! Ostatni dach! – zaklê³a Shizune nerwowo spogl±daj±c ponownie za siebie. – Do nastêpnego dachu jakie¶ 30 metrów… Cholera jasna! Na dodatek skoñczy³y mi siê ig³y! Jaki jest ten twój plan?! – doda³a potrz±saj±c ni±. Roboty Meteotechu znajdowa³y siê jakie¶ 15 metrów przed nimi i siê zbli¿a³y.
-Czy pod nami jest jaki¶ ekran? – spyta³a spokojnie kowbojka.
-Co?! – spyta³a z niedowierzaniem blondyna.
-Czy pod nami jest jaki¶ ekran!? – powtórzy³a ostrzej kowbojka. Shiuzne wychyli³a siê i spojrza³a w dó³.
-Tak, ale co to ma do rzeczy?! – spyta³a raz jeszcze spogl±daj±c na ni±. Kowbojka wci±¿ wpatrywa³a siê w bia³o-czerwono-niebieskie punkty mkn±ce ku nim.
-Wiem ¿e wyda ci siê to ¶mieszne ale musisz mi bezgranicznie zaufaæ je¶li chcemy wyj¶æ z tego bagna.
-Nigdy w ¿yciu! Zostawisz mnie!
-Zaufaj mi! Obiecujê ¿e ciê nie zostawiê! – przysiêg³a blondyna spogl±daj±c jej w oczy.

Shizune wiedzia³a ¿e nie jej dopiero co poznana towarzyszka nie ¿artuje. Jej b³êkitne oczy mówi³y prawdê. Roboty Meteotechu zbli¿a³y siê i by³y bli¿ej ni¿ dziesiêæ metrów. Mog³a je dok³adnie dostrzec.

-Obiecujê ci, nie zostawiê ciê i wyci±gnê nas z tego! – przyrzek³a raz jeszcze Jack.

Jack chwyci³a jej d³oñ i stanê³a na krawêdzi dachu, nastawiaj±c siê bojowo w kierunku nadchodz±cych ¶cigaj±cych.

-Oszala³a¶?! Co ty robisz?!
-To co zaplanowa³am!

Gdy roboty znajdowa³y siê ju¿ metry od nich, Shizune skoczy³a do Jack, zaciskaj±c na jej szyi ¿elazny u¶cisk a ta rzuci³a siê w dó³ ci±gn±æ j± za sob±. Ostatnim co zobaczy³a Shizune by³y roboty Meteotechu przelatuj±ce nad nimi i mijaj±ce je, nastêpnie trzask i bia³e ¶wiat³o.

14 Kwietnia, Wtorek
Siedziba G³ówna Meteotechu, Sekretny Pokój
Godzina 21:32

W fotelu przed kilkoma monitorami siedzi mê¿czyzna o przylizanych blond w³osach, kwadratowych okularach w szarych oprawkach oraz niebieskich, lisich oczach. Mia³ na sobie bia³y p³aszcz zapiêty a¿ pod sam± szyjê, czarne spodnie i czarne wojskowe buty.

-Monit numer 4372, raportuj. – powiedzia³ spokojnie mê¿czyzna.
-Cele zniknê³y. Wynik po przeszukaniu najbli¿szych 50 kilometrów da³o wynik negatywny. Kontynuowaæ po¶cig?
-Nie, wracajcie do hangaru. – rozkaza³ po czym obróci³ siê na fotelu do czwórki postaci spowitych w mroku. – Có¿…nasza ma³a sól w oku zaczyna sprawiaæ k³opoty.
-Zlikwidowaæ? – odezwa³a siê jedna z nich.
-Nie, jeszcze nie. Póki co bêdziemy obserwowaæ. Póki co, wszystko idzie po naszej my¶li…
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
* gomen - od gomenasai, co z japoñskiego oznacza"przepraszam"

FAQ:
Q: Czemu czujê siê jakbym czyta³a/czyta³/ogl±da³a/ogl±da³ [wstaw anime/mange]
A: Jest kilka tytu³ów którymi siê inspirowa³em, nie ukrywam, ostatecznie jednak wychodzi bombowy mix który mam nadziejê mi siê spodoba.
Q: Znalaz³am/znalaz³em literówkê/b³±d.
A:Super, napisz a zaraz j± poprawiê.
Q:Ej, wsadzisz moj± postaæ do ficka?
A:Raczej nie, mam ju¿ ustalone wszystkie postacie od zera dlatego pisaæ mo¿ecie, nie powiem nie, je¶li mi siê spodoba i zobaczê miejsce dla tej postaci to j± gdzie¶ upchnê.
Q:Ej a mam pytanie xyz....
A: zobaczysz jak przeczytasz ;]
Q:KIEDY KOLEJNY ROZDZIA£!?
A:Piszê to w wolnym czasie ( którego mam ju¿ bardzo ma³o ) dlatego powiem tak: Jak bêdzie to bêdzie ale postaram siê trzymaæ regu³y "1 rozdzia³ = 1 Miesi±c"
Q: Czemu to tak rzobite?
A: Poniewa¿ nie jest to FanFiction.net, to tekst siê zlewa, oddzieli³em go troche by by³ wiêkszy porz±dek.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

No i jak? Podoba siê? Liczê na szczere opinie i zapraszam do g³osowania w ankiecie :) to ona zadecyduje jaki los czeka t± seriê.

Ma te¿ pytanie, wolicie dostawaæ rozdzia³y ca³e ( czyt, rzadsze aktualizacje i wiêcej czytania ) czy czy w czê¶ciach? ( czêstsze aktualizacje i mniej czytania).

Wkrótce uka¿e siê na DA, FF.net oraz blogu ( tak, robiê bloga )

Pamiêtajcie, piszcie komentarze, piszcie co wam siê podoba, co nie, zadawajcie pytania, piszcie wasze pomys³y, krytykujcie, chwalcie, pamiêtajcie czytelnicy!
Wasze zdanie ma znaczenie!

Sygnatura użytkownika
'Creditsy ( one tu by³y zawsze, i nie poke, ja nie outujê, prêdzej collect znowu zamkn± ni¿ st±d pójdê ):
Inaka - Powiedzieæ dziêkujê za wszystko to za ma³o. Te rozmowy na GG, gra, ocenianie moich wypocin, tyle tego. Jednak na razie to proste "Dziêkujê" musi wystarczyæ.
Blue - Te rozmowy na GG wci±¿ mam gdzie¶ na dysku zapisane. Mimo ¿e nie ma ciê tutaj do¶æ d³ugo, ja pamiêtam i bêdê pamiêta³.
Maron - Mówicie o nim ró¿ne rzeczy, ja powiem ¿e dziêkujê mu za te nauki których mi udzieli³.
Conquest - Praca pod tob± jest bardzo mi³a. Nawet jak znikniesz bêdê ciê mi³o pamiêta³ za otwarto¶æ i za to ¿e nas s³uchasz.
Afil, Byaku, optic, hyu, jabuko, vapek i ca³a reszta luda - fajnie siê z wami trolowa³o i gnêbi³o pokemana, dowalajcie mu za mnie ]

CHÊTNYCH DO WYMIANY MY¦LI ZAPRASZAM NA GG : 32441748
Ostatnio zmieniony przez DominLoL 6 Maj 13, 15:50, w ca³o¶ci zmieniany 8 razy  
 
     
Afil 
Potrafi spojrzeæ Brockowi w oczy |D
Lodowy Rycerz - Yay!



Wiek: 30
Do³±czy³: 07 Gru 2008
Posty: 3223
Sk±d: Ciechocinek
Kontakt:
Wys³any: 6 Maj 13, 17:30   

Powiem tak, czytam, czytam i czytam... wiele rzeczy da³oby siê poprawiæ, a od samego pocz±tku jedzie mi troszkê typowymi scenkami z ró¿nych animców, czy filmów... i to tak bardzo, ¿e a¿... ¶mierdzi. Jack nie jest jak±¶ super oryginaln± postaci±, wrêcz gdy j± sobie wyobra¿am, to widzê pierwsze lepsze obrazki, co wypadn± w google, ale w sumie, to czepianie siê na wyrost. Jestem za to pewien tego, ¿e na pewno chcia³e¶ wrzuciæ jaki¶ ¿art, czy co¶ w takim stylu z jej klatk± piersiow±.

Co do postaci, co siê przewinê³y, to tak:

Komisarz, to typowy... typowy czarny charakter co chce mieæ wszystko uporz±dkowane.

Babcia, to typowa babcia od czynszu.

Sklepikarz... no... on nawet wygl±dem pasuje. Dodatkowo... ju¿ zapomnia³em jak siê nazywa.

Dolne Del jednak nie jest w ogóle przemy¶lane. Slumsy, to slumsy, ale skoro rz±d siê od nich odwróci³, to znaczy, ¿e nie dostarcza im pieniêdzy, a to ju¿ jest do¶æ powa¿ne... doprowadzi to do za³amania gospodarki Dolnego Del : D

No i ju¿, znowu, typowy uk³ad "przyja¼ni". Jest sobie g³ówny bohater, robi co¶ ne fajnego komu¶, potem przez przypadek siê spotykaj±, a tu nagle... TUM TUM TUM TUUUUU. Wspólny cel/przeciwnik i potem znajduj± siê w relacjach przyjacielskich.

My¶la³em, ¿e troszkê bardziej to do mnie trafi, ale có¿, mam nadziejê, ¿e ta PETARDA, co tak j± zapowiadasz, zrobi na mnie wiêksze wra¿enie. ^^ "

A... no i wszystko tak jako¶... dziwnie napisane... trudny odbiór jest i trudno siê czyta.

Sygnatura użytkownika
Ich bin eine :ninja:
Jak co¶ to ³apaæ mnie na steamie. Nick: afil7
 
     
Wy¶wietl posty z ostatnich:   
Nie mo¿esz pisaæ nowych tematów
Nie mo¿esz odpowiadaæ w tematach
Nie mo¿esz zmieniaæ swoich postów
Nie mo¿esz usuwaæ swoich postów
Nie mo¿esz g³osowaæ w ankietach
Nie mo¿esz za³±czaæ plików na tym forum
Nie mo¿esz ¶ci±gaæ za³±czników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Szablon savePokeCollect stworzony przez Raika/Perry. Statystyki
Internetowe RPG - gry MMO i MMORPG online TOP50 Gry Pokemon Valhalla AntyGaming”PokeSerwis Tylko Lati
Pokemons.tnb.pl pokemon special Pokemon Trainer
Dream League
Topsites FireChao TopsitesPPN Top 50 Forum Topsite

Wymiana buttonami z PokeCollect
Forum wykorzystuje cookies, tak jak ka¿de inne w internecie, w tych samych celach (reklamy, statystyki, ustawienia). Przegl±dark± mo¿esz regulowaæ warunki przechowywania cookies.